Gazeta.pl > Rowery >  informacje

Marcin Hyła: Czołowe zderzenie z Paragrafem 22

2010-07-01
A A A Drukuj
fot. Marcin Hyła fot. Marcin Hyła
Gdańsk właśnie - wzorem zachodnich miast - otworzył wszystkie jednokierunkowe ulice na starówce dla rowerzystów pod prąd. Tymczasem prezydent Krakowa w odpowiedzi na interpelację radnych w analogicznej sprawie stwierdził, że nie ma takiej prawnej możliwości. Co ciekawe, w Krakowie kilka ulic jednokierunkowych w centrum od lat jest otwarte dla ruchu rowerowego w obu kierunkach, czyli - zgodnie ze stanowiskiem prezydenta - niezgodnie z przepisami. Jedna wąziutka ulica w Krakowie wpuszcza pod prąd samym tylko oznakowaniem pionowym nawet autobusy, kolejna - tramwaje, taksówki i rowery.

Sprawa wyszła na jaw bo Kraków, który w tym roku na drogi rowerowe w przeciwieństwie do Gdańska nie ma w budżecie ani grosza, otwiera niebawem stupięćdziesięciometrową kładkę pieszo-rowerową przez Wisłę za okrągłe 30 milionów złotych. Tak się składa, że na obu brzegach prowadzą do niej ulice jednokierunkowe. Na prawym brzegu krakowscy urzędnicy ruch rowerowy pod prąd dopuścili (co na to prezydent?), na lewym - nie. Zarówno w Gdańsku jak i w Krakowie, jak również na prawym i lewym brzegu Wisły obowiązują dokładnie te same przepisy. Jak widać liberalizm urzędniczy na pstrym koniu jeździ. Rowerzyści na lewym brzegu będą łamać przepisy, pchać rowery po chodniku albo jeździć dookoła przez ruchliwe ulice i niebezpieczne skrzyżowania. Na prawym brzegu oraz w Gdańsku przepisów łamać nie będą: pojadą na wprost pod prąd w łaskawym majestacie prawa.

 

Dogłębna analiza 443 stron przepisów rozporządzenia znanego w branży jako "Czerwona Książeczka" przyznaje rację Gdańskowi - niemal w każdym przypadku ruch rowerowy można dopuścić pod prąd, nie trzeba do tego nawet malować pasa na jezdni. Urzędnikom z lubością (choć niedokładnie) dzielącym włos na czworo w sprawie ruchu rowerów pod prąd nad wyraz łatwo umyka jednak całkiem inny, ważny przepis tego rozporządzenia. Tym razem prosty jak budowa cepa, jednoznaczny i nakładający na nich obowiązek, którego nie przestrzegają nigdy. Otóż wydane siedem lat temu przez ministra Marka Pola rozporządzenie wymaga, aby na odcinku jezdni, na którym wyznaczono pas ruchu dla rowerów na jezdni zarządca drogi "wyeliminował zatrzymywanie pojazdów". Ponieważ znak zakazu zatrzymywania eliminuje wyłącznie zatrzymywanie niewynikające z warunków ruchu, dopuszczając jego pozostałe rodzaje, urzędnikom pozostaje tylko postawić na drodze... znak zakazu ruchu.


Tak, to nie pomyłka: najpierw malujemy na jezdni pas dla rowerów, a następnie zakazujemy na tej jezdni i pasie rowerowym ruchu nie tylko samochodów ale także rowerzystów. W przeciwnym razie mogliby się zatrzymać na czerwonym świetle, w ulicznym korku albo ustępując pierwszeństwa - i już formalny wymóg rozporządzenia nie zostałby spełniony. Szczęśliwie o ten akurat przepis urzędnicy kopii nie kruszą, ale nie tyle z rozsądku, co z nieznajomości prawa. Choć w Warszawie urzędnicy innowacyjnie mylą zatrzymywanie z postojem i na tej podstawie blokują powstawanie pasów rowerowych, domagając się likwidacji parkingów w ulicach na których są planowane.


Dzieło życia inżyniera Marka Pola z dnia 3 lipca 2003 roku (Dz. U. nr 220 z 23 grudnia 2003, poz. 2181) aż prosi, żeby jego autor dostał rower i pedałował do utraty tchu zgodnie z podpisanym przez siebie rozporządzeniem. Najlepiej po dwukierunkowym pasie rowerowym po lewej stronie jezdni jednokierunkowej, który na każdym skrzyżowaniu wpuszcza rowerzystę i kierowców w sytuację nieuregulowaną jakimikolwiek przepisami (oprócz rzecz jasna wspomnianego zakazu zatrzymywania). Żaden inżynier nie dopuści, aby na tym samym wlocie skrzyżowania skręt w prawo był z lewego pasa ruchu, a w lewo - z prawego. Inżynier Marek Pol własnoręcznym podpisem dopuścił, dowodząc że w Polsce nie ma rzeczy niemożliwych. Bierzmy z niego przykład!

 

Marcin Hyła, Inicjatywa Miasta Dla Rowerów


Podziel się

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (3)

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    Pieszy i też rowerzysta pisze .Została zachwiana równowaga w mieście na korzyść rowerzystów ale kosztem bezpieczeństwa i utrudniania życia pieszym i zmotoryzowanym . W niektórych miejscach jest to ewidentna dyskryminacja innych użytkowników drogi i chodnika oraz absurdy rozpętane przez silne lobby rowerowe przy aprobacie niektórych urzędników . Dzielenie wąskich chodników na dwie często nierówne części przy czym ta bardzo wąska jest dla pieszych a ta szersza dla rowerzystów jest kontrowersyjne.Kontrowersyjne dlatego bo piesi są niekiedy zmuszeni przy wzajemnym omijaniu się do wchodzenia na drogę dla rowerów i nie podoba się to nieprzewidującym i agresywnym rowerzystom. O zamykaniu centrów miast dla samochodów przy braku parkingów i częstych lub dużych korkach drogowych a konkretnie o konsekwencjach takiej decyzji już wiadomo i pisano w mediach. Amsterdam i Kopenhaga tzw. eldorado dla rowerzystów ,pieszych , kierowców a więc dla wszystkich ,to nie to samo co Wrocław czy Warszawa i każdy normalny ,bezstronny czy logicznie myślący wie.

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    Wszyscy wiemy ,że brak kary rozzuchwala to dlaczego policja ,straż miejska nie reaguje na przewinienia i złe zachowanie rowerzystów lub udaje ,że ich nie widzi. Czekanie ,aż coś się stanie nie jest dobrym rozwiązaniem i uznawanie rowerzystów jako " święte krowy" również .Główne przewinienia to - jazda na czerwonym świetle ,łamanie przepisów ruchu drogowego, zbyt szybka jazda na chodniku między pieszymi , nieuzasadniona jazda po chodnikach , po potrąceniu pieszego uciekanie z miejsca zdarzenia , celowe zajeżdżanie drogi samochodom,nie jeżdżenie po drodze dla rowerów, tzw. pyskówki , agresywne zachowania i brak przewidywania szczególnie na podzielonym chodniku tzn. dla rowerzystów i pieszych - przy czym pas dla pieszych jest niesamowicie wąski, co zmusza do wchodzenia pieszych przy wzajemnym omijaniu na pas dla rowerów , utrudnianie wyjazdu z zatoki autobusom komunikacji zbiorowej i wyprzedzanie mimo włączonego kierunkowskazu ,brak kultury , postrzeganie winy tylko u innych a nie u siebie inaczej brak samokrytycyzmu . Niektórzy rowerzyści innym rowerzystom utrudniają przejazd przez blokowanie uniemożliwiają wyprzedzenie,zajeżdżanie drogi ,nierespektowanie pierwszeństwa z prawej strony , brak wyrozumiałości , chamstwo ,agresja słowna i czynna itd. Nowością na Polskich ulicach są rowerzyści ze szczelnymi słuchawkami na uszach i podrygującymi w takt muzyki . Dlatego zastanawiam się czy respektowanie prawa nie dotyczy rowerzystów ? Czy wszyscy użytkownicy drogi tzn. zmotoryzowani i rowerzyści są równi wobec prawa i są tak samo dyscyplinowani ? Przecież rower jest pojazdem a rowerzysta użytkownikiem drogi i jazda ze słuchawkami to lekceważenie bezpieczeństwa dla siebie i zagrożenie dla innych !Rowerzysta musi myśleć i przewidywać jak każdy uczestnik ulicy czy chodnika oraz mieć ograniczone zaufanie do innych. Dlatego szaleńcza jazda po drodze na której może znaleźć się dziecko ,starzec, osoba na deskorolce czy na rolkach ,pies na długiej smyczy , roztargniony pieszy , inny rowerzysta ,samochód przejeżdżający pas rowerowy powinna być w razie potrzeby ograniczona . Podane przykłady i jak najbardziej możliwe na trasie jazdy rowerem powinny zmuszać do myślenia i przewidywania a nie do ułańskiej fantazji i zasady ,że to na rowerzystę muszą uważać wszyscy. Jak wiadomo rower rozpędza się niekiedy to 50 km na godzinę a widok szybko jadących rowerzystów jest znany dlatego uderzenie roweru w pieszego nie należy do przyjemnych i może skończyć się poturbowaniem i stanie się rannym. Niektórzy rowerzyści są tak bezkarni i bezczelni ,że widok policjanta i strażnika nie powoduje nawet okazjonalnego respektowania prawa i normalnego zachowania. Ostatnio w miastach przy braku dostatecznej ilości dróg dla rowerów obserwuje się masowy wjazd rowerzystów na chodniki i okupowanie chodników . Między innymi wypożyczalnie rowerów zwiększyły ilość rowerzystów na chodnikach a trzeba zaznaczyć ,że nie wszyscy rowerzyści są święci i niewinni jak baranki jadąc po często zatłoczonych pieszymi chodnikach . Wprowadzone kontrapasy na ulicach są ułatwieniem dla rowerzystów jeżeli wiedzą jak się po nich poruszać . Ale są zmorą dla zmotoryzowanych i pieszych , gdyż równowaga w niektórych miejscach została zachwiana na korzyść rowerzystów .W ostatnim półroczu ilość poszkodowanych i rannych rowerzystów zwiększyła się i trzeba statystykę monitorować .Jeżeli taki stan rzeczy tzn.kolizyjność ,wypadki ,ranni i zabici z udziałem rowerzystów będzie miał tendencję zwyżkową to winę za to ponosi Ewa Wolak i Oficerowie Rowerowi w miastach .Ponoszą dlatego - bo to oni byli propagatorami roweromanii za wszelką cenę i masowy wyjazd rowerów także na zatłoczone ulice i chodniki . Wiedząc ,że mentalność , znajomość i respektowanie prawa ,dyscyplina ,brak dostatecznej ilości dróg rowerowych są niedostateczne u nas i u naszych rowerzystów . Nie zdają sobie sprawy ,że nasze miasta to nie to samo co przykładowy Amsterdam ,Kopenhaga na które tak chętnie wymienieni się

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    Działalność idioty Pola, drugiego najgorszego ministra infrastruktury w historii tego kraju (gorszy od niego był tylko Polaczek) będzie nam się odbijać czkawką jeszcze przez wiele lat. BTW, proponuję, by już nigdy nie mianować na to stanowisko nikogo, czyje nazwisko rozpoczyna się od liter P-O-L.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Mazovia Blog
    Zagoń rower do roboty!

      Najczęściej czytane

      Najczęściej wyszukiwane

        Miasta dla rowerów
          Wiosna, więc wskakuj na rower
            Coca-Cola Lider Animator