Gazeta.pl > Rowery >  porady

Jak jeździć rowerem po mieście: Rowerem między pieszymi

Rafał Muszczynko
08.05.2012 11:07
A A A Drukuj
Rowerzysta słuchający muzyki podczas jazdy na rowerze.

Rowerzysta słuchający muzyki podczas jazdy na rowerze. (Studio na tandemie)

Chodniki, drogi dla rowerów i pieszych, deptaki z dopuszczonym ruchem rowerów - drogi pieszych i cyklistów przeplatają się nadzwyczaj często. Radzimy jak się zachować.

Chodniki

Zacznijmy od obalenia mitu, że cyklistom nigdy nie wolno wjechać na chodnik. To nieprawda. Rowerzysta może (ale nie musi) korzystać z chodnika w wielu przypadkach: gdy ma pod opieką dziecko w wielu do lat dziesięciu, w trakcie ekstremalnie złej pogody (gołoledź, mgła, porywisty wiatr itp), albo gdy na drodze dopuszczono prędkość wyższą niż 50 km/h, a jednocześnie chodnik ma co najmniej 2 metry szerokości. Te możliwości daje rowerzystom znowelizowane w 2011 Prawo o Ruchu Drogowym.

Zatrzymajmy się na chwilę nad tym ostatnim wymogiem, bo to on w praktyce dotyczy nas najbardziej. Obejmuje on niemal wszystkie drogi poza terenem zabudowanym oraz części tras w mieście, na których dopuszczalna prędkość została podniesiona z 50km/h na wartość większą. Mało kto jednak wie, że pomiędzy godzinami 23 wieczorem, a 5 rano w terenie zabudowanym prędkość dopuszczalna wynosi 60km/h. Wtedy wolno nam jechać rowerem po chodniku przy niemal każdej ulicy w mieście (nie dotyczy to ulic, na których stoją znaki ograniczające prędkość do 50 km/h lub mniej).

Niezależnie od tego, czy ruch rowerów na danym chodniku jest legalny czy nie, musimy pamiętać o kilku kwestiach. Po pierwsze, na chodniku zawsze bezwzględne pierwszeństwo ma pieszy. Nawet, gdy "złośliwie" idzie środkiem. Nawet, gdy wychodzi zupełnie niewidoczny za rogu. Nawet, gdy wbiega nam pod koła. Na chodniku jesteśmy wyłącznie gościem.

Drugą ważną sprawą są przejścia dla pieszych. Prawo zabrania jeżdżenia po nich, co uzasadniane jest różnicami prędkości rowerów i pieszych. Kierowca zbliżając się do pasów (albo np wjeżdżając do bramy) wypatruje osoby poruszającej się z prędkością 4-6 km/h i może nie dostrzec cyklisty jadącego szybciej z jednego prostego powodu - będzie on jeszcze poza jego polem widzenia. Dlatego jeżeli już musimy przejechać przez przejście - to tylko z prędkością pieszego i tylko po upewnieniu się, że kierowca na pewno nas widzi. Właśnie dlatego doświadczeni cykliści doradzają raczej jeżdżenie po jezdni!

Rynek Krakowski to przykład strefy, ktra cała jest drogą dla pieszych (chodnikiem). / fot. Rafał Muszczynko

Trzecią i ostatnią rzeczą, którą warto wiedzieć jest to, że niektóre ulice w myśl prawa są chodnikami (właściwie: drogami dla pieszych) - i to pomimo faktu, że mają jezdnie i wydzielone, położone wyżej przestrzenie, które normalnie byłyby chodnikami i jezdnią dla aut. Jeżeli przy danej jezdni stoi znak C-16, cała ulica jest drogą pieszą. Bardzo często taka sytuacja ma miejsce na deptakach nadrzecznych lub w obszarach Starych Miast.

Chodniki z dopuszczeniem ruchu rowerów

Przykład chodnika z dopuszczonym ruchem rowerów. /fot. Rafał Muszczynko

Na niektórych chodnikach dopuszczono ruch rowerów. Chodniki takie spotyka się czasem wzdłuż dróg krajowych, albo w miastach. Zwykle powstają w miejscach gdzie nie starczyło miejsca lub pieniędzy na porządne, dobrej jakości rozwiązania rowerowe, a jednocześnie, gdzie spora część rowerzystów boi się jechać jezdnią pomiędzy autami.

Dzięki temu rozwiązaniu rowerzysta nie musi mieć miarki w oku, dziecka pod opieką, ani zgadywać jakie ograniczenie prędkości obowiązuje na jezdni - może na chodnik wjechać rowerem bez obaw o mandat. Warto pamiętać jednak, że absolutne i bezwzględne pierwszeństwo na takim chodniku wciąż ma pieszy.

Uwaga też do kierowców - dopuszczenie ruchu rowerów nie oznacza obowiązku jazdy chodnikiem. Rowerzyście w takiej sytuacji legalnie wolno korzystać także z jezdni. Zresztą po to właśnie powstały takie chodniki - by cyklista sam mógł wybrać, czy czuje się na siłach jechać na jezdni (będzie szybciej i równiej), czy woli separację od aut, czyli wolniejszą i mniej komfortową jazdę chodnikiem.

Drogi dla rowerów i pieszych

Koniec drogi rowerowej i początek wspólnego ciągu pieszo-rowerowego. Suwałki / fot. Rafał Muszczynko

Drogi dla rowerów i pieszych zwane też często ciągami pieszo-rowerowymi od chodników z dopuszczonym ruchem rowerowym różnią się tylko jednym detalem - rowerzysta jest prawnie zobligowany z nich korzystać.

Po nowelizacji Prawa o Ruchu Drogowym w 2011 roku pojawiły się wątpliwości, czy nowa definicja w artykule 33 na pewno obejmuje także obowiązek jazdy rowerem po drodze dla rowerów i pieszych. W opinii osób tworzących treść tego ustępu sprawa jest jasna - obowiązek istnieje. My, zamiast rozsądzać, pozwalamy sobie zacytować cały ustęp ustawy, a decyzję niech każdy podejmie we własnym zakresie:

Art. 33. 1. Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.

Uwaga: Należy odróżnić drogę dla rowerów i pieszych od drogi dla rowerów bezpośrednio przylegającej do chodnika. W pierwszym przypadku pierwszeństwo ma pieszy, w drugim jest to normalna droga rowerowa (na którą pieszemu wejść nie wolno) obok chodnika, po którym z kolei nie wolno jechać rowerem. Dlatego patrzmy czy na znaku C13/16 znajduje się kreska pozioma, czy pionowa. Pierwsza oznacza wspólny ciąg pieszo-rowerowy, druga mówi o drodze dla rowerów i chodniku obok siebie, wskazując przy okazji która część nawierzchni służy poszczególnym rodzajom ruchu.

Strefa zamieszkania

Strefa zamieszkania w Płocku.

Strefa Zamieszkania to obszar najczęściej wyznaczany (znakami D-40) na uliczkach osiedlowych lub na uliczkach starych miast. Obowiązuje w nim ograniczenie prędkości do 20 km/h, a pieszemu wolno chodzić w dowolny sposób - także środkiem jezdni lub w poprzek drogi w miejscach, w których nie wyznaczono przejść dla pieszych. W obszarach tych normalny jest też widok dzieci kopiących piłkę na drodze, albo maluchów jeżdżących na rowerkach. Mało tego - tacy piesi mają tam pierwszeństwo przed pojazdami, niezależnie od sytuacji.

W strefach zamieszkania nie ma ograniczeń odnośnie możliwości wjazdu rowerem (chyba, że postawiono inne znaki zakazujące tego). Uważać trzeba jednak na skrzyżowaniach - zwykle są to skrzyżowania równorzędne, więc pierwszeństwo ma pojazd nadjeżdżający z prawej.

Uważajmy na pieszych

Niezależnie od tego, na jakiej drodze się znajdujemy, zawsze uważajmy na pieszych. Pamiętajmy, że do chodzenia po ulicach nie są wymagane prawa jazdy, egzaminy, ani badania lekarskie. Pieszy może być osobą niepełnosprawną (także umysłowo), dzieckiem, osobą pod wpływem alkoholu, albo kimś kto po prostu nie zna przepisów i nie ma pojęcia, że robi coś źle. Nie łamie tym żadnych przepisów!

Elementem drogowej kultury rodem z Zachodu jest nie karanie nikogo tylko dlatego, że nasz pojazd jest większy lub szybszy. Jeżeli więc pieszy nawet popełnia błąd - poprzestańmy na użyciu dzwonka lub kulturalnym zwróceniu uwagi.

ZOBACZ TEŻ INNE PORADNIKI O JEŻDŻENIU ROWEREM:

JAK JEŹDZIĆ PO JEZDNI?
JAK ZAPLANOWAĆ DROGĘ DO PRACY?
JAK JEŹDZIĆ PO ŚCIEŻKACH ROWEROWYCH?
JAK JEŹDZIĆ WE MGLE?
NA CO UWAŻAĆ JEŻDŻĄC JESIENIĄ?
JAK JEŹDZIĆ ZIMĄ?

Rafał Muszczynko

Zobacz także

Komentarze (100)

Zaloguj się
  • Gość: benek [wro]

    Oceniono 15 razy 7

    Zakaz cz.1
    Bzdurne jest tłumaczenie dlaczego istnieje zakaz jazdy po przejściu.
    Zwykle mówi się, że kierowca się nie spodziewa.
    Nie jest to prawda .Oczywiście że ktoś może wjechać jak strzała i zaskoczyć kierowcę ale to samo może zrobić w wielu innych sytuacjach na jezdni np skręcić bez upewnienia się czy jego zamiar był zauważony.
    Zatem to od rowerzysty zależy czy bezpiecznie wjedzie na przejście.
    Bezpiecznie tzn zachowując się tak jak pieszy czyli głownie jechać wolno.
    Kluczem do zrozumienia problemu jest fakt, że Niemcy nie malują przejazdów wychodząc z założenia, że są niebezpieczne ( tak jak jazda przez przejścia).
    A u nas panuje schizofrenia, że przejścia są strasznie niebezpieczne a przejazdy bezpieczne.
    Czyli wmawia się nam, że kierowca uważa na przejazdach a na przejściach kompletnie nie spodziewa się rowerzystów.
    A ja na to ha, ha, ha.
    Jak mamy uczyć kierowców jak sami powtarzamy dyrdymały.
    Żaden kierowca nie spostrzega znaku D6b. Te znaki za pomocą mechanizmu koncentrowania się tylko na zagrożeniach są "zamazywane" w mózgu kierowcy.
    D6 stoi co rusz więc się na niego nie patrzy.
    Podobnie żaden kierowca nie rejestruje linii P11 i nie potrafi jej odróżnić od P14 (przejazd albo linia zatrzymania przed przejściem) .
    Jeśli te przejazdy są takie bezpieczne to dawno obok każdego przejścia powinny zostać wymalowane, bo miejsca nie brakuje, a koszt to trochę farby.
    Jest wręcz odwrotnie niż nam się wmawia.
    Szalony rowerzysta tak samo szybko wjedzie na zebrę jak i przejazd.
    Normalny rowerzysta wjedzie szybko na przejazd bo ma pierwszeństwo wzmocnione nowelizacją, ale ostrożnie przejedzie przejście bo wie, że nie tylko nie ma pierwszeństwa to jest to zakazane.
    Zatem skończmy z tą prowizorką i nie apelujmy do jeżdżących po pasach , bo wiem po sobie, że żaden apel nie będzie skuteczny, tylko zastanówmy się czy nie przyjąć modelu niemieckiego.
    Obecna schizofrenia będzie trwać dziesięciolecia bo przejazdy powstają tylko przy budowie ddr, a na to brak kasy aby szybko stworzyć system połączonych ddr.
    Dodatkowo jazda 20 cm obok przejścia jest legalna.
    Nie podpisujmy się pod tymi absurdami.
    Albo zwężajmy pasy dla aut i róbmy jak Niemcy tanie pasy rowerowe,
    albo malujmy przejazdy na potęgę ,
    Możemy też karać tylko za szybkie wjeżdżanie na pasy czy nieustępowanie pierwszeństwa pieszym.
    Jazda po pasach to nie jest niezależne wykroczenie, z którym należy walczyć .
    To skutek jazdy po chodnikach ( a to tez jest skutek braku ddr).
    Zatem jeśli walczyć to z oboma wykroczeniami bo inaczej to będzie syzyfowa robota.
    Ale i tu mamy schizofrenię bo wprowadzamy rowerzystów na chodniki i myślimy naiwnie , że będą schodzić z rowerów przed przejściami .
    Warto wspomnieć tu o wysiłkach aby ruch rowerowy wzrastał.
    Każdy nowy czyli zielony rowerzysta to potencjalny chodnikowiec i będzie jeździł po pasach.
    Można się spodziewać, że przy wzroście ruchu rowerowego policja zacznie się koncentrować na łapankach i właśnie we Wrocławiu już to robi.
    Te łapanki spowolnią wzrost ruchu bo żaden zielony rowerzysta nie da się przekonać do jazdy po jezdni.
    Zanim zaczniemy cokolwiek robić powinniśmy zażądać od policji statystyk ilu rowerzystów zostało potrąconych na przejściach a ilu na przejazdach.Zapewne więcej będzie potrąceń na przejściach ale należy tę liczbę podzielić przez liczbę wynikająca z proporcji liczby przejść do liczby przejazdów w Polsce.
    Jeśli okaże się, że na przejściach rzadziej jesteśmy poutrącani lub są to porównywalne liczby, to będzie podstawa do zmiany przepisów (zakazu) lub rezygnacji z wyznaczania przejazdów .
    Można to zrobić dla jednego miasta aby ułatwić liczenie

  • frozentime

    Oceniono 19 razy 7

    Dzisiaj spotkałem jednego z upiorów - rowerzysta na chodniku, który mnie obwonił, czego bardzo nie lubię. Nie można było powiedzieć "przepraszam"? To nie ja - pieszy - jestem gościem na chodnku, a rowerzysta. I wypadałoby okazać nieco szacunku i uprzejmości. Obok była jezdnia, niedawno wyremontowana, ruch bardzo niewielki, można było śmiało pojechać jezdnią, nie byłoby zawalidrog w postaci pieszych. Pogoda była bardzo dobra.

    PS. Sam jestem praktykującym rowerzystą. Czasami zdarza mi się przejechać jakiś niewielki odcinek po chodniku. Nie wyobrażam sobie jednakże obdzwonienia pieszego na chodniku.

  • mirrandel

    Oceniono 8 razy 6

    bardzo fajny artykuł. Dziekuję, rozwiał kilka wątpliwości co do możliwosci poruszania się po mieście na rowerze :) Więcej taki poproszę!

  • Oceniono 15 razy 5

    Autor nie poruszył trzech dość istotnych kwestii dotyczących jazdy chodnikiem, o których na pewno warto wspomnieć.
    I. Czy w ogóle jazda po chodniku jest bezpieczna?
    Gdyby była, pewnie nie bylibyśmy najniebezpieczniejszym dla rowerzystów krajem Europy. Przecież większość ruchu rowerowego polskich miastach obywa się po chodniku. Jazda pochodniku daje tylko subiektywne poczucie bezpieczeństwa (pomijam, że nie jest ona dobrą opcją dla pieszych). Początkujący rowerzysta obawia się tego czego nie widzi - czyli samochodów za swoimi plecami. Tym czasem
    z ich strony zagraża mu stosunkowo małe (zwłaszcza w mieście) zagrożenie, za to w miejscu, gdzie zdarza się najwięcej wypadków, a mianowicie na skrzyżowaniu!, jadący po chodniku znajduje się w bardzo nie bezpiecznym położeniu - ląduje na pasach. Tam nie dość , ze być mu nie wolno, to jeszcze zaskakuje kierowców, bo wyjeżdża ze strefy, której kierowcy nie kontrolują wzrokiem, z prędkością średnio cztery razy większa od pieszego. Odradzam jazdę po chodniku, bo bezpieczna nie jest , chyba, że ktoś będzie prowadził rower po pasach. Jazda po chodniku jest wskazany tylko gdy na jezdni samochody jadą szybciej niż 50/h (chodzi o realne prędkości, nie o to co mówią znaki), jest tam duże natężenie ruchu, którego znaczną część stanowią pojazdy o dużych gabarytach ( wystarczy gdy dwa powyższe czynniki są spełnione one jednocześnie).
    Druga kwestia zasadnicza to omijanie przechodniów dużym łukiem. Najczęściej dochodzi do zagrożenia, gdy pieszy zmieni gwałtownie kierunek ruchu, gdy omija go rowerzysta . Może się tak zdarzyć np. gdy usłyszy dźwięk pędzącego tuż obok siebie roweru w ostatniej chwili... Szczególnie nie przewidywalne są dzieci, obecność których na chodniku powinna być bezwzględnym wskazaniem do przyhamowania zawczasu. Warto używać delikatnie dzwonka z dużym wyprzedzeniem, ale z uwagą , że intensywne dzwonienie może być odebrane jako agresja z naszej strony (analogicznie do klaksonu samochodowego).
    Kolejna sprawa to pamięć o tym, że nawet jeśli nikogo nie potrącimy, nie powinniśmy jeździć tak, żeby straszyć przechodniów. To , ze piesi nie lubią rowerzystów nie wynika z tego, że kiedykolwiek byli potrąceni przez rower, ale z tego, że bardzo często byli przez pędzącego rowerzystę przestraszeni. Zwłaszcza osoby starsze są w takich sytuacjach mało odporne. Uszanujmy to!

    Chciałem krótko, wyszło trochę przydługo. Chętnych czytania praktycznych porad dla miejskich rowerzystów zapraszam na portal www.rowerowaszkola.pl

  • Oceniono 9 razy 3

    "Niezależnie od tego, czy ruch rowerów na danym chodniku jest legalny czy nie, musimy pamiętać o kilku kwestiach. Po pierwsze, na chodniku zawsze bezwzględne pierwszeństwo ma pieszy. Nawet, gdy "złośliwie" idzie środkiem. Nawet, gdy wychodzi zupełnie niewidoczny za rogu. Nawet, gdy wbiega nam pod koła. Na chodniku jesteśmy wyłącznie gościem." Tę złotą myśl" rowerzysta na chodniku jest wyłącznie gościem" każdy rowerzysta powinien mieć przed oczami, może wtedy byłby terror rowerzystów na chodnikach i wynikające z niego zagrożenia dla pieszych.Nie wspomnę o nieparlamentarnych epitetach , którymi obrzucani są piesi.

  • Gość: rowerek

    Oceniono 13 razy 3

    Chodniki z dopuszczeniem ruchu rowerów -> to chyba najlepsze rozwiązanie, możesz ale nie musisz, i tylko na pieszych uważać musisz

  • Oceniono 9 razy 3

    Marcin Hyła - jeden ze wspomnianych autorów nowelizacji - sugeruje: "droga dla rowerów i pieszych jak sama nazwa wskazuje jest drogą dla rowerów. I pieszych". Zatem aby uniknąć niepotrzebnych dyskusji z panem "waadzą", proponuję mimo wszystko karnie pomykać DDRiP. Chyba, że ktoś lubi kopać się z koniem :-)

  • Gość: benek [wro]

    Oceniono 4 razy 2

    Cytuję :
    Uwaga: Należy odróżnić drogę dla rowerów i pieszych od drogi dla rowerów bezpośrednio przylegającej do chodnika. W pierwszym przypadku pierwszeństwo ma pieszy, w drugim jest to normalna droga rowerowa (na którą pieszemu wejść nie wolno) obok chodnika, po którym z kolei nie wolno jechać rowerem. Dlatego patrzmy czy na znaku C13/16 znajduje się kreska pozioma, czy pionowa. Pierwsza oznacza wspólny ciąg pieszo-rowerowy, druga mówi o drodze dla rowerów i chodniku obok siebie, wskazując przy okazji która część nawierzchni służy poszczególnym rodzajom ruchu.
    ________
    Bujda z poplątaniem.
    Ostatnio często oznacza się ścieżki stawiając znak C13 na środku chodnika , co oznacza, że to co na lewo od znaku to jest to formalna ddr.
    Autor nie odróżnia chodnika od drogi dla pieszych, mimo że PoRD w co najmniej 4 artykułach tę różnicę zaznacza.
    Owszem definicja chodnika w art 2 jest niedokładna, ale już rozporządzanie o znakach rozwiewa wątpliwości.
    Za znakiem C13/C16 nie istnieje chodnik.
    Niezależnie od tego jak leży kreska na znaku czy na ciągu rowerowo-pieszym, to nie ma tam ani chodnika, ani ddr ,ani ddp, tylko ddrip.
    Przepisy wyraźnie mówią jak się należy zachować na ddrip i te zachowanie odbiega od zachowania na chodniku , ddr, i ddp.
    Te różnice dotyczą pieszych, rowerzystów jak i aut.
    Nie po to wymyślono ddp aby je nazywać chodnikami.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX