Postanowienia roweroczne

Sztuczne ognie odeszły w niepamięć, szampan rozlał się na boazerię domu rodziców kolegi brata waszej koleżanki, a sieci telefonii komórkowej podniosły się po sylwestrowej katastrofie, spowodowanej naporem przesyłanych dalej rymowanych życzeń - ale macie jeszcze chwilkę, żeby wypowiedzieć jakieś noworoczne postanowienie. W tym roku nie musi to być kolejna próba rozstania z paleniem lub kilkoma zbędnymi kilogramami. Jeśli jesteście prawdziwymi rowerowymi zapaleńcami, będziecie chcieli być może wypowiedzieć postanowienie rowerowe. Oto propozycje kilku z nich.

Dla zmotoryzowanych. Będę dojeżdżał do pracy/szkoły rowerem


Wierzcie lub nie, nie wszyscy nasi czytelnicy dojeżdżają codziennie rowerem. Nowy rok jest doskonałym momentem, aby to zmienić. Nie tylko dlatego, że jest to konwencjonalny punkt przełomu. Po pierwsze, jeśli zaczniecie jeździć do pracy lub szkoły rowerem od początku stycznia, będziecie doskonale przygotowani do sezonu wiosennego. Po drugie, od Nowego Roku drożeje akcyza na paliwa i wzrasta VAT. Jeśli macie jakieś wątpliwości - polecamy nasz wielki poradnik na temat jazdy rowerem zimą.

 

Dla sierot. Kupię w tym roku nowy rower


Jednym z poważniejszych problemów, z jakimi zmierzyć się muszą osoby nie dojeżdżające do pracy lub szkoły na rowerze jest brak roweru. Jeżeli ta przypadłość dotyczy również Was - nie wpadajcie w panikę. Rower można kupić nawet zimą. Niektórzy nawet to zalecają. Na obniżki poświąteczne nakładają się obniżki związane z brakiem popytu. Niestety brak popytu często idzie w parze z brakiem podaży i znalezienie aktywnego sklepu rowerowego nie jest proste. Jeśli nie wiecie, jaki rower kupić - zajrzyjcie do naszych poradników.

 

Dla nałogowców. Nie kupię w tym roku nowego roweru

 

Dopóki macie jeden rower - sprawa jest prosta. Używacie go w drodze do pracy, po zakupy, do przedszkola córki, wypad na weekend i na czterotygodniowej wycieczce po Turcji. Problem zaczyna się, gdy kupicie sobie pierwszy w życiu drugi rower. Wówczas budzicie potwora. Bo jeśli macie jeden rower na miasto, a drugi na wycieczkę, to czemu nie kupić trzeciego na dalekie wycieczki, czwartego na treningi, piątego na zimę, szóstego na ścianę a siódmego do kościoła? Nie znam żadnej osoby, która kupiwszy drugi rower nie myślałaby już o kupnie czwartego (realizując w tym czasie płatność za trzeci). Nie muszę chyba opowiadać, jak rujnujące jest to dla życia rodzinnego tych osób i ich budżetów. Nowy rok jest idealnym momentem, by skończyć ze zgubnym nałogiem. Na siedmiu rowerach jednocześnie i tak nie da się jechać.

 

Dla sportowców. Pobiję swój życiowy rekord

 

To oczywiście najłatwiejsze. Wymierny rezultat i łatwa do rozpisania droga dojścia. Rekordy mogą być różne. Czasu przejazdu określonej trasy, odległości pokonanej jednego dnia (bądź sezonu), prędkości osiągniętej podczas jazdy z górki z zamknietymi oczami i bez trzymanki. Żeby jednak postanowienie noworoczne miało sens, warto, aby miał je również rekord (dlatego ten ostatni raczej odpada). Nie zapomnijcie więc odrywać oczy od licznika - czasem dobrze jest stracić parę sekund dla widoków mijanych po drodze.

 

Dla początkujących. Nauczę się zmieniać dętkę


Zawsze o tym marzyliście, ale nigdy nie było czasu. Zrobić coś samemu przy rowerze. Naoliwić łańcuch, wyregulować hamulce, zmienić dętkę (Tak, są tacy, którzy tego nie potrafią!). Umiejętność samodzielnego naprawiania roweru to nie tylko oszczędność czasu i pieniędzy, to również:

- szansa na ocalenie podczas samotnej wyprawy przez pustynię Gobi,

- szalenie istotny akt poznawania swojego roweru od środka,

- możliwość podrywania dziewczyn/chłopaków stojących bezradnie na poboczu z przediurawioną dętką w ręku.

 

Rozpocznijcie więc nowy rok z wachlarzem możliwości stwarzanym przez umiejętność majsterkowania. Wasze życie wkrótce się zmieni! Jeśli umiecie zmieniać dętkę, nauczcie się zaplatać tylne koło z zamkniętymi oczami.

 

Dla rowerzystów miejskich. Pojadę na wycieczkę rowerową

 

Jeśli używacie roweru codziennie i stał się on dla Was niemal przezroczysty, warto pomyśleć o wprowadzeniu do Waszego związku nieco świeżości. Taką zapewni zmiana otoczenia. Nie musi to być wyjazd gdzieś daleko, nie musi trwać miesiąc. Nawet weekendowa, kilkudziesięciokilometrowa wycieczka pozwoli Wam i Waszym rowerom poznać się lepiej, zerwać z rutyną codzienności i odkryć potencjał tkwiący w długim i nieustępliwym pedałowaniu. Nie musicie ruszać zimą na wyprawę. Ale na pewno jest to doskonały czas, by zacząć planowanie - dość czasu, by znaleźć odpowiednie towarzystwo, uzupełnić braki w sprzęcie, poprawić znajomość języków obcych. A przede wszystkim - ponurą i złą zimą tak pięknie wygląda perspektywa majowego weekendu pod Sandomierzem lub wrześniowego rajdu przez Turcję. Wersja minimum zakłada zmianę codziennej trasy dojazdu. Nie pozwólcie sobie na znudzenie rowerem.

 

Dla znudzonych rodziców. Przewiozę rowerem dziecko do przedszkola

 

Jeśli jednak znudzenie już nastąpiło, a wycieczka nie pomaga, warto odkryć swój rower dla nowych celów. Wożenie dziecka do przedszkola jest jednym z pomysłów, stosunkowo jednak trudnym do wykonania dla tych, którzy nie mają dziecka w wieku przedszkolnym. Nie zapominajcie więc, że rowerem można m.in:

 

- wozić codzienne zakupy

- wozić zakupy comiesięczne

- wozić zakupy ze sklepu budowlanego

- jeździć po bibliotece

- dokonać przeprowadzki

- grać w polo

- grać w piłkę

- tańczyć

 

Jeśli wszystko to macie już za sobą a rower wciąż was nudzi, zgłoście się do nas - zrobimy z Wami wywiad.

 

Dla narzekających rowerzystów miejskich. Stanę się rowerowym aktywistą

 

Tak łatwo jest narzekać na stan infrastruktury rowerowej lub stosunek kierowców do cyklistów. Trudniej jest zrobić coś, by nasz rowerowy świat był trochę lepszy. Trudniej, ale nie beznadziejnie trudno. Wystarczy wziąć udział w konsultacjach społecznych dotyczących rozwiązań komunikacyjnych w Waszym mieście i zwracać uwagę na ułatwienia dla ruchu rowerowego. Można też wysyłać listy do odpowiednich urzędów i zakładów miejskich, skarżąc się na nieprawidłowe, niewygodne i/lub niebezpieczne rozwiązania w infrastrukturze rowerowej lub zaniednania w jej odpowiednim utrzymaniu. Można wreszcie rozpocząć ewangelizację i swoim życiem pokazywać, jak korzystne jest codzienne korzystanie z roweru i jak niesprawiedliwe stereotypy na temat rowerzystów w ruchu miejskim.

 

Dla mnie. Przestanę tyle gadać o rowerach

 

W końcu jazda jest dużo przyjemniejsza od gadania.

 

A Wy, jakie macie rowerowe postanowienia noworoczne? Chcecie zdobyc Col de Tourmalet? Namówić do jazdy rowerem mamę/syna/sąsiadkę? Wreszcie wyregulować hamulce? Piszcie!

 

Konrad Olgierd Muter



Więcej o: