Gazeta.pl > Rowery >  porady

Jaki rower wybrać: Nowy czy używany?

Rafał Muszczynko
12.03.2012 15:51
A A A Drukuj
  Portugalia: gmina zastępuje środki transportu miejskiego rowerami

Portugalia: gmina zastępuje środki transportu miejskiego rowerami (fot. Rafał Muszczynko)

Banalna i szybka odpowiedź brzmi - kupmy nowy. Jeżeli nas tylko stać. Gdy jednak zajrzymy głębiej, okazuje się, że używany rower nie zawsze jest złym pomysłem. Ryzyko - owszem - istnieje, ale oszczędzić też można dużo.

Wiele, jak zwykle, zależy od tego jaki rower chcemy kupić, za ile i do czego będzie nam służył.

Rowery miejskie

Typowy

Zdecydowanie nie widzę problemu w kupnie używanego roweru miejskiego lub składaka. To sprzęty bardzo trwałe i nawet zakup dwudziestoletniego jednośladu sprowadzonego z Niemiec, może okazać się satysfakcjonujący i wystarczający na wiele lat. Jednocześnie w rowerach miejskich postęp dotyczący nowego osprzętu i technologii jest najmniejszy. Oznacza to, że dobry, używany rower sprzed dekady od najnowszych konstrukcji może różnić się nieznacznie, albo nawet wcale. Także z częściami do niego nie powinno być problemu, choć oczywiście nie są one tak łatwo dostępne jak elementy do rowerów innych typów (trzeba szukać w sklepach i serwisach zorientowanych na klientów posiadających rowery miejskie).

Jednocześnie dobrej jakości rowery miejskie stosunkowo długo trzymają wysoką wartość - zysk na kupnie używanego jednośladu jest wiec najmniejszy (co nie znaczy, że mały). Warto polować na okazje - wciąż jest ich całkiem sporo.

Rowery elektryczne

Zdecydowanie nie warto kupować natomiast używanych rowerów elektrycznych. Akumulatory pracujące w takich rowerach są elementami starzejącymi się i podlegającymi normalnemu zużyciu. Jednocześnie są częściami drogimi i trudnymi do kupienia. Podobny problem będzie z dokupieniem jakichkolwiek elementów wyposażenia elektrycznego roweru. Niezależnie czy uszkodzi się silnik, ładowarka, czy elementy sterowania - z kupnem nowych będzie problem!

Co za tym idzie, może się okazać, że nasz używany rower elektryczny niedługo po zakupie stanie się zwyczajnym rowerem - tyle, że kilkukrotnie droższym i cięższym. Lepiej więc nie ryzykować i elektryczny łączyć wyłącznie z przymiotnikiem nowy.

Rowery trekingowe i rekreacyjne

Używany rower do turystyki lub rekreacji (trekingi, rowery ATB i MTB, fitness, poziome) to dużo mniejsze ryzyko niż w przypadku roweru elektrycznego. Warto jednak wiedzieć, że w ciągu ostatnich lat osprzęt takich rowerów dość szybko ewoluował.

W latach 90-tych normą było 18 biegów, później pojawiły się modele 21-biegowe, a później pojazdy z 24 biegami. Dziś te ostatnie wciąż są sprzedawane, ale lepsze rowery posiadają już 27 przełożeń. Niestety z częściami do rowerów 21 biegowych (zwłaszcza takich, gdzie w napędzie znajduje się kaseta) są już problemy, a części poszczególnych systemów nie są wymienne z nowszymi systemami. Oznacza to prawdopodobne problemy zarówno przy próbie wymiany elementów napędu, jak i przy próbie modernizacji roweru. Dlatego należy sporo czasu poświęcić dokładnemu sprawdzeniu stanu technicznego roweru - zwłaszcza jeżeli zamierzamy nim jeździć częściej. Warto kupować raczej rower nowszy - tam problemu z doborem części powinno być nieco mniej. Nie sprawiają problemu też pojazdy najtańsze - części do starych rowerów najniższych klas są, paradoksalnie, łatwiejsze do kupienia, niż do modeli droższych.

Rower nowszy warto także kupić z innego powodu. Rowery turystyczne i rekreacyjne wielu osobom służą do pokonywania znacznych dystansów, jazdy w lżejszym terenie, albo nawet do zabaw w sporty ekstremalne. Stan techniczny tych rowerów jest bardzo zróżnicowany i nie zawsze możliwy do odgadnięcia na pierwszy rzut oka.

Nie oznacza to, że rower używany należy skreślić. Używany rower do rekreacji wciąż warto kupić - ale tylko egzemplarze, których stan techniczny został wcześniej dokładnie sprawdzony. Dlatego polecam odbiór osobisty i dokładne oględziny roweru przed zakupem.

Rowery szosowe

25.04.2009 WARSZAWA UL. HOZA 9C AKCJA ARTYSTYCZNA ZJEDZ MOJA SZTUKE W PODWORKU PRZY HOZEJ 9C ARTYSTA AKIME ONE MACHINE NZ. ROWER CZERWONY KOLARZOWKA      FOT. MARZENA HMIELEWICZ / AGENCJA GAZETA    SLOWA KLUCZOWE:  ROWERY KOLARKA FIXED GEAR OSTRE KOLO

Ostatnimi laty na rynku rowerów używanych pojawiło się mnóstwo rowerów szosowych z lat 80-tych. Czasem są to pojazdy po przeróbkach na tzw ostre koło, a czasem w stanie bardzo zbliżonym do fabrycznego. Rowery te zwykle dostępne są w dość atrakcyjnych cenach i czasem z całkiem wysokim (choć leciwym) osprzętem. Zakup używanej "szosy" powinniśmy jednak uzależnić od naszych planów co do niej.

Jeżeli zamierzamy rower kupić w celu samodzielnego przerobienia go na ostre koło, zakup "używki" powinien być bezproblemowy. Należy skupić się na ramie - na jej hakach (muszą być to haki poziome) oraz na sprawdzeniu geometrii (zdarzają się "krzywe" rowery np. po spotkaniu z samochodem). Dokładnie sprawdźmy też sztycę (tą rurę od siodełka) - w wielu rowerach szosowych rury te mają nietypowe rozmiary i są niemal niemożliwe do dokupienia. Reszta nie gra aż takiej roli - i tak zostanie zmieniona lub wyrzucona.

Także jeżeli zamierzamy się rowerem przemieszczać po mieście, zakup używanej szosówki nie stanowi dużego ryzyka. Sprawdźmy tylko stan techniczny roweru - tym razem oprócz ramy i sztycy, szczególną uwagę zwróćmy na koła i napęd. Ich wymiana nie tylko może okazać się kosztowna, ale też i zburzyć klasyczny wygląd roweru.

Jeżeli myślimy o rowerze do ścigania się, to raczej myślmy o rowerze nowym. Zastosowanie sportowe jest z natury bardzo wymagające do roweru. Stara rama, nadszarpnięta zębem czasu i być może po przejściach, może tego na dłuższą metę nie przeżyć. Często bywa tak, że rama roweru szosowego (zwłaszcza dotyczy to ram z kompozytów) jest na granicy pęknięcia, a mimo tego nie wykazuje żadnych zewnętrznych objawów tego stanu. Nie da się wizualnie sprawdzić, co musiała znosić dana rama i czy lada chwila nie zacznie pękać przy intensywnej eksploatacji. Dlatego używany, szosowy rower do sportu warto kupować tylko w przypadku, gdy osobiście znamy zarówno poprzedniego właściciela roweru jak i historię jednośladu (zwłaszcza istotne są upadki lub wypadki). Krótko mówiąc - gdy jesteśmy pewni, że rower nie miał żadnej niemiłej przygody.

Rowery górskie (i inne, szczególnie do sportów ekstremalnych)

Osprzęt rowerów górskich dość szybko ewoluował. Kupno części do starszych rowerów wyższej klasy może byc trudne. /fot. Rafał Muszczynko

Zdecydowanie odradzam zakup używanego roweru górskiego - zwłaszcza gdy ma nam służyć do sportów grawitacyjnych jak downhill, czy freeride. Rowery takie są bardzo intensywnie eksploatowane, w dodatku upadki i wypadki to co najmniej zauważalny element tego sportu. Poza tym wszyscy właściciele takich jednośladów jak jeden mąż przyrzekają, że akurat ich rower używany był okazjonalnie, przez lekką osobę i tylko w turystyce - nawet gdy dobór osprzętu i widoczne oznaki jego zużycia wskazują na coś absolutnie odwrotnego. Nigdy nie wiadomo, co dany rower przeszedł i przejechał. A w przypadku rowerów do sportów ekstremalnych i rowerów służących do maratonów, spokojnie można założyć, że było tego dużo. Uszkodzenia (nawet poważne) ramy lub widelca mogą być niewidoczne gołym okiem i ujawnić się w najmniej spodziewanym momencie. Zwłaszcza uważajmy na ramy kompozytowe - w odróżnieniu od aluminiowych lub stalowych, potrafią pękać bez najmniejszego ostrzeżenia.

Mniej niebezpieczny jest zakup roweru górskiego z myślą o rekreacyjnej jeździe po lesie lub górach - to jednak zostało opisane wyżej.

Co jeszcze warto wiedzieć?

Samo to, że warto rozważyć zakup roweru używanego nie zwalnia nas z ostrożności. Dokładnie sprawdźmy stan techniczny roweru - zwłaszcza ramę i koła. Nie wahajmy się prosić o pomoc osoby bardziej doświadczone, lub nawet znajomego serwisanta. Nie każda usterka dyskwalifikuje rower używany - ale każda będzie wymagała obniżki ceny, pozwalającej na wymianę danej części.

Sprawdźmy też dokładnie legalność roweru. Poprośmy o numery ramy, które sprawdzimy na policji (w przypadku zakupu przez Internet prośmy o zdjęcie numerów ramy, a nie o ich przepisanie) i na stronie bazarowerow.pl. W momencie kupna, sprawdźmy czy numery podane nam wcześniej zgadzają się z tymi na ramie.

Domagajmy się też spisania umowy kupna-sprzedaży, na której pojawi się numer ramy oraz dane osobowe sprzedającego. Wzór takiej umowy znajdziemy w Internecie (można skorzystać z umów dla samochodów nieznacznie ją przeredagowując). Wybawi to nas od możliwych problemów w przyszłości, gdyby rower okazał się być kradziony. Pozwoli też oznakować rower lub łatwiej sprzedać go w przyszłości (udokumentowana historia jednośladu).

Zobacz także nasze pozostałe poradniki o kupowaniu roweru:

Ile pieniędzy wydać na rower?
Jaki typ roweru wybrać?
Jak sprawdzić rozmiar ramy?
Na co uważać kupując rower?
Jaki kolor wybrać?
Jaki rower dla ciężkiego cyklisty?

Rafał Muszczynko

Zobacz także

Komentarze (13)

Zaloguj się
  • Gość: vorgen

    Oceniono 6 razy 6

    Biorąc pod uwagę, że teraz komponenty napędu są robione pod dyktando marketingu tak żeby szybko się zużyły i trzeba kupować nowe to kupowanie używanych, które nie wyznawały tej ideologi ma sens. Tak samo zresztą jak używanie mniej rzędowego łańcucha, który zużywa się wolniej. Tak, że z tym kupowaniem nowych rzeczy to artykuł mało ma sensu - no chyba, że dla firm produkujących rowery.

    Następny przykład. Poszedłem do sklepu kupić nowy rower. Po znajomości mogłem kupić Giant Cypresa. No i patrzę i on coś tak sporo waży za te 1300 zł. Sprawdziłem 13 kg. Wszedłem później na popularny portal aukcyjny posortowałem rowery wg wagi i kupiłem rocznego Specialized Sirrus'a za 1600 zł. Wygląd, zużycie praktycznie jak nowy, Waga 10 kg. Carbonowy przedni i tylni widelec, carbonowa sztyca, opony wzmocnione kevlarem, tak, że przejechanie cieniutkim slickiem przez szkła nie robi wrażenia. Później okazało się, że ten model który kupiłem wygrał wiele konkursów na najlepszy rower w zagranicznej prasie rowerowej. No ale przecież mogłem mieć nowego Cypresa jak twierdzi autor artykułu. ROTFL.

  • 3alfa.alfa

    Oceniono 5 razy 5

    Te 18, 21 czy 24 biegi to tylko chwyt marketingowy dla naiwnych. Przeliczcie zęby w trybach i wyjdzie wam że 3/4 przełożeń pokrywa się ze sobą

  • pa3dlo_z_warszawy

    Oceniono 4 razy 4

    zajmę się tylko jednym elementem, w całej serii artykułów o kupowaniu roweru epatuję się ilością biegów, dawniej było 18 a obecnie 21 a nawet 24 czy więcej, jest to wierutne kłamstwo, co prawda rower ma tyle biegów, ale posługiwanie się nimi to wyższa szkoła jazdy, ponieważ przełożenie zależy zarówno od ustawienia tylnej jak i przedniej przerzutki i aby np zmniejszyć przełożenie o możliwie najmniejszą wartość, może być konieczność operowania obiema przerzutkami jednocześnie, POWODZENIA, już dużo lepsza jest przekładnia planetarna (w piaście) osobiście używam 7 i 8 biegowej (w dwóch różnych rowerach) i w zupełności to wystarcza

  • Gość: gom1

    Oceniono 3 razy 3

    Rower miejski? Czemu nie! Pierwsza zasada: nie kupujemy przez internet. Chyba, że wcześniej mieliśmy okazję przejechać się tym konkretnym modelem i doskonale wiemy co robimy. Najgorszy jest zakup kota w worku - używany czy nowy, jak nie podpasuje, to szybko rzucimy go w kąt. Jazda próbna obowiązkowa!

    Najprościej kupić nowy. Za ok.1000 PLN możemy się stać właścicielem "podróbki", a za 2x tyle - markowej maszyny. Piszę "podróbki", gdyż mam na myśli rowery zbudowane na ramie firmy "Bush" (czyt. mniej znanej); nie wypowiem się na temat ich jakości, ale wolałbym dozbierać do czegoś porządniejszego (czyt. makowego). Uważam, że oryginalny Batavus, Gazella czy Union będą wiernie służyć latami.

    Z używanym będzie prościej, skupiamy się wyłącznie na markowych rowerach ;-) Rower ma jechać lekko, koła powinny kręcić się bez oporów, rama ma być prosta i bez pęknięć. Reszta jest mniej istotna. Elektrykę można naprawić (polecam lampy ledowe stylizowane na "retro"), pęknięte plastiki czy zużyte linki wymienić, ramę można dowolnie pomalować (dla estetów). Wszystko jest dostępne na rynku - o ile oczywiście rower jest wyposażony w najczęściej spotykane rozwiązania (np. hamulce bębnowe czy piastę 3-biegową). Czy drogie? Komplet linek hamulcowych to ok.50 PLN, zestaw naprawczy przerzutki również zamknie się w tej kwocie (razem z manetką). I chociaż serwisy niechętnie biorą się za naprawy starych holendrów, to nie powinno im to sprawić większych trudności. Zwłaszcza, że z zadbanym mieszczuchem nie jeździ się do serwisu w ogóle.

    Zalety! Rowerem miejskim jedzie się dostojnie, lekko, spokojnie. Wyprostowana sylwetka sprawia, że jesteśmy lepiej widoczni na drodze, a i sami lepiej widzimy dookoła. Mieszczuch wyposażony jest "fabrycznie" we wszelkie elementy potrzebne w mieście: oświetlenie, bagażnik, błotniki, nóżkę, dzwonek. Osobiście polecam zakup damki z trzybiegową piastą. Damka jest wygodniejsza we wsiadaniu oraz przy konieczności nagłego zeskoku z roweru; z kolei 3 biegi są wystarczające w miejskich podróżach, a ich brak może się zemścić na podjazdach ;-) Hamulce bębnowe lub "torpedo", co kto woli. Trzeba tylko pamiętać, że bębny służą raczej jako spowalniacze niż jako pełnoprawne hamulce, lepiej się nie rozpędzać.

  • Gość: roweroraffi

    Oceniono 2 razy 2

    @skip_yeti - spokojnie, rowery dziecięce to temat tak szeroki, że napiszę o nich kiedyś oddzielny poradnik - cierpliwości!

    @grgz - możesz wskazać miejsce, w którym się mylę i dlaczego, zamiast pisać o tendencyjności? Bo o ile widzę co pisałem, to większości typów rowerów używanych wcale nie odradzam kupować. Jedynie rowerów do ostrzejszej jazdy (szosa, teren, grawitacja) nie kupiłbym używanych. A i tam piszę, że do rekreacyjnej jazdy można.

  • Gość: skip_yeti

    Oceniono 2 razy 2

    Raffi, opusciłeś dość istotną kategorię rowerów dziecięcych. Tutaj ja się skłaniam w stronę rowerów uzywanych. Dziecko do 10 lat raczej nie miewa wypadków zagrażających konstrukcji ramy, raczej też nie wpada pod samochod (chyba że rodzic jest kretynem).
    Stanąłem swego czasu przed wyborem (za ok 400-600 pln) rowerku z kolami 20 cali. Do wyboru były nowe no name'y, b-twiny, lub uzywane. Zdecydowałem sie na 4-letniego wheelera i nie żałuję (był jeszcze 3-letni GF, ale przegralem licytację :)
    Nie żałuje, rower po 2 sezonach naprawdę ostrej eksploatacji pozostał w stanie wyjściowym. Gdyby nie to, że czeka na następnego użytkownika, to pewnie bym go sprzedał za tyle, co kupiłem. 3-sezonowy no-name jeżeli w ogóle jeździ to pewnie jest niesprzedawalny.

  • Gość: gom1

    Oceniono 2 razy 2

    Wady! Mieszczuchy są.. ciężkie. To uwaga szczególnie do tych, którzy mieszkają na 3 piętrze bez windy. Taszczenie 20-kilowej krowy pod pachą może szybko wybić holendra z głowy. Podczas jazdy nie czuć jego wagi, ale przy podnoszeniu.. Dla słabszego rowerzysty to może być problem. Rower miejski nie jest demonem prędkości. Co prawda nie jest to wada, ale holendrem jedzie się raczej dostojnie niż szybko. Na pewno nie jest to maszyna wyczynowa, jego żywiołem są asfaltowe ulice, chodniki z kostki i ubite ścieżki leśne. Ale w teren wybierzmy się na innym rowerze. Problemem może okazać się też.. naprawa przebitej dętki! O ile defekt w przednim kole naprawimy dość łatwo, o tyle w tylnym jego demontaż wiąże się z rozebraniem połowy roweru: osłona i napinacz łańcucha, linka przerzutki. Ich ponowne, poprawne ustawienie może oznaczać wizytę w serwisie. Chociaż na sposoby są sposoby i zwykłą dziurę w dętce można załatać.. bez zdejmowania kół ;-)

    Rower miejski jest super. Jednak jeśli ma być to jeden, jedyny rower, służący nie tylko do jazdy po mieście, a do wszystkiego - polecam zakup trekkinga. Ma on wszystkie zalety mieszczucha oraz rowerów wyczynowych. Ma oświetlenie, bagażnik, błotniki, ma też terenowe przełożenia. Rower miejski powinien być przemyślanym zakupem. W sumie.. tak jak wszystko inne w życiu ;-)

    WAŻNE! Rower - czy nowy, czy używany - musi być zabezpieczony przed kradzieżą:
    www.alfer.pl/Ulock.jpg
    KONIECZNIE należy zakupić porządne zapięcie, które potrafi być dość drogie (150-200 PLN). Ale zakup jest jednorazowy, a zwróci się z nawiązką. Dodatkowo do mieszczucha polecam zakup blokady na tylne koło, tzw. kłódki. U-lock i kłódka to gwarancja spokoju :-)

    I jeszcze jedno.. Drogie Dziewczyny! Nieważne jak wyglądacie, co myślicie o sobie i czego u siebie się wstydzicie. Rower miejski na pewno doda Wam seksapilu. Sprawdzone ;-)

  • 0

    Mi się udało dwa lata temu kupić jużdość wiekowy rower za niecałe 400zł. Odebrałem osobiście licząc się z tym, ze bedę z nim wracał pieszo i doprowadzął go do porządku przez 2-3 tygodnie, ale zależało mi na rowerku do spacerowej jazdy i takim który nie będzie kusił.

    Jedyne co musiałem zrobić - to lekka naprawa sterów (były zapieczone a śruba która je miała trzymać w całości - urwana - kosze w serwisie - 40zł. Przy okazji dowiedziałem się, że to 17-to letni trek, z aluminiową ramą i osprzętem z górnej półki, który mmimo wieku świetnie się sprawuje).

  • 3alfa.alfa

    Oceniono 2 razy 0

    Jak patrzę na pierwsze zdjęcie to pracownicy Agory niczym specjalnym do pracy nie dojeżdżają :(((((

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX