Budowa szlaku Green Velo coraz bliżej mety

2070 kilometrów trasy, 230 miejsc obsługi rowerzystów, 275 milionów złotych przeznaczonych na realizację projektu i 700 km trasy gotowej już teraz - to tylko kilka liczb elektryzujących rowerowych turystów, którymi podzielił się ze mną mój rozmówca - Jarosław Panek, rzecznik prasowy ROT woj. świętokrzyskiego.

Podczas wizyty na targach rowerowych Kielce Bike Expo 2015, umówiłem się na rozmowę z Jarosławem Pankiem - rzecznikiem prasowym Regionalnej Organizacji Turystycznej województwa świętokrzyskiego, który jest odpowiedzialny za promocję szlaku Green Velo.

Michał Brzozowski: Co to jest Green Velo?

Jarosław Panek: Green Velo jest póki co największym w Polsce turystycznym i rowerowym przedsięwzięciem inwestycyjno-promocyjnym. Jest to wielka trasa rowerowa biegnąca przez 5 województw Polski Wschodniej: podkarpackie, świętokrzyskie, lubelskie, podlaskie i warmińsko-mazurskie. Jest to bardzo trudne przedsięwzięcie, którego realizacją zajmuje się około 200 podmiotów, a urząd marszałkowski województwa świętokrzyskiego jest beneficjantem projektu promocyjnego, stąd moja osoba w tym projekcie.

Kiedy całość trasy będzie oddana i ile kilometrów jest w tej chwili już gotowych?

Zgodnie z umową, którą PARP (Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości) koordynująca wydawanie większości pieniędzy w Polsce na projekty unijne, budowa całości trasy powinna być skończona do końca tego roku. Po cichu liczyliśmy, że ta trasa będzie już gotowa wcześniej, ale niestety nie wszystkie odcinki są w tej chwili oddane, bo około 700 km. Październik jednak będzie miesiącem, w którym równolegle, w różnych województwach będą oddawane kolejne odcinki, więc stan faktyczny gotowego szlaku będzie dynamicznie się zmieniał.

Jakiej długości jest cały szlak Green Velo?

Pierwotnie trasa ta miała liczyć 1980 km, jednakże na tę chwilę szlak liczy 2070 km. Wynika to z tego, że wiele gmin, przez lub obok których miał przebiegać szlak, postarało się o włączenie dodatkowych odcinków w jego przebieg. To nie jest zakończony proces, gdyż zgłaszają się kolejne gminy, pojawiają się oddolne inicjatywy aby do szlaku przyłączać kolejne kilometry, a my cieszymy się z tego i planujemy rozwijać ten szlak przez budowę odnóg od trasy głównej.

Gdzie już można pojeździć?

W tej chwili największą działającą częścią szlaku jest 350-kilometrowy odcinek na Lubelszczyźnie, biegnący przez całe województwo - od granicy z woj. podkarpackim do granicy z woj. podlaskim. Jest jeden co prawda problem na tym odcinku - przez rzekę Bug trzeba przedostać się promem, ale samorząd szuka już pieniędzy na to, by rozwiązać ten kłopot. Fakt, dla wielu osób podróż promem będzie dodatkową atrakcją, ale prom kursuje tylko w dzień - co nie jest komfortowe.

1/3 całości szlaku przebiegającego przez województwo podlaskie - czyli odcinek 200-kilometrowy - jest już oddany w tym województwie. Do końca października wszystkie prace w tej chwili trwające w tym województwie powinny się już zakończyć.

Na Warmii i Mazurach oddane jest w mojej opinii bardzo mało - bo zaledwie 80 km trasy z ponad 400 km całości - natomiast deklaracje są takie, że na przełomie października i listopada powinna cała trasa już zostać odebrana. Jeśli chodzi o to województwo, to te 80 km nie jest jednym ciągiem, a jest to suma oddanych kilkukilometrowych odcinków.

Otwarcie odcinka w woj. świętokrzyskimfot. inf. pras.

Przez województwo świętokrzyskie przebiega 210 km szlaku Green Velo. Większość trasy zostanie oddana do użytku w połowie października, a druga tura planowo do połowy listopada. Jest jeden odcinek zagrożony - między Iwaniskami a Klimontowem - związane jest to z problemami geodezyjnymi i własnościowymi. W tym miejscu raczej nie uda się zachować szlaku w pierwotnym jego przebiegu i trwa planowanie szlaku tymczasowego, aby zachować ciągłość całości.

Największy problem jest w województwie podkarpackim. Okazało się tam, że pierwotne szacunki kompletnie rozminęły się z rzeczywistością, gdyż wykonawcy zażyczyli sobie dużo wyższe kwoty niż pierwotnie zakładano. Największa liczba obiektów mostowych na szlaku Green Velo znajduje się właśnie w tym województwie, a te obiekty są najbardziej kosztowne. Przez przesunięcie kosztów na budowę przepraw ucierpiał standard dróg. Na obecną chwilę w tym województwie oddanych jest jedynie 10 km trasy. Deklaracje władz podkarpackiego są takie, że zdążą z budową do końca roku, niemniej jednak ten odcinek trasy uważam za najbardziej zagrożony niedotrzymaniem terminu oddania do użytku

275 milionów na budowę to chyba dużo... Skąd zatem problemy z finansami?

Właśnie 275 milionów to bardzo mało. Wyliczenia ekspertów pokazują, że jeżeli trasa ta miałaby być najwyższego standardu, a wszędzie byłyby zbudowane mosty, kładki - to powinna kosztować miliard złotych. Dla porównania, 12 km drogi ekspresowej kosztuje w Polsce 500 - 600 milionów złotych, a tu jednak mamy 2000 km. Więc wbrew pozorom to wcale nie jest dużo pieniędzy, powiem więcej, na budowę takiego szlaku jest to bardzo mało pieniędzy.

Po wybudowaniu szlaku i oddaniu go, kto będzie o niego dbał, kto będzie strzegł go przed dewastacjami i usuwał akty wandalizmu, jeżeli takie będą miały miejsce?

Nie możemy zostawić szlaku samemu sobie, bo jeżeli tak by się stało, na pewno uległ by dewastacjom. Chcemy powołać, jako Regionalna Organizacja Turystyczna razem z pozostałymi regionami, tzw. klaster turystyczny (stowarzyszenie różnych podmiotów), który dbałby o ciągłość, odnawianie, remonty, uzupełnianie i aktualizowanie strony internetowej szlaku turystycznego Green Velo. To nie jest takie proste, gdyż finansowanie tej instytucji odbywałoby się częściowo z budżetów odpowiednich województw, które to nie są skore do wydawania swoich pieniędzy. Wiemy jednak, że jeżeli tego nie zrobimy, to szlak za dwa, trzy lata po prostu umrze, a mamy na to przykłady w Polsce. Pracujemy już zatem nad koncepcją tego klastra, żeby był gotowy jak najszybciej.

Może skrótowo, Green Velo w liczbach...

2070 km szlaku, 230 MORów - miejsc obsługi rowerzystów, które średnio będą się znajdowały co 10 km. 30% MORów wyposażonych będzie w toalety i umywalki. W tej chwili zgłosiło się 500 podmiotów, które chciałyby otrzymać od nas certyfikat Miejsca Przyjaznego Rowerzystom. Ile ich będzie finalnie, tego nie wiemy. Szacujemy, że przydzielimy ten tytuł około 300 miejscom, ale też zastanawiamy się nad zorganizowaniem kolejnego naboru. Trasa Green Velo biegnie przez pięć województw, przez pięć Parków Narodowych i piętnaście Parków Krajobrazowych. Na trasie znajduje się mniej więcej 400 zabytków.

Cała trasa nie jest asfaltowa?

Nie, nie, absolutnie. Jest kilka rodzajów nawierzchni, takich jak np. żwirowa (utwardzana walcem), szutrowa, ale też drogi leśne. 30% szlaku jest zbudowane od podstaw. Pozostała część biegnie albo po starych szlakach, które do tej pory nie były oznakowane i były bez zaplecza takiego jak np. MORy, albo po drogach publicznych z bardzo małym natężeniem ruchu samochodowego - rzędu np. 2 auta na godzinę - było to badane.

Co ile km oznakowana jest trasa, czy jest jakiś standard?

Różnie, to zależy od potrzeb. Jeżeli droga jest prosta i nie ma gdzie z niej skręcić, może być i 30 km bez znaku. Natomiast jeżeli dużo się dzieje na trasie, są np. rozwidlenia dróg - to znaki umieszczone są co kilkaset metrów. Oznakowanie samo w sobie jest różne. Są to kwadratowe tabliczki pomarańczowego koloru z logiem Green Velo, są znaki kierunkowe, są znaki odsyłające do atrakcji znajdujących się na szlaku czy też w jego pobliżu, są też w końcu większe tablice z mapą okolicy.

oznakowanie trasy Green Velofot. inf. pras.

Czy trasa będzie oznakowana pod względem typu roweru jakim można się po niej poruszać?

Takiego oznaczenia niestety nie ma, ale oznaczyliśmy ją w inny sposób. Robiliśmy badanie na dużej liczbie osób i według niego całą trasę, 2000 km, przejedzie nie więcej niż 3% rowerzystów. Większość rowerzystów będzie przyjeżdżała na 2 -3 dni i przejeżdżać będzie 200 - 300 km. Cała trasa ma różne typy trudności, czyli są odcinki całkowicie płaskie, lub też takie na których są górki, pod które podjazdy będą naprawdę męczące. Całość szlaku Green Velo podzieliliśmy na 12 królestw rowerowych o różnych stopniach trudności. Tak właśnie będziemy kategoryzować tę trasę. Nie orientowaliśmy całej trasy na jeden typ roweru, bo trasa jest po prostu za duża i zbyt różnorodna. Każdy na niej znajdzie coś dla siebie. No może oprócz jakiś ekstremalnych trudów, bo takich na tej trasie na pewno nie ma.

Zapytam inaczej. Czy będzie możliwe wybranie sobie 100-kilometrowego odcinka asfaltowego z poziomu strony internetowej Green Velo, idealnego do jazdy dla szosowca?

Nie, raczej nie. Odcinki takie mogą się zdarzyć, mogą być takie dwa, trzy, ale rower szosowy to nie jest najlepszy sprzęt na ten szlak, za to przełajowy już jak najbardziej. Powinniśmy wybrać się na zwiedzanie szlaku Green Velo rowerem, który ma jakąkolwiek sprawność terenową.

Wiem, że jeździłeś już po tej trasie, prezentowałeś mediom oddawane odcinki. Czy masz jakieś ulubione miejsca, odcinki na szlaku Green Velo?

Jezioro Mamryfot. inf. pras.

Na pewno są to okolice Jeziora Mamry, Węgorzewo. Absolutnie piękne widoki, super trasa - bezpieczna, asfaltowa, infrastruktura na najwyższym poziomie. Bardzo fajny i super konkretny jest odcinek Białystok - Supraśl. Droga wiedzie przy pięknym lesie, wspaniała zabudowa woj. podlaskiego, przyroda - odcinek idealny dla rodzin z dziećmi. Są na szlaku także miejsca, które są sławne, np. Szczebrzeszyn - ten od chrząszcza. Warto jest sprawdzić czy rzeczywiście coś brzmi w trzcinie i oczywiście zobaczyć pomnik chrząszcza.

Dziękuję bardzo za rozmowę. Już od 5 października sam zacznę wyrabiać sobie zdanie na temat trasy. Obszerną relację z jej objazdu będziesz mógł znaleźć na naszym serwisie.

Ja też dziękuję i nie mogę się doczekać twojej opinii.

Zobacz także
  • Green Velo Startuje kampania telewizyjna Wschodniego Szlaku Rowerowego Green Velo
  • na szlaku Szlaki turystyczne przyjazne rowerzystom, czyli jakie?
  • Rowerowa Turystyka Turystyka rowerowa w Polsce i system certyfikacji obiektów noclegowych
Komentarze (16)
Budowa szlaku Green Velo coraz bliżej mety
Zaloguj się
  • myan

    Oceniono 8 razy 4

    uważam, że urzędnicy dopuszczający do budowy ścieżek rowerowych z kostki powinni smażyć się w piekle na wieczność.

  • papanpan

    Oceniono 3 razy 1

    Green Velo wyglada na jeden z większych przekretów przy dotacjach z UE. I nie zmienia tego wynajęci celebryci, opłaceni dziennikarze ani sponsorowane linki w mediach.

  • rowerowy365

    Oceniono 1 raz 1

    Nic tylko zazdrościć tym, którzy mają blisko, a co za tym idzie mają większe możliwości korzystania ze szlaku. W Wielkopolsce na razie są to niestety odcinki, pojedyncze trasy nie związane ze sobą w jeden długi szlak. Ale może kiedyś... Może da się kiedyś przejechać porządnym szlakiem dookoła całej Polski.
    Szkoda ale rozumiem, że nie da się przejechać szosówką całego szlaku. Nie można w końcu zabetonować czy wyasfaltować całego kraju. Walory poznawcze, przyrodnicze zmuszają żeby czasem wjechać na leśną ścieżkę. Trzeba zatem uszykować drugi rower, zapakować sakwy i w drogę. :)
    Życzę powodzenia autorom projektu. Oby "zamknęli" szlak w tym roku. Na pewno pojawię się tam wkrótce.

  • Zenon Bombalina

    Oceniono 3 razy 1

    O ile dobrze pamiętam to Supraśl-Białystok to jest stary odcinek, już istniejący od kilku lat. Przynajmniej tak wyglądał asfalt w to lato.
    Może lepiej "pochwalcie" się odcinkiem Białystok-Tykocin puszczonym częściowo wzdłuż drogi szybkiego ruchu (sic!)

  • opton

    0

    Dlaczego zaraz największy przekręt? Rozumiem, że są pewne zastrzeżenia. Przy takich wielkich przedsięwzięciach zawsze coś nie halo. Tylko, że mimo wszystko widać prace, efekty, mimo, że czasem mogą odbiegać od założeń.

  • Sylwia Wu

    0

    Jak bardzo to wszystko okazało się tylko marketingowym bełkotem dziennikarze Polska Na Rowery przekonali się sami, co sami opisują na profily facebookowym PnR

  • bbc_cube

    0

    Byłem na promocji Szlaku Green Velo w sobotę na AGH. Rowerek i prezentacja całkiem fajne (dzieciom się spodobało 3D). Ale reszta wysoce podejrzana i dziwna. Można było wygrać rower ale na wręczeniu (o ile można to tak nazwać) pojawił się tylko jeden z organizatorów i powiedział, że pani Basia przyjedzie po rower później. Po chwili okazało się, że pani Basia niby wygrała. Nikt nie wiedział dlaczego ani jak. Na pocieszenie dostaliśmy kamizelki odblaskowe - niestety ponieważ było aż dwoje dzieci to jednej kamizelki dla nich brakło. Co do samego wyboru miejsca to też gratuluję skuteczności. Jak można wpaść na pomysł promocji w budynku uczelni w weekend w którym jeszcze nie odbywają się zajęcia dla zaocznych. No bardziej schować się w Krakowie to byłoby ciężko. Jednym słowem ogromne rozczarowanie.

  • razal-on-line

    Oceniono 8 razy 0

    Na całym cywilizowanym świecie, większość ludzi jeździ na rowerze szosowym po asfalcie. Tylko u nas wszyscy na góralach po drogach byle jakich. Kostka, szuter albo droga leśna. No bez jaj.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX