Stojaki w całej Polsce - postawiliśmy je razem

Kilkanaście tysięcy Polaków zaangażowało się w projekt "Zaparkuj klimatycznie", której organizatorem były fundacja All For Planet i akcja "Polska na Rowery". Wspólnie postawiliśmy dziesiątki stojaków w całym kraju. Co świadczy o tym jak rosnące znaczenie mają rowery w polskich miastach.

Widziałem kilka dni temu bardzo smutne stojaki rowerowe. Były szare, lekko przygarbione, stojące na odludziu i zupełnie samotne. Mimo ze po Warszawie jeździ obecnie mnóstwo rowerzystów i są miejsca, przed którymi rowerów jest więcej niż samochodów, stojaki, które widziałem nie cieszyły się powodzeniem.

I właściwie trudno się dziwić. Stojaki, które widziałem, nie miały sensu. Przynajmniej nie w tym miejscu. Na kawałku chodnika, kilkaset metrów od jakichkolwiek budynków. Wprawdzie tuż obok są ogrody działkowe, ale przecież działkowcy trzymają rowery w swoich komórkach. Po drugiej stronie ulicy jest z kolei popularny lokalny bazar. Cóż z tego, jeśli ta ulica to dwujezdniowa, przedzielona płotem i niemal pozbawiona naziemnych przejść dla pieszych - jakże charakterystyczna dla polskich miast droga niezbyt szybkiego ruchu.

Żadnym wytłumaczeniem dla lokalizacji stojaków nie jest też położona niedaleko stacja metra - stojaki są oddalone o około pięćdziesięciu metrów od najbliższego wejścia. Do tego jest to najmniej popularne ze wszystkich zejść. No i kto, wybierając się gdzieś metrem, zostawiłby swój rower przypięty do tego odludnego stojaka, pozbawionego dachu i jakiegokolwiek dozoru?

Dlaczego ktoś postawił kilkanaście stojaków w tym bezsensownym miejscu? Zapewne z tego samego powodu, z jakiego powstaje duża (choć na szczęście malejąca) część infrastruktury rowerowej w  Warszawie i innych polskich miastach: bo tu akurat był kawałek przestrzeni i nikomu nie przeszkadzało. A ze przy okazji nikomu tez nie pomogło? A czy to ważne?

Otóż ważne. I to właśnie miała pokazać akcja "Zaparkuj klimatycznie". W pięciu miastach: Bytomiu, Krakowie, Rzeszowie, Sopocie i Wrocławiu, fundacja All for Planet razem z akcją „Polska na rowery” postanowiły postawić dziesiątki stojaków rowerowych. Ale nie byle gdzie i dla nikogo. Fundacja, z pomocą lokalnych dodatków "Gazety Wyborczej" i serwisu polskanarowery.pl, zapytała mieszkańców miast, gdzie chcą postawić sobie stojaki. A także jak takie stojaki miałyby wyglądać. Mieszkańcy najpierw nadsyłali swoje propozycje lokalizacji a potem mogli glosować na najbardziej pożądane. Wybierali również wygląd stojaków spośród projektów zaproponowanych przez grupę artystyczną Noga Dzika. Każdy projekt miał w jakiś sposób nawiązywać do odpowiedniego miasta. Dlatego w Krakowie pojawiły  się smok i obwarzanek, w Rzeszowie sylweta ratusza, a w Sopocie plażowicze i morsy. Dzięki temu akcja, w której uczestniczyliśmy stała się akcją obywatelską.

I oto właśnie chodzi, bo - nie dorabiając nadmiernej ideologii a jedynie opisując fakty - rower jest obywatelski! Ludzie z różnych powodów jeżdzą rowerem i pewnie w większości przypadków nie robią tego ideologicznie, a dla przyjemności, ale właśnie ta przyjemność, z którą wiąże się ograniczenie szkodliwego wpływu na środowisko i tworzenie przyjaznej tkanki społecznej - jest szalenie obywatelska.

W akcji "Zaparkuj klimatycznie" też chodzi raczej o przyjemność niż o ideologię. O przyjemność jazdy rowerem i komfort bezpiecznego przypinania go do kolorowych, oryginalnych stojaków w miejscach, które są ważne dla lokalnej społeczności. O przyjemność, którą robimy sobie coraz częściej i coraz chętniej. Co więcej - korzyść z tego mamy nie tylko my, ale również nasi współobywatele.

Wydaje mi się, ze właśnie z myślą o naszych niezroweryzowanych współobywatelach powstała akcja "Zaparkuj klimatycznie". Czy bowiem kibice krakowskich klubów Wisły i Cracovii rzeczywiście jeżdżą tak masowo na mecze rowerami, jak wskazywałaby na to ich determinacja, gdy w internetowym głosowaniu walczyli o lokalizacje stojakow przed stadionami swoich ukochanych drużyn? Chyba jeszcze nie. Ale kiedy przed tymi obiektami All For Planet postawi wywalczone przez krakowian stojaki, być może kolejni kibice przekonają się, że warto na stadion zajechać "holendrem" (Wiślakom przyjdzie to łatwiej, gdyż przykład daje im trener ich drużyny, ale nie wierzę, że kibice Cracovii pozostaną w tyle).

Bo oto właśnie chodzi: stojak rowerowy jest znakiem. Jest wezwaniem! Hej, stoję tu sobie. Pusty i oczekujący. Gdzie jest Twój rower, chłopaku? Dlaczego nie jedziesz, dziewczyno? Mam nadzieje, że zielone i pomarańczowe stojaki rowerowe postawione przez All For Planet staną się impulsem, dla którego wzrośnie pozytywna liczba odpowiedzi na to wezwanie.

Stojak rowerowy nie jest najważniejszym elementem rowerowej infrastruktury. W mieście jest pełno solidnych elementów do których można bezpiecznie przypiąć rower. Brak stojaków nie powinien was zniechęcać do jazdy na rowerze. Ale ich pojawienie się jest wystarczająco mocnym znakiem: to miejsce czeka na wasz rower, mieszkanki i mieszkańcy Bytomia, Krakowa, Rzeszowa, Sopotu i Wrocławia. To miejsce tęskni za waszym rowerem! Ale stojak rowerowy jest również sygnałem dla tych, którzy nie jeżdżą na rowerze i nigdy na nim jeździć nie zamierzają. Znakiem, który pokazuje, że rower jest ważny. Że ma znaczenie. Że już od niego nie uciekniemy, ze zdobywa w mieście kolejne przyczółki. Nie po to, by się rządzić i szarogęsić, ale by przestrzeń, którą się dzielimy i w której przyszło nam żyć, była bardziej przyjazna. Cieszę się, że ten znak pojawia się coraz częściej i jest coraz głośniejszy (choć przy tym nie przekracza najsurowszych nawet norm antyhałasowych).

Konrad Olgierd Muter