Śluzy rowerowe debiutują w Krakowie, cykliści testują

Cykliści, kierowcy i urzędnicy testują dwie śluzy dla rowerów - pierwsze w Krakowie - na ul. Łobzowskiej i Królewskiej. Jeśli test wypadnie dobrze, to takich śluz przybędzie.

Śluza dla rowerów to specjalne miejsce na jezdni, przed samochodami, przeznaczone tylko dla rowerzystów. Cyklista dojeżdża do niej pasem filtrującym, po czym ustawia się na samym początku skrzyżowania (opuszcza je więc pierwszy). Jest doskonale widoczny dla kierowców, nie musi przepychać się między samochodami; łatwiej jest mu też wykonać manewr skrętu w lewo, ponieważ nikt mu drogi nie zajeżdża. Trudno o bardziej bezpieczne rozwiązanie drogowe dla rowerzysty.

Może w Polsce śluza rowerowa wciąż jest nowością, ale na zachodzie Europy - raczej standardem. Nasze drogi nie różnią się od tych w Belgii, Holandii czy Francji (poza jakością); na naszych drogach też są miejsca na śluzy. Dlaczego więc wprowadzamy to rozwiązanie dopiero teraz?

Krępują nas przepisy

- Bo nie było jasnych podstaw prawnych, a istniejące przepisy nijak się miały do zmieniającej się rzeczywistości - mówi Adam Łaczek, krakowski aktywista rowerowy. - Owszem, nikt samorządom nie zakazywał wyznaczania śluz, ale one nie chciały wychodzić z inicjatywą. Wyjaśnienie było proste, wygodne: krępują nas przepisy.

- Śluzy dla rowerów istnieją już od kilku we Wrocławiu, Gdańsku, Słupsku, Mielcu i Katowicach - dodaje Marcin Hyła z sieci Miasta dla Rowerów. - Kraków też mógł je wyznaczać, przynajmniej te w wersji klasycznej, ponieważ są opisane w zarządzeniu prezydenta miasta, czyli w "standardach technicznych dla infrastruktury rowerowej miasta Krakowa" (sprzed dziewięciu lat!).

To właśnie sieć MdR była inicjatorem akcji "Śluzy Malować, Zalegalizować" (nad wprowadzeniem tego typu rozwiązań pracowała przez wiele lat również Parlamentarna Grupa Rowerowa). Z jej inicjatywy, a także Radosława Stępnia, byłego wiceministra infrastruktury, udało się znowelizować ustawę Prawo o ruchu drogowym i wprowadzić do niej pojęcie śluzy dla rowerów.

Zielone światło dla śluz więc jest, teraz trzeba je solidnie przetestować. Badania właśnie trwają w kilku miastach w Polsce, w Krakowie są prowadzone w dwóch miejscach - przy ul. Łobzowskiej i Królewskiej. Obie te lokalizacje konsultowano z policją.

Jeżeli badania wypadną dobrze...

Ale co tak naprawdę testujemy? - Czy śluzy dla rowerów powinny być większe, mniejsze; jak radzą sobie rowerzyści, jak na śluzy reagują kierowcy? Ilu podróżujących na dwóch kółkach z nich korzysta - mówi Piotr Hamarnik z ZIKiT. - Trzeba sprawdzić wszystkie parametry; w trakcie testów mogą wyjść problemy, których potem chcielibyśmy uniknąć. Jeżeli badania wypadną dobrze, to na pewno nie skończy się dwóch śluzach.

- Badania są ostatnim etapem przed wprowadzeniem na wiosnę nowelizacji rozporządzeń "rowerowych" zapowiedzianych jeszcze przez ministra Sławomira Nowaka - dopowiada Hyła. - Nie wiem tylko, dlaczego w Krakowie testuje się jeden rodzaj śluz...

Jak reagują na śluzę krakowscy kierowcy? - Jeszcze się dziwią, widząc ją na jezdni, ale większość z nich zachowuje się prawidłowo - w ciągu tych trzech dni testów nie zauważyłem, żeby ktoś wjechał autem na to miejsce - opowiada Łaczek.

Nie tylko śluzy rowerowe są nowością - ZIKiT wprowadził właśnie możliwość legalnej jazdy pod prąd na ulicach: Warmińskiej, Kluczborskiej i Bożego Ciała.

Co tu jest nowością, bo przecież z kontrapasów rowerzyści korzystają od kilku lat? ZIKiT nie będzie wyznaczał kontrapasów, na tych ulicach pojawią się tylko znaki pionowe, informujące, że jazda pod prąd na rowerze jest dopuszczalna.

Artykuł pochodzi z krakowskiego wydania lokalnego Gazety.

Więcej o:
Komentarze (3)
Śluzy rowerowe debiutują w Krakowie, cykliści testują
Zaloguj się
  • rowerzysta_jaw

    Oceniono 5 razy 1

    "Trudno o bardziej bezpieczne rozwiązanie drogowe dla rowerzysty."

    Nie trudno. W Holandii już od dawna stosuje się nie tylko bezpieczniejsze, ale i bardziej komfortowe rozwiązania:
    bicycledutch.wordpress.com/2013/04/12/what-qualifies-as-dutch-design/
    Śluzy mają liczne wady - przede wszystkim to tylko farba, która jest bardzo nieskuteczna w powstrzymywaniu kierowców przed wjeżdżaniem na nią (celowo lub nie).
    www.skyscrapercity.com/showthread.php?p=107255719#post107255719
    Poza tym, wjeżdżanie przed maski samochodów jest nie tylko niekomfortowe, ale też czasem może doprowadzić do znalezienia się w martwym punkcie kierowcy ciężarówki.
    beyondthekerb.wordpress.com/2013/10/15/tipping-out-the-paint/
    Śluzy nie są najlepszym sposobem do zachęcenia przeciętnego człowieka do przesiadki na rower (w UK śluz jest pełno, a nadal rowerem odbywa się tam 1-2% podróży), a nawet, gdyby były, to wtedy... przestałyby działać. Już kilka rowerów stojących na światłach powoduje, że "cały misterny plan..."
    departmentfortransport.wordpress.com/2013/03/05/the-road-to-hell-is-paved-with-asls/
    Dobrze, że śluzy się maluje, bo są lepsze niż nic. Ale też szkoda, że przedstawia się jako "rowerowe cudo" coś, co w Holandii odeszło do lamusa 30+ lat temu (zresztą w Danii też śluzy są rzadko spotykane), nie pokazując żadnej lepszej alternatywy niż farba.

  • rowerowy365

    0

    Myślę, że nie ma co krytykować rozwiązań typu "śluza". W Poznaniu strach wyjechać na ulicę rowerem, bo infrastruktury właściwie całkowicie brakuje. Każda "śluza" była by krokiem w dobrą stronę, bo chociaż coś by się działo. Ostatnio widziałem plany przebudowy centrum, z których wynika, że nigdy nie zostaną wprowadzone w życie, bo wiadomo, że kasy zawsze brakuje. Zamiast tego można by choć doraźnie wymalować trochę pasów, zamknąć po jednym pasie dla samochodów i zrobić tam DDR, a także wymalować kilka "śluz". łatwiej, taniej i można zrobić to już, teraz, z dnia na dzień. Farba nie jest tak droga, jak budowanie nowych DDR. A kierowcy będą powoli przyzwyczajali się do widoku rowerzysty przed sobą.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX