Zapytaj mnie, dlaczego jeżdżę bez kasku

Konrad Olgierd Muter
24.02.2011 11:29
Niedawno prezentowaliśmy kolekcję reklam społecznych zachęcających do noszenia kasku rowerowego. Wśród waszych komentarzy pojawiła się propozycja, by pokazać również reklamy przeciwne prawnym regulacjom w tej sprawie. W odpowiedzi inny internauta napisał, że takich reklam nie ma, gdyż zniechęcanie do kasku jest bez sensu. Otóż nie wszyscy tak myślą.

European Cyclist Federation to bodaj największa organizacja zrzeszająca ludzi i instytucje promujące ruch rowerowy w Europie. Jedną z akcji ECF są działania uświadamiające, których hasłem jest "Spytaj mnie, czemu jeżdżę bez kasku".

Czemu bez kasku? ECF odpowiada: żadne badania nie pokazują ścisłej korelacji między noszeniem kasku rowerowego a wzrostem bezpieczeństwa rowerzysty. Istnieje natomiast korelacja między ustawowym obowiązkiem noszenia kasku a... spadkiem liczby rowerzystów.

Co więcej - liczba wypadków z udziałem rowerzystów na kilometr jest znacznie większa tam, gdzie rowerzystów jeździ mniej.

Najwięcej rowerzystów w przeliczeniu na miliard kilometrów ginie w USA (ponad 110), a najmniej w Holandii (mniej niż 20 osób). W Stanach Zjednoczonych blisko 40% rowerzystów jeździ w kaskach. W Holandii robi to... jeden cyklista na 1000. Dane przedstawiane przez EFS są podobnie skorelowane również w innych badanych krajach:

Kaski rowerowe a bezpieczeństwo

Jednym słowem - im więcej kasków (liczba w procentach przy nazwie kraju), tym mniej rowerzystów (niebieski słupek). Im mniej rowerzystów, tym częstsze wypadki (pomarańczowa lub jak kto woli łososiowa linia).

ECF nie wysnuwa oczywiście z tego wniosku, że nakaz noszenia kasku jest niebezpieczny dla rowerzysty. Co więcej - nie zniechęca również pojedynczych cyklistów do chronienia głowy. Sprzeciwia się natomiast przesadnej ekspozycji niebezpieczeństw związanych z jazdą rowerem, czemu służy, zdaniem organizacji, promocja kasków. ECF jest również przeciwko sugerowaniu, że ochrona jaką daje kask rowerowy jest większa, niż w istocie.

ECF uważa, że kaski rowerowe, w przeciwieństwie do motocyklowych, są na tyle lekkie i nietrwałe, że zapewniają ochronę jedynie przy mniejszych obrażeniach, które nie są z reguły śmiertelne również dla osób bez kasku. Co więcej - ochrona wynikająca z ochrony kasku kończy się, gdy jego konstrukcja ulega zniszczeniu, co następuje z reguły zaraz po pierwszym mocniejszym uderzeniu - wypadki, w których na jednym uderzeniu się nie kończy są tak samo śmiertelne dla osób noszących kask jak i dla tych bez tej ochrony.

ECF zauważa również (znów - powołując się na badania), że rowerzyści statystycznie rzadziej doznają obrażeń głowy niż piesi i osoby zmotoryzowane. Czemu więc nie wprowadzić obowiązku noszenia kasków dla wszystkich użytkowników dróg?

Organizacja w swojej broszurze pisze: kaski rowerowe nie zapobiegają wypadkom. Liczbę ofiar na drogach ograniczymy nie poprzez nakaz chronienia głowy, a poprzez budowę bezpieczniejszej infrastruktury drogowej i - przede wszystkim - edukację kierowców i cyklistów na temat tego, jak zapobiegać niebezpieczeństwu na drodze.

To, czy nosicie kaski, powinno być waszą własną decyzją. Jednak zakładając kask lub każąc go zakładać swoim bliskim pamiętajcie: jazda rowerem nie jest niebezpieczna! Wypadki się zdarzają, ale większość osób ginie we własnym domu. Korzyści zdrowotne wynikające z jazdy rowerem przewyższają ryzko z nią związane. Nawet te kilka lat życia dłużej, które uzyskujemy regularnie jeżdżąc rowerem nie pozwoli zdecydowanej większości z nas dojechać do tego 25-milionowego kilometra, na którym statystycznie czeka nas śmierć.

Konrad Olgierd Muter

Przyłącz się wirtualnie do akcji POLSKA NA ROWERY - załóż i pisz bloga!
Komentarze (18)
Zaloguj się
  • avatar

    Gość: Gość

    Oceniono 7 razy 7

    w Australii rowerzyści zmuszeni do jazdy w kaskach lobbują za takim samym obowiązkiem dla kierowców:

    http://www.copenhagenize.com/2011/02/australian-call-for-motoring-helmets.html

  • avatar

    Gość: Gość

    Oceniono 12 razy 6

    Rowerzyści, którzy jeżdżą w kaskach, są częściej ofiarami kolizji drogowych !
    Dzieje się tak m.in. dlatego, że kierowcy mijają ich w mniejszej odległości (średnio podjeżdżają o 8,5 cm bliżej) niż cyklistów poruszających się z "gołą" głową.

    Dr Ian Walker, wykładowca na Uniwersytecie w Bath, wykorzystał w swoich badaniach rower wyposażony w specjalny sprzęt: miniaturowy komputer oraz ultradźwiękowy czujnik odległości. W ten sposób zanalizował 2500 "mijanek" rower-samochód w dwóch brytyjskich miastach: Bristolu i Salisbury. Walker został dwukrotnie potrącony w trakcie eksperymentu. Raz przez autobus i raz przez ciężarówkę. Nosił wtedy kask.

    Przeciętnie samochód przejeżdżał w odległości 1,33 m od rowerzysty, ciężarówki w odległości 1,14 m, a autobusy 1,10 m.

    Nie uzyskano dowodów na to, że samochody z napędem na 4 koła podjeżdżają bliżej niż zwykłe auta.

    To badanie pokazuje, że kiedy kierowcy mijają rowerzystę, na pozostawiany margines błędu wpływa jego wygląd. Ograniczając pozostawianą przestrzeń, kierowcy zmniejszają margines bezpieczeństwa, potrzebny cykliście do radzenia sobie z przeszkodami drogowymi, takimi jak studzienki ściekowe czy dziury w nawierzchni. Nie biorą też pod uwagę błędów własnej oceny sytuacji. Wiemy, że kaski są użyteczne podczas upadków przy małej prędkości jazdy, a także bezsprzecznie zwiększają bezpieczeństwo jazdy dzieci. Jest jednak kontrowersyjne, czy dają jakąkolwiek ochronę podczas zderzenia z samochodem. Studium sugeruje nawet, że hełm może zwiększać prawdopodobieństwo kolizji.

    Walker uważa, że rowerzysta w kasku jest przez kierowców postrzegany jako swego rodzaju wojownik uliczny odziany w lycrę.
    Autor: Anna Błońska Źródło: Independent

  • avatar

    Gość: Gość

    Oceniono 18 razy 6

    Nie chce mi się pisać już o tych kaskach, ale się zmuszę. Przepisu prawnego karającego jazdę bez kasku bym zdecydowanie nie chciał. Ale nauczony własnym doświadczeniem i z obserwacji tylko apeluję: WARTO jeżdzić w kasku. Porządny upadek z roweru często skutkuje uderzeniem głową i nie mówię tu od razu o wypadkach śmiertelnych. Uszkodzenia głowy na jakie jesteśmy narażeni, są naprawde nieprzyjemne i niebezpieczne.
    Kask, przy uderzeniu głową ZAWSZE znacznie zmniejsza ryzyko poważnych urazów. Dwa pęknięte kaski już wyrzuciłem, a prawdopodobnie pęknięcia czaszki, przed którym mnie uratowały mogły by mieć znamienne skutki.
    p.s. Zgadzam sie z tobą "wojtulu" nieco inaczej się jeździ w Holandii i przytoczone porównania odbieram jako nieco niefortunne. Mniej wnikliwym odbiorcom mogą one sugerować uproszczoną interpretację, że "w USA jeżdżą w kaskach i giną, a w Holandii jeżdżą więcej bez kasków i żyją - więc kask nic nie daje, wrecz przeciwnie".

  • avatar

    Gość: Gość

    Oceniono 6 razy 4

    Nie robiłem eksperymentu tak dokładnie jak Dr IAN Walker, ale jeżdżąc bądź w kasku, bądź bez, w polskim mieście Warszawa, mam wrażenie, że przeciętnie pojazdy mijają mnie w odległości mniejszej niż metr :) o ilości napędzanych kół nie wspomnę ;) Moje studium sugeruje, że u nas rowerzysta na ulicy generalnie postrzegany jest jako wojownik (na wzór Don Kichota) walczący z wiatrakami... niekoniecznie odziany w lycrę :)))

  • avatar

    mamac

    Oceniono 10 razy 4

    Warto zakąłdac kask , to nie podlega dyskusji. Nie ma przymusu , ale ja tez tak myślałem dopóki nie zostałem zepchniety z jezdni, kask uszkodzony ale głowa bez uszczerbku

  • avatar

    bajku

    Oceniono 2 razy 2

    Prawda kask zapewnia bezpieczeństwo i zapewnia komfort w trakcie jazdy a nie zapobiega wypadkom! Zapobiega urazom głowy przy niespodziewanym kontakcie z betonowym lub asfaltowym podłożem. Także warto nie mylić pojęć... i nosić kask jeżeli uważasz, że władze tylko nękają rowerzystów to zobacz filmik i zmienisz zdanie ;D

    http://blog.bike-maniac.pl/aktualnosci/jak-ukrasc-rower/

    Wyraz twarzy tych ludzi bezcenny...

  • avatar

    krzych81

    Oceniono 2 razy 2

    Co do Don Kichota, jak nakażą rowerzystom zakładać zbroje na wzór motocyklistów to ten cały ubiór będzie krepował ruchy i waży tyle co nie jeden porządny rower, jedynie zmniejszy się liczba rowerzystów

  • avatar

    Gość: Gość

    Oceniono 4 razy 2

    Dokładnie takie samo odczucie mam, jak napisane jest przez Annę Błońską. Od kiedy jeżdżę w kasku, mam wrażenie, że kierowce po prostu KUSI, żeby nie tracić mocy, nie redukować biegu, a "w razie czego, to mnie kask ochroni". Bzdura. Krew mnie zalewa. Ale skoro już kupiłam kask, to w nim jeżdżę :) (siymia)

  • avatar

    Gość: north face jackets

    0

    Please let me know if youĄŻre looking for a article author for your blog. You have some really good articles and I think I would be a good asset. If you ever want to take some of the load off, IĄŻd really like to write some material for your blog in exchange for a link back to mine. Please shoot me an e-mail if interested. Thank you!
    north face jackets http://www.northfacejacketsoutletonsale.com

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX