Szczeciński rower publiczny budzi wątpliwości. Wnioski z publicznej debaty są niepokojące

Czy pracownicy miejskiej spółki będą potrafili naprawić rowery, konserwować, sprawnie zarządzać systemem? Czy korzystający z wypożyczalni poradzą sobie na szczecińskich ulicach, czy też stworzą zagrożenie dla pieszych, gremialnie korzystając z chodników? To pytania z czwartkowej publicznej debaty na temat tego, jak ma wyglądać i działać szczeciński rower miejski.

- Szczecin staje się coraz bardziej przyjazny rowerzystom i z tej drogi już nie zejdzie - zaczął zorganizowaną w sali sesyjnej debatę prezydent Piotr Krzystek.

Prezydent mówił, że taka jest też polityka Unii Europejskiej, Ministerstwa Rozwoju i Infrastruktury oraz Urzędu Marszałkowskiego. Fundusze unijne mają sprzyjać rozwojowi infrastruktury pozwalającej zmniejszyć ruch samochodów. Tyle teorii. Pierwszym praktycznym testem dostosowania się do nowych realiów będzie w Szczecinie utworzenie Szczecińskiego Roweru Miejskiego - sieci wypożyczalni rowerów rozsianych w różnych zakątkach centrum. Za to przedsięwzięcie odpowiada miejska spółka Nieruchomości i Opłaty Lokalne, która wespół z magistratem zorganizowała czwartkową debatę. Do sali sesyjnej przyszło około 30 osób.

- Rower miejski jest tylko uzupełnieniem komunikacji miejskiej - mówił Tomasz Kuna ze stowarzyszenia Rowerowy Szczecin. - Żeby działał sprawnie, rowerzysta powinien dojechać w ciągu 20 minut do 60 procent stacji.

W Szczecinie w pierwszym etapie będą 33 stacje, które zlokalizowane będą w śródmieściu: od okolic akademików przy al. Piastów po rondo Giedroycia. Wstępne lokalizacje są już gotowe. Od piątku będzie można się z nimi zapoznać na stronie www.niol.szczecin.pl.

To jednak nie lokalizacje i techniczne szczegóły budzą największe wątpliwości.

- Rowerzyści to niechronieni uczestnicy ruchu, może się zwiększyć liczba wypadków z ich udziałem - mówił inżynier Stanisław Majer z Katedry Dróg, Mostów i Materiałów Budowlanych Wydziału Budownictwa i Architektury Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego. - W Szczecinie stanie się to, co po uruchomieniu roweru miejskiego w Warszawie. Rowerzyści pojawią się na chodnikach. Trzeba jak najszybciej z "zamrażarek" wyciągnąć projekty związane z infrastrukturą rowerową.

- Potrzebne jest rozszerzenie kultury rowerowej w mieście, utworzenie stref spowolnionego ruchu, stref bez samochodu, bo właśnie takie miejsca nakręcają ruch rowerowy - wskazywał prof. Wojciech Bąkowski z Uniwersytetu Szczecińskiego.

- Będziemy mieli rowerzystów na chodnikach - również przestrzegał radny Marek Duklanowski.

- Mamy świadomość, że jest to robione nie od tej strony, co trzeba - przyznał Tomasz Kuna. - Mamy nadzieję, że prezydent ma tego świadomość i że w szybkim tempie powstanie lepsza infrastruktura rowerowa.

Oficer rowerowy Tomasz Loga był mniej sceptyczny. Przekonywał, że już teraz 54 procent stacji byłoby w zasięgu istniejącej rowerowej infrastruktury lub "ulic lokalnych", a po realizacji inwestycji zaplanowanych na lata 2014-2015 ten wskaźnik wzrośnie do 70 procent.

Druga wątpliwość to taka, czy spółka NiOL poradzi sobie z prowadzeniem systemu. Założenia prezesa spółki Andrzeja Gajdy są bowiem takie: firma kupuje cały sprzęt i wyłania w przetargu firmę, która przez rok poprowadzi cały system. Potem przejmie go NiOL. Miejska spółka będzie więc miała na głowie utrzymanie biura obsługi klienta, systemu przewożenia rowerów ze stacji do stacji (jeśli jedna z nich będzie przepełniona, a w innej rowerów zabraknie), a także pełen serwis techniczny rowerów. Z sali padły więc pytania, czy NiOL ma odpowiednie kadry, które będą potrafiły na co dzień utrzymać rowery w należytym stanie i je naprawiać.

Prezes Gajda przyznał, że na dziś jego pracownicy takich umiejętności nie posiadają. Zapewniał jednak, że tkwi w nich "duży potencjał".

- Nie sądzę, by nasi pracownicy nie byli w stanie nauczyć się serwisowania rowerów, jeśli tylko zostaną wyposażeni w odpowiedni sprzęt - mówił Andrzej Gajda.

Według prezesa takie rozwiązanie jest tańsze niż zlecenie obsługi całego systemu firmie, która ma już całe know-how i doświadczenie.

- Ewentualny wzrost zatrudnienia będzie minimalny - zapewniał Gajda, próbując przekonać, że to niemal bezkosztowe rozwiązanie.

- Przecież będzie potrzebny samochód do przewożenia rowerów ze stacji do stacji, fachowy serwis... ciekawe, ciekawe - powątpiewał Stanisław Majer.

Czasu na dalszą dyskusję jest mało. NiOL zbiera ewentualne opinie i uwagi tylko do końca grudnia. Na początku stycznia spółka chce ogłosić przetarg. Rowery miejskie mają pojawić się na szczecińskich ulicach najdalej w lipcu 2014 roku.

Artykuł pochodzi ze szczecińskiego wydania lokalnego Gazety.