Trenując mistrzów, czyli Narodowy Projekt Rozwoju Kolarstwa

Maja Włoszczowska, Michał Kwiatkowski, Rafał Majka - to nazwiska, które rozgrzewają emocje polskich kibiców. Ich sukcesy śledzi z zapartym tchem coraz większa liczba Polaków. Czy kolarstwo ma szansę awansować na naszą nową dyscyplinę narodową? Jak wygląda trening przyszłych mistrzów i czy już możemy czekać na rozkwit nowych talentów?

Pod koniec października ruszył pilotażowy Narodowy Projekt Rozwoju Kolarstwa. Polski Związek Kolarski (PZKol) za cel stawia sobie wyłonienie, a następnie trening młodych talentów, które w przyszłości zasilą szeregi kadry narodowej. W 4 województwach - dolnośląskim, kujawsko-pomorskim, śląskim i wielkopolskim uruchomiono 61 szkółek kolarskich. Jak zapewnia PZKol treningi prowadzone są przez doświadczonych trenerów. Projekt jest częścią większej strategii związku, której celem jest oczywiście rozwój polskiego kolarstwa.

Zobacz też: Jak kształtować wytrzymałość?

Wczesna rekrutacja

Do tej pory to przede wszystkim firmy - sponsorzy własnych drużyn kolarskich - inwestowały w młode talenty, w ten sposób pozyskując najlepszych przyszłych zawodników. Czy program PZKol ma szansę rywalizować z nimi? Raczej nie, gdyż liczba miejsc w kadrze narodowej, która ma wieńczyć drogę adepta dwóch kółek w Narodowym Projekcie Rozwoju Kolarstwa jest ograniczona. Obok niego z pewnością nadal będzie funkcjonował system drużyn, wspieranych przez znane marki. Jedna z nich, rodzima firma KROSS, właśnie podjęła kroki zmierzające do zacieśniania współpracy z Niepublicznym Liceum Ogólnokształcącym Szkołą Mistrzostwa Sportów Olimpijskich w Żywcu. Trenerem młodych zawodników kolarstwa jest Kornel Osicki, który na co dzień jeździ w barwach Kross Racing Team.

- Współpraca z juniorami daje naprawdę dużą satysfakcję. Cieszę się, że marka zainteresowała się szkołą i utworzy wkrótce KROSS SMS Żywiec Junior Team. To duża szansa dla młodych ludzi, a w przyszłości również nasz team może na tym zyskać - mówi Osicki.

Grupa juniorska otrzyma od firmy niezbędny sprzęt (rowery górskie i szosowe) oraz inne wsparcie, które ułatwi im treningi i dalsze szkolenie. Marka zakłada długofalową współpracę ze szkołą, a program zaplanowany jest na kilka lat.

Wsparcie PZKol

Jaką drogą pójdzie rozwój polskiego kolarstwa? W dużej mierze zależy to od kondycji PZKol, który niestety boryka się z dużymi długami. Brakuje środków finansowania, mimo iż kolarstwo zostało uznane przez Ministerstwo Sportu i Turystyki za sport strategiczny, a w związku z tym przeznaczyło na rozwój tej dyscypliny spory kawałek budżetowego tortu (8,5 mln złotych). Niestety kolarstwo nie jest dla sponsorów tak atrakcyjną dyscypliną jak np. piłka nożna czy siatkówka i nie ma zbyt wielu firm, które chętnie angażują w jej finansowanie. Taka pomoc na pewno przydałaby się obok wsparcia ze strony państwa.

Zobacz też: Na rower z dzieckiem, jak to robić bezpiecznie

Tym bardziej, że kolarstwo - jak każda dyscyplina wymaga dużych nakładów finansowych. Kolarz w profesjonalnej drużynie MTB posiada przynajmniej kilka rowerów (treningowy, szosowy i na zawody), które warte są kilkadziesiąt tysięcy złotych. Do tego, zespół różnych specjalistów czuwa nad dobrą formą zawodnika i stanem technicznym jego sprzętu. Kolarz kilka razy w roku przechodzi także testy wydolnościowe, wyjeżdża na zgrupowania oraz oczywiście na zawody (również zagraniczne). To wszystko generuje ogromne koszty, którym sprostać mogą jedynie duże marki.

I co dalej?

Narodowy Projekt Rozwoju Kolarstwa jest pewną nowością, gdyż do tej pory nie było długofalowego programu szkolenia młodzieży. PZKol ze względu na ograniczenia budżetowe wspierał (poza zawodowymi kolarzami) jedynie bardzo uzdolnionych juniorów. Głównymi sponsorami początkujących zawodników, jak w wielu dyscyplinach w Polsce, byli po prostu ich rodzice. Z całą pewnością Narodowy Projekt Rozwoju Kolarstwa pozwoli na popularyzację dyscypliny wśród najmłodszych oraz umożliwi szybkie rekrutowanie najbardziej utalentowanych przyszłych mistrzów. Jedynie czas pokaże, czy projekt będzie prowadzony na wysokim poziomie, a budżet od Ministerstwa Sportu i Turystyki okaże się wystarczający. Być może, podobnie jak kiedyś w wypadku skoków narciarskich, za sukcesami naszych zawodników pójdą również pieniądze i wsparcie ze strony sponsorów.

Przyszłość profesjonalnego kolarstwa w naszym kraju wciąż stoi pod dużym znakiem zapytania. Z jednej strony mamy utytułowanych rowerzystów, którzy rozpalają wyobraźnię Polaków, z drugiej dopiero teraz rusza program szkolenia najmłodszych zawodników pod egidą PZKol. Wygląda na to, że mamy wiele lat do nadrobienia, a na sukcesy pierwszych wychowanków szkółek będziemy musieli jeszcze trochę poczekać.