Z przyczepką i sakwami - rowerem po Warmii [cz. 1] Przygotowania do wyprawy

Kabaret Starszych Panów wysyłał nas latem ?Na grzyby ? ale można też na sakw! Pomysł na kilkudniową rowerową wyprawę nie jest bardzo skomplikowany w realizacji, ale warto się dobrze przygotować, aby nic nie zaskoczyło nas po drodze.

Przed wyjazdem należy ustalić trzy kluczowe kwestie: sprzętu, trasy i dobrej logistyki - z tymi rzeczami wyprawa po kraju jest w zasadzie w zasięgu każdego rowerzysty.

Potraktowałyśmy nasz wyjazd jako test sprzętu, rowerów i naszych terenowych możliwości. Zabrałyśmy rzeczy do biwakowania, dwa zestawy: rower + przyczepka towarowa i rower + sakwy na bagażnik oraz SIEBIE czyli dwie, niemal początkujące rowerzystki - początkujące, przynajmniej wyprawowo.

Warmia to niemal zupełnie zapomniany przez turystów region Polski. Na szlakach, polach namiotowych, pomostach i w lodziarniach można spotkać głównie odpoczywających mieszkańców okolicznych wsi i miasteczek, którzy to postanowili oddalić się od swoich domów o kilka kilometrów w celu zaznania odrobiny wakacji - czyli można uznać, że są to miejsca najlepsze, sprawdzone, ze znakiem jakości „dobre, bo nasze”. Na pewno jest to kraina tysiąca jezior i jeziorek (oraz miliona żab), dlatego warto pogodzić jazdę na rowerach z jakimiś wodnymi uciechami - opcji jest sporo (my eksplorowałyśmy piękne jezioro Narie).

Jezioro Narieżródło: national-geographic.pl

Trasa Olsztyn - Nowe Kawkowo - Ględy - Kretowiny - Zawroty - Ostróda - Olsztyn nie wymaga jakiejś specjalnej kondycji fizycznej, treningów adaptacyjnych ani drobiazgowej analizy przewyższeń, warto jednak przemyśleć, co ze sobą zabrać oraz gdzie zatrzymywać się na noc, aby móc spokojnie zostawić rowery i pozwiedzać okolicę.

Szosy są puste, wystarczająco szerokie i w większości pokryte równą (zadbaną) nawierzchnią (w większości wiją się między lasami i nie wymuszają jazdy w cyklu miejskim). Ukształtowanie terenu jest typowe dla obszaru pojezierzy - moreny gwarantują urozmaiconą trasę, z dużą liczbą podjazdów i zjazdów, trzeba więc liczyć się z brakiem płaskiego - ale dzięki temu jest prawdziwy ogień i można się poczuć jak na zawodach MTB. Po drodze mija się wiele wiosek i miasteczek, dlatego nie ma konieczności zabierania ze sobą jedzenia i zapasu wody, co jest bardzo wygodne, gdy trzeba śmigać po niekończących się górkach i dołkach... ale do rzeczy.

Co warto zrobić przed wyjazdem:

1. Sprzęt

O tym, że rower powinien być ogarnięty, bla bla bla, najlepiej sprawdzony w serwisie, co by nie rozleciał się na pierwszym lepszym poboczu, bla bla bla, wspominać nie będę. A jakże - też uważałam to za zbędną gadaninę i niepotrzebne asekuranctwo, gdyby nie to, że po pierwszych 10 km jeden z naszych rowerów, prawdopodobnie pod naciskiem sakw i zapewne z powodu delikatnego wcześniejszego uszkodzenia, zaczął tracić powietrze w tylnym kole. Dziury nie było, ale powietrze zeszło. Przydał się więc zestaw „małego serwisanta”. Co zabrałyśmy: telefon do przyjaciela (rzecz oczywista, że dobrze mieć pomoc), po dwie dętki, taśmy izolacyjne do obręczy, pompkę z przejściówką wentyli presta-schradera, łyżki do opon (trzy sztuki), klucze, imbus, WD40, smar do łańcucha, ośkę, łatki + klej i uff, chyba tyle.

narzędziafot. Kinga Knapik

Jeśli boicie się przygód serwisowych - tak naprawdę nie ma czego - bo zdarzą się na pewno. Jednak z workiem części zapasowych szanse na wyjście z nich z twarzą i ... rowerem zdatnym do dalszej drogi są większe. U nas pierwsza w życiu zmiana dętki + własnoręczny serwis tylnego koła wyniosły zaledwie 1:20 h....

serwisfot. Kinga Knapik

Rowery - jeden składany z rupieci, ale za to z dobrym amortyzatorem i przyczepką, drugi stalowy, ciężki i leciwy, ale za to z bagażnikiem - pokazały, że można pojechać na wszystkim, co się ma, ale UWAGA! sprawnym. Sakwy (2 x 60 l) były mocowane do bagażnika, przyczepka do tylnej piasty. Oba sposoby transportu sprawdziły się bardzo dobrze. Wiozłyśmy jakieś 50 kg, w tym: 2-osobowy namiot, kuchenkę turystyczną, śpiwory, karimaty, biwakowy sprzęt do gotowania, jedzenie + rzeczy osobiste. Nie wyczerpywało to całkowitego udźwigu sakw i przyczepki (według producenta 30 + 80 kg), ale nie ma sensu zabierać więcej. Masa, jaką zabrałyśmy, nie była uciążliwa podczas podróży i nie utrudniała jazdy pod górkę, ani nie wpływała na utrzymywanie równowagi na rowerze. Graty w przyczepce, a również i w sakwach, dobrze jest rozłożyć równomiernie na dwie części i o ile w sakwach nie ma to znaczenia, to do przyczepki rzeczy warto spakować w dwa nieprzemakalne worki żeglarskie, bo ułatwia to przepakowywanie się i przenoszenia bagażu np. do pociągu.

w pociągufot. Kinga Knapik

Warto także sprawdzić czy mamy niezbędne oświetlenie roweru i przyczepki, na wypadek jazdy w nocy. Rower powinien mieć żółte lub białe światło z przodu oraz czerwone stałe lub migające z tyłu oraz czerwony odblask o kształcie innym niż trójkątny, przyczepka światło białe z przodu i czerwone z tyłu (świetnie sprawdzają się tzw. kijanki).

2. Transport rowerów

Zdecydowałyśmy się na podróż pociągiem, który ciągnie wagon rowerowy, relacji Warszawa - Olsztyn. Jest to całkiem dobre rozwiązanie. W wagonie rowerowym jest dużo miejsca, a dla pasażerów są osobne przedziały z kanapami (z których nie skorzystałyśmy i rozłożyłyśmy karimaty na podłodze obok rowerów).

pociągiemfot. Kinga Knapik

Rowery można powiesić lub postawić na stojakach i przypiąć. Nie ma problemu z przewozem sakw, przyczepki i całej reszty ekwipunku, nawet przy sporej grupie podróżujących rowerzystów. Przyczepka towarowa, którą miałyśmy ze sobą, jest kompaktowa i bardzo sprawnie składa się do poziomu samej platformy (dobrze mieć ze sobą linkę, aby związać razem zdemontowane elementy). Za transport rowerów obowiązuje dodatkowa opłata, w wysokości zależnej od długości trasy (z Warszawy do Olsztyna 9.90 PLN). Jeśli przyszłoby wam jechać pociągiem bez przedziału rowerowego, także nie jest to specjalnie trudne. Sprzęt można zostawiać w pierwszym i ostatnim wagonie, ale wtedy kto pierwszy ten lepszy.

3. Logistyka trasy

Przed wyjazdem trzeba ustalić noclegi: sprawdzić czy można tam bezpiecznie zostawić rower, czy można rozbić namiot i czy mamy szansę dojechać od jednej destynacji do drugiej w ciągu jednego dnia i przy okazji pozwiedzać. Dobrym rozwiązaniem jest kontaktowanie się z gospodarzami miejsc, w których chcemy spać. Często gdy usłyszą jak podróżujemy (rowery + namioty), proponują nocleg bez kosztów lub czekają na nas ze specjalnym powitaniem (nam trafiło się buraczane ciasto;)

Buraczane ciastofot. Kinga Knapik

Pierwszą wycieczkę „na sakwy” zaplanowałyśmy na 4 dni. Jest to akurat tyle, aby pojeździć na rowerach, zmęczyć się przyjemnie, odpocząć i wrócić.

W drugiej części artykułu znajdziecie opis trasy jaką przejechałyśmy wraz z turystycznym poradnikiem podpowiadającym co warto zrobić w okolicy.

Tekst, zdjęcia: Kinga i Ula

Więcej o:
Komentarze (4)
Z przyczepką i sakwami - rowerem po Warmii [cz. 1] Przygotowania do wyprawy
Zaloguj się
  • 3alfa.alfa

    Oceniono 8 razy 6

    50 kg bagażu na dwie osoby na cztery dni ???? Litości!!
    Ale, ale, dopatrzyłem sie że na tę wyprawę pojechały dziewczyny. Moja ślubna też tak ma z bagażami

  • instatunascendi27

    Oceniono 3 razy 3

    Gratuluję fantazji i uporu, zwłaszcza przy serwisie :)))) To nie takie częste. A co do kosztów transportu rowerów koleją. W mojej ocenie cena za przejazd z rowerami z Warszawy do Olsztyna za 9,90 jest bardzo niska. W TLK i Kolejach Wielkopolskich ceny za przewóz rowerów, są odwrotnie proporcjonalne do długości trasy. Tzn. do ok. 20 km cena za rower, jest dwukrotnie większa, od ceny za bilet jednego podróznego. W miarę długości proporcje się wyrównują, ale nigdy nie przekraczają 1:1. Czyli "opłaca się" jeżdzić pociągiem z rowerem, na trasach powyżej 40 km, czyli, dla nie wprawionych, zwłaszcza ze sprzętem, łącznie z noclegiem. "Niedzielnych" turystów rowerowych kolej w Wielkopolsce widać zdecydowanie nie lubi i w dodatku można wsiadać z rowerem tylko z jednej strony składu, bo jak się widzi w sezonie tłum rowerzestów na jednym końcu i wsiada, Z PRZYZWYCZAJENIA :))) ( tak kiedyś było ..... :)))) na drugi koniec składu, to wielkie pretensje, pomimo tych b. wysokich cen za przewóz roweru.

  • wikz

    0

    Nie przesadzajcie z tą nielegalnością. Nie ma się czego bać. Policja nie zwraca uwagi na platformy rowerowe. Przejeździłem cały kraj w ten sposób i NIGDY nie było problemu, raczej jedynie ciekawskie spojrzenia.

    Poza tym od (prawdopodobnie) lipca ma wejść możliwość legalnego wyrobienia 3 tablicy rejestracyjnej auta, więc już zupełnie problem zostanie rozwiązany.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX