Rower miejski do Białegostoku może nie dojechać

Chętny, by dostarczyć rowery, jest. Ale złożona przez niego oferta przewyższa kwotę, jaką chciałoby wydać na miejskie jednoślady miasto.

- Wpłynęła jedna oferta na kwotę blisko 4,445 mln zł. Złożyła ją forma Nextbike - informuje Urszula Boublej z biura prasowego urzędu miejskiego.

W tej chwili dokumenty będą analizowane, a oferta sprawdzana. Ale jej los zdaje się przesądzony. Magistrat na rower miejski, który dostał już nazwę BiKeR, chciał wydać maksymalnie 3 miliony złotych. A chodziło o ustawienie na terenie miasta 30 stacji (w każdej z nich byłoby miejsce na 15 rowerów oraz dziesięć pojazdów do wynajęcia) oraz obsługę systemu przez najbliższe trzy lata od 1 kwietnia do 30 listopada.

Było to już drugie podejście do wyłonienia operatora Białostockiego Roweru Miejskiego. W pierwszym przetargu pojawiły się dwie oferty - pierwsza opiewała na blisko 5 mln zł, druga na 3,2 mln zł. Magistrat jednak nie podpisał umowy.

Artykuł pochodzi z podlaskiego wydania lokalnego Gazety.