Uczeń chciałby przyjaźnić się z rowerem

Krzysztof Ulanowski
27.10.2015 14:00
Amsterdam, Kopenhaga? Nie, to Szkoła Podstawowa nr 1 przy ul. Św. Marka w Krakowie

Amsterdam, Kopenhaga? Nie, to Szkoła Podstawowa nr 1 przy ul. Św. Marka w Krakowie (Fot. Marcin Hyła, Miasta dla Rowerów)

Stojaki, wiaty z kamerami, a także teoretyczne i praktyczne kursy jazdy dla uczniów oraz nauczycieli. Wszystko po to, żeby młodzi ludzie przestali traktować rodziców jak taksówkarzy i zaczęli dojeżdżać do szkół rowerami

Kiedy byłem małym chłopcem, chodziłem do szkoły pieszo. I nikogo nie dziwiło, że siedmiolatek codziennie pokonuje w obie strony dwa kilometry. Kiedy już trochę urosłem, w drodze do mojego liceum i z powrotem do domu pokonywałem na własnych nogach dwukrotnie większą odległość. Mógłbym wprawdzie jeździć autobusem, ale uważałem, że spacer jest po prostu przyjemniejszy. Dziś rodzice wożą swoje dzieci samochodami. A brak ruchu prowadzi do otyłości w nie mniejszym stopniu niż drożdżówki ze szkolnych sklepików. Dlaczego więc rodzice tak postępują? Bo źle życzą swoim dzieciom? Mało prawdopodobne. Raczej po prostu sądzą, że podwożenie jest bezpieczniejsze, że dziecko puszczone samopas może wpaść pod samochód. Tym bardziej, że ruch w godzinach szczytu jest przecież duży. Tyle, że za ten wzmożony ruch odpowiadają po części właśnie owi nadopiekuńczy rodzice.

Krakowskie gwiazdy

Wiele polskich miast próbuje przerwać to błędne koło, promując dojeżdżanie do szkół rowerami. Dlaczego jednośladami, a nie pieszo? Cóż, jeżeli młody człowiek ma z domu do szkoły nie dwa, lecz np. cztery kilometry, niekoniecznie zechce wstawać odpowiednio wcześnie, żeby móc sobie pozwolić na 40-minutowy, poranny spacer. Jednak rowerem tę samą trasę bez problemu pokona w 10 minut, czyli zapewne szybciej niż samochodem.

Już dwa lata temu Wydział Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta Krakowa rozpoczął projekt STARS (słowo oznacza gwiazdy, a stanowi akronim od „Sustainable Travel Accreditation and Recognition for Schools”, co można przetłumaczyć jako Program przyjaznych środowisku dojazdów do szkoły) zachęcający uczniów do dojeżdżania rowerem na lekcje. Kraków korzysta w tym względzie z doświadczeń Londynu.

- Z Urzędem Miasta współpracuje Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu, który stawia przed wejściami do uczestniczących w projekcie szkół stojaki rowerowe w kształcie odwróconej litery "U" - informuje Monika Chylaszek, rzeczniczka prezydenta Krakowa. - Do tego typu stojaków rower przypina się za ramę, co utrudnia zadanie ewentualnemu złodziejowi - tłumaczy.

W projekcie STARS bierze udział m.in. Szkoła Podstawowa nr 1, która 11 września zainaugurowała nowy rok szkolny pod hasłem „Zamiast z komputerem zaprzyjaźnij się z rowerem”, a uczniowie, którzy tego dnia przyjechali jednośladami, w nagrodę otrzymali odblaski. Te w przeciwieństwie do gwiazd świecą wprawdzie światłem odbitym, za to zapewniają cyklistom większe bezpieczeństwo.

Byli nawet w Budapeszcie

Także w Lublinie władze od 2013 r. starają się edukować rowerowo dzieci i młodzież szkolną. Urząd Miasta finansuje zarówno zajęcia teoretyczne w klasach, jak i praktyczne na miejskich ulicach.

- Program zajęć praktycznych w Lublinie jest najbardziej rozbudowany w Polsce, dzieci i dorośli wyjeżdżają z trenerami poznając przepisy i zasady bezpiecznej jazdy oraz różne rodzaje infrastruktury rowerowej, jak drogi i pasy rowerowe, kontraruch i kontrapasy - wylicza rzeczniczka prezydenta Beata Krzyżanowska. - Cykliści poruszają się po mniej ruchliwych drogach razem z samochodami. Zajęcia obejmują także ćwiczenia indywidualne, w ramach których uczniowie skręcają w lewo na skrzyżowaniach czy też wyjeżdżają na wprost z drogi podporządkowanej. Lubelskie doświadczenia w tym zakresie były w ciągu ostatniego roku prezentowane na konferencjach w największych miastach w Polsce, a także we Lwowie i Budapeszcie - podkreśla z dumą.

Z kolei w ubiegłym roku w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Lublinie odbyło się szkolenie dla nauczycieli, którzy nie tylko wysłuchali wykładów, ale także jeździli z instruktorem po mieście.

- To prawdopodobnie pierwsze takie szkolenie w Polsce - zaznacza Beata Krzyżanowska.

W 2015 r. do programu włączyło się też Miasteczko Ruchu Drogowego, dysponujące m.in. trójkołowymi rowerami dla niepełnosprawnych. Łączna liczba kursantów przeszkolonych w ramach projektów „Rowerowa Szkoła” i „Lublin Rowerem” przekroczyła już 10 tys. osób.

A w Gdańsku ciągle maj

Z kolei w Gdańsku władze miasta przeprowadziły wiosną tego roku kampanię „Rowerowy Maj”, skierowaną do uczniów szkół podstawowych.

- To zdecydowanie największa tego typu kampania w Polsce, wzięło w niej udział 60 proc. uczniów gdańskich podstawówek, co oznacza, że tylu uczniów jeździło w maju na zajęcia rowerami - chwali Remigiusz Kitliński, gdański oficer rowerowy. - Wyniki tej kampanii wskazują chyba najbardziej na zaawansowanie Gdańska i przełamanie pewnej bariery mentalnej, która do niedawna nie pozwalała na dużą skalę zwiększyć ruchu rowerowego.

W ramach kampanii przyznano też tytuł „Najbardziej Rowerowej Szkoły 2015 r. w Gdańsku”. Zaszczytne wyróżnienie zdobyła Szkoła Podstawowa nr 83 z dzielnicy Kokoszki. Niemal 90 proc. uczniów dojeżdżało tam na lekcje nie tylko rowerami, ale także hulajnogami, na deskorolkach lub rolkach. Szczegółowe wyniki konkursu dostępne są na stronie miasta pod adresem www.rowerowygdansk.pl.

- W sumie w kampanii uczestniczyło 11 tys. uczniów z 48 szkół - podlicza Remigiusz Kitliński. - Przez 20 dni uczniowie wykonali 250 tys. rowerowych podróży. Pod niektórymi szkołami parkowało jednocześnie po 450 rowerów, a widoki przypominały te dobrze nam znane z miast holenderskich - cieszy się.

Kto nie wierzy, znów może sprawdzić na stronie miasta www.rowerowygdansk.pl.

Szczęśliwa trzynastka

Cóż się dziwić, o stolicy Pomorza działacze rowerowi mówią, że w porównaniu z resztą Polski jest o 20 lat do przodu. Z kolei stolicę Wielkopolski krytykują jako o dwie dekady opóźnioną. Tym bardziej cieszyć się więc wypada, że nowy, rowerowy prezydent, czyli Jacek Jaśkowiak, stara się te opóźnienia nadgonić.

- We wrześniu tego roku uruchomiliśmy w 13 placówkach pilotażowy program dojeżdżania do szkół rowerami - informuje Jaśkowiak. - Opieramy się na doświadczeniach samorządowców z Holandii i Niemiec. Zainwestowaliśmy 300 tys. zł w wiaty, w razie konieczności zmieniamy też organizację ruchu w pobliżu szkół. Do akcji czynnie włączyła się policja i straż miejska.

Owa szczęśliwa trzynastka to Szkoła Podstawowa nr 58, Gimnazja nr 58 i 60, Zespoły Szkół nr 1, 2, 6 i 9, Zespół Szkół z Oddziałami Integracyjnymi nr 2, Zespoły Szkół Ogólnokształcących 2, 12, 15 oraz Zespół Szkół Gastronomicznych. Przed Gimnazjum nr 60 przy ul. Bukowskiej już pod koniec wakacji stało 19 stojaków w kształcie litery „U” oraz wiata z kamerą. Przypięcie bicykla dobrym zamkiem za ramę prawdopodobnie zniechęci wielu potencjalnych amatorów cudzej własności, jednak monitoring na pewno także nie zaszkodzi.

Infrastruktura to oczywiście nie wszystko. Na samym początku przeprowadzono wśród uczniów ankietę. Efekt? Okazało się, że co najmniej połowa z nich chce dojeżdżać do szkół rowerami. Dzieci i młodzież mogą też liczyć na fachowe doradztwo, jak i którędy jeździć, żeby dojechać bezpiecznie.

Śladami Holendrów

Powiedzieliśmy, że infrastruktura to nie wszystko? Jasne, że tak, ale bez niej rowerami poruszać się będzie jedynie garstka zapaleńców. Kilkadziesiąt lat temu tę oczywistą prawdę odkryto w Holandii czy Danii, a dziś powoli odkrywa się ją także i w Polsce.

- Odpowiednie stojaki montujemy na terenie szkół podstawowych, gimnazjalnych i średnich - mówi Agnieszka Kobus, rzeczniczka Miejskiego Zarządu Dróg w Toruniu. - Parkingi te z roku na rok cieszą się coraz większą popularnością, pod niektórymi szkołami już teraz brakuje miejsc przy stojakach. Można zauważyć pewną prawidłowość, że gdy nie było stojaków, to niewielu uczniów przyjeżdżało na zajęcia rowerem, natomiast w momencie, gdy zostały zamontowane, coraz więcej uczniów zaczęło z jednośladu korzystać - dzieli się spostrzeżeniem.

W Warszawie, a konkretnie w dzielnicy Zachodnia Białołęka o swoich dzieciach myślą sami mieszkańcy, głosując w ramach budżetu partycypacyjnego na 2016 rok na projekt pod nazwą „Przyszkolne Parkingi Rowerowe”. I w tym przypadku chodzi o promocję dojazdów bicyklem na zajęcia poprzez utworzenie oraz rozbudowę parkingów rowerowych przy szkołach i przedszkolach publicznych na obszarze dzielnicy. Parkingi zostałyby wyposażone w nowoczesne stojaki rowerowe, wiaty i samoobsługowe stacje obsługi rowerów, które zachęciłyby do częstszego używania rowerów na krótkich dystansach.

Referendum potraktowano poważnie

Zresztą zachęcają do tego nie tylko poszczególne miasta czy dzielnice, ale także sami działacze rowerowi, w całym kraju. „Rowerowa Szkoła” to ogólnopolski konkurs edukacyjny, skierowany do uczniów liceów, gimnazjów i ostatnich klas podstawówek. Chodzi o promocję codziennej jazdy rowerem, podpowiedzi jak jeździć bezpiecznie, ale także o uczynienie szkół przyjaźniejszych rowerzystom. Konkurs zorganizowano w ramach sieci Miasta dla Rowerów, ale bezpośredni organizator to Wrocławska Inicjatywa Rowerowa. Najlepszą szkołą w tym roku okazało się Publiczne Gimnazjum nr 7 im. ks. Stanisława Konarskiego w Białymstoku, a na kolejnych miejscach uplasowały się Szkoła Podstawowa nr 30 w Lublinie, Szkoła Podstawowa nr 61 im. Józefa Piłsudskiego w Krakowie, Szkoła Podstawowa nr 118 we Wrocławiu oraz Szkoła Podstawowa nr 75 w Poznaniu.

Same wiaty i parkingi czy nawet edukacja to oczywiście za mało. Muszą powstawać drogi rowerowe, którymi uczniowie bezpiecznie dojadą do szkół. I w wielu miastach to się dzieje. Np. w Krakowie chcą w przyszłym roku przeznaczyć na ścieżki blisko 40 mln zł.

- Władze miejskie poważnie potraktowały wyniki ubiegłorocznego referendum, w którym większość głosujących opowiedziało się za rozbudową dróg rowerowych - chwali Marcin Hyła z sieci Miasta dla Rowerów.

Cieszyć też powinno, że wśród projektów warszawskiego Budżetu Partycypacyjnego na 2016 r. w większości dzielnic przeważają projekty rowerowe. To dobrze, bo nowe ścieżki zachęcą do jazdy jednośladem nie tylko dzieci i młodzież, ale również ludzi nieco starszych. A jeśli na rowery stopniowo przesiądą się nie tylko najmłodsi, ale i znaczna część dorosłych, nie trzeba będzie się już tak bardzo bać samochodów.

Zobacz także
Komentarze (6)
Zaloguj się
  • mjs05

    Oceniono 1 raz 1

    "W projekcie STARS bierze udział m.in. Szkoła Podstawowa nr 1, która 11 września zainaugurowała nowy rok szkolny pod hasłem „Zamiast z komputerem zaprzyjaźnij się z rowerem”, a uczniowie, którzy tego dnia przyjechali jednośladami, w nagrodę otrzymali odblaski. Te w przeciwieństwie do gwiazd świecą wprawdzie światłem odbitym, za to zapewniają cyklistom większe bezpieczeństwo."
    Niewątpliwie dobre intencje, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia... Po co przeciwstawiać komputer rowerowi, przecież jedno nie ma nic do drugiego. Poza tym dzieci w wieku późna podstawówka - początek gimnazjum nie lubią wyglądać jak pajace (nawet kosztem bezpieczeństwa), więc odblaski to dla nich żadna nagroda. Wystarczyłoby postawić piątkę z wf-u, co by nic nie kosztowało, a motywowało dzieci (zwłaszcza te mniej sprawne ruchowo i z nadwagą).

  • rowerowy365

    Oceniono 1 raz 1

    A ja nie mogę swojego dziecka wypuścić na rowerze do szkoły. Co prawda to tylko 5km ale trzeba przejechać przez skrzyżowanie z drogą wojewódzką, a na tym skrzyżowaniu zginęła niecałe dwa lata temu dyrektorka ze szkoły mojej córki. I to przez barana który właśnie wpadł na genialny pomysł wyprzedzania na skrzyżowaniu.
    I jak mam dziecku wytłumaczyć, żeby się nie bało? Jak mam sam spokojnie siedzieć w pracy nie wiedząc czy inny debil w tym czasie nie zabije mojego dziecka?
    Żeby nie było, dziecko dojeżdża teraz autobusem szkolnym, bo nie używam prawie wcale samochodu. Sam dojeżdżam rowerem do pracy.

  • bbc_cube

    Oceniono 1 raz 1

    A w Krakowie pod szkołą na Grochowskiej postawiono cały szereg wyrwikółek. I sporo uczniów nadal przypina rowery do pobliskiego ogrodzenia. Poza tym powstał kontrapas na Grochowskiej (super! - był bardzo potrzebny), ale już wjazd na niego jest dość kłopotliwy bo bezpiecznie można na niego wjechać jadąc jedynie od strony ul. Pilotów (choć nowa organizacja ruchu z uwzględnieniem rowerów jest pięknie wymalowana i oznakowana). Jadąc z ulicy Wilka-Wyrwińskiego (na wprost) trzeba uskakiwać przed skręcającymi w lewo autami jadącymi z przeciwka (wyjeżdżającymi z Grochowskiej). Ani razu nie przejechałem tak aby nie być strąbiony lub wręcz skrzyczany przez kierowców (a przecież skręcając w lewo mają obowiązek ustąpić jadącym z przeciwka na wprost). A skręcając w lewo z Brodowicza można być zgarniętym przez auto jadące z tyłu (bo kierowcy uważają, że jak oni nie mogą w lewo skręcać to nikt tego nie będzie robił i z zaskoczeniem hamują jak rowerzysta sygnalizuje skręt w lewo (trąbiąc przy tym). Ogólnie to tylko kwestia czasu jak jakiegoś rowerzystę tam przejadą.

  • uthark

    0

    W Grudziądzu przy Gimnazjum Nr 7 stworzono parking rowerowy na 6 stojaków. Zapełnił się błyskawicznie, a domówiono następne 9 stojaków.

    rowerowygrudziadz.pl/index.php/component/content/article/41-potrzeby-strony/576-gimnazjum-nr-7-w-grudziadzu-tworzy-przyjazny-parking

  • bimota

    0

    LUDZIE TO JEDNAK BYDLO, KTORE TRZEBA PEDZIC... MYSLACY CZLOWIEK JEZDZI ROWEREM BEZ ZADNYCH ZACHET...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX