Jeźdź rowerem nie wstając z wersalki

Każdy z nas miał zapewne taki moment w swoim rowerowym życiu, kiedy z chęcią zamieniłby siodełko na coś dużo bardziej miękkiego. Szczególnie teraz, gdy wielu rowerzystów dopiero zaczyna sezon, trudno im oderwać się od kanapy czy fotela i wsiąść na długo nieużywany bicykl. Otóż mamy dla nich świetną informację. Rowerem można jeździć, nie wstając z wersalki. I to na całkiem spore dystanse.

Pierwsze, co przychodzi na myśl, gdy marzymy o idealnej hybrydzie wygody i ruchu to klasyczna riksza.

Jest z nią jednak ten problem, że aby się przejechać, najpierw trzeba się ruszyć. W Polsce poza deptakami w centrach kilku miast i wakacyjnymi kurortami, riksza jest już niemal nie spotykana. W każdym razie nie dużo częściej niż prawdziwa kanapa na kółkach, taka jak ta, ciagnięta za rowerem podczas jednej z parad w Dniu Niepodległości:

Jak się okazuje zastosowanie "od parady" jest w przypadku rowerowych kanap dość popularne. Co więcej, bywają one nie tylko pasywnymi przyczepami, ale również potrafią być częścią konstrukcji roweru, jak pokazuje choćby to zdjęcie, zrobione podczas imprezy rowerowej w Chicago:

Okazuje sie jednak, że kanapa ma zasięg znacznie większy niż mogliby sobie wyobrazić organizatorzy najdłuższej nawet parady. Latem 2002 roku Brent Curry z przyjacielem przejechali kilkaset kilometrów po wschodniej Kanadzie na wielkiej skórzanej sofie. Jak pisał Brent, wszystkie jego poprzednie wyprawy rowerowe miały jakieś poważne sportowe cele, związane z dużym wysiłkiem fizycznym. Nigdy wcześniej nie jechał na wyprawę, której napędem była odrobina szaleństwa. A szaleństwo oczywiście jest niezbędne, by poruszyć kilkudziesięciokilogramową kanapę:

Brent i Eivind kilkukrotnie musieli zmierzyć się z policjantami, którzy, choć nie potrafili znaleźć argumentów przemawiających przeciwko jeździe na salonowych meblach po drogach publicznych, starali się wykazać, że wycieczka taka nie jest zgodna z prawem. Ostatecznie nigdy im się to nie udało i dwóch kanapowych rowerzystów osiągnęło swój cel, przy okazji wprawiając w zdumienie tysiące kierowców mijanych po drodze. Podobno z górki ten solidny mebel rozpędzał się do 45 kilomentrów na godzinę (pod górkę trzeba go było pchać).

Brent, kończąc relację ze swojej podróży, opowiada, że kanapa, która tak doskonale sprawdziła się na szlaku, stoi obecnie na swoim przyrodzonym miejscu w salonie. Na pierwszy rzut oka niczym szczególnym nie wyróżnia się spośród innych mebli, choć, kiedy ktoś próbuje szukać pilota od telewizora w jej zakamarkach, może natknąć się na ziarenka morskiego piasku lub muszlę. Drobne okruchy wspaniałej przeszłości, które rzucają zupełnie nowe światło na duńską reklamę społeczną promującą rower, której to hasłem jest "na rowerze jesteś bezpieczniejszy niż na własnej sofie".

Konrad Olgierd Muter