Nie masz pomysłu na imprezę na Weekend Polska na Rowery? No to już masz

Powoli zbliża się Weekend Polska na Rowery 6-8 czerwca, kiedy w całej Polsce odbędą się imprezy rowerowe pod patronatem akcji "Polska na Rowery". Jeśli jeszcze nie znaleźliście dla siebie idealnego rowerowego wydarzenia na ten dzień - nic straconego! Możecie wymyślić własne. Oto garść inspiracji, które mogą wam pomóc wymyślić tanią, ale gustowną imprezę rowerową w Waszej miejscowości.

 

Oczywiście stosunkowo łatwo wymyślić coś takiego jak 220 kilometrowy wyścig ze Szczyrku na Łysą Polanę, wielotysięczną masę krytyczną lub rodzinny piknik z miasteczkiem ruchu drogowego i tuzinem sponsorów oraz Budką Suflera jako gwiazdą wieczoru. Znacznie trudniej jest to zrobić. Trudno też zaproponować coś, co jest tanie, stosunkowo łatwe do zorganizowania, włączające rowerzystów o różnym doświadczeniu, wieku, płci, zasobności portfela i przygotowaniu kondycyjnym, a do tego, o czym jeszcze długo wszyscy w okolicy będą mówić, sympatycznie się uśmiechając.

1. Rajd tweedowy


Sympatyczne uśmiechy z całą pewnością wzbudzi przejazd rowerowy w strojach z epoki, kiedy prawdziwi dżentelmeni i prawdziwe damy nie miały oporów, by poruszać się jednośladami po swoim mieście i jego okolicach. W styczniu 2009 roku kilkaset osób ubranych w wełniane marynarki, bryczesy, kaszkiety, długie suknie, kapelusze z wielkimi rondami, fulary i inne części garderoby sprzed 100 lat, przejechało przez Londyn, wzbudzając taki zachwyt, że od tamtej pory rajd zorganizowano już w kilkunastu miastach - głównie w Wielkiej Brytanii i USA, ale także w Tokio, Paryżu i Rydze.

Choć rowery zabytkowe na pewno dodają uroku imprezie, nie są potrzebne, by wziąć udział w tweedowym rajdzie. Wystarczą szykowne stroje z epoki i XIX-wieczna kindersztuba. O obydwie rzeczy może być niełatwo w dzisiejszym świecie, jeśli więc stwierdzicie, że tweed run jest ponad wsze możliwości, ale chcielibyście pokazać, jak eleganckim można być jadąc rowerem, zorganizujcie paradę rowerowego szyku.

Wzrastająca popularność blogów typu cycle chic nie pozostawia wątpliwości - coraz więcej rowerzystów i rowerzystek chce wyglądać na rowerze elegancko. Zaproś ich w jedno miejsce i zadajcie w mieście szyku na dwóch kółkach. Możecie przy okazji wybrać królową i króla cycle chic w waszym mieście. Najlepiej w różnych kategoriach wiekowych. Im więcej koronowanych głów na rowerach tym lepiej. Acha - pamiętajcie, że dewiza rowerowej elegancji brzmi "Styl jest ważniejszy niż prędkość".

Cel: udowodnienie, że rower nie jest jedynie rozrywką dla mężczyzn odzianych w lycrę i nie wyklucza się z eleganckim strojem.

Uczestnicy: dandysi, sawantki, emancypantki, fashion victims, pędzący do biura (w sobotę?!) kierownicy średniego szczebla.

2. Rajd - dajmy na to - owadów


100 (albo - co tam - 1000) rowerzystów w tweedowych marynarkach i drugie tyle rowerzystek w szyfonowych sukniach na pewno nie przejedzie przez miasto nie zwracając na siebie uwagi. A przecież wielu z nas na własnej skórze doświadczyło, że bycie widocznym jest kluczowe dla rowerzysty. Dlaczego więc nie zadbać o to, by naprawdę każdy musiał się za nami obejrzeć? Może dobrym pomysłem jest zorganizowanie rowerowego przejazdu... owadów? Do kasków i czapeczek rowerowych montujemy czułki, z tyłu przypinamy skrzydełka i już jesteśmy motylem czy jakąś inną stonką. Bzyczeć za nas będą nasze łańcuchy. Jeśli owady uważamy za zbyt nisko uorganizowane, zawsze możemy zarządzić przebierankę za dinozaury lub ptaki. Liczba zwierząt, roślin lub minerałów, które mogą za naszą pomocą zostać zroweryzowane jest ograniczona jedynie waszym poczuciem humoru.

Cel: zwrócić na rowerzystów uwagę innych uczestników ruchu.

Uczestnicy: owady, dinozaury, wielkie ptaki, chodzące kaktusy i inne minerały, dzieci w wieku przedszkolnym.

3. Cobble wobble


Jeśli ktoś uważnie i od dawna czyta nasz serwis, być może zauważył, że zdjęcie Wielkiego Ptaka na rowerze zostało zrobione podczas opisywanej już kiedyś przez nas imprezy Cobble Wobble. Wyścig rozgrywany jest na wyłożonych brukiem uliczkach starówki miasta Frome w południowej Anglii. Każdy zawodnik ma do pokonania 163 metry o średnim nachyleniu 14 procent. Jednak nie o wyczyn tu chodzi. Wyścig otwarty jest dla wszystkich i podzielony na kilkanaście kategorii wiekowych i płciowych. Wielu zawodników, traktując sprint przede wszystkim jako dobrą zabawę, przebiera się (np za meksykańskiego zapaśnika albo różowego królika) i - bez względu na wynik - zdobywa aplauz zgromadzonej na trasie wyścigu publiczności.

Oczywiście wyścig nie musi być rozegrany ani po bruku, ani pod górę. W każdmy mieście i miasteczku jest jakieś szczególne miejsce, w którym widowiskowo będą wyglądać na starcie zarówno profesjonaliści jak i przebierańcy. Niech to będzie wyścig wokół Pałacu Kultury, przez teren Stoczni Gdańskiej, po najdłuższym europejskim rynku (w Pułtusku) czy największym polskim rondzie (w Krynkach). Dajcie rowerowemu światu coś pieknego od swojego miasta!

Cel: promocja lokalnej atrakcji turystycznej, integracja społeczności lokalnej.

Uczestnicy: animatorzy kultury, profesjonalni kolarze, owady, dinozaury, kaktusy, dzieci w wieku przedszkolnym i ich babcie, pędzący do biura (w sobotę?!) kierownicy średniego szczebla.

4. Wyścig dookoła pączka


A skoro już jesteśmy przy jeżdżeniu po czymś okrągłym, co byście powiedzieli na Wyścig dookoła Pączka? Bo chyba tak należy przetłumaczyć Tour de Donut - rowerową imprezę rozgrywaną w kilku amerykańskich miastach. Pomysł jest prosty. Na trasie wyścigu umieszczonych jest kilka punktów kontrolnych. Na każdym punkcie można (ale nie trzeba) zjeść dowolną liczbę pączków. Każdy z nich pozwala odjąć 3 do 5 minut od czasu osiągnietego na mecie. Dzięki temu zwycięzca ubiegłorocznego Wyścigu dookoła Pączka ukończył rywalizację z czasem... ujemnym. Przy okazji wyscigu z reguły zbierane są datki na cele charytatywne, a biorący udział w imprezie zawodnicy pokazują, że regularny wysiłek fizyczny pozwala z większą pobłażliwością traktować dietę.

Oczywiście możecie zorganizować swój tour wokół dowolnego innego produktu żywnościowego. Najlepiej, żeby był sezonowy i regionalny. Niech to będą ogórki małosolne. oscypki, śledzie marynowane czy kremówki.

Cel: promocja lokalnej kuchni oraz niezdrowego żywienia, pokazanie, że rower zwalnia z liczenia kalorii.

Uczestnicy: profesjonalni kolarze, smakosze, wygłodzone ofiary diet-cudów, fizycy zajmujący się naturą czasu.

5. Rowerowa gra miejska


Jeśli spodobała wam się idea punktów kontrolnych, ale niekoniecznie macie ochotę napychać zawodników pustymi kaloriami z regionalnej kuchni, proponuję zorganizować rowerową grę miejską (na przykład taką jak ta). Wymyślamy temat, wokół którego toczy się fabuła gry, ustawiamy w naszej miejscowości kilka punktów kontrolnych, na których zawodnicy będą mieli do wykonania związane z tematem zadania, dajemy na starcie pierwszą wskazówkę i wypuszczamy zawodników w miasto. Niech odkryją waszą miejscowość przez pryzmat roweru. Nie liczy się czas, tylko prawidłowe realizowanie zadań na punktach kontrolnych.
A jeśli nie macie pomysłu na grę, ale interesuje was miasto - zaproponujcie mieszkańcom i turystom spokojne rowerowe zwiedzanie waszej okolicy.

Cel: promocja miejscowości, integracja społeczności lokalnej

Uczestnicy: animatorzy kultury, sawantki, turyści

6. Wyścigi z bagażem


W Kopenhadze, gdzie tysiące osób używa rowerów towarowych, rozgrywane są rowerowe mistrzostwa cargo bike'ów. Rowerzysta lub rowerzystka jedzie pustym rowerem towarowym do punktu kontrolnego, tam ładuje na niego towar i wraca na linię startu. Oczywiście wygrywa najszybszy, ale wiadomo, że chodzi przede wszystkim o zabawę.
U nas zbyt wielu rowerów towarowych nie ma, co nie znaczy, że nie warto podobnych mistrzostw zorganizować, choćby po to, by pokazać, że rower naprawdę pozwala na przewożenie dużego bagażu. Można w takich mistrzostwach punktować czas przejazdu, ale można również ustawić końcową klasyfikację w oparciu o masę towaru, jaką udało się poszczególnym zawodnikom przewieźć na danym odcinku. Po takiej imprezie wyprawa po tygodniowe zakupy do supermarketu nigdy nie będzie już taka sama.

Cel: promocja roweru jako środka transportu umożliwiającego przewożenie dużej ilości bagażu.

Uczestnicy: dostawcy, gospodynie domowe, babcie dzieci w wieku przedszkolnym, listonosze.

7. Kidical mass


Kidical Mass to nic innego jak legalna, organizowana dla dzieci i ich rodziców masa krytyczna, rozgrywana w bezpiecznej okolicy na niezbyt długim odcinku odpowiednim dla dziecięcych nóżek, kończący się najczęściej w jakimś atrakcyjnym z dziecięcego punktu widzenia miejscu (typu lodziarna bądź staw, do którego można rzucać kamienie).

Organizatorzy Kidical Mass chcą podkreślić fakt, że dzieci również są częścią ruchu ulicznego. I właśnie z myślą o tym należy dbać o to, aby ruch ten był dla dzieci przyjazny. Choćby po to, by mogły wrócić czasy, kiedy rodzice bez obawy i masowo wysyłali swoje pociechy rowerem do szkoły czy na plac zabaw, zamiast upychać je na tylnych siedzeniach swoich wielkich samochodów.

Do udziału w kidical mass zapraszane są zarówno dzieci już samodzielnie jeżdżące na rowerach, jak i te, które przewozimy w fotelikach, przyczepkach (już legalnie!) i w jakikolwiek inny sposób. Dziecięca masa krytyczna jest dla rodziców okazją do przypomnienia zasad bezpiecznego poruszania się rowerem, a dla dzieci wspaniałą szansą na świetną zabawę zarówno z rodzicami jak i z rówieśnikami.

Jak pamiętam od jazdy rowerem lepsza jest jedynie jazda rowerem w dobrym towarzystwie. Dodam, że dla mnie najlepsza jest jazda rowerem w towarzystwie zadowolonego z tego faktu dziecka.

Cel: promocja roweru jako środka transportu umożliwiającego przewożenie małych dzieci, promocja faktu, że dzieci również są częścią ruchu ulicznego

Uczestnicy: Dzieci w wieku przedszkolnym (i mniejsze), ich babcie, dziadkowie i rodzice (w tym kierownicy średniego szczebla - nie ma się dokąd spieszyć, jest sobota!).

Pomysłów na ciekawe wydarzenie rowerowe jest jeszcze dużo. Jeśli macie mało miejsca, możecie zorganizować konkurs rowerowych stójek lub sprinty na rowerach stacjonarnych. Jeśli trochę więcej - pokazy gry w bike polo lub pojedynki na tallbike'ach. Jeśli nie macie co zrobić ze starym rowerem - konkurs rzutów bicyklem lub zbiórkę używanych rowerów (z przeznaczeniem na cel społeczny). Jeśli jesteście kierownikami średniego szczebla i musicie pracować w sobotę - zróbcie prejazd w nocy. A jeśli nie macie uprzedzeń i nie boicie się mandatów za obrazę moralności - rajd nagiego rowerzysty.

Czekamy na wasze pomysły i zgłoszenia imprez w związku z Weekendem Polska na Rowery! A już wkrótce podpowiemy Wam, jak zabrać się do organizacji rowerowej imprezy.

Konrad Olgierd Muter