Jak przygotować się do rowerowego wyjazdu?

Masz jedynie kilka dni wolnego w to lato? Zastanawiasz się jak je najlepiej wykorzystać? Nigdy w życiu nie brałeś udziału w wyprawie rowerowej, ale masz wielką ochotę? Rower stoi w piwnicy, ale nigdy nie przejechałeś nim dalej niż do najbliższego lasu? Doskonale! Po przeczytaniu tego artykułu będziesz gotowy lub gotowa do czterodniowej wycieczki i odpowiedź na pytanie "Jak wykorzystać kilka dni wolnego?" stanie się prosta.

Każda zdrowa osoba powyżej 12 roku życia jest w stanie przejechać rowerem 70 kilometrów dziennie - bez większych przygotowań. Oznacza to, że w najbliższy, przedłużony dwoma dniami urlopu weekend, możesz odbyć trzystukilometrową wycieczkę. Jej przygotowanie nie jest trudniejsze niż wybór dobrych programów telewizyjnych. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, za dwie godziny możesz już być w drodze.

1. Czym jedziemy?

Jeśli rower ma sprawne hamulce, nie ma luzów w sterach, piastach i na suporcie (mechanizm, na którym kręcą się korba i pedały), jego koła nie są skrzywione, przerzutki funkcjonują prawidłowo, z dętek nie schodzi powietrze a łańcuch nie piszczy - możesz od razu przejść do punktu drugiego.

Jeżeli jednak rower nie jest w pełni sprawny, nie trać nadziei. Właściwie tylko luzy w sterach i zepsute hamulce skutecznie wykluczają sprzęt z wycieczki. Pozostałe problemy nie powinny w sposób zasadniczy zepsuć czterodniowej przejażdżki.

Oczywiście masz już tylko teoretyczne szanse nawet na niewielką naprawę w warsztacie. Jeśli nigdy nie próbowałeś majsterkować sami, nie uczcie się tego teraz (choć internet jest pełen skutecznych poradników - znajdziecie je między innymi u nas).

Znajdź kogoś znajomego, kto zna się na sprawie. W ostateczności - pożycz rower.

I pamiętaj, żeby następną wyprawę rowerową zacząć planować ciut wcześniej.

2. Dokąd jedziemy?

Jestem wielkim zwolennikiem wycieczek, które zaczynają się i kończą na progu naszego mieszkania. Nie ma wówczas problemów z biletami, rozkładami jazdy, lub szukaniem bezpiecznego parkingu czy bagażnika do przewożenia rowerów. Jest za to satysfakcja z dojechania o własnych siłach - dajmy na to - nad morze.

Ponieważ do wyjazdu coraz mniej czasu, wycieczka bez udziału innych środków transportu, wydaje się najlepszym rozwiązaniem. Spójrzmy tylko szybko na mapę i odpowiedzmy sobie na trzy pytania:

a) czy możemy wyznaczyć od naszego domu pętlę o długości do 300 kilometrów, poprowadzoną w większości po drogach o niskim natężeniu ruchu (gminnych i powiatowych, ew. utwardzonych drogach leśnych i polnych)?

b) czy wzdłuż tej pętli są miejsca, w których będziemy mogli zanocować (hotele, schroniska, kempingi, gospodarstwa agroturystyczne) w odległości nie większej niż 30 kilometrów od siebie?

c) czy wzdłuż tej pętli są miejsca warte zwiedzenia?

Ale wystarczy odpowiedzieć pozytywnie tylko na pierwsze pytanie. Nie ma sensu organizować wycieczki po drogach, którymi jazda będzie nas stresowała. Sprawę noclegów szczegółowo omawiam w punkcie 4, zaś kwestia turystycznych walorów no cóż - to droga jest celem.

Jeśli jednak odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi „nie”, lub drogę tę doskonale znamy i nie chcemy nią jechać po raz kolejny, możemy spróbować przetransportować siebie i rowery w jakiś bardziej odległy zakątek. Użyć do tego możemy samochodu (bagażnik rowerowy będzie niezbędny tylko przy większej liczbie pasażerów - dwie osoby plus dwa rowery mieszczą się bez problemów w większości aut). Musimy jednak pamiętać o bezpiecznym miejscu parkingowym, by przez cztery dni wycieczki nie myśleć tylko o tym, czy nikt nie ukradł nam kołpaków.

Planujmy nasze dojazdy tak, aby pierwszego i ostatniego dnia zostało nam jeszcze kilka godzin na przejażdżkę. Inaczej zapamiętamy z wycieczki głównie transportowy stres.

3. Z kim jedziemy?

Skoro wyjeżdżamy za chwilę, nie mamy czasu na długotrwały proces dobierania idealnych partnerów. Zresztą większość z nich z pewnością już ma wakacyjne plany. Możemy oczywiście jechać samotnie. To wygodne (nie trzeba z nikim negocjować warunków), ciekawe (samotny wędrowiec łatwiej wchodzi w kontakt z otoczeniem), choć oczywiście niekoniecznie bezpiecznie (z tego samego powodu).

Jeśli nie chcemy jechać sami, najlepiej wziąć ze sobą kogoś, kogo dobrze znamy. Nie tyle z codziennego życia, co z innych podróży (idealnie, jeśli wiemy, jak jeździ na rowerze). Ostatecznie możemy zdecydować się również na podróż z kimś niemal zupełnie nieznanym - przez cztery dni raczej się sobą nie znudzimy, a jeśli tak - zawsze możemy się rozstać i jechać dalej samotnie (ważne, by przed wyjazdem ustalić takie zasady - czy trwamy przy sobie mimo wszystko, czy w imię zachowania dobrych stosunków, dopuszczamy możliwość awaryjnego rozwiązania wycieczki).

4. Gdzie nocujemy?

Jest ciepło, więc można myśleć o spaniu pod gołym niebem, szczególnie, jeśli mamy śpiwór, lekki nieprzemakalny namiot i młodego ducha. Namiot jest najwygodniejszym noclegiem dla rowerzysty - nieważne, gdzie zastanie nas noc, będziemy mieli dach nad głową. Nie musi to być koniecznie camping czy pole namiotowe. Rozbicie namiotu pod szkołą, kościołem, komisariatem policji, na czyimś podwórku czy na leśnym parkingu (bez używania ognia) - jest możliwe. Najczęściej wystarczy zapytać.

Jeśli spanie pod namiotem zostawiamy harcerzom, pozostaje żmudne telefonowanie do hoteli, schronisk i gospód po drodze naszej wycieczki. Niestety w bardziej turystycznych regionach znalezienie w wakacje niedrogiego noclegu będzie trudne i lepiej nie odkładać tego na wieczór. Noclegi nie muszą być tuż przy planowanej trasie, ale dobrze gdy dojazd do nich to nie więcej niż kilka nadłożonych kilometrów

5. Co zabieramy?

Właściwie na czterodniową 300-kilometrową wycieczkę w cywilizowanej okolicy wystarczy wziąć:

- to co mamy na sobie plus jedną zmianę bielizny;
- cieplejszą bluzę i nieprzemakalną kurtkę;
- czapkę z daszkiem lub inną ochronę na głowę;
- środki higieny (w tym krem z filtrem przeciwsłonecznym) i ręcznik;
- apteczkę (minimum: opatrunki, środek przeciwbólowy, węgiel);
- trochę gotówki i kartę płatniczą;
- mapę (o skali między 1:150 000 do 1:50 000);
- światło przednie (będzie służyć również jako latarka) i tylne;
- narzędzia rowerowe, łatki i pompkę
- zapięcie rowerowe (najlepiej jeśli mamy do niego dwa kluczyki, przechowywane oddzielnie).

Tę listę można uzupełnić według swoich preferencji o:

- dwie koszulki. Najlepiej kolarskie. Lepiej oddychają niż koszulki bawełniane i nie chłoną wilgoci. Przeprane wieczorem, rano będą suche. Są też lżejsze od bawełny. Oczywiście można wziąć też cztery koszulki i nie martwić się praniem.
- Spodnie kolarskie. Nigdy nie jeżdżę w nich po mieście, ale po kilku dniach wycieczki człowiek zaczyna rozumieć, po co jest "pielucha";
- rękawiczki kolarskie. Nawet jeśli nasz rower ma przedni amortyzator, kilka godzin trzymania dłoni na kierownicy może zaboleć;
- okulary przeciwsłoneczne (przy ostrym słońcu naprawdę czynią jazdę znośną)
- nóż;
- namiot, karimatę, ciepły śpiwór. Nawet jeśli planujemy noclegi w hotelach, zrezygnujmy z tego sprzętu tylko wówczas, gdy nasza trasa przebiega przez bardzo cywilizowane rejony z dobrym transportem;
- kuchenkę, menażkę i łyżkę. Oczywiście możemy z niej zrezygnować, gdy postanowimy żywić się w restauracjach;
- strój kąpielowy (a nuż dojedziemy nad morze?);
- kask. Bez kasku da się jeździć i nie jest on obowiązkowy, jednak jeśli przewrócimy się na leśnej ścieżce, przyjemniej jest zniszczyć kask niż głowę.

6. W co to spakować?

Idealnie, jeśli mamy rowerowe sakwy. One zostały stworzone do przewożenia bagażu podczas wypraw rowerowych. Jeśli ich nie mamy i nie możemy ich szybko kupić bądź pożyczyć, spakujmy się do torby (bądź plecaka) i dobrze przymocujmy ją do bagażnika (raczej ekspanderem - do kupienia na stacjach benzynowych - niż sznurkiem). Bagaż nie może przesuwać się po bagażniku, powinien być równomiernie rozłożony, nie powinny też z niego zwisać żadne sznurki, paski czy uszy. Zdecydowanie odradzam podróż z plecakiem na plecach!

Dobrze jest również mieć mniejszą torebkę na cenniejsze rzeczy (portfel, telefon, aparat), przymocowaną do kierownicy lub bagażnika, którą łatwo jest odczepić i zabrać ze sobą (gdy na przykład zwiedzamy jakiś zabytek, przypięty rower zostawiając przed wejściem).

7. Na co uważać?

Oczywiście przede wszystkim na innych użytkowników dróg. Nie oznacza to jednak czajenia się przy samej krawędzi jezdni i schodzenia z roweru, gdy wyprzedza nas ciężarówka. Jeśli będziecie unikać dróg o dużym natężeniu ruchu, wystarczy elementarna ostrożność i przestrzeganie przepisów, by nic złego się wam nie stało.

Oprócz tego należy:

- Chronić głowę i resztę ciała przed słońcem (czapka, krem, okulary)
- Pić często w niewielkich ilościach. Najlepiej wodę z izotonikiem.
- Jeść często w niewielkich ilościach. Główny posiłek spożyć w ciągu godziny od zakończenia jazdy w danym dniu.
- Obserwować swój organizm. Gdy zacznie was boleć kolano bądź będą drętwieć palce, nie wpadajcie w panikę. Zazwyczaj wystarczy zmienić pozycję i mniej obciążać bolącą kończynę. Na ból pupy raczej nic nie poradzicie - ale trzeciego dnia powinien wam spowszednieć.
- Skończyć jazdę przed ostatecznym opadnięciem z sił.
- Adekwatnie do możliwości planować dzienne dystanse i nie trzymać się na siłę ustalonej wcześniej marszruty. Od wyczynu i planów ważniejsze jest wasze dobre samopoczucie.

Wyślijcie nam kartkę z podróży!

Konrad Olgierd Muter

Zdjęcie MIO Cyclo 305 DACH Zdjęcie Basic Sakwa tylna Casper Zdjęcie Craft Kurtka rowerowa PB Featherlight
MIO Cyclo 305 DACH Basic Sakwa tylna Casper Craft Kurtka rowerowa nieprzemakalna
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info