Rowerzyści, jest co świętować!

Gołym okiem widać, że rowery są w Polsce na fali wznoszącej. Oto lista powodów do świętowania.

Na początku czerwca kilkudziesięciu miejscach w Polsce tysiące rowerzystek i rowerzystów po raz kolejny celebrowały Weekend Polska na Rowery. Oczywiście sam fakt jazdy rowerem jest już wystarczającym powodem do radości, ale może warto przy okazji tego święta zadać sobie pytanie, co takiego stało się w ciągu ostatniego roku? Co właściwie świętowaliśmy i co chcielibyśmy świętować za rok?

Pierwszy powód jest całkiem świeży - 3 czerwca Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju oraz Spraw Wewnętrznych uruchomiły konsultacje społeczne od dawna oczekiwanego rozporządzenia w sprawie znaków drogowych. To m.in. efekt pracy mianowanego w zeszłym roku pełnomocnika ds. rozwoju ruchu rowerowego przy Ministerstwie Infrastruktury (sama nominacja też jest powodem do świętowania). Rozporządzenie ma umożliwić samorządom stosowanie takich rozwiązań jak śluzy rowerowe czy dopuszczenie ruchu pod prąd oraz po buspasach. Rozwiązania te zwiększyć mogą bezpieczeństwo rowerzystów i komfort poruszania się po mieście. Część z nich została wpisana do prawa o ruchu drogowym już w „rowerowej” nowelizacji ustawy w 2011 roku, ale bez rozporządzeń wiele samorządów nie chciało ich stosować. Uwaga: to dopiero konsultacje - warto dać znać ministerstwom, jeśli coś nam się w projekcie nie podoba!

Jesteśmy w rowerowej Europie

To nie jedyne prawne powody do świętowania. Kilka tygodni temu prezydent podpisał nowelizację Prawa wodnego. Nowelizacja ma ułatwić budowę dróg rowerowych i wytyczanie szlaków turystycznych wzdłuż rzek oraz umożliwia jazdę rowerem po wałach przeciwpowodziowych. Dzięki temu Polska wreszcie dołącza do rowerowej Europy, którą od Loary po Dunaj i od Łaby po Kanał Południowy przecinają setki kilometrów nadrzecznych tras rowerowych. To szczególnie ważne dla takich miejsc jak Śląsk, Wielkopolska, Pomorze czy Polska Wschodnia, które mogą stać się rowerowymi rajami dla turystów rowerowych z całej Europy i zacząć na tym zyskiwać również gospodarczo. Ważne w nowelizacji jest też to, że był to projekt prezydencki, widać więc, że turystyka rowerowa weszła na salony władzy.

Wreszcie kolejnym dokumentem, w związku z którym wznieść warto ostrożny pierwszy toast płynem izotonicznym, jest Krajowa Polityka Miejska, przygotowana również przez MIiR. Ministerstwo opublikowało w tym roku pierwszą wersję dokumentu, w którym wskazano m.in. na potrzebę takich zmian prawnych, które służyć będą rozwojowi ruchu rowerowego. W dokumencie czytamy: „Władze miast zdecydowanie powinny postawić na (...) uspokojenie ruchu samochodowego (priorytet bezpieczeństwa ruchu nad szybkością przejazdu przez centrum czy dzielnice mieszkaniowe) [i rozwiązania] preferujące ruch rowerowy i zachęcające do poruszania się pieszo". Krajowa Polityka Miejska nie zmusi samorządowców do wydawania pieniędzy na podnóżki dla rowerzystów i piętrowe parkingi rowerowe, ale może przyczynić się do dalszych pozytywnych zmian prawnych, będzie również podstawą do planowania wydatków ze środków krajowych i unijnych w taki sposób, aby wspierać transport publiczny i rowerowy, a nie jedynie ruch prywatnych samochodów.

Miliony na rowery

Jednak na samych dokumentach, choćby najlepiej napisanych, nie da się daleko zajechać. Dlatego kolejną rzeczą godną świętowania jest dynamiczny rozwój infrastrukturalny w poszczególnych polskich miastach. Do wiodących od lat Wrocławia i Gdańska dołączają choćby Warszawa czy Łódź. W miastach tych w 2014 roku wyda się na drogi dla rowerów, pasy rowerowe, kontrapasy i stojaki odpowiednio 30 i 18 milionów złotych. Co istotne, coraz częściej zamiast bieda-ścieżek zaczynających się nie wiadomo gdzie i kończących ścianą, widzimy sensowne rozwiązania. Poprawia się nawierzchnia (asfalt zamiast kostki), zwiększa spójność, likwidowane są niebezpieczeństwa i bariery. Bardzo ważna jest przy tym aktywność rowerowych organizacji, istotnych aktorów przemian w takich miastach jak Szczecin, Wrocław, Białystok, Świdnik i dziesiątki innych.

Wkrótce na równie dynamiczny rozwój infrastruktury będzie mógł również liczyć dawno temu zdetronizowany lider rowerowy - Kraków. A to dzięki niedawnemu referendum w tym mieście. W głosowaniu mieszkańcy nie tylko odrzucili pomysł organizacji olimpiady zimowej pod Wawelem, ale również opowiedzieli się za budowaniem większej liczby dróg dla rowerów. I to zdecydowanie! „Tak” na to referendalne pytanie odpowiedziało ponad 85 proc. biorących udział w głosowaniu. Oznacza to, że prezydent Jacek Majchrowski, który znany jest ze swojego niechętnego stosunku do inwestycji rowerowych, będzie musiał zmienić nastawienie. To zresztą doskonała wiadomość nie tylko dla osób jeżdżących rowerami po Krakowie, ale również dla mieszkańców innych rejonów Polski. Krakowskie referendum nie przeszło bez echa - teraz prezydenci (oraz kandydaci na prezydentów) Poznania, Lublina, Szczecina, Katowic i innych miast mają dość jasny obraz tego, czego oczekują od nich wyborcy. A wybory już jesienią!

Tak naprawdę oczekiwania te widać gołym okiem. Wprawdzie nie ma chyba jeszcze wyników badań wzrostu ruchu rowerowego w tym roku, ale nic nie wskazuje na to, żeby trend z lat poprzednich miał zostać odwrócony (np. w Gdańsku, gdzie od lat ruch jest dość duży, w latach 2011-13 przybyło jeszcze około 30 proc. rowerzystów). O tym, że coraz więcej osób wybiera rower, świadczą też liczby z systemów wypożyczalni. Warszawskie Veturilo miało w kwietniu już 150 tys. zarejestrowanych użytkowników. W październiku i od marca do połowy kwietnia rowery miejskie wypożyczono pół miliona razy! Swój system rowerów miejskich odzyskał niedawno Kraków, na jednośladach wypożyczonych można jeździć już w kilkunastu miastach (np. w Rzeszowie czy Opolu).

Moim osobistym powodem do świętowania jest wzrastające zainteresowanie rowerami towarowymi. Coraz więcej rowerów zdolnych przewozić kilkoro dzieci, duże zakupy i meble jeździ po polskich miastach. Zakupem takiego sprzętu zainteresowały się instytucje publiczne, piszą o nim media. Już wkrótce argument „jeździłbym do pracy rowerem, ale muszę zawieźć dziecko ze szkoły na basen i do szkoły muzycznej” straci siłę.

Wyzwania

Gołym okiem widać, że rower nie tylko staje się coraz bardziej popularny, ale zyskuje stałe miejsce w politycznych programach. Nie znaczy to oczywiście, że już jest dobrze. Wciąż pozostają sprawy do załatwienia. Co byśmy chcieli świętować za rok? Działające rozporządzenia dotyczące infrastruktury, jeszcze więcej pieniędzy na rowery ze środków krajowych i unijnych, wyraźnie (i rozsądnie) zaznaczone kwestie rowerowe w programach wyborczych zwycięskich kandydatów do samorządów, tworzenie przyjaznej rowerzystom infrastruktury, również między miastami, wzrost bezpieczeństwa na drogach, wzrost znajomości przepisów wśród kierowców i rowerzystów, coraz więcej dzieci jeżdżących rowerami do szkół - to tylko pierwsze pomysły przychodzące mi do głowy. A wy, co świętujecie (oczywiście poza radością swobodnego poruszania się wśród tysięcy innych zadowolonych ze swojego środka transportu rowerzystek i rowerzystów)?