"Tempo 30" - z czym to się je?

Strefy "Tempo 30" lub jak kto woli obszary o ruchu uspokojonym obejmują ponad 70 procent sieci drogowej Berlina i występują we wszystkich miastach i aglomeracjach na Zachód od Odry. O ich powstaniu zaczyna się mówić także u nas. Pionierami w ich wprowadzaniu są Gdańsk, Kraków, Opole i Poznań.

Drogi rowerowe nie zawsze są dobrym wyjściem

Droga rowerowa - tak, to zaskakująca prawda - posiada także wady. Po pierwsze biegnąca po jednej stronie jezdni, uniemożliwia rowerzyście zgodne z prawem dojechanie do budynków i ulic znajdujących się po drugiej stronie ulicy.

Zauważono też, że na ulicach z drogami rowerowymi znacząco spada liczba zdarzeń (wypadków, stłuczek) na odcinkach pomiędzy skrzyżowaniami, ale jednocześnie wzrasta liczba zderzeń na skrzyżowaniach, wjazdach do posesji i w innych miejscach, w których droga rowerzysty jest przecinana przez auta. Problem był istotny szczególnie tam, gdzie miejsc przecięć drogi rowerzystów i kierowców (tzw. punktów kolizyjnych) jest szczególnie dużo. Wybudowanie drogi rowerowej w takich miejscach nierzadko kończyło się nawet wzrostem liczby wypadków!

Taka sytuacja występowała często w ciasnych, historycznych centrach miast, w których drogi rowerowe co kilkadziesiąt metrów muszą przecinać kolejne uliczki. Podobny problem pojawił się też na osiedlach domów jednorodzinnych, gdzie droga rowerowa przecina liczne wjazdy do posesji i gdzie płoty uniemożliwiają kierowcy dostrzeżenie rowerzysty na drodze rowerowej.

A to nie koniec problemów - wiele ulic w centrach naszych miast i na osiedlach jest zwyczajnie zbyt wąska, by zmieścić tam jakąkolwiek drogę rowerową. Wyburzanie budynków nie wchodziło w grę. Potrzebne było więc inne rozwiązanie.

Tempo 30 - co daje rowerzystom?

Ulica o ruchu uspokojonym w Holandii. Uwagę zwraca szykanowanie które powoduje, że kierowca nie ma długiej prostej, aby się rozpędzić.

Najpierw przyszło inżynierom do głowy, by rowerzysta poruszał się jezdnią, razem z autami. To jednak powodowało nowy problem. Życie rowerzysty i pieszego na jezdni zależy w największym stopniu od prędkości aut. Tam, gdzie prędkość aut jest niska i nie przekracza 30km/h w zasadzie nie zdarzają się wypadki, w których ktoś zostaje ciężko ranny lub ginie, a i liczba stłuczek jest zwykle bardzo niska. Powyżej prędkości 30km/h szanse na przeżycie w starciu z autem spadają drastycznie.

Stąd pomysł, by ograniczyć prędkość aut, a ruch rowerowy wymieszać z ruchem samochodów. Ulice w strefach "Tempo 30" charakteryzują jednak nie tylko znaki ograniczające prędkość. Na Zachodzie projektanci poszli dalej.

Tempo 30 - cechy rozpoznawcze

Po pierwsze zwęzili ulice - wąska jezdnia zniechęca do szybkiej jazdy i manewrów wyprzedzania. Odzyskane miejsce zaś można było przeznaczyć na szersze chodniki, czy wyznaczenie miejsc parkingowych (zarówno dla aut, jak i dla rowerów).

Po drugie, zmusili kierowców fizycznie do bezpiecznej jazdy. Progi zwalniające, szykany, naprzemienne ułożenie miejsc parkingowych zmuszające kierowcę do jazdy slalomem, małe ronda, czy skrzyżowania równorzędne - to tylko część z bardzo szerokiego katalogu rozwiązań, które mają skutecznie zachęcić kierowcę do zdjęcia nogi z gazu i bezpiecznej jazdy.

Tempo 30 - nie tylko dla rowerzystów

Berlin. Gdyby nie strefa Tempo 30, część z tych miejsc parkongowych trzeba by zlikwidować pod drogę rowerową.

Strefy "Tempo 30" to jednak zysk nie tylko dla rowerzystów. Dzięki niższej prędkości aut zyskują wszyscy. Piesi - bo są mniej narażeni na wypadki. Kierowcy - bo przy 30km/h ruch jest bardzo płynny i bardzo łatwo jest włączyć się do ruchu. Mieszkańcy - bo niższa prędkość aut oznacza mniejszy hałas, mniej spalin i węższe jezdnie - a więc także więcej miejsc do parkowania. Sklepikarze i handlarze - ciche i bezpieczne uliczki zachęcają do spacerów, zaglądania do sklepów oraz wypicia kawy w przyulicznej kawiarence.

Berlin. Ograniczenie prędkości w godzinach nocnych jako forma ochrony mieszkańców przed hałasem.

Zyskuje jednak przede wszystkim miasto, bo wyznaczenie stref Tempo 30 jest tanie i jednocześnie rozwiązuje wiele problemów mieszkańców . Dzięki niemu przy wielu ulicach w Berlinie nie trzeba było stawiać paskudnych i kosztownych ekranów dźwiękochłonnych. Dzięki niemu nie trzeba było wyburzać budynków pod poszerzenia wielu ulic. Dzięki niemu uniknięto konieczności budowy wydzielonych dróg rowerowych i szukania przestrzeni pod nowe parkingi.

Rafał Muszczynko

CZYTAJ TAKŻE: POZNAŃ TŁUMACZY STREFĘ TEMPO 30