Poradnik: Najtrudniejsze pytania zadawane miejskiemu rowerzyście - część 1.

Jednym z najpoważniejszych zagrożeń, jakie napotyka na swojej drodze osoba dojeżdżająca do miejsca pracy lub nauki rowerem jest nieubłagana i miażdżąca ściana pytań. Pytania te z reguły stawiają użytkowego rowerzystę w sytuacji, w jakiej (jako ludzkość) znajdziemy się, gdy podczas kontaktu z jakąś obcą cywilizacją pozyskującą energię życiową z beztlenowej syntezy związków azotu, będziemy musieli tłumaczyć, czym jest oddychanie i czy się tego nie boimy.

Poczytaj: Najtrudniejsze pytania zadawane miejskiemu rowerzyście - część 2 - część 3.

Twórcom serwisu Polska na Rowery zależy na tym, aby jazda rowerem była przyjemnością. Dlatego postanowiliśmy przygotować przykładowe odpowiedzi na niektóre z najtrudniejszych pytań. Wyuczenie się tych odpowiedzi i udzielanie ich podczas spotkania z obcą cywilizacją, będzie dla użytkowego rowerzysty dużo większym ułatwieniem, niż spodnie z lycry i przerzutka campagnolo.

1. Przyjechałeś do pracy rowerem?

To pytanie, zadawane najczęściej rowerzyście, gdy przypina swój rower do stojaka pod biurem, jasno pokazuje, że większość kierowców samochodu cierpi na niebezpieczny syndrom SMIDSY (Sorry mate, I didn't see you). Na szczęście w tym przypadku syndrom ten nie jest na tyle groźny, jak na skrzyżowaniu, na którym kierowca cierpiący na SMIDSY wyjeżdża z podporządkowanej. Niemniej dobrze jest chorego na ten syndrom pytającego sprowokować do nieco uważniejszego obserwowania otoczenia. Dlatego prawidłowa odpowiedź na tak postawione pytanie brzmi:

- Nie. To jest polifulerenowy zgniatacz galaktyk.

2. Nie boisz się jeździć rowerem po mieście?

Wielu kierowców na szczęście jest świadoma niebezpieczeństwa, jakie stwarzają mieszkańcom miast, miasteczek i wsi. Prawdopodobnie żarłacz tępogłowy też czasem pyta przepływające obok niego ryby, czy nie boją się mieszkać w oceanie. Tak uwrażliwionych jednostek nie należy zniechęcać jakąś zdawkową odpowiedzią i warto im wytłumaczyć, że:

- Kiedy jadę po drogach publicznych nie kieruję się emocjami, a zdrowym rozsądkiem, Przepisami Ruchu Drogowego oraz zasadą ograniczonego zaufania.

3. Gdzie trzymasz rower?

Istnieje pewna nadzieja, że takie pytanie zadaje kosmita, który pragnie przejść na Ziemianizm. Dlatego warto uświadomić mu przy tej okazji wielkie korzyści, jakie płyną z użytkowej jazdy rowerem:

- Tam, gdzie jest mi najwygodniej (pod warunkiem, że nie przeszkadza to innym). Przypinam do latarni, stojaka rowerowego przy wejściu, solidnego ogrodzenia itp. Dzięki temu rower służy mi jako transport od drzwi do drzwi, co znacznie skraca czas mojej podróży do pracy/szkoły. No, chyba, że pytasz o ten drugi rower, którym nie jeżdżę do pracy, tylko na rajdy opisywane co tydzień na stronie Polska na Rowery. Ten rower śpi u mnie w mieszkaniu, przykryty jedwabną kołderką i czeka na weekend.

4. Nie boisz się, że ci go ukradną?

Nie dziwmy się, że tak wiele pytań, które zadają kosmici to pytania krążące wokół lęku. Gdybyśmy musieli spędzać dwie godziny dziennie siedząc w ciasnych metalowych puszkach kosztujących dziesiątki tysięcy złotych i niemożliwych do naprawienia za pomocą prostego zestawu narzędzi, a potem przez osiem godzin zastanawiać się, czy na nielegalnym miejscu parkingowym, które z trudem wyszukaliśmy, najpierw zjawią się złodzieje kołpaków, czy może straż miejska z mandatami, strach byłby naszym Panem. Na szczęście użytkowy rowerzysta jest wolny od tego typu problemów, może więc śmiało odpowiedzieć:

- Nie boję się tego, co jest nieuniknione. Rower jest tak świetnym środkiem transportu, że wcześniej czy później ktoś mi go zwędzi. Jedyne co mogę zrobić, to nie przepłacać za rower służący mi do codziennych dojazdów i dobrze go zapinać.

5. Masz prysznic w pracy?

Niektórzy kierowcy już tak przyzwyczaili się do widoku rowerzystów mijających ich w korkach, że nabrali przekonania, że po mieście śmigają jedynie pogromcy Lance'a Armstronga i następcy Fabiana Cancelary. Warto im uświadomić, że złudzenie oszałamiających prędkości rozwijanych przez rowerzystów bierze się z faktu bardzo wolnego poruszania się samochodów w korku, a 5-kilometrowa przejażdżka rowerem do pracy nie jest wysiłkiem większym, niż znalezienie miejsca parkingowego lub włączenie się do ruchu w godzinach szczytu:

- A ty masz pit-stop w pracy?

Już wkrótce ciąg dalszy odpowiedzi na trudne pytania. Szczególnie te dotyczące pogody i sprzętu.

Jeśli jesteś rowerzystą użytkowym i zadano Ci kiedyś pytanie, na które trudno znaleźć Ci było odpowiedź - napisz do nas, a postaramy się Ci pomóc - rowery@agora.pl.

Konrad Olgierd Muter

Więcej o: