Gazeta.pl > Rowery >  polecamy

Patenty, a rynek rowerów - co może nas spotkać po ACTA?

31.01.2012 11:33
A A A Drukuj
Protest przeciw ACTA przed biurem Parlamentu Europejskiego na Jasnej Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja
Od razu powiem, że nie jestem zwolennikiem wprowadzenia ACTA. Mam ku temu swoje powody. Nie te, które znacie z demonstracji. Moje powody są stricte rowerowe. Tak się bowiem składa, że ratyfikacja ACTA może mieć niemały wpływ na rynek rowerowy.

Tak naprawdę ACTA nie wprowadzi nic rewolucyjnego na rynku światowym, także na rynku sprzętu rowerowego. Może natomiast trwale zabetonować negatywne zmiany, które trwają i pogłębiają się na rynku już od pewnego czasu. Jakie to zmiany? Pokażę to na przykładach.

Suporty i korby "na kwadrat"

Typowy suport

Załóżmy, że macie wymienić właśnie korbę (przednią zębatkę) lub suport (łożyska przy tej zębatce) w rowerze. Typowy, popularnie zwany "na kwadrat". Do wyboru masz setki jeżeli nie tysiące różnych części produkowanych przez wiele firm. Od kosztujących kilkanaście złotych po takie za ponad stówę. Od stali, przez różne stopy aluminium, aż po ceramikę, tytan i kompozyty.

To dobrze, jest w czym wybierać. Ale co do tego mają patenty i ACTA? Otóż to, że kształt owego "kwadratu", jego dokładne wymiary i kąty, nie są pod ochroną patentową. Każdy może produkować i sprzedawać części na ten właśnie otwarty standard. To przykład idealny. Wszyscy zyskują.

Popatrzmy teraz na Campagnolo. Firma produkująca osprzęt szosowy również sprzedaje korby "na kwadrat". Tylko, że "kwadrat Campy" ma nieco inne wymiary i kąty niż ten ogólnie przyjęty. Standard Campy nie jest do końca kompatybilny ze otwartym standardem opisanym powyżej, więc lepiej nie mieszać części z obu standardów.

Co to oznacza dla klienta? To, że chcąc mieć korbę Campagnolo, powinien kupić też jej suport - choćby wcale go nie chciał. Innego wyboru nie ma, bo kwadrat Campagnolo jest standardem zamkniętym. Jest objęty ochroną patentową i inne firmy zwyczajnie nie mogą go produkować bez zgody i płacenia tantiem dla... de facto swojej konkurencji.

ISIS, Octalink...

Oprócz dwóch wymienionych powyżej standardów korb i suportów, istnieją jeszcze suporty na wielowpust: ISIS i Octalink. ISIS to system formy SRAM, która pozwoliła kilku innym producentom na produkcję części w tym standardzie, zapewne nie za darmo. Z kolei Octalink to standard Shimano, które woli samo produkować wszystkie elementy.

Oba te systemy są znacznie lepsze niż suport na kwadrat pod względem mechanicznym. Są trwalsze, sztywniejsze, lżejsze, nie dostają luzów "na klinie", co jest typową przypadłością korb "na kwadrat".

Czym się różnią poszczególne standardy suportów zobaczysz na tej grafice ze strony Sheldona Browna (po ang.).

Jednak korby i suporty w tych standardach wciąż są mało popularne (i droższe). Skoro nie ze względów praktycznych to dlaczego? Prosta sprawa - przez ochronę patentową i wojnę o to, który standard ma się stać tym dominującym.

Co to oznacza dla nas? Mniejszy wybór korb i suportów na te standardy, wyższe ceny, sztuczne wydłużanie życia gorszego, ale otwartego standardu "na kwadrat". I zupełnie nikomu nie potrzebna przepychanka między producentami. Drepczemy w miejscu!

Rowery z pełnym zawieszeniem

Spójrzmy też na rowery z pełnym zawieszeniem. Wiecie czemu wielu producentów wciąż nie ma takich rowerów w ofercie? Nie zawsze są to powody ideologiczne i brak zainteresowania danym segmentem rynku.

Zaprojektowanie zawieszenia, zwłaszcza wydajnego, np czterozawiasowego, to bardzo trudna sztuka. Dlatego każda firma, która tego dokona, szybko patentuje opracowane rozwiązanie, by chronić swoje interesy. Całkowicie racjonalne działanie.

Niestety jakiś czas temu doszliśmy do momentu, gdy zwyczajnie opatentowano już niemal wszystkie kształty i kombinacje działających efektywnie zawieszeń. Jeżeli więc jakaś firma chce dziś wprowadzić rower z zawieszeniem tylnego koła, jest zwyczajnie skazana na tantiemy dla kogoś z konkurencji, albo na próbę wymyślenia jakiegoś zupełnie nowego rozwiązania, które nie byłoby jeszcze opatentowane. Niestety to drugie jest raczej mało prawdopodobne - tak jak aerodynamika ma jeden optymalny kształt, tak samo zawieszenia nie da się robić na niezliczoną ilość sposobów.

Tym samym doszliśmy do sytuacji, gdy problemem nie jest stworzenie roweru górskiego, ale nie potknięcie się przy tym o jakiś patent i nie narażenie się na procesy, kary i bankructwo. Rowery projektują więc prawnicy patentowi, a nie inżynierowie. Nikt mi nie powie, że to normalne!

W świecie patentów i ograniczeń

Co jeszcze można opatentować w rowerach? Niemal wszystko! Geometrię ramy, zasadę działania lub wymiary danego systemu zawieszenia, grubość osi koła, średnicę kierownicy, wygląd bębenka na który nakładamy kasetę (tylne tryby), rozmiar łożysk stosowanych w suporcie lub sterach, kształt mocowania tarczy hamulcowej (np Centerlock)... Opatentować można niemal wszystko, co jest nowe. Wszystko co dziś nie jest ogólnie przyjętym i otwartym standardem, może w przyszłości stać się standardem zamkniętym, do którego dostęp (płatny) mają nieliczni.

Dlatego jestem przeciw ACTA. Nie chcę by rowerzyści mieli takie same problemy z częściami zamiennymi jak obecnie mają kierowcy samochodów. Nie chcę być skazanym na jedynie słusznego producenta, wyższe ceny i brak konkurencji. Nie chcę musieć zapamiętywać pięciu niekompatybilnych ze sobą standardów, gdy chcę kupić jakąś część. Nie chcę kupując fajnej części jednego producenta być tym samym skazany na obowiązkowy zakup pięciu innych - mniej już udanych części.

A niestety do tego to wszystko zmierza.

Rafał Muszczynko

Podziel się

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (10)

  • Gość: roweroraffi

    0

    Na jednorzędowych łańcuchach się nie znam. Wierzę na słowo. Kumpel co ma singla, narzeka też na jakość tylnych zębatek. Że chińszczyzna, że plastelina...

    Co do lampek - osobiście na tył mam CatEye TLTD120 - to lampka, którą CatEye produkuje od czasów mojego pierwszego ATB, czyli od 1994 roku. Tania, prosta, trwała. choć nie na najnowszych superjasnych diodach. Do nowego roweru kupię pewnie takie same. Nie poprawia się czegoś, co działa ;-)

    Z przednimi lampkami jest problem. Technologia skoczyła do przodu, a firmy nie nadążają. Ale są pasjonaci, co klepią takie lampki na sprzedaż. Znasz na pewno z Precla kilka przykładów. Ja jeżdżę, od kilku lat, na lampce robionej przez Mocniaka z Białegostoku. 180lm, jeden tryb, zasilanie dwa razy po 4xAA (na trasę wkładam 8 baterii, do miasta oszczędzam na wadze). Do nowego roweru mam już coś mocniejszego (800lm, trzy tryby) ale na razie nie za bardzo jest czym to zasilić, by działało dłużej niż kilkadziesiąt minut.

    Opony - właśnie popatrzyłem na ceny Schwalbe. Unibike (zdaje się, że oni są dystrybutorem na PL) zwariował! Podnieśli ceny niemal x2 w stosunku do roku 2011. Pogrzało ich!

    Co do dwudziestoletniego mieszcza - to trochę loteria. Zwykle się wygrywa, bo w większości to dobre rowery i niemal niezniszczalne. Ale traf jak kumpel, a okaże się, że będziesz musiał kupić drugiego na części. Tym niemniej jak ktoś jeździ sobie po centrum mieszczuch używany to genialna propozycja, którą polecam wszystkim znajomym.
    Tym niemniej nie dla każdego mieszczuch to optimum. Ja dojeżdżam do pracy 15km, w70 % trasa prowadzi przez wylotówki (Modlińska, Jagiellońska, Wisłstrada w WAW). Wolę więc coś szybszego - np pozioma. Pozwala pospać dłużej, choć nie ukrywajmy, jest droższy w uzytkowaniu i mniej praktyczny do trzymania w małym mieszkanku. Ale jest szybszy, nawet o 15min. 15min spania więcej z rana to nie w kij dmuchał :D

  • Gość: Neverhood

    0

    Z łańcuchami jest ten problem, że przy jednorzędowych wybór jest marny (droższe są jedynie lanserskie do bmx). 15- 25 zł to te markowe sram/shimano, a droższe to jedynie bmx. Zwykłe 6/7 rzędowe też obecnie kicha.
    Co do lat, to ja porównuje raczej przed erą górali, wiec nie 2000 ;-) Dla ułatwienia pomijam 60 lata z wielką żywotnością.

    >Albo kupujesz lampkę za 40zł i używasz jej latami bez problemu
    Kupiłem za 35zł , aluminiową, wytrzymała niezłego łupnia o asfalt . Po roku od zimna padło zatrzask, i zabiła mi akumulatorki przez zbyt głębokie rozładowanie, a na końcu elektronika padła.
    Tutaj trzeba celować > 160zł, a i tak plastikowe sigmy, roxim pewnie nie będą odporne na zadrapania Przecież klosz wystaje i łatwo o niego zahaczyć..
    Problemem jest też niezła marża, po prostu pomimo wysokiej ceny nie wiadomo co się kupuję i czy jest to coś warte.
    Co do haków, to ja jestem cały czas na etapie w budowanych w tylną przerzutkę i sobie chwalę ;-)
    >Co do opon
    Są droższe, mam są fajne. Tylko żeby tylko 40 zł kosztowały. W tej cenie są najtańsze schwalbe bez niczego (max 2.8 bar). Za 40zł to u nas są najtańsze rubeny z paskiem odblaskowym i wkładką antyprzeb. i to tylko w popularnych rozmiarach.
    Taki bajer do 20" ~ 100zł/szt. i w niewielu internetowych sklepach:( miejska 20"x1.75 za odblaskiem i wkładką min 4atm nie do dostania.

    "Patrząc w ten sposób to zawsze będziesz zawiedziony. Sprzęt po prostu trzeba dobrać do tego, co się planuje z nim robić. Jak robisz >10 kkm rocznie, to nie wchodzisz w najniższą półkę cenową, bo to się zwyczajnie nie opłaca! "
    Stery za 1" za 100zł też? Choć przyzwoite (obecnie popularny rozmiar ) 1 1/8 są od 30 zł? Przecież to jest jawne ździerstwo. Przecież chciałem kupić nakręcane stery 1" od 25zl do 40zł i nic mi nie poleciliście - bo nie ma na rynku.

    Kupiłem 20 letniego kompletnego holendra(bez polskiej myśli rowerowo-serwisowej) i teraz leje na wyższą półkę. Absolutnie ;-)

  • Gość: roweroraffi

    0

    Neverhood - w napędzie różnic nie zauważam. Używam ten sam typ łańcuchów od lat i zarówno te kupowane w 2000 roku jak i te kupowane w 2010 wytrzymywały tyle samo. Oczywiście można się naciąć i kupić np łańcuch PC10, który pęknie po mniej niż 1000km. Ale to po prostu nie wolno kupować chłamu za 10-15zł, bo ten był niewart swej ceny zarówno 10 lat temu jak i teraz ;-)

    Oświetlenie - tu znowu. Albo kupujesz lampkę za 40zł i używasz jej latami bez problemu, albo kupujesz lampkę za 10zł (w hurcie kosztuje 3,50zł) i musisz się liczyć że jest to produkt innej klasy, innej jakości i innej wytrzymałości. Niestety - biednego nie stać na oszczędzanie ;-)

    Co do haków wymiennych - to faktycznie problem, pękają. Ale nie pękają ze starości tylko od gleby i to zwykle takiej bardziej solidnej. Poza tym 10 lat temu też pękały (a stalowe się gięły), tylko często były niewymienne.

    Co do opon. Tu znowu - kiedyś jeździłem na Dębicy GT600 i narzekałem na to co piszesz - pękała. Później miałem Kendę i CST - wywaliłem szybciej niż kupiłem. Od kilku lat jeżdżę na Schwalbe. Przebiegi osiągam większe niż producent deklaruje na stronie i zwykle nie łapię gum. Różnica jest taka, że płacę za oponę 40zł, a nie 20. Zwraca się, uwierz!

    Moim zdaniem Twój problem jest taki, że szukasz jakości części za 50zł w częściach za 5zł. Patrząc w ten sposób to zawsze będziesz zawiedziony. Sprzęt po prostu trzeba dobrać do tego, co się planuje z nim robić. Jak robisz >10 kkm rocznie, to nie wchodzisz w najniższą półkę cenową, bo to się zwyczajnie nie opłaca!

  • Gość: BIMOTA

    0

    Jak ci 20 lat temu mialy strzelac ramy, skoro byly ze stali ? Trzeba bylo kupowac chomoly, a nie alu... Ludzie tak chcieli, to maja... :) LAncuch wymieniales razem z zebatkami ?

  • Gość: barklu

    0

    "pół roku jazdy miejskiej", "wolnobieg wytrzymał rok" - ale ile kilometrów? U mnie 7-rzędowy wolnobieg Shimano i tani łańcuch KMC wytrzymał 8200km. Teraz mam drugi komplet, łańcuch tym razem Shimano (najtańszy), już ponad 7000 i nic nie przeskakuje (choć widać że zębatki trochę zjechane) - jest szansa że wytrzyma dłużej.
    Żeby nie było wątpliwości: rower sporo jeżdżony w terenie, latem zakurzony/zapiaszczony, wiosną i jesienią po błocie, używany także w deszczu i na osolonych ulicach. Czyszczony i oliwiony nie po każdej jeździe, dopiero jak zaczyna być słyszalny.
    Chyba im więcej biegów, tym cieńszy, a więc mniej wytrzymały łańcuch (koronki też) - więc nie ma co porównywać napędów z tej samej półki z lat 90. Wtedy było 7 biegów, teraz jest 9, więc nic dziwnego że krócej wytrzymuje.

  • Gość: Neverhood

    0

    "Przynajmniej ja nie zauważam problemu planowanej żywotności w rowerach (a jeżdżę sporo). Choć już w sprzęcie RTV/AGD, samochodach itp itd jest ona jak najbardziej widoczna. "
    Raffi, a ja już zauważyłem. Np. łańcuch kmc (no tani był) , który wytrzymał pół roku jazdy miejskiej i mi zjadł zębatki. Wolnobieg shimano, który wytrzymał rok (zębatki z plasteliny). Dla przykładu mam drugi shimano z lat 90 w którym nadal zębatki są dobre. Opony, w których pęka oplot, a bieżnik głęboki. Haki przerzutek zewnętrznych, które się gną na potęgę ( 4 dni temu widziałem jak dorabiano w rowerowni taki hak ręcznie - 2 razy grubszy i ze stali. O lampkach z słabego plastiku (zadrapania, uderzenia) chyba nie muszę wspominać. Pękające ramy jak na końcu XIX, jeszcze 20 lat temu nie do pomyślenia. Stery 1" (pełno za 10zł , tych za 100zł z ładnym znaczkiem nie testowałem) z wątpliwej stali, lampki diodowe np. c-lux na bagażnik - po 4 latach spalone wszystkie diody, bo tak ją zaprojektowano itd.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Mazovia Blog
    Zagoń rower do roboty!
      Miasta dla rowerów
        Wiosna, więc wskakuj na rower
          Coca-Cola Lider Animator