Zima jest dla rowerzystów!

Nie tak dawno napisałem artykuł o tym, że trwa właśnie idealny rodzaj zimy. Jak bardzo potrzebny był to tekst wyszło na jaw, gdy TVN Warszawa opublikował wypowiedzi Piotra Jakubczyka z warszawskiej policji i Czesława Langa.

Panowie tłumaczą dziennikarzom TVN Warszawa, jak bardzo śliskie i niebezpieczne bywają zimą nawierzchnie, a także jak bardzo brakuje nam porządnej rowerowej infrastruktury i odśnieżania dróg rowerowych.

Oddajmy głos Panu Piotrowi Jakubczykowi z policji:

Zima (przypis red.) to czas śliskich dróg. To na pewno nie jest czas dla pojazdów, które mają tylko dwa koła. Nie mają innego podparcia. Kiedy jest ślisko, staramy się zostawiać jednoślady w domu i w dużych aglomeracjach korzystamy z komunikacji miejskiej.

Gdyby Pan Jakubczyk faktycznie jeździł zimą na rowerze, a nie tylko o tym teoretyzował, wiedziałby, że nie takie rower i zima straszne jak je w policji malują.

Po pierwsze, w miastach jezdnie są zwykle obficie sypane solą. Nie licząc nielicznych i zwykle bardzo krótkich (zwykle kilkugodzinnych) okresów zawiei i zamieci śnieżnych, jezdnie są tak samo przejezdne jak latem. Dowodem na to jest stale rosnąca liczba zimowych cyklistów. I to normalnych cyklistów, nie żadnych hardcorowców.

Zresztą nawet najbardziej ekstremalne warunki pogodowe nie są dla rowerzystów żadnym problemem - wymagają tylko odpowiednich rozwiązań. W tym wypadku będą to opony zimowe i właściwa technika jazdy.

Poza tym, o jakiej zimie w ogóle mówimy? Obecna zima (a kalendarzowo wciąż jesień) ze śliskością i niebezpieczeństwami nie ma absolutnie nic wspólnego. W Warszawie nie ma ani grama śniegu, ani odrobiny lodu. Jezdnie nie są nawet mokre! Są bardziej przyczepne niż miesiąc temu, gdy leżały na nich liście. Czyżby Panu Jakubczykowi umknął ten fakt?

Rowerzyści komentują

Praktycy codziennej jazdy rowerem od razu zaczęli nabijać się ze słów policjanta. Zarówno w komentarzach do artykułu na stronie TVN Warszawa, jak i w komentarzach na Facebooku znaleźć można słowa policjanta sparafrazowane na różne sposoby. Na przykład tak:

Zima to czas śliskich chodników. To na pewno nie jest czas dla pieszych, którzy mają tylko dwie nogi. Nie mają innego podparcia. Kiedy jest ślisko, starajmy się nie wychodzić z domu.

Szczerze mówiąc wersja internautów wydaje się mieć znacznie więcej sensu niż wersja pierwotna. Chodzenie po oblodzonej nawierzchni faktycznie może być bowiem znacznie trudniejsze niż jazda rowerem po niej.

Są nawet tacy, którzy jazdę na rowerze zimą stawiają nawet przed jazdą na nartach.

Lang i ZDM o jeździe rowerem w zimę

O pomyśle jazdy rowerem w zimę wypowiada się też Czesław Lang - były kolarz szosowy. Nie jest on tak stanowczy, jak teoretycy z Policji. Odradza jedynie jazdę oblodzonymi jezdniami.

Jeżeli jest niebezpiecznie, lepiej zrobić sobie spacer niż ryzykować. Są drogi, po których nie polecam jazdy - np. po oblodzonych jezdniach. Bardzo fajnie w zimie jeździ się po Lesie Kabackim. To jest również nauka techniki jazdy. W mieście można jeździć, jeżeli jest sucho.

Naszą opinię już znacie - po oblodzonych jezdniach jeździć wolno, byle na odpowiednich oponach i bez zawrotnej prędkości.

Żadnego problemu w jeździe po mieście nie widzą za to przedstawiciele warszawskiego Zarządu Dróg Miejskich. Warszawscy rowerzyści przyzwyczaili ich przez lata do swojej obecności na ulicach, także zimą. Przedstawiciel ZDM, Adam Sobieraj mówi tak:

Jeżeli rowerzysta jest dobrze oznakowany to, jeżeli wytrzyma wiatr i mróz, nie widzę problemu.

Jest to zdanie chyba najbliższe nam - rowerzystom całorocznym. W końcu jeżeli nie my, to kto będzie zimą pchał policyjne radiowozy?

Rafał Muszczynko