Dlaczego stojak rowerowy jest ważny?

Stojaka rowerowego łatwo nie zauważyć. Stojak pozornie nie jest niezbędny rowerzyście, który codziennie dojeżdża do pracy czy szkoły. Taki rowerzysta przypina się do latarni, znaku drogowego, barierki czy płotu.

Przeczytaj także: Zaparkuj klimatycznie przy słoniu - kilkaset stojaków rowerowych stanie w pięciu miastach w Polsce

Rowerzysta przyzwyczaił się już do tego, że tam, gdzie stojak jest potrzebny, najczęściej go nie ma. Nie cierpi jednak z tego powodu, gdyż w życiu rowerzysty często brakuje rzeczy, które by mu się przydały (na przykład dróg rowerowych, kontrapasów, stref uspokojonego ruchu, pługów śnieżnych na ścieżkach zimą) i jakoś sobie z tym musi radzić.

Co innego osoby, które na rower jeszcze nie wsiadły i nie zaczęły korzystać z dobrodziejstw, jakie niesie ze sobą możliwość poruszania się po mieście jednośladem. Osoba, która rowerem na co dzień nie jeździ, a być może chciałaby zacząć, widzi przede wszystkim braki. Którędy mam jechać, skoro nie ma ścieżek? Gdzie mogę się odświeżyć, skoro nie mam w pracy prysznica? Gdzie mam trzymać rower, skoro nigdzie nie ma solidnego stojaka?

Stojak bowiem jest nie tylko wygodnym sprzętem, który pozwala w miarę bezpiecznie zaparkować rower. Stojak to przede wszystkim znak, który mówi zarówno rowerzystom, jak i osobom poruszającym się innymi środkami transportu, że rower ma tu swoje miejsce, że jest stąd, nie jest intruzem i miasto się go nie wstydzi.

A tak właśnie, jako intruza, postrzega rower część samorządowców, kierowców i administratorów budynków. Polskie miasta są nieprzyjazne rowerom, choć coraz częściej chcą się zmieniać i nawet zaczynają to robić. Nie jest to jedynie ślepe podążanie za modą, która przychodzi z Zachodu. Po 20 latach transformacji ustrojowej, ekonomicznej, społecznej i kulturowej, coraz więcej mieszkańców zaczyna zauważać, że ich miasta wymykają się im z rąk. Miejska przestrzeń, która winna być przestrzenią wspólną i wspólnie kształtowaną, oddana jest kolejnym placówkom banków, samochodom i supermarketom.

Ile razy w ostatnich latach czytaliśmy o tym, że miejsce służące lokalnej wspólnocie zostało zamienione w parking lub w innym celu ogrodzone przez prywatnego inwestora? Miasta oczywiście muszą się rozwijać i tworzyć przestrzeń dla biznesu, dla przemysłu, musi powstawać infrastruktura. Źle się jednak dzieje, kiedy z tego powodu drastycznie kurczy się przestrzeń dla ludzi.

Dlatego coraz częściej zdarza się, że mieszkańcy chcą brać udział w decydowaniu, jak przekształcony zostanie miejski plac, w jaki sposób zrewitalizowana będzie zapomniana ulica i co znajdzie się w remontowanym parku. Również władze poszczególnych samorządów powoli dostrzegają, że włączenie obywateli w decydowanie o przestrzeni publicznej jest nie tylko w dobrym tonie, ale również poprawia jakość życia i przyczynia się do budowania miasta dla ludzi.

A właśnie takiego miasta potrzebujemy. Miasta, w którym możemy pracować, ale również żyć: spacerować, odpoczywać, spotykać się ze znajomymi, bawić się z dziećmi, rozmawiać z innymi. Miasta, w którym - jak na niedawnej konferencji Velo City w Sewilli dowodził Gil Penalosa, szef pozarządowej organizacji 8-80 Cities - na ulicy bez strachu i trudu znajdą swoje miejsce zarówno ośmioletnie dzieci, jak i 80-letni staruszkowie.

Potrzebujemy miasta, po którym mogą poruszać się rowerzyści. Wszyscy - w każdym wieku, obu płci. Nie zabierają oni zbyt wiele miejsca, nie produkują hałasu i spalin, nie stanowią nadmiernego niebezpieczeństwa dla pieszych. A do tego poruszają się z umiarkowaną prędkością i w każdej chwili mogą się zatrzymać, co sprawia, że uczestniczą w mieście i jego życiu, a nie tylko przez nie przejeżdżają.

Oczywiście pod warunkiem, że odważą się na rower wyjść i że będą mieli go do czego przypiąć. I właśnie po to wymyślona została akcja poznańskiej fundacji All For Planet, która od 1 kwietnia wraz z akcją "Polska na rowery" i mieszkańcami pięciu polskich miast szuka lokalizacji dla kilkuset stojaków rowerowych. Mamy więc kształtowanie dobrej, ludzkiej przestrzeni, obywatelską aktywność i współudział w decydowaniu o mieście oraz rowery - trzy bardzo ważne aspekty dobrego życia w mieście. Wszystko pod postacią zielonego kangura czy innej oryginalnej konstrukcji, do której już wkrótce będziecie mogli przypinać swoje rowery.

Akcja "Zaparkuj klimatycznie!" odmieni nie tylko infrastrukturę rowerową w Krakowie, we Wrocławiu, w Sopocie, Bytomiu i Rzeszowie, ale również przyczyni się do kolejnych pozytywnych zmian w tych miastach. Bo zmiana w miastach (dlaczego miałaby się nie zacząć od stojaków?) to - jak mówi Alfredo Sanchez Monteseirin, burmistrz Sewilli, która przeszła w ostatnich latach rowerową rewolucję - przede wszystkim zmiana w nas samych.

Konrad Olgierd Muter

OBEJRZYJ: W 40 STOJAKÓW DOOKOŁA ŚWIATA - ZDJĘCIA