Gazeta.pl > Rowery >  porady

Jak jeździć rowerem po mieście: Jak jeździć po ulicach

Rafał Muszczynko
23.05.2013 15:23
A A A Drukuj
Ruch na ulicy Świętokrzyskiej w Warszawie

Ruch na ulicy Świętokrzyskiej w Warszawie (GW 080620 GJ DIG/)

Jazda po ulicach, w normalnym ruchu wcale nie jest trudna. Warto jednak poznać kilka uniwersalnych zasad i trików, które pomagają bezpiecznie dojechać do celu.

Co warto wiedzieć na początek

Już na wstępie trzeba wyjaśnić kilka spraw - po pierwsze trzeba jasno powiedzieć, że jazda po jezdni w wielu przypadkach jest dla rowerzysty obowiązkowa. Nie jest to absolutnie żadna złośliwość wobec cyklistów, ani tym bardziej kierowców. Rower jest pojazdem, a miejsce pojazdów jest na jezdni. O ile rowerom nie wytyczono drogi rowerowej (o drogach rowerowych i tym jak ich używać, napisano TUTAJ), należy jechać w tak zwanym "ruchu ogólnym", czyli dokładnie tak jak samochody.

Druga sprawa to mit, jakoby jazda rowerem po jezdni była jakimś wyczynem, niebezpieczeństwem, albo sportem ekstremalnym. To oczywiście nieprawda, a osoby, które głoszą takie teorie to zwykle ludzie w ogóle nie jeżdżący na rowerach, albo używający tych pojazdów okazyjnie, np. w weekendy. Osoby te, nierzadko z policji i innych szacownych instytucji, są podobne do szesnastoletniego mężczyzny opowiadającego o zawiłościach macierzyństwa. Z całym szacunkiem - ja wolę wierzyć opiniom praktyków.

Trzecia rzecz, o której warto wiedzieć, to fakt, że ulice są bardzo zróżnicowane. Inaczej jedzie się ulicą jednokierunkową w centrum miasta, inaczej dwujezdniową miejską arterią o 6 pasach ruchu, inaczej uliczką pomiędzy domkami jednorodzinnymi, a jeszcze inaczej podobnie wyglądającą uliczką w innej części miasta. Dlatego też w tej części poradnika opowiemy o rzeczach dość ogólnych, nierzadko banalnych dla osób, które po jezdni jeżdżą na co dzień. W szczegóły zachowań na różnych rodzajach dróg wdamy się w kolejnych częściach poradnika)

Jedź pewnie

Podstawą jest to, by na drodze poruszać się w sposób przewidywalny i pewny. Banałem jest powiedzenie, że nie powinno się jechać "śladem węża", ale w praktyce u osób początkujących bywa z tym różnie.

Jeżeli dopiero zaczynamy jeździć na rowerze, przed pierwszym wyjechaniem na ulicę, warto poćwiczyć oglądanie się za siebie przez lewe ramie oraz sygnalizowanie manewrów (także jednoczesne). W momencie obrócenia się za siebie, albo wyciągnięcia ręki w bok, musimy umieć utrzymać odpowiedni kierunek jazdy. Osobom początkującym sprawia to czasem problemy, zwłaszcza gdy wieje silny wiatr lub droga jest nierówna. Dlatego najlepiej ćwiczyć właśnie wtedy, gdy pogoda jest wietrzna i na drogach o nienajlepszej nawierzchni (i niewielkim ruchu aut).

Nie jedź przy samym krawężniku

Doświadczeni cykliści zwykle nie jadą przy samym krawężniku.

Rowerem na jezdni nie należy jechać przy samym krawężniku. Zwykle są tam nierówności, dziury i studzienki, na których można uszkodzić koło lub się przewrócić. Jazda zbyt blisko krawędzi jezdni sprawia też, że jesteśmy nieprzewidywalni, gdy zaczynamy te nierówności omijać. Znacznie bezpieczniej jest jechać prosto, w nieco większej odległości od krawężnika, niż nagle skręcać kierowcom pod koła, by ominąć jakąś dziurę.

Najbardziej niebezpieczne jest chyba jednak to, że jadąc przy samym krawężniku zachęcamy kierowców do wyprzedzania nas bez zachowania bezpiecznego odstępu, czyli tym samym pasem ruchu. O zahaczenie lusterkiem wtedy nietrudno, nawet gdy rowerzysta i kierowca starają się tego nie zrobić, dlatego lepiej jest jechać nieco dalej od krawężnika i tym samym wymuszać zmianę pasa i zachowanie bezpiecznej odległości. Jadąc przy samej krawędzi jezdni, uniemożliwiamy sobie też możliwość ucieczki w prawo w sytuacji, gdy wyprzedzający nas kierowca popełni jakiś błąd.

Jadąc zbyt blisko krawężnika jesteśmy też słabiej widoczni dla aut - zwłaszcza dla aut włączających się do ruchu z miejsc parkingowych z prawej strony. Narażamy się też na kolizje z otwieranymi przez kierowców drzwiami zaparkowanych równolegle do jezdni aut.

Pamiętajmy również, że prawo pozwala cyklistom na jazdę środkiem pasa ruchu w sytuacji, gdy pas ruchu umożliwia jazdę w kilku kierunkach naraz. Ten wprowadzony w 2011 roku przepis pozwala jechać środkiem pasa przed skrzyżowaniami, na skrzyżowaniach oraz na większości rond. Zapobiega on sytuacjom, w których rowerzyście jadącemu prosto zajeżdża drogę auto, którego kierowca postanowił skręcić w prawo (lub lewo) w trakcie lub bezpośrednio po nielegalnym manewrze wyprzedzania. Dlatego w takiej sytuacji, zwłaszcza na rondzie, warto wyjechać na środek pasa.

Sygnalizuj manewry

Przewidywalność jazdy dotyczy też oczywiście odpowiednio wczesnego i wyraźnego sygnalizowania manewrów, które - przypomnijmy - wykonuje się wyciągając rękę w stronę, w którą mamy zamiar skręcić (lub zmienić pas).

Ważne jest by manewr sygnalizować odpowiednio wcześnie - nie w momencie samej zmiany pasa lub wykonywania skrętu, a w momencie, w który dopiero zamierzamy to zrobić. Przypomnijmy - prawo mówi o konieczności sygnalizacji zamiaru wykonania manewru, a nie pomachaniu kierowcom na pożegnanie, gdy już się skręca.

W samym momencie wykonywania skrętu, zwłaszcza na śliskiej jezdni, obie ręce lepiej jednak trzymać na kierownicy. Tak, to nie do końca zgodne z prawem i może nieco zdezorientować kierowcę za nami (może pomyśleć, że zrezygnowaliśmy z manewru) - ale pozwala łatwiej zapanować nad rowerem i nie wywalić się w razie gdyby któreś z kół zaczęło się ślizgać.

Pamiętajmy też, że przed skrętem lub zmianą pasa w lewo, zawsze należy się upewnić, czy nie zajedziemy komuś drogi. Sama sygnalizacja chęci wykonania manewru nie daje nam jeszcze pierwszeństwa.

Nie panikuj, gdy popełnisz błąd

U początkujących osób, które dopiero zaczynają jeździć po jezdni, zdarzają się też niebezpieczne napady strachu. Najczęściej mają one miejsce na dużych skrzyżowaniach, gdy cyklista nagle uświadamia sobie, że popełnił błąd.

Doświadczenie pokazuje, że w takiej sytuacji zwykle lepiej jest dokończyć nawet nieprawidłowo wykonywany manewr w sposób pewny i przewidywalny, niż spanikować, przerwać go w połowie i nagle zmienić zamiary. Dokończenia rozpoczętego manewru każdy kierowca może się spodziewać - jego przerwania i np. nagłego zatrzymania się na środku skrzyżowania - nie.

Nie wjeżdżaj gdy auto miga

To banał, ale gdy auto sygnalizuje chęć skrętu lub zmiany pasa w prawo, nie wjeżdżamy z jego prawej strony. Nie wyprzedzamy i nie omijamy go tamtędy. Analogicznie jest z włączonym kierunkowskazem w lewo i omijaniem lub wyprzedzaniem od lewej.

Warto wiedzieć, że kierowcy aut, zwłaszcza pojazdów większych, mogą nas w takiej sytuacji nie widzieć w lusterku i niechcący docisnąć do krawężnika. Zamiast się bohatersko ratować z trudnej sytuacji, lepiej po prostu do niej nie dopuścić. Auta skręcające w prawo wyprzedzamy i omijamy z lewej. Auta skręcające w lewo - z prawej.

Włącz ograniczone zaufanie

Brytyjskie badania wskazują, że średnio co dziesiąta decyzja podjęta za kierownicą jest nieoptymalna lub zła. Zwykle są to błędy małe, czasem niezauważalne i nieodczuwalne, ale bywają też pomyłki większe. Dlatego warto mieć świadomość omylności zarówno swojej, jak i innych uczestników ruchu na drodze. Większość błędów innych uczestników ruchu daje się łatwo przewidzieć, a ich skutkom można zapobiec. Z doświadczeniem będzie Wam przychodzić coraz łatwiej. Warto się uczyć przewidywania, ale jednocześnie nie ufać sobie za bardzo.

Rafał Muszczynko

ZOBACZ TEŻ INNE PORADNIKI O JEŻDŻENIU ROWEREM:

JAK ZAPLANOWAĆ DROGĘ DO PRACY?
JAK JEŹDZIĆ PO ŚCIEŻKACH ROWEROWYCH?
JAK ZACHOWAĆ SIĘ NA CHODNIKU?
JAK JEŹDZIĆ WE MGLE?
NA CO UWAŻAĆ JEŻDŻĄC JESIENIĄ?
JAK JEŹDZIĆ ZIMĄ?

Zobacz także

Komentarze (34)
Zaloguj się
  • Gość: m.

    Oceniono 36 razy 34

    Powtarzam skasowany komentarz, bo naprawdę nie rozumiem dlaczego go skasowano.

    Warto jeszcze wspomnieć, że jazda bezpośrednio przy krawężniku może się skończyć zahaczeniem pedałem o krawężnik, utratą równowagi i wywrotką na środek pasa - pod koła samochodów.
    Nie wolno omijać samochodu, który zatrzymał się by przepuścić pieszych na przejściu - rowerzysty też to dotyczy!
    A poza tym przewidywalność, przewidywalność, i jeszcze raz przewidywalność. Żadnego skręcania w lewo "z nagła" od prawego krawężnika (skręcamy ze środka jezdni), żadnego odbijania nagle w lewo bez sygnalizacji ani obejrzenia się do tyłu żeby ominąć zaparkowany "na chwilę" na awaryjnych samochód czy autobus zatrzymujący się na przystanku itd.
    I nie jeździmy na "późnym żółtym"!!! Na wczesnym też nie. Zwłaszcza na dużych skrzyżowaniach. To co od biedy przejdzie, gdy jedziemy samochodem, na rowerze kończy się utknięciem na środku skrzyżowania np. na torach tramwajowych między ruszającymi z obu boków samochodami, albo tym że pieszy wkracza nam prosto pod koła na przejściu, bo dostał właśnie zielone dla siebie i nie widzi rowerzysty zjeżdżającego w popłochu ze skrzyżowania przed ruszającymi samochodami.

    Apropos przewidywalności - przypomina mi się ten wypadek w Szczecinie, nagrany przez kamerę w autobusie. Wina jest oczywiście w 100% kierowcy, który go potrącił. Ale sposób jazdy rowerzysty jest dla mnie przykładem, jak NIE należy jechać w takim miejscu - zbyt zachowawczo, za blisko krawężnika i ruch w kierunku linii taki, jak by zamierzał skręcać. W tym miejscu można z prawego pasa jechać w prawo i prosto, więc w pełni legalnie można tu pojechać środkiem pasa.
    http://www.mmszczecin.pl/393386/2011/11/14/potracil-go-i-odjechal-nie-udzielajac-pomocy-zobacz-film?category=naSygnale

  • Oceniono 40 razy 28

    wrocław - środa ok 17
    świdnicka w kierunku renomy (wymalowany pas dla rowerów)
    Sytuacja na wysokości pl. Kościuszki w kierunku Rynku
    jakiś buc w starym bmw chciał mnie nauczyć jazdy (jedziemy w sznurze samochodów). O mało co nie zepchnął mnie na krawężnik. Pomyślałem - odpuszczę nie mam z nim szans. Wyprzedził mnie by po 10 metrach się zatrzymać. Mijam go i inne samochody z prawej strony i dojeżdżam do skrętu w prawo z Kościuszki. W tym czasie tam się zakorkowało. Zanim dojechałem do stojących pojazdów gość tak przygazował że o mało co nie zatrzymał się w kufrze audicy przed nim :) A wszystko to z powodu roweru.

    To była ostatnia próba jazdy ulicą. Wolę dostać mandat za jazdę po chodniku niż skończyć w kostnicy.
    Dla wyjaśnienia. W tłumie nigdy nie wyprzedzam gdy nie mogę. Wolę się zatrzymać albo turlać się za kimś w tempie marszu niż ryzykować czyjeś zdrowie.

  • Oceniono 20 razy 20

    Klasyk: Dojazd do skrzyżowania. Mam pierwszeństwo, widzę samochód z prawej, widzę kierowcę patrzącego na mnie, widzi mnie na 100%, wie że mam pierwszeństwo, zwalnia... po czym jak jestem 4 metry od niego rusza wymuszając pierwszeństwo. Dlaczego???
    Asertywność w tym przypadku skończyłaby się potrąceniem.

  • Gość: wojtek

    Oceniono 17 razy 17

    nie wolno wyprzedzać/omijać samochodu kiedy skręca w prawo!

    nawet w przepisach to jest chyba powiedziane, a jeśli nie jest, to przykład:
    jadę rower/samochodem/czymkolwiek za samochodem, który sygnalizuje chęć skrętu w prawo. Zwalnia, a ja bym go sobie chętnie wyprzedził lewą stroną. Tylko że akurat z drogi, w którą skręca samochód, wyjeżdża inny pojazd. Widząc, że samochód za którym jadę sygnalizuje skręt w prawo, niejako ma drogę wolną. Pół biedy, jesli skręca w prawo, ale jeśli skręca w lewo, to kolizja pewna.

    Omijanie pojazdu prawą stroną gdy skręca w lewą, tak!
    Omijanie pojazdu gdy skręca w prawo, nigdy! Chyba, że mamy pewność, że nikt nie wyjeżdża z drogi, w którą ten pojazd skręca.

  • Oceniono 18 razy 16

    We Wrocławiu jazda niektórymi ulicami jest jak jazda po parkingu - tak wszyscy stoją, albo jadą w ślimaczym tempie więc gdzie tu niebezpieczeństwo?

  • pawlan

    Oceniono 13 razy 13

    Jeżdżę dość regularnie rowerem po ścisłym centrum Krakowa. Czasami zdarza mi się jechać dalej, poza granice miasta. To nieprawda, że jest bezpiecznie. Niejednokrotnie za jazdę metr od krawężnika byłem otrąbiony, spychany do rowu lub wręcz wyklinany przez kierowców machających łapami, że ktoś nie w samochodzie pozwala sobie na jazdę ulicą. Co więcej zostałem zatrzymany kiedyś na ulicy Kopernika przez panią policjantkę w asyście tv za jazdę środkiem tej jednokierunkowej ulicy z pasem dla rowerów tylko w przeciwną stronę. Zapytała mnie czy wiem za co mnie zatrzymała. Odpowiedziałem, że pewnie dlatego, że nie jechałem przy brzegu pasa. Potwierdziła i zapytała czemu tak jadę skoro wiem że to nie jest DOZWOLONE. Powiedziałem że robię tak celowo bo pomijając dziury i nierówności przy krawędzi jezdni boję się kierowców parkujących lub ruszających spod gęstych tam szpitali, którzy ruszają i hamują nie patrząc w lusterka lub co gorsza otwierają nagle drzwi nie patrząc czy ktoś nie jedzie... Pokiwała głową i puściła mnie bez mandatu... To jak w końcu jest z tą jazdą nie przy samej krawędzi jezdni?

  • siostro_skalpel

    Oceniono 13 razy 13

    A ja znów zostałam dziś otrąbiona za jazdę "lewym środkiem pasa" na rondzie - pani się spieszyło czy coś. W ogóle to jeżdżąc rowerem boję się kobiet za kierownicą - przejeżdżają zbyt blisko, wymuszają, z impetem wyjeżdżają z podporządkowanej/zjeżdżają z głównej nie oglądając się na ścieżkę/chodnik.
    Jestem w stanie zrozumieć niechęć rowerzystów do poruszania się ulicami naprawdę ruchliwymi lub wąskimi z wysokim krawężnikiem (raz sama dałam na takiej szczupaka na chodnik szturchnięta przez kierowcę SUV-a; liszaj asfaltowy widniał na mym ciele przez 2 miesiące; na szczęście kierowca uprzejmy pozbierał mnie, naprzepraszał i podarował prezent w walucie). Natomiast nie mogę pojąć jak można mieć ochotę jechać dziurawym chodnikiem spokojną ulica, gdzie wszystkie skrzyżowania są równorzędne, a asfalt jak patelnia. Codziennie widzę takich kilkunastu rowerzystów-masochistów.

  • wiceherszt

    Oceniono 13 razy 11

    Poradnik może i praktyczny, nie ma jednak zastosowania w polskich miastach, w których obywatele zaraz po rozparciu się za kierownicą samochodu nagle przeistaczają się w dowódców czołgu, tęsknie rozglądających sie za pozostałymi pancernymi i psem.

    Wiem co mówię, ponieważ jeżdżę po mieście od kilkunastu lat i bez wzgledu na porę roku, w związku z czym już wielokrotnie zaliczyłem bliskie spotkania trzeciego stopnia z lusterkami, bezmyślnie otwieranymi drzwiami albo maskami pojazdów, których właściciele w roztargnieniu zapomnieli, że właśnie przejeżdżają przez ścieżkę rowerową albo nie spojrzeli w lusterko ruszając nagle na wstecznym na drodze jednokierunkowej.

    W związku z powyższym po jezdniach jeżdźę tylko i wyłącznie wtedy, kiedy uznam że jest to dla mnie absolutnie bezpieczne (czytaj - są prawie nieuczęszczane, jest na tyle późno, że nikt się po nich nie porusza, nie da się na nich rozpędzić albo jest taki korek, że zagrażają mi jedynie lusterka lub otwierane drzwi).
    Oczywiście rozumiem, że istnieją przepisy, rozumiem też irtyację pieszych spowodowaną moją obecnością na chodnikach, Niemniej jednak wolę zapłacić mandat lub wysłuchać pouczenia, niż skończyć w szpitalu (co suma sumarum jest zawsze zmacznie droższe) albo w trumnie.

    Wychodzę z założenia, że pobyt za kratami sprawcy wypadku nie zwróci mi zdrowia ani życia. Dodatkowo, ponieważ będąc na chodniku zachowują się jak gość a nie jego właściciel, szansa na to że na kogoś wjadę jest naprawdę znikoma. A nawet jeślibym wjechał i tak skończy sie co najwyżej na paru siniakach i zadrapaniach dla obu stron. W przypadku kolizji z samochodem powazne potłuczenia są niemal pewne, nie mówiąc już o skasowaniu roweru.

    Dopóki na jezdniach nie zostaną wytyczone działające pasy dla rowerów (nie takie jak teraz, parę dni temu zdobyłem kolejne trofeum w postaci urwanego lusterka samochodowego właśnie na takim pasie; nie wiem o czym myślał kierowca który na niego wjechał bo na szczęście mnie nie przewrócił, mogłem więc pojechać dalej) to niestety będę unikał ulic jak ognia. Zdrowie ma się tylko jedno.

  • Oceniono 40 razy 10

    Jak jeździć? Bezczelnie. Liczenie na to, że koleś w samochodzie 100 metrów za tobą grzecznie zwolni, bo machasz lewą łapką to często jak liczenie na szóstkę w totka. Jak nie zaczniesz człowieku skręcać na bezczela to możesz stać i stać... Niestety większość kierowców mimo wiedzy, że rowerzysta ma na jezdni "jakieśtam" prawa, wychodzi z założenia, że nie TEN rowerzysta, i nie TERAZ, bo szanownemu kierowcy się spieszy. Co za tym idzie, żeby w ogóle w miarę płynnie ulicami się poruszać, to bez "lekkiego wymuszania" się nie obędzie. W końcu egzekwujemy swoje prawa, oczywiście róbmy to w granicach zdrowego rozsądku i z zachowaniem własnego bezpieczeństwa.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

      MTB
        Drużyna Polska na rowery - Blog
          Miasta dla Rowerów
            150cm dla Rowerzysty
              Kręć kilometry