Przypominamy: nie daj się nabrać, czyli na co uważać kupując rower

Rafał Muszczynko
06.01.2016 09:10
Katarzyna Maj ze sklepu rowerowego WygodnyRower.pl

Katarzyna Maj ze sklepu rowerowego WygodnyRower.pl (Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta)

Już wiosna. Wielu z nas, właśnie teraz zastanawiać się nad zakupem jednośladu. Przypominamy kilka zasad, które pomogą nam nie dać nabić się w butelkę. Oto najczęstsze niedopowiedzenia i kłamstewka używane przez doświadczonych sprzedawców, którym bardzo zależy na sprzedaży towaru.

Sprzedawca może się mylić. Może mieć gorszy dzień, bolącą głowę, albo grypę. W błąd może go wprowadzić producent, dostawca lub przedstawiciel handlowy jakiejś firmy. Czasem zdarza się, że sprzedawca zachwalając rower zbytnio da się ponieść wyobraźni. Sprzedawca też nie zawsze jest kompetentny. Do roli doradczej sprzedawcy nie należy zatem podchodzić bezkrytycznie.

1) To amerykańska firma, nie jakaś chińszczyzna

To prawda. Firma zapewne faktycznie pochodzi z Ameryki (jeszcze pytanie z której, Ameryka to nie tylko USA) lub innego kraju, o którym tak wspaniałą historię opowiada nam z wypiekami na twarzy sprzedawca. Co więcej, jest szansa, że firma nie tylko tam powstała, ale nawet wciąż ma tam swoją siedzibę. Niewykluczone także, że oprócz samej siedziby, firma wciąż w kraju pochodzenia posiada nawet biuro projektowe.

Tylko, czy to cokolwiek zmienia? Nie. Rowery prawie nigdy nie powstają w siedzibie dyrekcji firmy. Nie produkuje się ich też w biurze projektowym. Zwykle ramy jednośladów (nie liczę ram powstających na zamówienie lub z najwyższych półek cenowych), niezależnie od marki pochodzą z Chin lub Tajwanu (nierzadko w jednej fabryce powstają tam ramy rowerów kilku marek). Po prostu tam jest dużo wykwalifikowanej i taniej siły roboczej.

ZOBACZ TEŻ: JAK POWSTAJE ROWER

Poza ramą rower składa się także z osprzętu. Zależnie od tego, czy nasz wehikuł ma osprzęt Shimano, SRAM, czy Campagnolo pochodzić on może z Chin, Singapuru, Malezji (Shimano), Japonii (Shimano, tylko najdroższe grupy), Tajwanu (SRAM) lub Włoch (Campagnolo).

Wstępny montaż roweru z kolei odbywać się może dosłownie wszędzie. Kraj pochodzenia marki ma więc dla jakości roweru znaczenie marginalne.

2) Ten rower ma wyjątkową ramę

Każdy rower ma wyjątkową ramę. Pod warunkiem, że jest to rama z kompozytów, stali chromowo-molibdenowej (do niedawna podstawowy materiał do budowy ram, dziś porzucony na rzecz aluminium, a przez to kultowy), albo robiona na zamówienie.

Typowy rower z półki cenowej w jakiej zakupu dokonuje przeciętny człowiek ma jednak typową ramę ze stali hi-ten (najtańsze rowery), zupełnie typowego stopu aluminium 6061 (droższe) lub niemniej standardowego stopu 7005 (jeszcze droższe). W droższych modelach zdarza się jeszcze, że stopy te są poddawane dodatkowej obróbce termicznej, albo, że odlewy są wykonywane bardziej wyrafinowanymi metodami (np. hydroforming, na który każda firma ma inną, marketingową nazwę). Tym niemniej w tym samym przedziale cenowym ramy są zwykle wykonywane z tego samego stopu i w podobnej lub wręcz identycznej technologii.

Ramy mogą się za to różnić geometrią. I tu faktycznie producenci mają olbrzymie pole do popisu. Dlatego jakiś czas temu katalogi rowerowe aż puchły od zwrotów "sportowa geometria", "dynamiczna geometria", "wyczynowa geometria", czy "zwarta geometria". Oczywiście z czasem zwroty te pojawiły się przy większości rowerów. Dziś znaczą tyle co nic. Jak więc sprawdzić, czy geometria naszego roweru nam odpowiada? Nic prostszego - wystarczy przejechać się na nim! To zawsze najlepsze wyjście.

3) Ten rower ma dużo lepszy osprzęt

Jak już wspomnieliśmy we wcześniejszej części tekstu, osprzęt do rowerów produkuje zaledwie kilka koncernów. Najpopularniejsze na naszym rynku jest obecnie Shimano. Rzadziej spotykany jest SRAM. Campagnolo ogranicza się do osprzętu szosowego. Jest zatem spora szansa, że nasz rower ma osprzęt dokładnie tej samej firmy, co konkurencja.

Oczywiście w ramach poszczególnych marek osprzętu też występują różnice. Samo tylko Shimano posiada kilkanaście grup osprzętu, każda w innej cenie. Nie ma się jednak co oszukiwać - pomiędzy rowerami tego samego typu (np. rowery miejskie) i z tej samej półki cenowej, różnice te zwykle są niewielkie. Cudów nie ma - jeżeli firma A do roweru za 1500 zł montuje lepszą tylną przerzutkę niż firma B, to zazwyczaj oszczędza na innym elemencie. Koniec końców rachunek zysków i strat wychodzi zazwyczaj na zero. Po prostu producenci również kupują komponenty po określonych cenach. I raczej nie zechcą dopłacać do interesu.

Większość marek dumnie eksponuje komponenty z droższych grup w elementach takich jak tylna przerzutka, czy manetki. To proste - elementy te są dla klienta widoczne, rozpoznawalne. W odróżnieniu od elementów takich jak suport, łańcuch, czy piasty, na których zwykle się oszczędza, montując komponenty niższej klasy.

Także, gdy sprzedawca będzie zachwalał rower z lepszymi manetkami lub przerzutką, zapytajmy raczej o bardziej istotne elementy osprzętu - koła (obręcze, piasty), suport, czy korbę. To elementy droższe i trudniejsze do wymiany w razie ich zużycia. Od nich bardziej też zależy cena jednośladu.

4) Rowery tej firmy składane są w fabryce z wyjątkową starannością

Aby zrozumieć tę półprawdę, trzeba poznać proces logistyczny związany z dostarczeniem roweru do sklepu. Rowery w fabryce są bowiem tylko wstępnie montowane. Później pakuje się je w płaskie pudła (takie jak widoczne na zdjęciu powyżej) i wysyła do sklepów, nierzadko na drugim końcu świata. Docierają one do nich ze zdemontowanymi kołami, siodłem, pedałami, przekręconą o 90 stopni (lub zdemontowaną) kierownicą.

To w sklepie, przed sprzedażą, wszystko składane jest do kompletu. Tam ustawiane są także hamulce, przerzutki, a bywa, że i centrowane koła. Więc nie fabryka, a sklep, w którym kupujemy ma największy wpływ na to, czy w naszym rowerze będzie dobrze ustawiona przerzutka, czy dokręcony błotnik.

5) Rowerem tej firmy jeździ znany kolarz

Marketingowcy dobrze wiedzą, że nasze decyzje o zakupach podejmujemy także na podstawie pewnego wizerunku, który ma ich rower. Dlatego w zasadzie wszyscy sportowcy, którzy coś osiągnęli, osiągają lub chociażby mają szansę osiągnąć, zwykle związani są ze sponsorem. To, że dany sportowiec jeździ rowerem marki A, oznacza ni mniej ni więcej niż to, że po prostu z daną marką wynegocjował dobre warunki umowy o sponsoringu.

Nie ma to absolutnie nic wspólnego z tym, że produkt ten jest gorszy lub lepszy. Oznacza to tyle, że w cenie danego jednośladu znajdziemy, oprócz kosztów produkcji, także koszty wyposażenia sportowca w ten sprzęt. Czyli, że zapłacimy więcej.

6) Ten rower ma amortyzację

Pytanie, czy amortyzacja jest nam na pewno potrzebna? Jeżeli jeździmy w terenie, zapewne się przyda. Choć nieprzypadkowo część rowerów MTB ma amortyzowany przód, a tył już nie. Po prostu amortyzacja oznacza, oprócz komfortu i wyższej przyczepności (rower mniej podskakuje), dodatkową masę i stratę energii związaną z bujaniem.

Dlatego też w rowerach szosowych nie stosuje się amortyzacji. I dlatego też warto rozważyć jej sensowność w rowerze miejskim, czy turystycznym, który głównie poruszał się będzie po równym asfalcie lub innych nawierzchniach twardych. Z amortyzacji warto zrezygnować także wtedy, gdy nasz rower będziemy często nosić po schodach, albo wkładać w pionie do windy - każdy widelec amortyzowany waży od 0,5 do 1,5 kg więcej niż nieamortyzowany. Sztyca amortyzowana to nawet pół kilo więcej niż sztywna. Amortyzacja tylnego koła oznacza wyższą masę ramy. Ten dodatkowy ciężar, zwłaszcza osobom słabszym może sprawić spory kłopot i odebrać mnóstwo frajdy z jazdy.

Warto wiedzieć także, że amortyzatory wymagają regularnego serwisowania. Trzeba przede wszystkim dbać o ich czystość - po każdej wycieczce należy wytrzeć golenie. Minimum raz w roku (producenci zalecają znacznie częstsze przeglądy, zwykle do 50-100 godzin jazdy) amortyzator trzeba oddać też do serwisu na przegląd. Ten dodatkowy koszt i konieczność zostawienia roweru na kilka dni w serwisie zmniejszają naszą mobilność i mogą być problemem jeżeli planujemy jeździć rowerem codziennie do pracy. Bez serwisu natomiast amortyzator z czasem się zatrze - wtedy będzie już tylko zbędnym ciężarem.

Jeżeli już decydujemy się na rower z amortyzatorem, warto też wiedzieć, że amortyzatory posiadają różną konstrukcje. Są modele ze sprężyną stalową lub takie, w których medium ściskanym jest powietrze pod wysokim ciśnieniem. Są modele z tłumieniem hydraulicznym, powietrznym, elastomerowym lub ciernym. Różnią się ceną, masą, a także tym, jak sprawnie tłumią nierówności. Dlatego zanim kupimy rower za 800 zł z amortyzatorem, przejedźmy się nim. Czy dodatkowe dwa kilogramy masy, która niewiele pomaga na wybojach, jest nam na pewno potrzebna? Czy to zaleta roweru, czy jego wada? I czy zamiast tego nie wolelibyśmy mieć tańszego roweru bez amortyzacji, ale za to z lepszym osprzętem?

7) Gwarancja na ten rower jest wyjątkowo atrakcyjna

To w serwisie rowery są ostatecznie składane, a ich komponenty regulowane.

Minęły już czasy, gdy rowery posiadały gwarancję wyłącznie na rok. Obecnie standardem są dwa lata, a część producentów daje gwarancję nawet na trzy. Zamiast ekscytować się jednak okresem gwarancji, warto zwrócić uwagę na jej pozostałe warunki. Zwykle gwarancji nie podlegają elementy gumowe (opony, dętki), elementy elektryki (zwłaszcza baterie w lampkach i żarówki) elementy podlegające naturalnemu zużyciu (klocki hamulcowe, łańcuch, kaseta; przy dłuższym okresie użytkowania w zasadzie cały osprzęt podlega normalnemu zużyciu).

Nierzadko producenci wymagają też do ważności gwarancji przeglądu zerowego (najczęściej płatnego, w ten sposób można zaproponować klientowi niższą cenę, bo i tak zapłaci on za przegląd), albo nawet kilku przeglądów (np. co rok) w określonej sieci. Jeśli do najbliższego sklepu danej sieci mamy nawet kilkaset kilometrów (bo rower kupowaliśmy przez internet), gwarancja okazuje się nic nie wartym świstkiem papieru, którego czas obowiązywania nie ma najmniejszego znaczenia.

8) W labiryncie poruszaj się bez pośpiechu

Niniejsza lista nie jest listą pełną (jeżeli znacie inne chwyty marketingowe, napiszcie o nich w komentarzach). Jedynym sposobem na świadome kupno roweru jest dokładne sprawdzanie słów sprzedawcy, porównywanie ofert różnych producentów, pytanie o haczyki i czytanie wszystkiego co pisane małym druczkiem.

Nie wymaga to wielkich umiejętności, większość informacji można znaleźć w internecie. Za to wymaga to sporo czasu. Dlatego apeluję - nie kupujmy w pośpiechu, kierowani wyłącznie tym, co mówi nam sprzedawca i zachęcani do szybkiego zakupu super promocją. Pojedźmy do kilku serwisów, wynotujmy ceny, przejedźmy się kilkoma rowerami, posłuchajmy kilku sprzedawców, porównajmy oferty. A werdykt odnośnie zakupu podejmijmy sami w domowym zaciszu.

Zobacz także nasze pozostałe poradniki o kupowaniu roweru:
Ile pieniędzy wydać na rower?
Jaki typ roweru wybrać?
Nowy czy używany?
Jaki kolor wybrać?
Jaki rower dla osoby ważącej ponad 100kg?

Rafał Muszczynko

Zobacz także
Komentarze (40)
Zaloguj się
  • boczek150

    Oceniono 33 razy 31

    Warto nawiązać do rozmiaru roweru. W zależności od tego co sprzedawca ma akurat na stanie to rower za mały będzie okazywał się "super zwrotny" lub idealny do jazdy agresywnej. Rower zbyt duży zaś będzie idealny gdyż przecież jesteśmy w stanie stanąć nad górną poprzeczką ramy (a cóż z tego, że do newralgicznych organów brakuje nam 1 cm), a dla zniwelowania efektu siodełko będzie w nim przesunięte maksymalnie w przód. Z życia wzięte.

  • wicipinski

    Oceniono 25 razy 15

    hydroforming nie jest technologią odlewniczą. To metoda gięcia i formowania profili przez wtłoczenie gorącego oleju, pod ogromnym ciśnieniem w rurę lub inny profil umieszczony w formie i "rozdęcie" go do założonego kształtu.
    Myślę, że jest wiele poważniejszych spraw na rynku rowerowym niż te poruszane w tekście powyżej. Producenci zaczęli forsować zmianę wielkości kół w rowerach MTB. Przechodzą na rozmiar 27,5" i 29" a 26" pozostawiają dla rowerów DH. Każdy, kto odrobinę zna materię wie, że to spowodowało masę koniecznych zmian w konstrukcji roweru znacznie pogarszając kluczowe parametry np: środek ciężkości został sztucznie obniżony kosztem geometrii tylnego widelca, zrezygnowano z amortyzatorów o większym niż 100mm skoku bo kąt główki nie pozwala na więcej, ale największą bzdurą jest rower w rozmiarze 15" na kołach 29 gdzie zaczepia się nogami o koło przednie podczas skręcania a główka i tak ma kąt jak w zjazdówce. Taki rower do XC ma zwrotność tramwaju a rusza z miejsca jak pociąg przez stosunek masy koła do przełożenia.
    Wprowadzenie tych rozmiarów kół to zabieg marketingowy, który przypuszczam pogrąży te marki, które się zatraciły w tej innowacji i pozwoli się rozwinąć tym, które pozostały przy kole 26.

  • chamski_post

    Oceniono 34 razy 10

    Amortyzacja nie potrzebna w rowerach turystycznych/miejskich ?

    Nie zgodzę się, parę lat jeździłem na "gołym" widelcu i nie raz dzwoniły mi zęby i to nie na leśnych/parkowych ścieżkach, a chodnikach, brukach, ścieżkach rowerowych, a -o zgrozo- ulicach. W polskich warunkach amortyzator to niestety konieczność.

  • johnny-kalesony

    Oceniono 9 razy 9

    >>chromowo-molibdenowej (do niedawna podstawowy materiał do budowy ram, dziś porzucony na rzecz aluminium, a przez to kultowy)<<

    Stal cro-mo to z czysto rozsądkowego punktu widzenia - najlepszy materiał do produkcji ram. W przeciwieństwie do aluminium nie starzeją się i nie pękają, jeżeli rzecz jasna nie używamy ich do rzucania albo podkładki pod kowadło. Są bardziej trwałe, więcej znoszą i zapewniają większy komfort - cro-mo jest zdecydowanie bardziej giętkie od sztywnego aluminium.
    Właściwie JEDYNĄ wadą stali cro-mo jest jej większa od innych materiałów waga, ale jeżeli kolarz ma kondycję i nie wsiada na rower z kalkulatorem wagi w głowie - to idealne rozwiązanie. Wiem, co piszę, bo szesnasty sezon ujeżdżam rower mtb z ramą cro-mo pewnej niegdyś czołowej marki, a obecnie - producenta astronomicznie drogiej karbonowo-tytanowej kolekcji dla wybranych, uzupełninej o tandetną aluminiową masówkę, która nie przetrwa kilku lat, a jednak swoje potrafi kosztować.
    Wydaje mi się, że cro-mo jednak powróci w wielkim stylu i to lada moment. O ile wiem, kończą się już prace nad ramami ze stopu Reynolds 953 dla mtb (na razie występuje właściwie tylko w ramach szosowych), a poza tym - istnieje sporo małych manufaktur, produkujących krótkie serie unikatowych ram cro-mo i to wcale nie za jakieś abstrakcyjne sumy.

  • norbar

    Oceniono 10 razy 4

    Zawieszenie tylne juz nie powoduje bujania. Co za mit z lat 90tych.

    Do tego aluminium 7005 nie jest stosowane w drozszych ramach. Często jest właśnie stosowane w tańszych bo nie wymaga obróbki termicznej.

  • uthark

    Oceniono 10 razy 2

    W sobotę kupiłem rower za 800zł dla córki. Z dodatków niepotrzebna jest przednia przerzutka, ale nie ma amortyzatora (niepotrzebny w mieście i lekkim terenie), ma za to fabrycznie zamontowane zgodne z prawem oświetlenie, porządne blotniki, bagażnik. Fajnie, lekko jedzie. Jakość wykonania podobna do roweru trekkingowego, który kupiłem 18 lat temu za 650zł i bardzo dobrze służy do dziś.

  • jacek.boczkowski

    Oceniono 7 razy 1

    Duży rower to niestety tylko wysoki rower. Ramy różnią się tylko wysokością. Gdyby różniły się długością, to byłyby na rynku łańcuchy o różnej długości. W sklepach spotyka się ramy 18" do 22". Rower większy o 20% to łańcuch dłuższy o 40 %. Ja ma 193 cm wzrostu więc chiński rower (a takich jest większość na naszym rynku) nie zapewnia ,i odpowiedniej ergonomii mimo dobranej odpowiednio wysokości siodełka. Znacznie wygodniej jeździ mi się rowerem wyprodukowanym na Ukrainie jeszcze wchodzącej w skład ZSRR. Może ktoś zna wytwórnię naprawdę dużych (czyli długich) rowerów ?

  • kocurxtr

    Oceniono 13 razy 1

    @wicipinski
    nareszcie ktoś sensownie :)
    tylko, że mało kto to zrozumie poza pasjonatami - no, ale dociekliwi, doczytają

    pozdstawowe pytanie sprzedawcy powinno brzmieć: gdzie przeważnie będzie Pan/Pani tym jeździć i jaką sumę chce przeznaczyć...
    las i bezdroża 26"
    parki wyciecieczki z sakwami 28"
    27.5" zostawiamy w spokoju - takie ni to ni śmo... w dodatku kosztowne (ew. wymiana obręczy czy widelca amortyzowanego - mały wybór, duże ceny)
    reszta (osprzęt) zależy od zasobności portfela...

    idę zaraz poszaleć po lesie na moich 26" :)
    pozdro

  • Bikehunter Pl

    0

    "pan przesunie siodełko i kierownice i będzie pasować" - to jest również ważna kwestia przy wyborze roweru. Musi pasować a nie tu się przesunie tu upchnie i jakoś to będzie :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX