Rowerzyści na chodniku - czy da się uniknąć masakry?

W ruchu ulicznym, tak jak w życiu, duże ryby zjadają małe rybki, a małe rybki zjadają jeszcze mniejsze. Wbrew temu, w co wierzy wielu rowerzystów, nie są oni bezbronnym dorszem na końcu bezwzględnego łańcucha pokarmowego. Pod nimi są jeszcze piesze ukleje i płocie, wciśnięte pod wiaty przystankowe, przyklejone do ścian budynków, wepchnięte między zaparkowane nieprzepisowo samochody a rozpędzonych niedzielnych rowerzystów.

W swoim mniemaniu rowerzyści wjeżdżają na chodnik po to, by ratować się przed śmiercią pod kołami samochodów. Jednak z punktu widzenia pieszego to rowerzysta na chodniku jest bezwzględnym mordercą. Ten tekst jest dla tych, którzy rozumieją, że nie da się walczyć na dwa fronty i - choć czasem wpływają na żerowiska jeszcze mniejszych rybek - chcieliby zachować wegetarianizm.

Na wstępie trzeba przypomnieć, kiedy rowerzysta może jechać po chodniku. Takie przypadki, wymienione w artykule 33 Prawa o Ruchu Drogowym na razie są dwa:

Po pierwsze jazda po chodniku jest dozwolona dla rowerzysty, pod opieką którego znajduje się dziecko do lat 10 kierujące rowerem. Ani rowerzysta z dzieckiem w foteliku, ani żona rowerzysty pod opieką którego znajduje się dziecko do lat 10 kierujące rowerem, ani rowerzysta, którego dziecko skończyło wczoraj 11 lat nie może po chodniku jechać.

Po drugie można jechać chodnikiem, jeśli jego szerokość jest wyższa niż 2 metry, a dopuszczalna prędkość na ulicy, przy której chodnik się znajduje, przekracza 50 km/h.

Zmiany, które mają zostać wprowadzone w kodeksie drogowym, wprowadzą jeszcze - mamy nadzieję - trzeci wyjątek. Rowerzysta będzie mógł wjechać na chodnik, gdy warunki pogodowe będą zagrażały bezpieczeństwu na jezdni.

Jak widać, wyjątków od zasady zabraniającej rowerzyście jechać po chodniku jest niewiele. W sytuacji, w której ograniczenie do 50 km/h w mieście jest z reguły ciekawostką, a nie przestrzeganym przepisem, rower jest niedzielną rozrywką rodzinną, a sieć ścieżek rowerowych jest równie dziurawa, jak same ścieżki, nie dziwi liczba rowerzystów na chodnikach. Nie dziwi jednak również protest, jaki ci rowerzyści wzbudzają wśród pieszych.

W imieniu swoim i wszystkich rowerzystów świata, chciałem pieszych przeprosić za coś, co mogą odebrać jako terror, a co jest po prostu efektem niepewności. I nie zachęcając do łamania przepisów o ruchu drogowym, chciałem przekazać kilka rad tym, którzy na złamanie artykułu 33 jednak się decydują.

1. Sprawdź, czy na pewno musisz jechać chodnikiem

Wbrew pozorom jazda chodnikiem nie musi być bezpieczniejsza niż jazda ulicą. Jesteś pełnoprawnym uczestnikiem ruchu ulicznego. Większość kierowców nie jest urodzonymi mordercami. Są ulice, na których ruch jest dość spokojny a rowerzysta dobrze widoczny.

2. Sprawdź, czy nie masz alternatywy

Optymalna rowerowa trasa z punktu A do punktu B nie musi być trasą najkrótszą. Nie musi to być również trasa, która jest optymalna w przypadku jazdy samochodem. Często gdzieś równolegle do tras, po których boimy się jechać rowerem, są ciche spokojne uliczki z progami zwalniającymi, a niewielki objazd pozwala nam przejechać ścieżką rowerową przez park. Spokojniej, bezpieczniej, przyjemniej i zgodnie z przepisami.

3. Na chodniku zawsze jesteś gościem

Ok - doszliśmy do tego momentu, w którym na chodnik wjeżdżasz. Jeśli mieścisz się w wyjątkach artykułu 33 - masz szczęście. Jeśli nie - robisz to na własną odpowiedzialność. A kiedy mówię "odpowiedzialność" mam na myśli nie tylko to, że zapłacisz mandat. Pamiętaj, że zawsze jesteś zobowiązany "jechać powoli, zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym". Jakieś bardziej szczegółowe wyjaśnienia?

4. Chcesz się ścigać?

Wszyscy gówniarze, którzy na swoich wypasionych makrokeszach ćwiczą na chodnikach slalom, i tak nie przeczytają tego tekstu. Ale Ty nie jesteś gówniarzem i nie musisz wykorzystywać chodnika do leczenia swoich młodzieńczych frustracji. Jeśli naprawdę musisz się ścigać, polecam ulicę - lepszy asfalt i bardziej wymagający przeciwnicy. Nie chcesz być traktowany jak ruchomy cel? Nie traktuj słabszych od siebie jak słupki slalomowe.

5. Nie wierz nikomu

Jednym z częstych błędów, jakie popełnia rowerzysta, jadąc po chodniku, jest założenie, że piesi poruszają się w sposób przewidywalny. Otóż absolutnie tak nie jest. Pieszy nie musi trzymać się prawej strony, sygnalizować skrętu, ani patrzeć w lusterko. Nagłe zatrzymanie, zwrot o 90 stopni, poruszanie się wężykiem itd., są właściwie zasadniczymi cechami bycia pieszym. Tu nie wystarczy powolna jazda i standardowa zasada ograniczonego zaufania. Tu w ogóle nie ma miejsca na zaufanie. Pieszy potrafi dokonać zupełnie karkołomnej wolty, by wylądować bezpośrednio pod Twoim kołem. Dlatego najlepiej wróć do punktu 1. i sprawdź, czy musisz jechać chodnikiem, a jeśli to niemożliwe, po prostu trzymaj cały czas dłonie na hamulcach, a oczy miej dookoła głowy. Nie podjeżdżaj zbyt blisko pieszego i nie mijaj go o włos. To może być ten włos, który spadnie mu z głowy.

6. Graj w szachy, przewiduj kilka ruchów naprzód

Dodatkowa specyfika ruchu pieszego polega na tym, że piesi są bardzo różni. O ile samochody to mniej więcej podobne duże metalowe puszki poruszające się mniej więcej w szeregu z mniej więcej przewidywalną prędkością, o tyle wśród pieszych wszystko jest inaczej. Oprócz zwykłych osobników poruszających się z punktu A do punktu B, w ruchu pieszym uczestniczą pijacy, zakochani, uczniowie gimnazjów, osoby-przypominające-sobie-nagle-o-tym-że-nie-wyłączyły-żelazka, psy bez smyczy, psy na smyczach i przede wszystkim dzieci we wszystkich swoich odmianach. Każdy z powyższych typów potrafi w ciągu mikrosekundy zdezorganizować ruch pieszy na odcinku odwrotnie proporcjonalnym do swojej masy. Nie masz prawa o tym nie wiedzieć! Już jakieś 20 metrów przed minięciem rodzica z dzieckiem musisz przewidzieć każdą ze 128 tysięcy sytuacji, które mogą zaistnieć w ciągu Twojego zbliżania się do tej nieobliczalnej pary.

7. Pamiętaj: nie jesteś pieszym!

Mimo że wjechałeś na chodnik, nie stałeś się pieszym. I nie masz - opisanego w punktach 5-6 - przywileju chaotycznego włóczenia się. Jedź prosto, najlepiej po prawej stronie chodnika. Skręty i minięcia wyraźnie sygnalizuj. Mijaj tylko wówczas, gdy przed Tobą droga jest wolna. Niestety na chodniku może być jeszcze jakiś inny rowerzysta. Z dużą dozą prawdopodobieństwa nie jest tak rozsądny jak Ty - zwłaszcza, po tym, jak przeczytałeś ten tekst. Daj mu dobry przykład. I nie bierz z nim udziału w masakrze pieszych.

8. Na chodniku skrzyżowanie jest wszędzie

Jezdnia potrafi być bezpieczniejsza od chodnika między innymi dlatego, że skrzyżowania na ulicy są z reguły przewidywalne i dość dobrze oznakowane. Tymczasem na chodniku, poza tradycyjnym przejściem dla pieszych mamy jeszcze skrzyżowanie z mięsnym, z kioskiem ruchu, z wyjściem z klatki schodowej itd. Średnio co 4 metry czają się drzwi, z których może wyjść pieszy (o ich nieprzewidywalności czytaj również punkt 5.). Jeśli nie chcesz spędzić pół życia w więzieniu za zabójstwo pani Jadwigi, mijaj wszystkie wejścia, wyjścia i przejścia z zerową prędkością. Pani Jadwiga nie stoi na czerwonym, wychodząc z mięsnego.

9. Nie musisz używać dzwonka

Dzwonek rowerowy (lub "inny sygnał ostrzegawczy o nieprzeraźliwym dźwięku") jest obowiązkowym wyposażeniem roweru. Piosenka zespołu Queen i różowe nalepki na dzwonku mogą sugerować, że to nawet dość fajny gadżet. Tymczasem wielu pieszych uważa dźwięk dzwonka za sztylet wymierzony prosto w ich poczucie godności. Nie mówię już tylko o tym, że zaskoczony sygnałem dźwiękowym pieszy może wykonać efektowny piruet i znaleźć się idealnie na trajektorii twojego ruchu. Dzwonek może być przez pieszego odebrany jako osobisty atak i próbę odebrania mu należnego mu miejsca na chodniku. Z mojego doświadczenia wynika, że zdecydowanie lepiej działa zwykłe "przepraszam".  Masz na to czas - przecież jedziesz wolno.

10. Czarodziejskie słowa

Skoro powiedziało się "przepraszam", warto powiedzieć "dziękuję". Dlaczego? A dlaczego nie? Piesi naprawdę mają gorzej niż rowerzyści. Jeśli już wpuszczają nas na swoje terytorium, nie biją parasolką i do tego przepuszczają, gdy poruszamy się trochę szybciej od nich, należy się im odrobinę szacunku. Zresztą nie ma sensu tłumaczyć - przecież jesteś rozsądnym rowerzystą. Nawet jeśli czasem łamiesz przepisy kodeksu drogowego.

11. Wróć do punktu pierwszego

Naprawdę mamy zdecydowanie większe prawo do jezdni niż do chodnika.

Konrad Olgierd Muter

CZYTAJ TAKŻE: Drodzy rowerzyści, to nie piesi są naszym największym problemem.


Jeśli chciałbyś uzupełnić ten poradnik, fundamentalnie się z nim nie zgadzasz, albo masz doświadczenia z rowerzystami na chodnikach - jako pieszy, albo skołowany - napisz do nas - rowery@agora.pl