Marcin Hyła: Drzewa, dzieci i rowerzyści, czyli o skutecznie niechronionych uczestnikach ruchu

Na posiedzeniu jednej z tak zwanych Wojewódzkich Rad Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego padły znamienne słowa: "największym zagrożeniem na polskich drogach są drzewa, dzieci i rowerzyści". Nagle wbiegające na jezdnię przydrożne drzewa stanowią ogromne zagrożenie dla polskich kierowców. Dlatego drogowcy wycinają je jak leci, ku zgryzocie redaktora Adama Wajraka z "Gazety", za to z pełnym poparciem rajdowca Krzysztofa Hołowczyca.

Z dziećmi i rowerzystami drogowcy mają nieco trudniej, ale notują pewne sukcesy. Pod domem mam podstawówkę, do której prowadzi przejście dla pieszych chronione wysepką oraz dwoma progami zwalniającymi. Wysepka jest bardzo praktyczna. Korzystają z niej kierowcy, nagminnie zatrzymujący się na przejściu dla pieszych (czego robić nie wolno nie tylko przy dzieciach) w celu wysadzenia z auta swoich pociech. Progi zwalniające kierowcy lekceważą, przejeżdżając przez nie z prędkością zdecydowanie ponad 50 km/godz. Być może dlatego, że progi są tanie, plastikowe i rzeczywiście można bezkarnie przez nie śmignąć autem z całkiem sporą prędkością.

 

W ten sposób problem dzieci stopniowo ale konsekwentnie rozwiązuje się sam. Zamiast chodzić do szkoły na piechotę są podwożone samochodami i znikają z ulic. Nawet na bezpiecznej ulicy rodzice boją się puścić je samopas, doskonale wiedząc, do czego sami jako kierowcy są zdolni i przezornie pakują je do samochodu.

 

Żeby rozwiązać palący problem rowerzystów, drogowcy muszą się wysilić. Potrafią w tym celu na przykład wybudować drogę rowerową oddzieloną od jezdni płotem tak, że rowerzysta musiałby zatrzymać się, przerzucić przez ten płot rower i samemu wykonać skok, żeby się na niej - zgodnie z przepisami - znaleźć. Drogi rowerowe specjalnie projektują tak, że rowerzysta jadąc nią musi nagle skręcić pod kątem prostym i - nie mając żadnej widoczności - trafia na pieszego lub rowerzystę jadącego w przeciwnym kierunku i obaj są zabierani do szpitala.

 

Co bardziej doświadczeni drogowcy ścieżki rowerowe umieszczają tylko po jednej stronie drogi, po drugiej umieszczając zakaz jazdy rowerem. W ten przemyślny sposób zmuszają rowerzystów jadących prosto do skrętu w lewo, co - jak wskazują statystyki - jest manewrem dla nich bardzo niebezpiecznym i powodującym wysoką śmiertelność. Rowerzysta musi bowiem zjechać do osi jezdni, często przez więcej niż jeden pas ruchu pełen pędzących wielokrotnie szybciej od niego samochodów i staje się łatwym celem. Aby ułatwić kierowcom celowanie, wielu ekspertów domaga się, aby stanowiący zagrożenie na drogach rowerzyści musieli nosić kamizelki odblaskowe.

 

Żarty żartami, ale "niechroniony uczestnik ruchu drogowego" to ktoś, kto ma być chroniony prawem i odpowiednią infrastrukturą. Żadne badania naukowe nie wskazują przewagi kamizelki odblaskowej wobec przepisowego oświetlenia roweru (oświetlenia, a nie jego braku!), 82 procent wypadków z rowerzystami zdarza się za dnia, pojawiają się wątpliwości co do widoczności sygnalizowanych ręką zamiarów skrętu przy założonej kamizelce odblaskowej. Tymczasem staje się ona w Polsce propagandowym synonimem bezpieczeństwa rowerzysty, rozdawanym przez policję na różnych capstrzykach i zwalniającym z dalszych działań a nawet myślenia.

 

Polska szkoła bezpieczeństwa ruchu drogowego to przerzucanie całej odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo na niechronionych uczestników ruchu i wmawianie kierowcom, że to słabsi muszą im ustępować. W Niemczech kursant, który na egzaminie przed skrętem w prawo nie obejrzy się w prawo do tyłu, oblewa i nie dostaje prawa jazdy. Wyjaśniam: musi obejrzeć się w prawo do tyłu, bo tam może jechać na wprost rowerzysta, któremu kierowca musi ustąpić pierwszeństwa. W Polsce takich fanaberyjnych wymagań nie ma. Za to specjalnie dla świeżo upieczonych i wszystkich innych kierowców wycina się stojące przy lokalnych drogach drzewa, żeby w nie przypadkiem nie wjechali kiedy one nie ustąpią im pierwszeństwa. A dzieci patrzą.

 

Marcin Hyła, Inicjatywa Miasta Dla Rowerów

 

Więcej o:
Komentarze (2)
Marcin Hyła: Drzewa, dzieci i rowerzyści, czyli o skutecznie niechronionych uczestnikach ruchu
Zaloguj się
  • Gość: Gość

    Oceniono 5 razy 5

    1 piesi w kombinezony odblaskowe i zakazać przechodzenia przez jezdnię, jeśli w polu widzenia są samochody. 2 pomalować farbą odblaskową wszystko w promieniu 50 metrów od drogi. 3 rowerzystów należy wyposażyć w: kamizelki odblaskowe, buty z elementami odblaskowymi, kurtki odblaskowe, koguty instalowane na kaskach, żaroodporne nagolenniki, oczywiście spadochrony i zakazać im jazdy z prędkością większą niż 5 km/h

  • Gość: Gość

    Oceniono 15 razy -11

    1. Popieram Holowczyca.
    2. Kamizelka faktycznie poprawia widocznosc i nie potrzeba do tego badan.
    3. Puki co mamy zakaz wyprzedzania z prawej strony, zwlaszcza sygnalizujacych skret w prawo. I dobrze.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX