Na rowerze jesteśmy wolne

Dlaczego jeździsz na rowerze? Co powiedziałabyś drugiej kobiecie, chcąc przekonać ją do rowerowej jazdy? - zapytałam moje znajome rowerzystki. Z ich odpowiedzi wynika, że z rowerem jest jak z demokracją - daje bliżej nieokreślone poczucie wolności, poprawia ogólny stan zdrowia populacji i jest mniej szkodliwy niż inne rozwiązania. Rower ma też nad demokracją jedną, poważną przewagę: kobieta może z niego w pełni skorzystać nawet bez parytetów.

Patrycja Sasnal,
ekspertka ds. stosunków amerykańsko-izraelskich
w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych:

Mieszkam z rowerem w mieszkaniu. Tak się przyzwyczaiłam do tego lokatora (a jest to biało-czerwony Schwinn Beach Cruiser), że tuż po przyjeździe do Waszyngtonu, gdzie miałam spędzić pół roku, pierwsze co zrobiłam to kupiłam rower. Miasta amerykańskie z reguły są nieprzyjazne dla pieszych i pozbawione transportu miejskiego. Rower jest idealny. W szpilkach czy trampkach - zawsze na nim.

Julia Płachecka,
specjalistka w Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji
:

Rowery ostatecznie znienawidziłam w wieku dziewięciu lat. Znajomi z wakacji pożyczyli mi wtedy na kilka godzin olbrzymiego BMX-a z męską ramą. Nie potrafiłam na niego wsiąść (udawało się tylko w pobliżu krawężnika albo wystającego z ziemi korzenia), nie umiałam zahamować ani skręcić, wpadałam w krecie nory i krzaki - cud, że nic sobie wtedy nie złamałam. Obtarłam za to kolana, łokcie i ubranie, nabierając przy okazji przekonania, że rowery są absolutnie nie dla mnie i, w trosce o własne bezpieczeństwo, powinnam trzymać się od nich z daleka.

Kilkanaście lat później z niewyjaśnionych przyczyn kupiłam przez internet granatową damkę. Przez ponad dwa miesiące trzymałam ją w mieszkaniu, wykorzystując jako wieszak na ubrania. Ale któregoś dnia zaprowadziłam swoją bieliźniarkę do parku i na nowo nauczyłam się jeździć na rowerze.

Trzy damki i kilka sezonów później, nie wyobrażam sobie życia bez roweru. Jeżdżę na nim przez większość roku, mniej więcej od wiosennych roztopów do pierwszego śniegu: na obcasach i w klapkach, do pracy, z pracy, na imprezę, do kina, na wycieczkę, do znajomych. Mam lepszą kondycję i - to chyba dla mnie najważniejsze - czuję się absolutnie wolna, niezależna i samowystarczalna. Rower zwolnił mnie z odwiecznych dylematów, o której wyjść z imprezy, jak bezpiecznie dojechać do domu, ile czasu przeznaczyć na dojazd do pracy. Dał czas na myślenie i na świeże powietrze, na ładną Warszawę, na śpiewanie na cały głos najbardziej żenujących piosenek.

dr Elżbieta Korolczuk,
socjolożka, członkini Porozumienia Kobiet 8 Marca, koordynatorka warszawskiej Manify:

Jeżdżę, bo to daje poczucie wolności, a jednocześnie umożliwia kontakt ze światem, z mijanymi ludźmi, psami i drzewami. Mogę się rozpędzić i poczuć jak na skrzydłach, albo marudzić w ślimaczym tempie, żeby móc chłonąć świat.

dr Ewa Rutkowska,
filozofka, nauczycielka, trenerka samoobrony i asertywności dla kobiet WenDo:


Jeżdżę po Warszawie, choć denerwuje mnie brak ścieżek. Jeżdżę na rowerze, bo jest szybciej, na ogół zdrowiej i taniej. Jadąc do pracy można obudzić się, przemyśleć sprawy, a przy okazji dowolnie wybierać trasę... Ważna sprawa: gdy człowiek przesiada się z roweru do samochodu, to auto zaczyna denerwować Bo nie można pojechać pod prąd, zmienić znienacka kierunku ani nabrać wiatru w tak zwane żagle. I choćby miasto padło z niechęci do rowerów, to i tak będzie nas coraz więcej. Już niedługo większość będzie pruła przez ulice rowerami!

Agnieszka Kozakoszczak,
trenerka, koordynatorka ds. programowych Fundacji Robinson Crusoe:

Jeżdżę szybko, po płaskim terenie, minimum po 40 minut, bo wtedy mój mózg lepiej pracuje i wpadam na dobre pomysły. Jazda na rowerze jest też da mnie najlepszym czasem, żeby słuchać muzyki. Pedałowanie plus słuchanie pozwala z równą przyjemnością robić obie rzeczy jednocześnie.

Jeżdżę też po lesie - dla przyjemności - bo ładnie pachnie, jest pięknie i cicho. Lubię to, że na rowerze można poruszać się szybciej niż na piechotę i widok na wszystko jest lepszy, bo jest się wyżej.

Mania Kostrzewska,
specjalistka ds. mediów społecznościowych,
właścicielka agencji reklamowej ManiaKreowania:


Rower jest stanem, który daje poczucie wolności całkowitej. Może to trochę też ma związek ze wspomnieniami z młodości. Wtedy jak się miało "górala" i mknęło osiedlowymi drogami w małym miasteczku, to dopiero była frajda. Nie umiem podać argumentów przekonujących kogoś do jazdy na rowerze. To jest jak ten moment. w którym orientujesz się, że przyszła wiosna i koniecznie chcesz coś zrobić, posprzątać, posadzić kwiaty czy po prostu wyjść. Tak samo jest z rowerem - jakby co dzień była wiosna i jakby co dzień chciało się coś zrobić.

Agata Kowalska,
wydawczyni Komentarzy Radia TOK FM,
współprowadząca audycję Skołowani w Radiu TOK FM:

Dlaczego jeżdżę? Codziennie mam inny ważny powód. Bo szybciej, bo wygodniej, bo ciszej, bo weselej, bo to ta chwila tylko dla mnie.Bo to takie przyjemne. Bo to mój wybór. Bo ja decyduję. No i rower jest zbyt ładny, by się nieużywany kurzył.

Do jazdy na rowerze przekonała mnie piękna łąka, którą mijałam w drodze do pracy. Dziś tej łąki już nie ma, postawiono na niej zupełnie niepiękny apartamentowiec. A ja nadal jeżdżę - po prostu wybrałam inną trasę.

***

Na rowery wsiada statystycznie więcej Polek niż Polaków. Tę średnią utrzymują kobiety mieszkające na wsi. Pracujące, dojeżdżające, dowożące, aktywniejsze od tamtejszych mężczyzn. Choć to ci ostatni występują w mediach jako przysłowiowy "pijany rowerzysta". W dużych miastach nad rowerzystkami liczebnie przeważają rowerzyści, mimo że obydwie grupy wydają się być równie aktywne. Jednym z powodów tej różnicy może być niedostateczna liczba bezpiecznych tras rowerowych, na które mogą wyjechać osoby w różnym wieku, o różnej sile fizycznej i prawdopodobnie stałej niechęci do ryzyka. Mądra polityka rowerowa może zmienić nie tylko krajobraz na polskiej jezdni - może wpłynąć na pełniejszy dostęp do dobrodziejstw demokracji i wolnego wyboru.


A jak Was przekonywano do jazdy na rowerze? Albo jak Wy przekonywałyście i przekonywaliście? Czekamy na Wasze doświadczenia i międzyludzkie historie rowerowe.

Agata Kowalska

Komentarze (2)
Na rowerze jesteśmy wolne
Zaloguj się
  • Gość: Gość

    0

    ja też jestem "rowerową" dziewczyną :) i też czuję,że na rowerze jestem wolna! pozdrawiam wszystkie rowerzystki :*

  • malagorzata

    0

    Mnie nie trzeba bylo przekonywac - pedalowac lubilam od dziecka, za mlodu smigalam na trasie Wrzeszcz-Sopot czesto i nalogowo, a teraz smigam po Londynie i okolicach z rownie wielka pasja. Lubie nie byc zalezna od kaprysow transportu publicznego, korkow, opoznien pociagow i zamknietych linii metra. Lubie wiedziec, ze dojazd do pracy i z pracy zawsze zajmie mi mniej wiecej tyle samo czasu. Dzieki porannej przejazdzce jestem jakas taka bardziej energiczna przez caly dzien. No i moge zjesc wiecej - a to dla takiego lasucha jak ja wazny powod :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX