Rowerem w miasta: Człowiek - kura

Poniższy tekst dedykuję redaktorom Wiadomości TVN z 16 stycznia 2014, a także policjantom dbającym o bezpieczeństwo pieszych, karzących ich mandatami za przechodzenie na czerwonym świetle

Jeśli szybki samochód widzi mężczyznę, kobietę lub dziecko, nianię pchającą wózek z niemowlęciem, psa, lub kurę na swojej drodze, wydaje głośny, nieprzyjemny dla ucha, alarmujący dźwięk mający skłonić mężczyznę, kobietę, dziecko, psa lub kurę by ustąpiły mu drogi. Od starszej pani, dziecka, niani, psa lub kury oczekuje się, by udały się w bezpieczne miejsce tak szybko, jak to tylko możliwe. Wielu zmotoryzowanych oczekuje, by wymienione osoby lub zwierzęta zrobiły to biegiem; w praktyce większość z wyżej wymienionych faktycznie ucieka się do biegu.

Takie teksty tworzył w roku 1932 Albert Haddock - autor komicznych felietonów, prawnik, który w latach dwudziestych XX wieku przygotowywał się do roli posła do parlamentu. Jako A. P. Herbert regularnie pisywał w tygodniku Punch. Kolumna, którą prowadził, była parodią analogicznych tekstów popularyzujących prawo, a publikowanych gdzie indziej. Wykpiwał w nich sędziów, adwokatów, prokuratorów i policję. Był wielokrotnie przedmiotem ataków i oskarżeń prokuratorskich. Ostro sprzeciwiał się brakowi ograniczeń prędkości w Wielkiej Brytanii. Czytając poniższy tekst warto wiedzieć, że w latach 1930 - 1934 zmotoryzowani mieli prawo poruszać się z dowolną prędkością na dowolnej ulicy czy drodze. Poniższy opis fikcyjnej rozprawy sądowej uwypukla sposoby postrzegania prawa do korzystania z jezdni odczuwane ówcześnie przez wielu zmotoryzowanych. Są one szczegółowo omówione w publikacji Carltona Reida: Drogi nie były budowane dla samochodów (Roads Were not Built for Cars).

Człowiek Kura

MR. ALBERT HADDOCK stawił się dzisiaj na rozprawie w sądzie przy ulicy Marlborough.

Mr. Slit (prokurator): Policja, wysoki sądzie, uważa, że oskarżony powinien zostać surowo osądzony, ale dokładnie nie wie za co. Nie po raz pierwszy Pan Haddock utrudniał pracę policji swoim zachowaniem, które było oczywiście niepożądane, ale trudne do zakwalifikowania jako wykroczenie lub przestępstwo. Czternastego dnia bieżącego miesiąca został zatrzymany przez posterunkowego Buciora na Piccadilly, który skierował go do aresztu przy Vine Street; obecnie jest oskarżony o:

(a) Czynną napaść
(b) Zamiar lub popełnienie czynu szkodliwego społecznie
(c) Zachowanie mające na celu zakłócenie spokoju społecznego
(d) Zakłócenie płynności ruchu
(e) Próbę naruszenia nietykalności cielesnej
(f) Agresywne i obraźliwe zachowanie w stosunku do osób trzecich
(g) Stosowanie zagrażających bezpieczeństwu gestów i słów
(h) Sprowokowanie zamieszania publicznego.

Jeśli żadne z tych oskarżeń nie zostanie uznane za możliwe do udowodnienia, poproszę Wysoką Ławę Przysięgłych o wydanie nakazu skierowania oskarżonego na przymusowe leczenie psychiatryczne na podstawie Ustawy o Ochronie Zdrowia Psychicznego.

Oskarżony jest bardzo szybkim biegaczem, po południu czternastego dnia bieżącego miesiąca, w czasie gdy zarówno na jezdni jak i na chodniku poruszały się duże liczby ludzi widziano go jak szybko biegł po chodniku -

Sędzia prowadzący: Czy wystąpiła jakaś kolizja z osobami poruszającymi się pieszo?

Mr. Slit: Nie, sir - nie miała miejsce jakakolwiek kolizja, nikt też nie odniósł obrażeń.

Sędzia: O co więc chodzi? Nie było naruszenia nietykalności ?

Mr. Slit: Nie, sir; ale jak Pan sobie zdaje sprawę, mógł wystąpić przypadek czynnej napaści bez naruszenia nietykalności cielesnej. Chciałbym poinformować Wysoki Sąd, że oskarżony miał na sobie bardzo osobliwe elementy wyposażenia osobistego, takie jak szorty i obuwie sportowe, do pasa miał przymocowaną dużą trąbkę stosowaną w samochodach do wydawania sygnałów dźwiękowych o bardzo nieprzyjemnej, przeraźliwej - nawet powiem: obezwładniającej barwie. Gdy poruszał się po chodniku, mijając kolejnych przechodniów stale uruchamiał ten sygnał i wołał: "Uwaga! Nadbiegam!" a nawet, w pewnym momencie, "Jeśli nie będziesz uważał, ulegniesz obrażeniom!" Wiele osób, ostrzeżonych i zaalarmowanych tym dźwiękiem uskakiwało z drogi lub zmieniało kierunek by przepuścić oskarżonego; jedna lub dwie osoby w podeszłym wieku, reagując na dźwięk dochodzący z tyłu, myśląc, że to samochód wpadły na chodnik, uskakując w panice, co na pewno nie było korzystne dla ich zmęczonych serc i sfatygowanych nerwów. Na tej podstawie, Wysoki sądzie, prosimy Ławę Przysięgłych o uznanie go winnym.

Posterunkowy Bucior (ujawnia przesłanki aresztowania): Oskarżony,  w momencie, gdy został aresztowany, wygłosił oświadczenie. Powiedział "o co ci do k..wy nędzy chodzi?"

Magistrat: Proszę, proszę, panie posterunkowy, proszę nie owijać sprawy w bawełnę. Co powiedział oskarżony?

Świadek: Powiedział, "Co do jasnej k nędzy -"

Sędzia: Nie, nie, w protokole muszą się znaleźć konkretne słowa. Sąd to nie przedszkole.

Świadek (powtórzył treść rzekomego oświadczenia oskarżonego i kontynuował): Odpowiedziałem, "Nie chcę mieć tutaj do czynienia ze słowami powszechnie uważanymi za obraźliwe - rozumie pan?". Oskarżony odparł: "Prowadzę szkolenie pieszych w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego."

Zebrał się tłum, który przyjął agresywną postawę, z tego względu zdecydowałem się odprowadzić oskarżonego do aresztu, dla zapewnienia mu bezpieczeństwa.

Sędzia: Dla zapewnienia mu bezpieczeństwa? Nie widział Pan zagrożenia stwarzanego dla życia i zdrowia innych?

Świadek : Nie, proszę sądu, poruszał się robiąc uniki w lewo i w prawo.

Haddock (poproszony o oświadczenie, powiedział): Szybkość to postęp, wasza wysokość, szybkość to istota postępu. Szybkość ekscytuje dziennikarzy. Szybkość to temat na pierwszą stronę gazet. Szybkość--

Sędzia: O co tutaj chodzi?

Świadek: Mówiłem, wysoki sądzie, o tym, że szybki ruch z miejsca na miejsce był jednym z osiągnięć i kluczowych czynników rozwoju współczesnej cywilizacji. W ruchu drogowym nie obowiązują jakiekolwiek staromodne limity prędkości na jezdni czy chodniku. Możemy prowadzić nasze samochody z taką prędkością, jaką uważamy za stosowną, dbając o to, by nikogo ani nic nie potrącić. Po prostu zachowywałem się jak samochód.

Sędzia: Proszę przyprowadzić biegłego medyka.

Świadek (kontynuując): Wszystkie samochody poruszają się szybciej. Ale niektóre poruszają się szybciej niż inne. Wtedy, gdy wolniejszy samochód wyprzedza inny poruszający się wolniej wydaje głośny i nieprzyjemny dźwięk by ten ustąpił mu miejsca i zjechał z drogi--

Sędzia: Żeby ostrzec o zbliżaniu się.

Świadek: Jak pan uważa. A jeśli szybki samochód widzi mężczyznę, kobietę lub dziecko, nianię prowadzącą wózek z niemowlęciem, psa lub kurę na swojej drodze, wydaje głośny, nieprzyjemny dla ucha, alarmujący dźwięk mający skłonić mężczyznę, kobietę, dziecko, psa lub kurę by ustąpiły drogi. Od starszej pani, dziecka, niani, psa lub kury oczekuje się, by udały się w bezpieczne miejsce tak szybko, jak to tylko możliwe. Wielu zmotoryzowanych oczekuje, by wymienione osoby lub zwierzęta zrobiły to biegiem; w praktyce większość z wymienionych faktycznie ucieka się do biegu. Nikt nie uważa, że jest to przejaw złych manier lub w jakimkolwiek stopniu niestosowne. Po prostu zachowywałem się tak jak samochód --.

Sędzia: Ale--

Świadek: Wynikiem tego jest to, że mężczyźni, kobiety i dzieci stają się coraz bardziej sprawne w ustępowaniu drogi; kura pod tym względem wykazuje najwyższe kompetencje, a polityka rządu i działalność policji nie prowadzi do redukowania prędkości samochodów (tłumacząc, że to byłoby fantastyczne i fatalne jednocześnie), ale do zwiększenia prędkości reagowania i poruszania się pieszych. Jest nadzieja, że pieszych będzie można wyedukować by stawali się tak uważni
i sprawni, by chociaż w pewnym stopniu osiągnąć sprawność kury. Kura, wasza wysokość-- wysoki sądzie, chciałbym przywołać tutaj kurę, w średnim wieku, by przedstawić dowód rzeczowy-

Sędzia (uprzejmie): Bardzo dobrze, panie Haddock. Za chwilę stawi się tutaj doktor i przyniesie kurę.

Świadek: Kura, wysoki sądzie, ma bardzo ruchliwą i elastyczną szyję, ma oczy z obu stron głowy, tak, że potrafi jednocześnie obserwować otoczenie po swojej prawej i lewej stronie. Dzięki stałym, nieznacznym ruchom głowy udaje się jej dostrzec samochody zbliżające się bezszelestnie od tyłu; dysponuje wyjątkowo rozwiniętą szybkością reakcji i możliwością natychmiastowego przyspieszania w nagłej potrzebie. Mówiąc krótko, jest idealnym pieszym. Z racji występowania istotnych różnic cech naturalnych wykształcenie człowieka - kury, zajmie nam trochę czasu ale notujemy postęp.

Problemem jest, wasza wysokość, fakt, że proces edukacji nie jest ciągły. Chodniki nie nadążyły za zmianami, które miały miejsce na jezdniach. Na jezdniach ruch odbywa się z największą prędkością, podczas gdy na chodnikach odbywa się z prędkością, która nie jest ani wysoka, ani niska. Człowiek, który może szybko biec musi zmagać się z tym samym powolnym ruchem tłumu ludzi, którzy biegną wolniej lub nawet w ogóle nie są w stanie biec. Występuje tutaj, w związku z tym, znaczne marnotrawstwo zasobów energii i potencjalnej prędkości; a prędkość jak powiedziałem, jest źródłem osiągnięć, marnowanie tego potencjału nie daje się niczym usprawiedliwić. Poza tym, śnięty pieszy, który zwiększył uwagę przechodząc na drugą stronę ulicy może, gdy już wejdzie na chodnik, popaść znowu w swoistą śpiączkę lub stupor i znowu zacząć iść spokojnie w swoim słodkim tempie. Każdy krok, który stawia na chodniku zawiesza proces edukacji, jest to krok oddalający go od celu jakim jest uzyskanie zdolności człowieka - kury.

A więc, wasza wysokość, zachowywałem się jak samochód. Chociaż nie posiadam samochodu, lubię prędkość. Lubię pędzić i robić uniki, ciesząc się ze swojej siły i zręczności, zależy mi także na tym, by pokazać innym że mogę poruszać się szybciej niż inni. Ponadto, w ciągu dnia mam zwykle bardzo wiele spraw do załatwienia, sprawy te są ważniejsze niż sprawy innych ludzi. Dlaczego mam tracić czas poruszając się po chodniku wolniej niż jestem w stanie, znosząc obecność starych fląder, które się nigdzie nie spieszą i nie są w stanie poruszać się szybciej nawet gdyby się spieszyły?

Stwierdziłem, wysoki sądzie, że gdy poruszałem się szybko wykonując uniki i zręcznie przebijając się przez tłum bez dawania odpowiedniego sygnału dźwiękowego potrącałem stare flądry i czasami powodowałem upadki, a stare wiedźmy oczywiście irytowały się na mnie. Ale teraz, gdy uruchamiam mój mały sygnał uskakują z drogi i pozostają zupełnie bezpieczne. W ten sposób utrzymuję je w dobrej formie i zdolności do sprawnego poruszania się po ulicach, co można by osiągnąć gdyby wszyscy ludzie szybko poruszający się po nich stosowali te same środki co ja. Nie rozumiem więc o co tyle hałasu, wysoki sądzie lub drogi starszy sędzio, lub wasza wysokość, jak Panu pasuje.

Sędzia: Przekażę oskarżonego pod kuratelę biegłego medyka, który sprawdzi stan jego umysłu, ale o ile orzeczenie biegłego nie zaleci jego zatrzymania, nie wydaje mi się, by zaistniał przypadek, co do którego sąd miałby wydać wyrok.

Oskarżony nie naruszył czyjejkolwiek nietykalności osobistej, lub, jeśli przyjąć takie stanowisko, każdy zmotoryzowany uruchamiając sygnał dźwiękowy narusza nietykalność. Nie wykazał on czynnego zamiaru naruszenia nietykalności cielesnej, nawet podjął celowe działania prowadzące do uniknięcia takich sytuacji. Nie zakłócił płynności ruchu, poza sytuacją, w której jego aresztowanie przyciągnęło uwagę tłumu; ale to posterunkowy, a nie oskarżony może być uznany za winnego. Jak dotąd, zakłócając płynności ruchu spowodował, że centralna część chodnika została uwolniona, umożliwiając szybszym pieszym chodzenie z większą prędkością. Szybki samochód, który powoduje, że wolniej poruszający się pojazd zjeżdża bliżej krawędzi jezdni nie powoduje zakłócenia płynności ruchu, ani też, w warunkach braku użycia obraźliwych słów lub gestów, jego kierowca nie będzie oskarżony o zachowanie prowadzące do zakłócenia spokoju społecznego.

Wydanie dźwięku nie stanowi zagrożenia ale jest ostrzeżeniem, dobroczynnym i nieobraźliwym w swojej intencji. Człowiek, który widzi, że mógł innego potrącić i świadomie powstrzymał się od ostrzeżenia go byłby potworem i jeśli spowodowałby wypadek ponosiłby podwójną odpowiedzialność przed prawem. Chociaż dźwięk może brzmieć mało melodyjnie i surowo, użycie pojedynczego dźwięku na Piccadilly w czasie dużego ruchu pieszych nie może być uznawane w świetle prawa za uciążliwość gdy trzysta lub czterysta podobnych dźwięków daje się słyszeć w promieniu kilkuset jardów.

Zachowanie oskarżonego było niestandardowe, ale innowacyjny sposób zachowania nie może być uznany nieuchronnie za przestępstwo, chociaż może być przejawem imbecylizmu. Przemieszczanie się pierwszego samochodu wzdłuż ulicy Piccadilly było niewątpliwie zaskakujące i alarmujące dla wielu osób, tak jak przemieszczanie się oskarżonego po chodniku ulicy Piccadilly było uznane za takie.

Nie tak wiele lat temu przecież uważano, że dopuszczenie szybko poruszającej się maszyny do ruchu po drodze - maszyny która ryczała jak smok na wszystkich, znajdujących się na jej drodze - jest czymś potwornym - maszyna rościła sobie pretensję do wyższego statusu niż status poruszającego się pieszo obywatela na podstawie jedynie swojej prędkości i siły. Wyglądało to na stosowanie zdyskredytowanej doktryny zakładającej że Siła Ma Rację. Jednakże ta kiedyś potworna rzecz jest obecnie akceptowana jako normalna część naszego życia. A więc jeśli pozwalamy na to, by nadzwyczajne zachowanie zostało uznane za normę na naszych drogach, musimy oczekiwać, że w końcu przeskoczy ona wąski ściek i krawężnik i stanie się normą na naszych chodnikach. Jak wyraził to oskarżony, na chodnikach nie obowiązują żadne limity prędkości i jeśli nie powoduje to żadnej szkody lub zła, człowiek może poruszać się po chodniku tak szybko, jak to uważa za stosowne.

Pieszyrys. Marek Raczkowski

Nie mam żadnej wątpliwości, że wspaniałe zalety prędkości i hałasu zostaną w coraz wyższym stopniu docenione, odrzucimy staromodne i niespójne zasady zachowania się pieszych. Każdy pieszy będzie zobowiązany do noszenia świateł, odblasków i trąbki i do poruszania się tak szybko jak tylko może na swoim kawałku chodnika, który będzie mu przypisany, zgodnie ze swoimi możliwościami i prędkością. To przyczyni się na pewno do poprawy charakteru narodowego i wesprze osoby dbające o przestrzeganie prawa, ponieważ wolne chodzenie piechotą prowadzi do spacerowania, a spacerowanie do nagabywania, a od nagabywania tylko krótki krok prowadzi do stręczycielstwa z zamiarem popełnienia ciężkiego przestępstwa.

Jednakże nie osiągnęliśmy jeszcze takiego szczebla rozwoju cywilizacyjnego, być może to właśnie pan Haddock, jak inni pionierzy cywilizacji, będzie musiał zostać zamknięty w specjalnym zakładzie. Wykonać.

dr Piotr Kuropatwiński

Dr Piotr Kuropatwiński, od wiosny 2010 roku wiceprezydent Europejskiej Federacji Cyklistów, pracuje w charakterze starszego wykładowcy w Katedrze Polityki Gospodarczej Uniwersytetu Gdańskiego. Od 1999 roku uczestniczy lub inicjuje i współorganizuje szereg inicjatyw mających na celu poprawę jakości życia w wybranych miastach i gminach Pomorza (w tym oczywiście w Gdańsku), traktując rozwój komunikacji rowerowej nie jako cel sam w sobie, ale jako narzędzie rozwoju regionu. Najpełniej dał temu wyraz w "Zielonej Księdze": "Koncepcji rozwoju systemu komunikacji rowerowej województwa pomorskiego" dostępnej m.in. na stronie internetowej Pomorskiego Stowarzyszenia 'Wspólna Europa'. W 2010 roku wraz z zespołem PSWE opracował założenia Gdańskiej Karty Mobilności Aktywnej, podpisanej przez przedstawicieli kilkunastu gmin i miast Pomorza i innych regionów kraju - stanowi ona fundament powstałej w kolejnym roku Polskiej Unii Mobilności Aktywnej (PUMA) - organizacji zrzeszających innowacyjnie myślące o sprawach rozwoju lokalnego samorządy lokalne. W odróżnieniu od wielu promotorów roweru główną uwagę kieruje na pokazywanie zalet rozwoju ruchu rowerowego, który odbywa się, a także może i ma prawo odbywać się bezpiecznie i komfortowo na zwykłej sieci ulicznej, a nie tylko i nie głównie na specjalnie wyznaczonych udogodnieniach (drogach dla rowerów), tworzonych niestety w Polsce nadal głównie kosztem przestrzeni chodników lub terenów zielonych

Więcej o:
Komentarze (6)
Rowerem w miasta: Człowiek - kura
Zaloguj się
  • uthark

    Oceniono 21 razy 17

    Trafne. U nas w dalszym ciągu wielu uważa, że samochód stoi wyżej w hierarchii niż rower czy pieszy i oczekują, że rowerzysta będzie zawsze ustępował kierowcy. Na szczęście, nie wszyscy tak uważają i coraz częściej rowerzysta, mający pierwszeństwo, jest przepuszczany przez kierowców.

    Niestety, jest także pewna grupa rowerzystów, którzy jeżdżą po chodnikach i oczekują, że pieszy odskoczy gdzieś na bok, żeby zrobić miejsce rowerzyście. Nie rób drugiemu, co Tobie niemiłe.

  • instatunascendi27

    Oceniono 1 raz 1

    Rewelacyjny artykuł. :)))) O tempora, o mores :)))))) Nie wiem, jak to zabrzmi, ale jest to, w mojej ocenie, najlepszy artykuł Pana Kuropatwińskiego...............

  • bik4done

    0

    Jestem tolerancyjny.
    Spotykając kurę na ścieżce rowerowej, obok której biegnie chodnik mam tylko jedno zyczenie, aby poruszała się jak wolno jadący rower - po prawej stronie ścieżki, nie zmieniała pasa ruchu bez sygnalizacji, no i - rzecz jasna - miała włączone oświetlenie.

  • apendula_niewdziosek

    Oceniono 17 razy -7

    Hmmmmm, to jakaś subtelna aluzja do rowerzystów pędzących chodnikiem i dzwoniących na pieszych?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX