Rowerem po Europie: Hiszpania czyli góry, plaże i zabytki

Jeden z najpiękniejszych, najbardziej inspirujących krajów świata - Hiszpania - jest także (jak zapewne wiedzą wielbiciele dwóch kółek) prawdziwym rajem dla rowerzystów. Niezależnie czy za cel naszej wyprawy wybierzemy największe miasta, nadmorskie prowincje, góry, czy wyspy - niemal wszędzie czekają na nas kilometry dobrze utrzymanych dróg rowerowych. Do Hiszpanii co roku wyruszają tysiące rowerzystów - w tym również amatorzy kolarstwa górskiego.

Trudno o kraj bardziej różnorodny i „wielowątkowy” niż Hiszpania. Bogatą historię odzwierciedla sztuka, szczególnie wzbudzająca zachwyt monumentalna architektura. W niczym nie ustępują jej inne bogactwa, z których słynie to iberyjskie królestwo - wyjątkowej urody, zapierające dech w piersiach krajobrazy.

Rowerem po Europie: Hiszpaniafot. inf. pras.

Towarzyszy im sprawna infrastruktura, w tym szczególnie istotna dla turysty-rowerzysty, sieć dróg rowerowych. Nie musimy się też obawiać zbyt wygórowanych cen (za serwis czy wypożyczenie sprzętu na miejscu) i za nocleg.

Na turystów czekają hotele, hostele i pensjonaty, których nie brakuje nawet w mniejszych miejscowościach, ale to nie one stanowią o specyfice tutejszej bazy noclegowej.

Jeśli chcemy poczuć prawdziwy klimat hiszpańskiej prowincji, skorzystajmy z dość szerokiej oferty tzw. casas rurales - są to domostwa oferujące noclegi w małych miejscowościach, a że są naprawdę bardzo różnorodne świadczy fakt, że pokój możemy znaleźć w skromnym domostwie, ale również wiejskiej, luksusowej rezydencji! Wykaz zarejestrowanych casas rurales (w liczbie kilku tysięcy) znajdziemy w każdym biurze informacji turystycznej.

Bez problemu skorzystamy też z bankomatów, nawet w najmniejszych miejscowościach. Słowem - nie ma żadnych problemów, które mogłyby w jakikolwiek sposób zniechęcić do podróżowania po Hiszpanii - tej bardziej i mniej znanej, na rowerze „tradycyjnym” i górskim.

Hiszpania w coraz większym stopniu „stawia” na rowery. Budowane są kolejne drogi rowerowe, a w miastach pojawiają się stacje rowerowe, które mają zachęcać mieszkańców do codziennego korzystania z tego zdrowego i „antykorkowego” transportu. I tu warto na chwilę zatrzymać się i przedstawić dwa najpopularniejsze hiszpańskie miasta z perspektywy rowerzysty-gościa.

Madryt, Barcelona i rowery

Jeśli planujemy zwiedzanie największych hiszpańskich miast na rowerach, z reguły nie będzie to zły pomysł. W ubiegłym roku sytuacja na plus zmieniła się nawet w Madrycie, który do niedawna nie był miastem najlepiej dostosowanym do ruchu rowerowego.

Od kilkunastu miesięcy z powodzeniem działa tu system rowerowy BiciMAD. Od razu powiedzmy, że nie są to zwykłe rowery - stolica Hiszpanii postawiła na rowery elektryczne. Dzięki temu można łatwo przemierzać madryckie place i ulice, nawet jeśli nie jesteśmy wytrawnymi rowerzystami. A trzeba przyznać, że z uwagi na różnice w wysokościach, Madryt wcale nie jest najłatwiejszą lokalizacją dla rowerów.

Rowerem po Europie: Hiszpaniafot. inf. pras.

Decydując się na system rowerowy władze Madrytu chciały przede wszystkim zmniejszyć słynne już zakorkowanie ulic. Możliwość korzystania z rowerów elektrycznych (jak pokazują statystyki) przekonuje coraz więcej mieszkańców do tego, by samochody pozostawiać w domu.

Obecnie funkcjonuje ponad trzy tysiące stanowisk. Za pierwsze pół godziny korzystania z roweru zapłacimy 50 eurocentów.

Barcelona

Stolica Katalonii jest jednym z lepiej funkcjonujących (pod względem ruchu rowerowego) miast w całym kraju. Zanim zdecydujemy się zwiedzać to niepowtarzalne, cudowne miasto właśnie na naszych ulubionych jednośladach, musimy sobie zdać sprawę z tego, że nie ze wszystkich rowerów będziemy mogli korzystać.

Chodzi o publiczny system rowerów - Bicing Barcelona. Cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem mieszkańców i to z myślą o nich został stworzony.

O ile mieszkańcy mogą bardzo łatwo korzystać z systemu (wystarczy z pośrednictwem strony internetowej wyrobić stosowną kartę) o tyle turysta, szczególnie małoletni, może mieć z tym problem. Nie wchodząc w szczegóły, powiedzmy tylko, że formalności towarzyszące procesowi rejestracji są nad wyraz zniechęcające. Należy np. posiadać numer identyfikacji cudzoziemca, którego nie można otrzymać „od ręki”.

Rowerem po Europie: Hiszpaniafot. inf. pras.

Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem będzie po prostu wypożyczenie roweru w jednej z wielu tutejszych wypożyczalni. Ceny są różne (w zależności od firmy). Średnio to kilkanaście euro za dobę.

Niektóre strony internetowe wypożyczalni: www.budgetbikes.eu, www.barcelonarentabike.com, www.bikinginbarcelona.net, www.greenbikesbarcelona.com, www.bikerentalbarcelona.com.

To tylko wybór - bez problemu znajdziemy serwisy innych, prywatnych wypożyczalni. Wszystkie oferują atrakcyjne usługi i pakiety w konkurencyjnych cenach, a że warto Barcelonę poznawać z perspektywy roweru, nie trzeba nikogo przekonywać. Trasy rowerowe są atrakcyjne, zarówno pod względem nawierzchni i szerokości, oznakowania, jak i lokalizacji - dlatego na pewno nie ominiemy żadnej z turystycznych atrakcji. Według niektórych obliczeń łączna długość ścieżek rowerowych to nawet 200 km!

Więcej informacji na temat ruchu rowerowego w Barcelonie znajdziemy na stronach tematycznych, m.in. specjalnej podstronie urzędu miejskiego.

Pamiętajmy, że w Barcelonie możemy przewozić rowery metrem, tramwajami, ale nie autobusami. Jeśli chcemy uniknąć mandatu, nie pozostawiajmy też roweru tam gdzie chcemy, ale na specjalnych (bezpłatnych) parkingach. Jest ich wystarczająco dużo, tak więc bez obaw, na pewno bez problemu je znajdziemy!

A jeśli już jesteśmy w stolicy Katalonii, nie zapominajmy, że cały region, podobnie jak wybrzeże Costa Brava, są warte polecenia każdemu turyście, również temu, dla którego rower jest wiernym towarzyszem każdej wyprawy. Katalonia to wielkie bogactwo przyrodniczo-kulturowe. Zwróćmy też uwagę na to, że temperatury w tej części Hiszpanii są (w porównaniu z południem) zdecydowanie bardziej znośne, również w okresie letnim.

Wyspy i dwa kółka - Majorka

Wybieramy jako cel naszej rowerowej eskapady hiszpańskie wyspy? Trudno wymienić takie, które byłyby w jakikolwiek sposób niedostępne dla rowerzystów, ale są też takie, które wręcz zapraszają do tego, żeby wędrować świetnie przygotowanymi szlakami, korzystając z wszelkich innych udogodnień - choćby tanich wypożyczalni i serwisów I taka właśnie jest Majorka!

Kolejny hiszpański hit, którego nikomu nie trzeba szczególnie przedstawiać. Piękne krajobrazy, ciekawa linia brzegowa, nastrojowa architektura Trudno się dziwić, że to właśnie tutaj zawitali Fryderyk Chopin i George Sand.

Valldemossa, miasteczko, w którym mieszkali, dziś jest jednym z najczęściej odwiedzanych przez turystów i wciąż pamięta o parze tak niepowtarzalnej jak urok tego miejsca. Małych i klimatycznych miasteczek znajdziemy na Majorce zresztą więcej. Równie piękne są góry i plaże, ale to również nie wszystko. Na turystach wrażenie robi też jaskinia Coves del Drac, ogród botaniczny Botanicactus, czy tereny bagienne  Parku Narodowego S'Albufera.

Na Majorce panują też świetne warunki do uprawiania kolarstwa górskiego.
Wielu (czasem nawet zbyt wielu) rowerzystów spotkamy też w głównym mieście wyspy - Palma de Mallorca. Jeśli chcemy poszukać trochę spokoju, warto wybrać szlaki rozpoczynające się kilkadziesiąt kilometrów od stolicy i wyjechać na nie wcześnie rano. Czy warto? Widoki, jakie będą nam towarzyszyć, należą do tych, które zapamiętuje się do końca życia.

Rowerem po Europie: Hiszpaniafot. inf. pras.

Najlepszy czas na wycieczki rowerowe to wiosna i jesień, latem, podobnie jak w niemal całej Hiszpanii (poza północną częścią) temperatury bywają zbyt wysokie, żeby cieszyć się z uroków jazdy typowo turystycznej, kiedy mamy na uwadze nie tylko przejechane kilometry, ale przede wszystkim samo zwiedzanie.

Wiosną na Majorce ruch rowerowy jest szczególnie intensywny - szacuje się, że w tym czasie wyspę odwiedza nawet ok. dwieście tysięcy rowerzystów.

Popyt i podaż ściśle ze sobą „współpracują”, a w związku z tym bez problemu skorzystamy z szerokiej oferty licznych wypożyczalni i sklepów rowerowych. Usługi są też stosunkowo tanie, dlatego niekoniecznie musimy zabierać na Majorkę swój własny rower.

Więcej informacji na temat wyspy, szlaków i infrastruktury rowerowej m.in. na: www.wheelssport.net i www.bicycle-holidays.com/en.

Costa Blanca dla każdego rowerzysty!

Jeden z najbardziej „uniwersalnych” regionów Hiszpanii, jeśli mamy na uwadze warunki dla rowerzystów. Wybrzeże Costa Blanca to oczywiście piękne widoki i plaże, śródziemnomorski klimat, ale również idealne warunki do uprawiania kolarstwa, dlatego na świetnie utrzymanych rowerowych trasach spotkamy zarówno zawodowców, jak i amatorów - wielbicieli kolarstwa szosowego i górskiego.

Rowerem po Europie: Hiszpaniafot. inf. pras.

W regionie znajdziemy przeróżne trasy - od łatwych do dość ekstremalnych, wiodących przez wysokie grzbiety górskie - to prawdziwa frajda dla rowerzystów, których umiejętności są co najmniej średnie. Widoki rozpościerające się z górnych partii wybrzeża warte są każdego wysiłku!

Na szczególną uwagę zasługuje pnąca się wzdłuż całego wybrzeża droga rowerowa, prowadząca z Punta Prima, przez Los Altos, Playa Flamenca do Pilar de la Horadada. To jedna z najczęściej wybieranych dróg rowerowych (o średniej skali trudności).

Są jeszcze bardziej wymagające, z wielokilometrowymi i stromymi podjazdami. Można założyć, że jeśli wybralibyśmy się w ten region za kilka lat, na pewno przybędzie wiele nowych dróg. Sieć tras rowerowych jest sukcesywnie rozbudowywana.

Andaluzyjskie Vias Verdes

Andaluzja ma tak wiele do zaoferowania każdemu turyście, również (a może szczególnie) temu, który chce ją przemierzyć na dwóch kółkach, że trudno pokrótce przedstawić wszystkie atrakcje. Wystarczy stwierdzić, że co roku gości kilkaset tysięcy rowerzystów. Widoki typowe dla wybrzeża, góry Sierra Nevada - to tylko niektóre tutejsze bogactwa.

Coraz większą sławą cieszą się andaluzyjskie Vias Verdes, co prawda Zielone Szlaki znajdziemy w całej Hiszpanii, ale ponad trzydzieści tras zorganizowanych w Andaluzji na pewno można zaliczyć do najciekawszych.

Dlaczego piszemy - „zorganizowanych”, a nie „wytyczonych”? Zwróćmy uwagę na genezę ich powstania. Szlaki poprowadzone są dawnymi liniami kolejowymi, które zostały zamknięte kilkadziesiąt lat temu. Warto takie pomysły przenosić choćby na nasz polski grunt - trochę kreatywności i konsekwencji może zmienić zapewne nie do końca kiedyś popularne decyzje, w szansę na realny rozwój.

Jazda wśród tuneli, dawnych budynków stacji, które dziś często służą jako hotele, restauracje, a nawet regionalne muzea to atrakcja sama w sobie. Niezwykłego klimatu dodają dawne kamieniołomy i tereny górnicze.

Z jednej strony trasy są łatwo dostępne z uwagi na to, że kiedyś były szlakami kolejowymi, z drugiej - dziś nie należą do najczęściej uczęszczanych, co może stanowić szczególną atrakcję w Hiszpanii, kraju który nie może narzekać na brak turystów.

Autor: Dawid Majer z serwisu DATA Lab