Legenda MTB radzi: Rowerowa dieta

Kolejne z nadesłanych do mnie pytań dotyczy jedzenia. Magda chciałaby się dowiedzieć: "Jak powinien wyglądać przykładowy jednodniowy jadłospis w diecie kolarza"? Już odpowiadam.

Zdrowe śniadanie

Zaczęłabym od płatków owsianych na śniadanie. Nie piję zbyt dużo mleka, więc zalałabym je gorącą wodą i dodałabym do nich ziarna i orzechy, żeby od samego początku dnia mieć w sobie zdrowy tłuszcz. Nieodzownym elementem śniadania jest też dla mnie filiżanka dobrej kawy. Na obiad lubię jeść dużo zielonych warzyw i zaproponowałabym sałatkę z różnymi zdrowymi składnikami. Dałabym do niej pomidory, cebulę, różnego rodzaju sałatę, ogórek, można dodać inne warzywa w zależności od upodobań. Czasem jem taką sałatkę z chlebem razowym, czasem z makaronem.

Potęga awokado

Mniejszym posiłkiem po południu mogą być owoce, czasami tost z dobrym dodatkiem. Niesłychanie zdrowy jest tost z pomidorem i awokado, który daje też mnóstwo energii. Według mnie awokado to jeden z najważniejszych darów natury i ludzie powinni jeść go dużo więcej niż obecnie. Jeśli chciałabym przeżyć na bezludnej wyspie i mogłabym zabrać na nią jeden owoc czy warzywo, na pewno byłoby to awokado. Ma dobry tłuszcz, cenne białko, staram się jeść awokado jak najczęściej. Smakuje dobrze na chlebie czy na pieczywie ryżowym i świetnie nadaje się na mniejszy posiłek.

Świeże vs. sztuczne

Na kolację znowu zjadłabym sporo warzyw. Nie potrzebuję codziennie ryżu i makaronu, ale np. moi koledzy z drużyny muszą się nimi posilać dwa razy dziennie. Różne organizmy mają różne potrzeby. Niektórzy uważają, że tak ważne na rowerze węglowodany można dostarczyć organizmowi tylko poprzez ryż i makaron, ale to nieprawda. Warzywa też je mają, trzeba tylko dużo ich jeść. Sałatka na początek, a po niej dużo warzyw i trochę mięsa albo kawałek ryby to dla mnie świetna kolacja.

Podstawą diety są dla mnie świeże produkty. Spróbuj wytrzymać dzień bez przetworzonego w jakikolwiek sposób jedzenia, wtedy możesz uświadomić sobie, jak wiele jest takich produktów wokół nas. To niepokojące, ile sztucznych dodatków jest w jedzeniu. Nasze organizmy muszą radzić sobie z taką trucizną. Myślę, że wiele chorób nowotworowych wynika m.in. z niewłaściwego odżywiania się i karmienia się sztucznymi produktami każdego dnia.

Regularne posiłki

Dieta związana z rowerem zależy u mnie w pewnym stopniu od wyścigów. Gdy muszę się ścigać, jem oczywiście więcej. Najwięcej latem, gdy jestem w szczycie formy i mój metabolizm pracuje na najwyższych obrotach. Niezależnie od wszystkiego ważne jest dla mnie, by jeść w miarę regularnie. Dobry początek dnia to dla mnie dobre śniadanie. Jeśli nie zjem czegoś co trzy godziny, czuję, że zaczyna brakować mi sił. Długie przerwy między posiłkami mogą prowadzić do tego, że napychamy się czymś niezdrowym, byle tylko zaspokoić głód. Efektem tego są zaburzenia właściwego trybu żywieniowego czy odpowiedniego gospodarowania swoją energią. Wszystko sprowadza się do dobrego planowania dnia, bez komplikowania sobie życia.

Posiłki o właściwych porach pozwolą pracować najlepiej, jak się da, nie tylko na rowerze, ale też choćby w biurze. Dla mnie optymalnie jest zjeść coś co trzy godziny, komuś innemu mogą lepiej służyć posiłki co cztery godziny. Nie muszą to być za każdym razem obfite dania. Ważne jest, by przyzwyczaić organizm do regularnego układu posiłków i pić między nimi dużo wody. Poprawi to metabolizm i pomoże też lepiej radzić sobie ze stresem w codziennym życiu.

Mniej nie znaczy lepiej

Często powielanym błędem, szczególnie wśród osób, które chcą się odchudzić, jest redukowanie liczby posiłków. Niektórzy są w stanie jeść raz dziennie, żeby tylko pozbyć się kilogramów. Odradzam takie podejście, które powoduje mocny spadek sił i szkodzi metabolizmowi. Łatwiej raczej przybrać wtedy kilogramy, bo organizm chce zachować wszystko, co mu dostarczymy. Nie oszukamy go, to zbyt mądra maszyna. Sama zwykle podróżuję z wagą, jednak nie dlatego, by zrzucać kilogramy, ale żeby nie schudnąć za bardzo w trakcie sezonu. Gdyby tak się stało, z kilogramami straciłabym również mięśnie i byłabym bardziej podatna na choroby. Nigdy nie byłam jednak osobą, która waży swoje jedzenie i sprawdza kalorie w każdym posiłku. Nie chcę być robotem, uwielbiam jeść i mam do diety dość luźne podejście, byleby tylko była zdrowa.

Zobacz też inne teksty z cyklu Legenda MTB radzi.

Gunn-Rita Dahle Flesjaa

Gunn-Rita Dahle Flesjaa - najbardziej utytułowana kobieta w historii MTB. Mistrzyni olimpijska, 9-krotna mistrzyni świata, 8-krotna mistrzyni Europy, 4-krotna zdobywczyni kryształowej kuli Pucharu Świata, aktualna mistrzyni świata w maratonie MTB. Tytuł ten zdobyła jako pierwsza 40-latka w historii. W 2009 r. wprawiła w osłupienie nie tylko kolarski świat, zostając mistrzynią Europy zaledwie 6 miesięcy po urodzeniu syna. W realizacji kolarskiej pasji i wychowaniu dziecka pomaga jej mąż Kenneth, który jest jej trenerem. Legendarna Norweżka od lat ściga się w barwach Multivan Merida Biking Teamu. Najważniejsze światowe laury nie są jej jedyną dwukołową ambicją. Gunn-Rita Dahle Flesjaa mocno angażuje się w promocję amatorskiego kolarstwa i jazdy na rowerze dla wszystkich. - Rower to przygoda, świetny środek transportu dla każdego i przede wszystkim mądra inwestycja w swoje przyszłe i obecne zdrowie - podkreśla zawodniczka Multivan Merida Biking Teamu. W październiku 2013 r. gościła w Polsce, m.in. otworzyła w Wieliszewie pierwszą trasę cross country w okolicy Warszawy i wystartowała w finale Merida Mazovia MTB Marathonu w Płocku. 
Gunn-Rita w internecie: gunnrita.comfacebook.com/gunnritadahleflesjaa.