Za co rowerzyści nienawidzą rowerzystów

Jeśli przyjąć, że ruch uliczny to front, na którym trwa codzienna wojna pojazdowa, rowerzyści narażeni są na tej wojnie nie tylko na podstępne działania wroga, ale również na "przyjacielski" ostrzał z własnych okopów. Wiemy dobrze, co nas wkurza w kierowcach, pieszych, rolkarzach, drogowcach, urzędnikach, drzewach i psach. A czego nienawidzimy w innych rowerzystach?

1. Bujacze

Prawdopodobnie jedną z najbardziej wkurzających rzeczy jest widok dwójki rowerzystów jadących bezczelnie obok siebie, jakby cała droga dla rowerów należała tylko do nich. Ty pędzisz do pracy, szkoły, na trening, czy po prostu pędzisz, bo lubisz, a tu sobie jakaś para ćwierka słodko rączka w rączkę i z dzwonków nektar spija. Chciałoby się ich wyprzedzić, bo jadą co najmniej 3 km/h wolniej niż ty, ale nie można, bo się od tej rozkoszy bujają od burty do burty. Jedyne co pozostaje to zjechanie na chodnik.

2. Chodnikowcy

Od rowerzystów źle jadących po drodze dla rowerów bardziej wkurzają chyba tylko rowerzyści jadący po chodniku. To ta zmora, która ściąga na nas gniew pieszych oraz lokalnych dodatków gazet. Straż miejska też się czasem przyczepi, gdy jest akurat akcja „bezpieczny rowerzysta”. I wtedy leci po wszystkich. Nie tylko po tych, którzy jadą po chodniku, bo są bezczelnymi chodnikowacami, ale również po normalnych rowerzystach, którzy tylko na moment (na momencik!) wjechali na chodnik, bo akurat nie można było inaczej, zresztą - zaraz z niego zjadą, bo jak się jedzie 35 km/h to z chodnika się zjeżdża szybciutko.

3. Twardziele

Najgorzej jest jednak, jak jakiś rowerzysta tnie po jezdni nawet tam, gdzie się już nie da (bo nawet ty nie jedziesz po jezdni, tylko stajesz się chodnikowcem). Nie dość, że to niebezpieczne, nie dość, że auta trąbią i wyklinają nie tylko na niego, ale na każdego cyklistę (również takiego, który grzecznie rozjeżdża pieszych na chodniku), to jeszcze wsiada Ci na ambicję - bo niby czemu on może a ja nie? Tym bardziej, że przepisy pozwalają?

4. Mądrale

Irytują też rowerzyści, którzy znają się jakoś szczególnie na przepisach. I nie daj boże wykorzystują tę wiedzę. A jeszcze gorzej, informują cię o tym, że coś robisz nie tak. Na przykład, że jedziesz niewłaściwą stroną drogi dla rowerów, kiedy właśnie musisz jechać tą stroną, bo jadącej z Tobą znajomej musisz opowiedzieć o swoich planach wycieczki rowerowej do Patagonii. Albo, że powinieneś zjechać z chodnika, kiedy wiadomo, że zasadniczo nie jeździsz po chodnikach. Najgorsze, że mądrale są tak nachalne, że nawet jak nic nie mówią, sam ich świętoszkowaty sposób przestrzegania każdego przepisu po prostu prosi się o nienawiść.

5. Jeżdżący bez świateł

Bardzo wkurzają również rowerzyści, którzy po zmroku jadą bez świateł. Wkurza to, że ich nie widać, co jak wiadomo jest niebezpieczne oraz niezgodne z przepisami, ale również wkurza to, że nieoświetleni rowerzyści przypominają ci te wszystkie momenty, kiedy sam świateł nie miałeś.

6. Świtliści

Jest jeszcze jeden problem ze światłami. Kiedy jacyś rowerzyści już je mają, z reguły montują je w taki sposób, że świecą ci po oczach. Jedziesz przez ciemny park, spokojnie oświetlasz sobie przednią oponę, a tu nagle zza zakrętu wyskakuje światłość nad światłościami i pozostawia Ci fioletowe plamki pod powiekami na następne kilka minut. I nic nie widzisz. Nawet jak w końcu włączysz swoją lampkę.

7. Dzieci na rowerach

Dzieci jak wiadomo są naszą przyszłością, tylko pytanie, czemu przeszkadzają nam już teraz. Są właściwie gorsze od bujaczy. Bo niby jadą prosto, niby trzymają się prawej krawędzi, niby nie robią niespodziewanych ruchów, ale wiadomo, że kiedy tylko się do nich zbliżysz, od razu wywiną ci jakiś numer. Dzieci stworzone są do wywijania numerów. Bez wywijania numerów dzieci nie byłyby dziećmi. Najgorzej jest jednak, kiedy jadą poprawnie do samego końca. Dają się wyprzedzać, nie przewracają się, gdy przejeżdżasz szybko bardzo blisko i delikatnie zahaczasz o ich kierownicę. A może nawet nie wpadają w panikę, gdy tuż przed nimi hamujesz. Takie dzieci (a jest ich według moich obserwacji coraz więcej), to bezczelne bestyjki, które, udając, że nic ich nie obchodzisz, próbują ci udowodnić, że nie potrafisz jeździć rowerem.

8. Wolni rowerzyści

To co można wybaczyć dzieciom, trudno wybaczyć dorosłym. Dlatego tak bardzo denerwują słabi rowerzyści, którzy poruszają się powoli, na skrzypiących rowerach o niedopompowanych oponach. Zdarzają się tacy z reguły tuż przed światłami na wąskich ulicach, albo na drogach rowerowych o dużym natężeniu ruchu. To właśnie o nich dawno temu pewien miejski urzędnik w Warszawie powiedział, że miasto nie jest dla rowerów tylko dla samochodów. To właśnie oni powinni pojechać do lasu i tam uprawiać swój slow-cycling.

9. Skoczki

Z drugiej strony lepiej już, kiedy się wolno snują tuż przed twoim przednim kołem, niż gdyby mieli być skoczkami. Taki skoczek wymija cię sprawnie (muskając twoją kierownicę, jakby nie wiedział, że rowerzystów też obowiązuje zachowanie dystansu przy wyprzedzaniu), niby od niechcenia spluwa przez ramię i dokładnie w momencie, w którym robisz rozpaczliwy unik, zatrzymuje się na światłach. Po czym cały zapał na szybką jazdę mu mija i staje się regularnym wolnym rowerzystą. Albo, co jeszcze gorsze, nawet nie oglądając się na Ciebie, rusza błyskawicznie i mimo że wcale nie zależy Ci na tym aby go dogonić, odjeżdża w 3 sekundy - dając jasno do zrozumienia co o Tobie myśli.

10. Gadżeciarze

Na osobny rozdział zasługują ci rowerzyści, którzy mają świetne ciuchy, piękne rowery, dłuższe od ciebie brody, lepsze tatuaże i piją bardziej izotoniczne napoje z lepiej wyprofilowanych bidonów. Wiadomo, że nie czerpią oni żadnej przyjemności z jazdy rowerem, zaczęli nim jeździć tylko ze względu na modę a jedyne, co ich naprawdę interesuje, to oglądanie się na innych i ocenianie ich. Jakże to wkurza!

11. Nieuprzejmi

Jak z tego widać, niemal każdy rowerzysta, którego spotkasz codziennie na drodze jest wkurzającym bucem. Prawdopodobnie właśnie wysiadł ze swojego wielkiego auta i zachowuje się nadal tak, jakby innych na drodze nie było. Nigdy nie jechał zimą rowerem, a na forach internetowych swoje głupiutkie przemyślenia o wzajemnym szacunku i zrozumieniu opatruje wstępem: „Jestem zarówno pieszym, rowerzystą jak i kierowcą” (w stopce mając link do albumu z fotografiami z wyprawy rowerowej do Patagonii). Niemniej starasz się być uprzejmy i kiedy mijasz takiego rowerzystę gdzieś na szlaku za miastem, machasz do niego ręką. Niestety nigdy nie odmachuje. Ciekawe dlaczego?

Ty drogi czytelniku na pewno nie zaliczasz się do żadnego z jedenastu ww. typów rowerzystów...