Turysto, na rower!

Kierowcy powoli przyzwyczajają się do cyklistów i rzadziej zachowują się agresywnie. Szlaki są coraz lepiej oznakowane i już niekoniecznie za najbliższym zakrętem znikają gdzieś w chaszczach...

Kiedy dwie dekady temu podróżowałem rowerem po Holandii, asfaltowe dróżki prowadziły nas od miasta do miasta, w bezpiecznej odległości od samochodów. Na skrzyżowaniach ścieżek stały drogowskazy dla cyklistów. Byłem przekonany, że drogowskazy te wskażą właściwy kierunek także i Polsce.

Szanujmy innych

Kiedy kilka lat później podróżowałem rowerem po Szwecji, jeździliśmy drogami samochodowymi. Ale nie przeszkadzało nam to. Kiedy podjeżdżaliśmy pod górkę, jadący za nami kierowca wolał zatrzymać się i poczekać aż osiągniemy wierzchołek. Miałem wtedy nadzieję, że z czasem nauczą się tego także i Polacy. Czy te nadzieje się spełniły? Tylko po części.

- Jechałem ostatnio z przyczepką dziecięcą wzdłuż Odry i Nysy Łużyckiej -mówi Andrzej Kaleniewicz, wytrawny rowerzysta z Poznania. - Po niemieckiej stronie Odry najbardziej obawiałem się polskich kierowców.

A skoro na szosie bywa niebezpiecznie, najlepiej zjechać na szlak. Czy jakość tras się poprawia?

- Są powody do optymizmu - podkreśla A. Kaleniewicz, który ma uprawnienia znakarza PTTK i sam też wytyczał szlaki. - Polska dostała sporo pieniędzy z UE. Niektóre lokalne grupy działania i samorządy wykorzystały te środki na wytyczenie dobrze oznakowanych tras rowerowych, z miejscami postojowymi i tablicami informacyjnymi. Do tego za darmo rozdają turystom nie cienkie broszurki, lecz grube przewodniki.

Przykłady? Dolina Noteci czy okolice Kościana, gdzie szlaki są utwardzone przepuszczającym wodę grysem. Nowe trasy rowerowe powstały też nad Dunajcem czy na torowisku kolei w okolicach Nowego Targu.

- Podobają mi się wasze oznakowane szlaki z mapami i tablicami informacyjnymi - chwali Taras Bandriwski, doświadczony turysta rowerowy ze Lwowa. - U nas tego wciąż brakuje.

- Mądry turysta poradzi sobie też tam, gdzie nie ma oznakowań - uważa Kaleniewicz. - Lasy Państwowe wytyczyły ostatnio wiele szutrowych dróg przeciwpożarowych. Sam nimi podróżowałem np. po Puszczy Noteckiej czy w okolicach Szubina na Pomorzu. Autom nie wolno tam wjeżdżać, a nośność jest wystarczająca dla wyładowanych drewnem ciągników - zachwala.

Zachęcajmy turystów

To dobry pomysł, ale dla tych, którzy już są przekonani. Pozostałych trzeba zachęcać. Robią to np. na Pomorzu  Środkowym, gdzie Koszalin i Kołobrzeg tworzą system zwany „Rowerem Regionalnym”, który działać ma podobnie jak warszawski „Rower Miejski”, tyle że na większą skalę. Robią to i w wielkopolskiej wiosce Złotkowo, gdzie powstała stanica rowerowa, ponoć pierwsza w kraju. Zdrożony cyklista znajdzie tam schronienie, wyżywienie, a także pomoc w usunięciu awarii. Te wszystkie działania sprawiają, że liczba turystów rowerowych w Polsce powoli rośnie.

- Klientów z roku na rok przybywa - przyznaje Maciej Zimowski. - Z drugiej strony to wciąż niszowa branża. Obsługuję kilkuset turystów rocznie, a powinny to być tysiące.

Jak zatem przekonać nieprzekonanych?

- To rola państwa, które musi promować nasze najpiękniejsze regiony, a także biur podróży, które mogą zabierać na wycieczki rowerowe tych, którzy by sami nie pojechali - uważa Ryszard Szurkowski, legendarny kolarz.

- To rola mediów - uważa M. Zimowski. - O rowerowej nowoczesności pisze się wciąż w kontekście ruchu miejskiego. A kiedy nadchodzą wakacje, Polak ma do wyboru plażę lub zwiedzanie na czterech kółkach.

- Ale to właśnie dzięki cyklistom miejskim będzie się w Polsce rozwijać turystyka rowerowa - protestuje Ryszard Szurkowski. - Kto porusza się na dwóch kółkach na co dzień, wie, że rower daje frajdę i niezależność. Człowiek, który jeździ rowerem po mieście, będzie chciał też wyjeżdżać za miasto. Tym bardziej, że mamy sporo pięknych terenów, jak Dolny Śląsk, Żywiecczyzna, Bieszczady czy Mazury - zachwala.

Jak się do takiej wyprawy przygotować?

- Przede wszystkim mieć porządny rower, najlepiej trekkingowy, ze specjalistycznego sklepu, a nie z marketu - zastrzega R. Szurkowski. - Do tego nieprzemakalne sakwy. Po drugie trzeba jeździć tym rowerem na tyle dużo, np. w weekendy, żeby stukilometrowa trasa w wakacje nie była problemem.

Jak powinna taka weekendowa wycieczka wyglądać?

- Ja robię ten błąd, że ciągle patrzę na licznik, a w efekcie wycieczka zamienia się w trening - śmieje się kolarz. - A chodzi przecież o to, żeby cieszyć się przygodą - podkreśla.

Co jest jeszcze ważne przy planowaniu rowerowych wakacji?

- Trzeba mieć ogólne przygotowanie turystyczne, żeby wiedzieć, co ze sobą zabrać - mówi Szurkowski. - No i umieć przygotować rower do trasy.

Innymi słowy być trochę mechanikiem, bo na leśnym szlaku niekoniecznie znajdziemy warsztat. A jakie mamy szanse, żeby trafić na zachwalane wyżej trasy dobrej jakości?

- Jak na razie trafiałam na same dobre szlaki - podkreśla Małgorzata Radkiewicz, właścicielka krakowskiego sklepu z akcesoriami rowerowymi. - Teraz niecierpliwie czekam na zapowiadaną trasę wzdłuż wałów wiślanych, chętnie się przejadę - uśmiecha się.

Nie patrzmy z góry

Ale nie wszyscy są zadowoleni. Bartek Wutke, fotoreporter ze Świnoujścia, podróżuje rowerem po obu stronach granicy.

- Na niemieckim Uznamie prawie wszystkie miejscowości połączone są utwardzonymi ścieżkami - chwali. - A na popularnej trasie rowerowej do Międzyzdrojów ugrzęzłem w piachu, choć mam szerokie, górskie opony.

- Nie porównujmy się do Niemców, którzy są od nas bogatsi i lepiej zorganizowani. Porównujmy się do Czechów - namawia Andrzej Kaleniewicz. - Na południowych sąsiadów wielu z nas patrzy z góry. Niesłusznie, bo chociażby infrastrukturę rowerową mają od nas lepszą. Mają dużo szlaków rowerowych, w sposób jednolity oznakowanych żółtymi tabliczkami. Podróżując  wzdłuż Nysy Łużyckiej wciąż widzieliśmy tabliczkę z numerem 3038 - daje przykład.

- To prawda, daleko nam nie tylko do Niemiec i Austrii, ale i do Czech - potwierdza M. Zimowski. - A wystarczyłoby ustalenie pewnych zasad.

Z tym jest właśnie problem. Kilka lat temu Ministerstwo Sportu i Turystyki planowało przygotowanie projektu ustawy o szlakach turystycznych. Niestety, na planach na razie się skończyło.

Więcej o:
Komentarze (11)
Turysto, na rower!
Zaloguj się
  • rowerowy365

    Oceniono 21 razy 13

    Niestety jest inaczej niż napisano w nagłówku. DDR-y bardzo często znikają za zakrętem. Ba, często zaczynają się i kończą tak, że ciężko w ogóle na nie wjechać.
    Jakość - jest coraz lepiej ale często są wytyczane z chodników, dziurawych chodników. Oznakowanie - uważam,, że katastrofalne. Znaki często stoją po lewej stronie DDR, nie informują czy mogę przejechać przez ulicę czy muszę przeprowadzić rower, kończą się nagle "wyrzucając" mnie na chodnik, bądź o zgrozo na jezdnię, wprost pod koła samochodów.
    Kierowcy - codziennie spotykam się z ich coraz większą życzliwością. Jestem zdumiony jak wielu zaczyna dostrzegać rowerzystów, a jak wielu rowerzystów nie widzi samochodów.
    Bezpieczeństwo - tu niestety jezdnie są na przegranej pozycji. W konfrontacji z samochodem rowerzysta nie ma szans, dlatego równie ważne jest edukowanie rowerzystów i kierowców.
    A moja dygresja jest taka - wolę jeździć jezdnią, na równi z samochodami (tym bardziej, że większość trasy pokonuję drogami powiatowymi) niż po beznadziejnych DDR-ach. Kierowców zagrażających mi najbardziej dzielę natomiast na kategorie:
    1. młodzi gniewni, tatusiowie spieszący do pracy, przedstawiciele handlowi, mamusie dowożące dzieci do szkoły - ci wszyscy jeżdżą ostro, wyprzedzając, gwałtownie hamując, czasem zajeżdżają drogę, to tacy "jeźdźcy z ułańską fantazją",
    2. paniusie, starsi panowie w kapeluszach, kierowcy autobusów miejskich - ci znowu jeżdżą jak by mieli klapki na oczach i nie widzieli nic poza sobą. takie głupie krowy, które jadą od punktu A do punktu B i nie widzą co się dookoła dzieje. dla nich rowerzysta nie istnieje.
    Dlaczego o tym piszę? A no jadę sobie jak codzień do pracy i z braku innych przemyśleń wyliczam: krowa, debil, krowa, krowa, debil. No i jakoś szybciej mija czas :)

  • is200

    Oceniono 6 razy 2

    "Kierowcy powoli przyzwyczajają się do cyklistów i rzadziej zachowują się agresywnie. "

    ..a cykliści przypadkiem nie zachowują się bardziej agresywnie?? przepuszczają pieszych na pasach na DDRach??

  • sandiii

    Oceniono 1 raz 1

    kultura rośnie, nawet taksówkarze coraz częściej puszczają rowerzystów. Faktycznie najgorsze są mamusie jeżdżące z dziećmi tak ostro że współczuje dzieciakom i boje się co się nauczą od mamuś ...

  • wojtrower

    Oceniono 1 raz 1

    U nas w Gdańsku w TPK powstała też nowa leśna szutrowa droga nadleśnicza , która jest wykorzystywana przez rowerzystów jako szlak z Oliwy do Osowej. Podobno dużo nowych tras powstało też w Kujawsko Pomorskim

  • rejestracjanowegokonta

    Oceniono 20 razy 0

    Ostatnio rowerzyści się tak rozpanoszyli, że normą stała się jazda po ulicy obok siebie. Tak, jedzie kilku takich w obcisłych kombinezonikach i zajmują cały pas. Zatrąbisz to cię oplują. A przecież mówi kodeks drogowy, że rowerami jedzie się gęsiego. O co chodzi? Sam jestem rowerzystą, ale takie coś mnie mocno wk.wia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX