Romet Art Deco 3.0 - miejska elegancja [TEST]

Za oknem wiosna w pełni, idealny czas na wyjście z domu i aktywność na świeżym powietrzu. Doskonałym pomysłem na nią jest na pewno jazda na rowerze, którym możemy dojeżdżać do pracy czy sprawnie przemieszczać się po mieście. Jaki rower będzie zarówno solidny, by w dobrej formie przejeździł kilka lat, jak i stylowy - bym nie musiała myśleć, czy w zwiewnej sukience nie będę wyglądała po prostu śmiesznie? Postanowiłam przetestować jednego z kandydatów - Rometa Art Deco 3.0

Rower miejski to nowoczesny substytut samochodu. Pozwala na bezstresowe poruszanie się po centrach miast, zaparkować można go praktycznie wszędzie, a dzięki bogatemu wachlarzowi akcesoriów odporny jest na niesprzyjające warunki pogodowe. Postarałam się sprawdzić jak w miejskiej dżungli poradzi sobie Romet Art Deco 3.

Ergonomia i komfort

Ze względu na fakt, iż jadąc rowerem miejskim właściwie cały czas siedzimy, siodełko zajmuje najwyższe miejsce w kategorii ważności jeśli chodzi o komfort jazdy. Siedzisko musi być przede wszystkim odpowiedniej twardości, dość szerokie i dobrze wyprofilowane, tak, aby nie było najmniejszej potrzeby stosowania spodenek z kolarską wkładką. Dodatkową rzeczą, która zdecydowanie wpływa na poprawę komfortu poruszania się po nierównościach jest amortyzowana sztyca. Kilkucentymetrowy skok sztycy sprawia, że podczas płynnej jazdy po asfalcie, jak i nierównej polnej drodze, nie odczuwałam dyskomfortu. Siodełko sprawdziło się nawet w trakcie kilkugodzinnej jazdy po miejskich i podmiejskich nierównościach - pozycja podczas siedzenia była pewna i bardzo wygodna.

siodło i sztycafot. MB

Jako że jestem kobietą niezależną, potrzebuję systemu ustawiania siedzenia, które mogę wyregulować bez pomocy osób trzecich i unieruchomić je tak by nie przekręcało mi się na boki podczas jazdy - jest to ekstremalnie niewygodne, a przede wszystkim niebezpieczne. Szybkozamykacz sygnowany logiem producenta, z pokrętłem którym można ustawić moc z jaką trzyma sztycę działał bez zarzutu. Regulacja wysokości przebiegła łatwo - bez użycia większej siły dopięłam klamrę, a siedzenie zostało na swojej wysokości.

Poprawę komfortu jazdy, oprócz amortyzowanej sztycy podsiodłowej, powierzono także przedniemu amortyzatorowi firmy Zoom - o realnym skoku 3cm (!). Nie odczułam działania tego elementu tłumiącego w trakcie jazdy.

amortyzator Zoomfot. MB

Amortyzator jest bardzo sztywny i tak naprawdę pomóc może tylko w sytuacji, gdy najedziemy przednim kołem na twardą i nieustępliwą przeszkodę - jego ugięcie może wtedy uratować 28 calową obręcz firmy Euroline przed wygięciem. Zdecydowanie, przy tej klasie roweru, wolałabym mieć po prostu lżejszy, bo sztywny widelec. Ale cóż, taki jest teraz trend i wiem, że rower bez amortyzatora na pewno sprzedawałby się gorzej. Przy okazji komfortu i obręczy warto wspomnieć też, że Art Deco obuty jest w trekkingowe opony Deestone w rozmiarze 700x35C, które posiadają całkiem spory bieżnik.

Gięta kierownica jest bardzo wygodna i znajduje się tam gdzie potrzeba. Przy moim wzroście (171 cm) nie musiałam zmieniać kąta ustawienia regulowanego mostka, by czuć się pewnie i komfortowo podczas jazdy Rometem Art Deco 3.

kierownicafot. MB

Jej kształt pozwala na swobodne zamontowanie na niej takich akcesoriów jak dodatkowe oświetlenie, czy licznik. Chwyty kierownicy mogą w znaczący sposób wpłynąć na komfort jazdy rowerem. W przypadku Art Deco chwyty są szerokie, ergonomiczne i dobrane tak, że bardzo wygodnie się je trzyma, jak i opiera się na nich ręce. Chwyty co prawda wykonane są z gumy, jednak nie pozostawiają niemiłego zapachu na dłoniach i umocowane są tak, że ani razu nie przekręciły się na kierownicy.

Wygląd

W moim rozumieniu, rower miejski, to przede wszystkim sprzęt wytrzymały i taki, który podoba się wizualnie. Nie ukrywam, że istotny wpływ na mój wybór ma ta druga kwestia. Art Deco - nazwa tego modelu mówi nam bardzo wiele o jego wyglądzie. Art Deco bowiem, to styl w sztuce charakteryzujący się bogatą dekoracją, płynnością i falistością zdobień, ale przede wszystkim połączeniem nowoczesności i prostoty. Taki właśnie jest miejski Romet - posiada delikatne, dziewczęce grafiki, zgrabny kształt ramy (a co za tym idzie całego roweru) oraz kolor, który ani nie jest wyzywający, ani nudny, i jednocześnie bardzo uniwersalny - pasujący do każdej kreacji.

malowaniefot. MB

Szczególną uwagę zwróciłam również na pojedyncze elementy, takie jak siodełko, chwyty, czy kształt kierownicy. Nie mam do czego się przyczepić - wszystko zostało dopasowane ze smakiem do pozostałych części roweru, jest estetyczne i miłe dla oka. Na wyrazy uznania zasługuje również logo firmy, ten model ma wyjątkowo ładne i pięknie wkomponowane w grafikę logo na ramie. Tylko jeden element pozostawia wiele do życzenia - dzwonek, który jest standardowym, najprostszym modelem - nie pasującym wizualnie do całego roweru. Na szczęście na rynku jest mnóstwo fantazyjnych dzwonków, z których właścicielka Art Deco będzie mogła wybrać sobie ten jedyny, pasujący najlepiej do niej i do jej roweru.

Napęd

Jak na prawdziwego mieszczucha przystało, Art Deco może pochwalić się wewnętrznymi przerzutkami, a łańcuch przykrywa osłona. Za zmianę biegów odpowiedzialny jest shimanowski Nexus.

Shimano Nexusfot. MB

Wygodna obrotowa manetka na kierownicy pozwala na wybranie jednego z trzech dostępnych biegów. Jeździłam głównie na środkowym przełożeniu, czyli dwójeczce. Najtwardsze przełożenie użyłam kilka razy na równej i pustej drodze dla rowerów. Natomiast najlżejszy bieg, przydał mi się przy podjeżdżaniu pod skarpę warszawską, choć wtedy marzyłam o tym, by dało się przekręcić manetkę o jeszcze jedno położenie. Niemniej jednak uważam, że trzybiegowy system w warunkach miejskich sprawdza się wystarczająco, a trochę wysiłku tylko pozytywnie wpłynie na kondycję osób ujeżdżających Art Deco 3.0.

Hamulce

Przedni hamulec to V-brake sygnowany przez firmę Promax. Działa bez zarzutu, płynnie spowalnia rower i należy traktować go jako hamulec główny. Pomocniczym hamulcem jest torpedo, czyli hamulec, który znajduje się w piaście tylnego koła.

torpedofot. MB

Hamowanie odbywa się przez naciskanie na pedał w taki sposób, jakby się chciało zakręcić korbą do tyłu. Hamulce działają bardzo dobrze i nie miałam problemów, by wyhamować przed amatorami spacerów po drogach dla rowerów. Minusem takiego rozwiązania jest to, że wymiana dętki jest bardziej skomplikowanym procesem, niż w przypadku hamulców tarczowych czy „obręczowych”, oraz to, że nie można swobodnie stanąć obiema nogami na pedałach, gdyż skończyć się to może zblokowaniem tylnego koła...

Rama

Szkieletem Rometa Art Deco jest hydroformowana, aluminiowa rama z popularnego stopu 6061. Rama jest solidna, a odpowiednią sztywność całej konstrukcji zapewnia dodatkowa rura wspawana kilkanaście centymetrów nad mufą supportu. A propos spawów, są one bardzo starannie wykonane i zdobią całą konstrukcję.

„Rama pokaże jaka z Ciebie dama”, tak mawiał mój dziadek, z którym wybierałam swój pierwszy rower. Damka, o której wspominał powinna umożliwić kobiecie swobodne zejście z siodełka (z gracją!), a także jazdę w długiej sukience czy płaszczu. Art Deco, dzięki ramie wyjątkowo przyjaznej damom, umożliwia Jazdę w zwiewnej sukience, jak i jesiennym, dłuższym płaszczu. Jest wygodnie, miło i bezpiecznie.

moda i rowerfot. MB

Jako że Romet Art Deco został stworzony do jazdy przez cały rok, producenci pomyśleli o tym, by konstrukcja ramy współgrała z przeróżną kobiecą garderobą. Stworzyli ramę, która nie stawia przed nami żadnych modowych ograniczeń.

Akcesoria

Jeśli chodzi o kwestię akcesoriów, to Romet Art Deco jest naprawdę bogato wyposażony. Zacznijmy od oświetlenia zasilanego z dynama wbudowanego w piastę przedniego koła. Przednia lampa świeci ciągłym, jasnym, światłem barwy białej, które nie jest tylko światełkiem pozycyjnym. Po zmroku, jadąc przez park widziałam wyraźnie przed sobą nierówności w asfalcie, czy inne przeszkody. Lampka ta do poruszania się po mieście, które lepiej lub gorzej ale jest oświetlone - w zupełności wystarczy. Tylna lampka, choć też jak i przednia nie „mryga”, jest dobrze widoczna z daleka dla innych użytkowników drogi. Oświetlenie włącza się wygodnym przełącznikiem znajdującym się przy przedniej lampce.

bagażnik, błotniki, oświetleniefot. MB

Poza tym Art Deco posiada bagażnik, pełne błotniki, osłonę łańcucha - dzięki temu naprawdę wiele potrafi. Jazda w deszczu? Żaden problem! Montaż sakw, umocowanie torby? Proszę bardzo! Powrót do domu po zmierzchu? Nie ma sprawy! Niezależna kobieta doceni te cechy.

Waga

Romet Art Deco 3 jest rowerem miejskim, a to oznacza, że służył mi do dojazdu do pracy, na spotkania z przyjaciółmi, relaksu w kawiarni czy na miejskiej plaży. Pod koniec każdego dnia powinnam samodzielnie wnieść go na trzecie piętro, a każdego ranka go znieść. Rower waży 15 kg, co jest standardem w tym segmencie rowerów, ale oznacza też, że wniesienie go nawet na pierwsze piętro staje się dla mnie problemem. Jest przez to mało poręczny i niestety nie zdołałabym sobie z nim poradzić bez pomocy np. uprzejmego sąsiada. Wiadomo, coś za coś - solidny jednoślad, wyposażony w błotniki, bagażnik, dynamo etc. nie może być lekki jak pozbawiona tych akcesoriów carbonowa szosówka... a szkoda. Rower ten jest też na tyle duży (rozmiar S), że do windy wchodzi tylko pionowo, gdzie postawienie go na tylnym kole, przez brak ręcznego hamulca tylnego też nastręcza trochę trudności.

 

Podsumowanie

Romet Art Deco 3 ujął mnie swoim wyglądem. Posiada modne wzornictwo, estetyczne i solidnie wykonane pojedyncze elementy, a przy tym jest sprzętem, który z pewnością posłuży lata. Gdyby nie zbyt twardy amortyzator i duża waga (typowa dla rowerów miejskich), byłby dla mnie miejskim rowerem idealnym. Tak czy inaczej bez zastanowienia pojechałabym nim zarówno do biura, jak i na kawę z przyjaciółkami. Pod warunkiem, że kawiarnia nie byłaby na trzecim piętrze...

Więcej informacji na stronie producenta

Więcej o:
Komentarze (15)
Romet Art Deco 3.0 - miejska elegancja [TEST]
Zaloguj się
  • xrnzaaas200

    Oceniono 30 razy 26

    "Art Deco - nazwa tego modelu mówi nam bardzo wiele o jego wyglądzie. Art Deco bowiem, to styl w sztuce charakteryzujący się bogatą dekoracją, płynnością i falistością zdobień, ale przede wszystkim połączeniem nowoczesności i prostoty. Taki właśnie jest miejski Romet - posiada delikatne, dziewczęce grafiki, zgrabny kształt ramy (a co za tym idzie całego roweru) oraz kolor, który ani nie jest wyzywający, ani nudny, i jednocześnie bardzo uniwersalny - pasujący do każdej kreacji."
    Przekleiliście ten marketingowy bełkot z ulotki reklamowej Rometa?

  • window_licker

    Oceniono 20 razy 20

    jeździłbym...

  • radar5

    Oceniono 17 razy 15

    "Jako że jestem kobietą niezależną" - no to trzeba gdzieś dodać jeszcze reklamę karmy dla kotów. :)

  • klm747

    Oceniono 20 razy 6

    co ma torpedo w tylnej piaście, do utrudnionej wymiany dętki??
    cały "artykuł" to sranie w banie, czyli kryptoreklama chińskiej tandety Rometu...

  • dokto

    Oceniono 4 razy 4

    Mam 3 pytania:
    Czy na rowerach nie miejskich nie siedzimy cały czas?
    W której kawiarni i na której miejskiej plaży można się relaksować rowerem Art. deco?
    Jak niezależna kobieta była w stanie sama sfilmować swoją jazdę na rowerze?

  • mgrzemow

    Oceniono 6 razy 4

    Nie podwiewa?

  • radar5

    Oceniono 2 razy 2

    Ten Zoom z przodu to nawet zabawne jest. :)

  • witajtabloidzie

    Oceniono 1 raz 1

    "Gięta kierownica jest bardzo wygodna i znajduje się tam gdzie potrzeba" - to bardzo ważne, gdyby bowiem kierownica znajdowała się nad tylnym kołem, to dunkcjonalność roweru byłaby gorsza. Na szczęście Romet postawił na sprawdzone rozwiązanie, choć pewnie długo się nad tym zastanawiali.

  • gostek_gostek

    Oceniono 2 razy 0

    Okropny. Tego nie można porównać do nawet najtańszej włoskiej czy Holenderskiej konkurencji. W cenie ok 2 - 2,5 mamy prawdziwe holenderskie klasyki ze wszystkim co potrzebne jest w mieście.
    Rower z Rometu jest po prostu obrzydliwie brzydki w porównaniu do konkurencji i to nie jest kwestia gustu. Jest to po prostu ordynarna chińska wytłoczka. Do tego przedziwne komponenty. Amortyzator zupełnie z tyłka wzięty, hamulce... dlaczego nie w piastach? Gdzie "bezoporowe" dynamo? Litości! Wstyd tym pokazać się na mieście!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX