Gazeta.pl > Rowery >  informacje

Rowerzyści mogą więcej

20.05.2011 14:04
A A A Drukuj
Marcin Hyła Fot.Stanisław Rozpędzik / AG
W życie weszły nowe przepisy rowerowe. - Rower okazuje się wyznacznikiem nowej Polski - mówi Marcin Hyła, jeden z architektów rowerowych zmian w prawie.

PRZECZYTAJ: Przewodnik po zmianach przepisów dla początkujących i zaawansowanych

Skąd wziął się pomysł na tak kompleksową i dużą zmianę w przepisach o ruchu drogowym.

Marcin Hyła*: Organizacje rowerowe działające w Polsce, od kilkunastu lat próbują w swoich miastach poprawiać sytuację rowerzystów. I co rusz okazywało się, że podstawową barierą jest polskie prawo. Ale absolutnie kluczowa okazała się nowelizacja Prawa o Ruchu Drogowym przeprowadzona dziesięć lat temu, która praktycznie stawiała pod znakiem zapytania sens budowy dróg rowerowych w Polsce.

O co chodziło?

Parlament w nowelizacji zniósł przepis zobowiązujący kierującego pojazdem, który skręca, do ustąpienia pierwszeństwa przejazdu rowerzyście jadącemu na wprost drogą dla rowerów. Miałem okazję uczestniczyć w pracach komisji sejmowej, która zmieniała ten przepis i pamiętam, że było to szalenie frustrujące.

Dlaczego?

Urzędnicy uzasadniali tę zmianę troską o bezpieczeństwo rowerzystów. Natomiast z naszego punktu widzenia było to zakwestionowanie naszej działalności. Okazywało się bowiem, że rowerzysta w praktyce będzie musiał zatrzymać się na każdym skrzyżowaniu, które będzie przecinała droga dla rowerów. Wówczas politycy nie zawracali sobie głowy rowerzystami, ale my odkryliśmy, że problem jest znacznie poważniejszy. Okazało się, że nowy przepis koliduje z uznanym przez Polskę prawem międzynarodowym.

... które ma pierwszeństwo nad prawem krajowym.

Parlament zniósł artykuł 27 ust. 2 kodeksu, który odpowiadał artykułowi 16 ust 2 Konwencji Wiedeńskiej o ruchu drogowym. Odkryliśmy to podczas ognistej dyskusji na grupie dyskusyjnej pl.rec.rowery w 2003 roku. Wcześniej nie wiedzieliśmy, że istnieje międzynarodowa konwencja, podpisana i ratyfikowana przez Polskę, regulująca kwestie ruchu drogowego.

Co było dalej?

Zgłosiliśmy się z naszym odkryciem do Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego i Komendy Głównej Policji. I nic. Nie było żadnej reakcji. Nikt nie widział problemu w sprzeczności prawa krajowego z prawem międzynarodowym. W 2007 roku sprawa trafiła do Rzecznika Praw Obywatelskich, który również odmówił zajęcia się sprawą. Jednocześnie powstawało coraz więcej dróg rowerowych i coraz bardziej było jasne, że mamy problem - nie wiadomo, jak projektować drogi rowerowe, by były bezpieczne i zgodne z przepisami.

W końcu postanowiliście sami zmienić prawo.

W 2007 roku organizacja Miasta dla Rowerów zaczęła przygotowywać własny projekt zmian przepisów. Był on bardzo kompleksowy. Zawierał zarówno propozycje zmian w Prawie o Ruchu Drogowym, jak i w rozporządzeniach z nim związanych.

Zakres zmian jest bardzo szeroki, od kwestii pierwszeństwa przejazdu, przez zmianę definicji roweru po nowe rozwiązania infrastrukturalne (śluza rowerowa). Jak zbieraliście propozycje?

Przede wszystkim studiowaliśmy rozwiązania zawarte w przepisach o ruchu drogowym w innych krajach europejskich: Holandii, Niemczech, Francji, Portugalii, Hiszpanii. Korespondowaliśmy z naszymi partnerami z zagranicznych organizacji. Wreszcie zaczął się klarować jakiś obraz, z którego wynikało, że w Europie wszystko jest zorganizowane fundamentalnie inaczej niż w Polsce. I wtedy odbyły się wybory i okazało się, że kilkoro naszych znajomych polityków zostało posłami. Zaproponowaliśmy im powołanie parlamentarnej grupy rowerowej. Podchwycili oni nasz pomysł i nagle okazało się, że nasz projekt zmian w prawie ma szansę zostać zrealizowany. Kluczowa okazała się ekspertyza prawna, którą zamówił poseł Łukasz Gibała w Biurze Analiz Sejmowych. Ekspertyza dotyczyła zapisów ustawy z 2001 roku i jej zgodności z Konwencją Wiedeńską.

I co się okazało?

To, co wiedzieliśmy od kilku lat. Biuro Analiz Sejmowych stwierdziło, że zapisy w polskim kodeksie drogowym, zmuszające rowerzystę jadącego prosto do ustąpienia pierwszeństwa skręcającemu samochodowi, są nieważne. W tym przypadku, mimo zmiany prawa, obowiązywały przepisy Konwencji Wiedeńskiej. To rowerzysta miał pierwszeństwo. Polski kodeks tylko wprowadzał w błąd, sugerując, że jest odwrotnie. Z ekspertyzy wynikało, że przepisy trzeba zmienić jak najszybciej.

A wy mieliście listę zmian gotową.

Tak. Dzięki posłance Ewie Wolak, przewodniczącej Parlamentarnej Grupy Rowerowej, spotkaliśmy się z wiceministrem infrastruktury i otrzymaliśmy deklarację politycznej woli wprowadzenia zmian. To było dla nas bardzo ważne. Projekt ustawy był złożony jako projekt poselski, ale bardzo zależało nam, aby był on popierany przez rząd. Ministerstwo Infrastruktury takiego poparcia nam udzieliło.

Tak po prostu? Bez żadnego "ale"?

Oczywiście były kontrowersje. Szliśmy do instytucji, która wymyśliła przepisy, jakie my chcieliśmy zmieniać. Początkowo był więc bardzo duży opór materii. Mam wrażenie, że o powodzeniu naszych starań zadecydował dopiero głos pana ministra Stępnia, wtedy dyrektora gabinetu politycznego ministra Grabarczyka, a dziś - wiceministra infrastruktury.

Czy w ministerialnych gabinetach wasza ustawa bardzo się zmieniła?

Właściwie wypadł nam jedynie skręt na dwa w lewo. Chodzi o to, żeby rowerzysta, chcąc skręcić w lewo, nie musiał zbliżać się do lewej krawędzi jezdni (przecinając tory ruchu samochodów jadących prosto i w prawo), tylko mógł prawym pasem przejechać skrzyżowanie na wprost, zatrzymać się na prawym wlocie, obrócić rower i następnie ustąpiwszy pierwszeństwa - kontynuować jazdę tak, jakby nadjechał z prawej strony skrzyżowania. Tu z jednej strony urzędnicy postawili zdecydowane weto, z drugiej, uznaliśmy, że nie jesteśmy w stanie w sposób jasny i krótki opisać tego rozwiązania w ustawie. Dlatego postanowiliśmy poświęcić ten przepis. Tym bardziej, że częściowo sprawę skrętu w lewo rozwiązuje śluza rowerowa, wobec której nie ma kontrowersji.

Jakiego argumentu używali urzędnicy przeciwko skrętowi na dwa?

Mówili, że będzie to niebezpieczne. Prawdę mówiąc kompletnie tego nie rozumiem. To rozwiązanie niekolizyjne, w przeciwieństwie do obowiązującego obecnie. To aktualny przepis jest niebezpieczny, co zresztą widać w statystykach wypadków z udziałem rowerów - potrącenie podczas manewru skrętu w lewo jest drugą najczęstszą przyczyną wypadków.

 

 

Czy podczas tego dość długiego procesu legislacyjnego miałeś momenty frustracji, zwątpienia, czy zniechęcenia?

Tak naprawdę ja nie wierzyłem, że tę ustawę uda się wprowadzić w życie w kształcie niemal niezmienionym w stosunku do tego, jaki zamierzyliśmy. Pewnym hamulcowym było Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, które bardzo długo przygotowywało opinię do naszego projektu. Zresztą mieliśmy z nimi ciągnące się dyskusje, gdyż były to osoby, które nie miały pojęcia, jak jest zorganizowany ruch drogowy w Europie. To jest zresztą bardziej ogólny problem. Polska policja i instytucje zajmujące się bezpieczeństwem ruchu są strasznie zaściankowe i nie znają stosowanych od dziesięcioleci na Zachodzie rozwiązań, które są bezpieczne i wydajne. Również na posiedzeniu komisji infrastruktury, przed drugim czytaniem w Sejmie, kiedy próbowano do naszej ustawy ponownie wrzucić różne bezsensowne rozwiązania w rodzaju obowiązkowych kasków rowerowych, zrozumiałem, że w dyskusji biorą udział osoby, których wiedza na temat bezpieczeństwa ruchu drogowego jest przeraźliwie niska.

Co twoim zdaniem było najważniejszym czynnikiem sukcesu, doprowadzenia ustawy do szczęśliwego finału?

Po pierwsze uważam, że nasza propozycja była bardzo dobrze przygotowana merytorycznie. Oczywiście nie była to tylko nasza zasługa, bo - tak jak powiedziałem - była to właściwie kompilacja przepisów obowiązujących w innych krajach. Polska jest krajem na tyle niedorozwiniętym w zakresie ruchu drogowego i jego bezpieczeństwa, że pożyczanie zapisów z prawa innych krajów uważam za dobre rozwiązanie.

Po drugie, co było dla mnie absolutnym zaskoczeniem, na pewno pomogła nam postawa ministra Stępnia i Ministerstwa Infrastruktury. Ja kiedyś powiedziałem, że sukces polityczny odniosą nie ci, którzy najpierw będą budować autostrady, a później wezmą się za rowery, ale ci, którzy potrafią robić i jedno i drugie jednocześnie. Minister Stępień to potrafi.

Po trzeci bardzo istotne było zbudowanie silnej koalicji w Sejmie i tu niewątpliwą zasługę ma posłanka Ewa Wolak. Bez tego ustawa nie miałaby szans. Ostatnia ważna sprawa to fakt, że Polska powoli staje się krajem miejskim, a miasta przesiadają się na rowery. Myślę, że politycy to dostrzegają. Rower okazuje się wyznacznikiem nowej Polski. Ludzie wyjeżdżają za granicę, mieszkają w innych krajach, potem wracają do Polski i już wiedzą, do czego rower służy - nie tylko do wycieczek za miasto, ale przede wszystkim do dojeżdżania do pracy, czy do szkoły.

Zmiana którego przepisu najbardziej cię cieszy?

Dopuszczenie wyprzedzania z prawej wolno jadących pojazdów. Ten przepis to likwidacja ewidentnego absurdu. I cieszę się, że wszyscy ten absurd dostrzegli. Jeżeli rowerzysta jedzie 15 km/h, a samochód 12 km/h to rower naprawdę może wyprzedzić taki samochód z prawej strony i nic złego nikomu się nie stanie.

Właściwie ten przepis, jak i większość pozostałych nowych przepisów, jest już od dawna stosowany przez rowerzystów.

Dokładnie tak. Sam wszystkie przetestowałem już w ruchu ulicznym. W odniesieniu do doświadczonych rowerzystów nowelizacja ustawy jest właściwie depenalizacją stosowanych już rozwiązań. I jakoś nie zauważyłem, żeby ich stosowanie negatywnie wpłynęło na bezpieczeństwo.

Są tacy, którzy twierdzą, że jazda rowerzystów obok siebie jest niebezpieczna.

Sam czytałem wypowiedź policjanta z drogówki, który tak uważa. Jest to oczywista bzdura. Przypominam, że przy obowiązujących w Polsce przepisach samochód wyprzedzając rowerzystę musi zachować metr odstępu. A więc bez względu na to, czy wyprzedza jednego rowerzystę, czy dwóch jadących obok siebie, musi zjechać na sąsiedni pas ruchu. A więc nic się nie zmienia.

Czy jest coś jeszcze w polskim prawie, które chciałbyś poprawić?

Polska ustawa Prawo o Ruchu Drogowym pochodzi z 1997 roku. Nasza ustawa była - uwaga - 75 nowelizacją PoRD w ciągu trzynastu lat jego obowiązywania! W Niemczech ustawa, która ma bodaj 20 lat była nowelizowana raz. I to jest skala problemu. Nasz kodeks jest stworzony źle, bałaganiarsko i bezmyślnie. Tę ustawę po prostu trzeba fachowo napisać od początku. Ale jeśli chodzi o przepisy rowerowe, wydaje mi się, że sytuację w tym momencie mamy uporządkowaną. Oczywiście należy dość szybko wprowadzić jeszcze szereg przepisów wykonawczych, ale mam nadzieję, że to pójdzie sprawnie.

Prawdopodobnie jakieś rowerowe elementy należałoby wprowadzić do ustawy o planowaniu przestrzennym, ale nie jest to aż tak istotne, jak zmiany ram prawnych dla finansowania infrastruktury rowerowej. W Polsce potrzebna jest strategia rozwoju ruchu rowerowego na jakieś 5-10 lat.

rozmawiał Konrad Olgierd Muter

*Marcin Hyła, ekspert ds. infrastruktury rowerowej i promocji zrównoważonego transportu, działacz i lobbysta, wieloletni rowerzysta miejski, jeden z architektów przegłosowanych zmian.

POKAŻ JAK JEŹDZISZ - W ALBUMIE POLSKA NA ROWERY (więcej informacji tutaj):



Podziel się

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (77)

  • avatar

    Gość: niepotrzebny 7

    0

    Proponuję pieszych wygonić na ulicę a rowerzystom nakazać masowo jazdę chodnikami . Proponuję na chodnikach dla pieszych zrobić ścieżkę rowerową , przy czym dla pieszych zostawić metr chodnika jeżeli chodzi o szerokość a dla rowerzystów 2 metrowe czerwone pasy i zakaz wchodzenia pieszym na pas rowerowy przy wzajemnym omijaniu się czy wyprzedzaniu np. pieszych z pieszymi .Najlepiej aby piesi chodzili po wydzielonym chodniku gęsiego i nikt nie może się z tego wyłamać bo będzie idiotą dla rowerzystów lub "przestępcą" . Proponuję pieski prowadzić przy nodze lub na kiju a nie na smyczy a dzieciom nie chodzić roztropnie ,bezmyślnie a starcom lepiej uważać. Rolkarzom ,deskarzom jeździć po ulicy bo jesteście intruzami dla rowerzystów . Proponuję kierowcom wytłumaczyć ,że rowerzysta to wg . mediów święta krowa i wszystko mu wolno np. łamać i ignorować przepisy ruchu drogowego ,przejeżdżać na czerwonym świetle ,jeździć ze szczelnymi słuchawkami na uszach i słuchać głośnej muzyki .Kierowca jadący zbyt blisko rowerzysty jest niemile widziany i może być wyzwany, natomiast gdy rowerzysta przejeżdża a raczej wciska się się z prawej strony samochody na milimetry od lusterka ma być mile widziany i jemu wolno a ty masz siedzieć na fotelu cicho i akceptować. Proponuję - aby rowerzyści jeździli Bus Pasami i torami tramwajowymi bo nie ma nic przyjemniejszego dla pasażerów jak widok rowerzysty od tyłu i pedałującego przed tramwajem. Proponuję a raczej zachęcam rowerzystów do przewożenia rowerów tramwajami i autobusami ,ponieważ obecne przepisy na to zezwalają a dla pasażerów będzie to atrakcja i przyjemność podróżowania z rowerami . Wg. urzędników za biurka rowery nie brudzą i miejsca nie zajmują pasażerom i uprzywilejowanym również nie zajmują i nie są zagrożeniem a wyłącznie przeszkadzają kierującym pojazdy co ciekawe siedzącym w swoich kabinach . Proponuję zatrzymać zwiększającą się ilość samochodów i jeżeli wysoka cena paliwa nie zredukuje ilość ruchu zmotoryzowanego to połowę odstrzelić lub zniechęcić do jazdy przepisami i restrykcjami czy zamykaniem ulic lub zmusić do jeżdżenia rowerem . Czekamy na następne pomysły posłów ,decydentów ,urzędników aby w ramach przyjaznego państwa i unijnego członkostwa umilić i uatrakcyjnić nam życie ku zadowoleniu wszystkich . Proponuję powołać lobby samochodowe lub oficera zmotoryzowanych aby był przeciwwagą do agresywnego lobby rowerowego .A tak na marginesie panowie urzędnicy - więcej szacunku dla zmotoryzowanych bo to oni dzięki opłatom ,podatkom ,mandatom ,wydatkom - są jednym z najlepszych źródeł dochodu do powiatu ,budżetu miasta i państwa lub źródłem utrzymania wielu ludzi. Spróbuj jadąc samochodem zrobić wykroczenie ,łamać nagminne przepisy i lekceważyć prawo to prędzej czy później czujne oko stróżów prawa dostrzeże ciebie i zdyscyplinuje lub u kara .Rowerem nie musisz próbować bo robisz to bezwiednie lub celowo . Ponoć twierdzą rowerzyści ,że rower nie zabije więc może jeździć jak chce ale zapominają ,ze kierowca omijając źle jadącego rowerzystę może pójść na czołówkę z innym samochodem. Może i komuś sprawia przyjemność chodzenie po chodniku gdy ciągle lub często mkną po chodniku , lawirują między pieszymi rowerzyści ale ja nie jestem masochistą , więc w zbiorowym masochizmie nie chcę brać udziału . Panowie policjanci i strażnicy czas najwyższy nie odkręcać głów i przyjrzeć się poczynaniom rowerzystów na chodnikach i ulicach bo agresja ,chamstwo ,łamanie prawa są widziane a nie wirtualne opisywane a dziennikarzom życzę więcej obiektywizmu i mniej wazeliniarstwa dla lobby rowerowego . Jestem także rowerzystą i wstydzę się za zachowanie niektórych rowerzystów którzy niedorośli do unii i nie zmienili mentalności i nie szanują prawa.

  • avatar

    Gość: gość obiektywny

    0

    Słyszałem ,że we Wrocławiu dziennikarze zrobili badania pod kątem przestrzegania prawa wśród rowerzystów . Na danej ulicy naliczyli w ciągu godziny 200 przejeżdżających rowerzystów. Okazało się ,że niemal wszyscy złamali przepisy ruchu drogowego ! Rowerzyści tłumaczą się głupio ,że wszyscy łamią przepisy ale nie przyjmują do wiadomości ,że inni są karani i dyscyplinowani a oni nie. Dowodem na to twierdzenie jest to ,że dziennikarze dowiedli w czasie konsultacji z policją i strażą miejską - ewidentny brak karania i dyscyplinowania rowerzystów za wykroczenia i przewinienia. Natomiast zmotoryzowani są inwigilowani, karani i dyscyplinowani .Rowerzyści tłumaczą się ,że nie są takim zagrożeniem jak zmotoryzowani więc mogą jeździć jak święte krowy po chodnikach i ulicach . Tak jak jeżdżą agresywnie i brawurowo rowerzyści i łamią przepisy ruchu drogowego często a nawet codziennie to każdy normalny i obiektywny widzi na co dzień .Chodzenie po chodniku przy masowym wysypie rowerzystów na chodnikach nie na leży do przyjemności a ponieważ nie chcę brać udziału w zbiorowym "sadomasochizmie" pieszych dlatego protestuję .Nie wprowadzę zakazu jeżdżenia po chodniku dlatego żądam od rowerzystów przestrzegania przepisów, prawidłowego i kulturalnego zachowania oraz przewidywania na chodnikach i drogach rowerowych Rowerzyści można tak powiedzieć mają pojazd i są w ruchu i dlatego muszę wymagać od nich więcej wiedzy o ruchu drogowym i dobrego zachowania niż od pieszych .,Szaleńcza , agresywna, szybka jazda między pieszymi , dzikie lawirowanie , przeganianie ich dzwonkiem ,epitetami ,gestami jest często widziane . Pamiętajcie - na chodniku są piesi a szczególnie starcy i dzieci , osoby z psami ,osoby zamyślone czy chodzące nieprawidłowo , wychodzące z bram czy z za wiaty, niekiedy rolkarze na które trzeba zwracać uwagę i przewidywać a po potrąceniu nie uciekać bo może trzeba udzielić pomocy lub przeprosić .Rowerzyści - nie dziwicie się ,że zmotoryzowani tracą cierpliwość i zanika tolerancja was skoro sami łamiecie przepisy ,ocieracie się o lusterka lub jazda na styk obok samochodu ,wciskanie się między samochody ,zajeżdżacie drogę ,jazda lewym tzw. szybkim pasem,jazda jezdnią gdy obok jest dobra droga dla rowerów ,blokowanie jazdy samochodom poprzez wyjeżdżanie przed samochody ,słuchanie głośnej muzyki ze szczelnymi słuchawkami podczas jazdy ruchliwą ulicą , jazda pod prąd ,przejeżdżanie na czerwonym świetle nagminne .Żądacie tolerancji ,zrozumienia ,zachowania odległości a sami nie dajecie przykładu dobrego zachowania i wychowania i przestrzegania przepisów .

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    Jest bezpieczniej ?Jeżeli potwierdzi się to ,że po wprowadzeniu nowych przepisów związanych z ruchem rowerowym i po ostatnim aktywnym propagowaniu korzystania z rowerów , przy braku dostatecznej ilości dróg dla rowerów i jeżdżenia nimi głównie zatłoczonymi ulicami i chodnikami - zwiększy się ilość rowerzystów poszkodowanych i ginących w wypadkach . To pytania o taki stan rzeczy powinny być kierowane do poseł Ewy Wolak i Oficerów Rowerowych, gdyż to oni byli aktywnymi działaczami rowerzystów i tzw. propagatorami roweromanii za wszelką cenę .Trzeba porównać dlaczego w przykładowych zagranicznych miastach na które powołują się tak chętnie wymienieni jak w Kopenhadze ,Amsterdamie, Hanowerze nie giną lub b. mało ginie rowerzystów a u nas w Polsce po akcji medialnej i propagandowej od pół roku giną ,zostają ranni rowerzyści i ma to tendencję zwyżkową. Zwyżkową - w ostatnich kilku miesiącach z zaleceniem monitorowaniem następnych miesięcy?Czy jest bezpiecznie i czy jesteśmy przygotowani do tak dużego ruchu rowerów mentalnie ,dostateczną wiedzą z przepisów i zachowania , infrastrukturą rowerową te pytania chciałbym zadać pani Ewie Wolak i Oficerom Rowerowym ? Czy nowe przepisy dają poczucie bezpieczeństwa i czy rzeczywiście chronią bez udziału dobrej woli ,należytej wiedzy ,wzajemnej tolerancji wszystkich uczestników ruchu tzn. pieszych ,rowerzystów ,zmotoryzowanych .Czy roweromania nie przyszła trochę za wcześnie do naszych miast gdyż wiele istnień ludzkich by ocalało ?ktoś kiedyś napisał ,że wykorzystujesz statystykę do straszenia i ,że ludzie ginęli i będą ginąc .Nie o to chodzi -bo piszę co jest tego przyczyną i jak temu zapobiec i nie wolno udawać lub nie wiedzieć ,że problemu nie ma. Bo nie chciałbym być w skórze ojca czy męża który powie gdyby syn czy żona nie pojechał(a) na zatłoczoną ulicę to by żył(a) .Moje zdanie jest takie skoro nie ma dostatecznej ilości dróg dla rowerów i dobrych i bezpiecznych dróg , propagowanie roweromanii było nierozsądne i przedwczesne a przypuszczam ,że ma to podtekst także polityczny np. o głosy poparcia dla przyszłych wyborców .

  • avatar

    Gość: Gość

    Oceniono 1 raz 1

    Ciekaw jestem kiedy motocykliści dostaną prawo do wyprzedzania z prawej strony... Jeżeli to jak i jazdę rower obok roweru nazywacie bezpieczeństwem to nie macie za grosz wyobraźni...

  • avatar

    Gość: Gość

    Oceniono 2 razy -2

    A co z potrąceniami pieszych na chodnikach przez dupków rowerzystów, oni chyba nie znają przepisów ruchu drogowego i nie wiedzą , że tam pieszy ma pierwszeństwo.
    Rowerzyści to w większości motłoch ich trzeba traktować jak jajko ale oni w stosunku do innych to już...

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    Nie jest oczywiste jesli np. jest znak "ustap".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Mazovia Blog
    Zagoń rower do roboty!

      Najczęściej czytane

      Najczęściej wyszukiwane

        Miasta dla rowerów
          Wiosna, więc wskakuj na rower
            Coca-Cola Lider Animator