Rowerowym rikszom z kawą urzędnicy mówią "nie". Tym razem w Toruniu

Na toruńskiej Starówce nie ma wózków z kawą, lodami ani watą cukrową. Powód: miasto nie pozwala przedsiębiorcom na taką działalność. - To handel obwoźny - twierdzą urzędnicy. Tylko, że z ciężarówki sprzedawać pozwalają.

Torunianin Stanisław Stoliński, ekonomista z wykształcenia, pracował m.in. w Przedsiębiorstwie Przemysłu Ziemniaczanego, Polchemie, Torfarmie, a nawet w MZK jako konduktor na nocnych liniach. Ostatnio nie miał stałego zajęcia, postanowił więc skorzystać z szansy jaką daje urząd pracy i złożył wniosek o unijną dotację na rozpoczęcie własnej działalności.

Syn podsunął mu prosty pomysł - sprzedaż kawy na ulicy z wózka połączonego z rowerem. Widział takie wózki w Anglii, ale można je też spotkać na ulicach kilku polskich miast, np. Poznania i Warszawy. W Toruniu to nowość.

Biznesplan spodobał się urzędnikom, którzy przyznają wsparcie na zakładanie firm. Pan Stanisław przeszedł przez procedury, dostał dotację, odbył szkolenie, a w czerwcu zarejestrował firmę Bike Caffe.

Maksymalna wysokość dotacji to nieco ponad 21 tys. zł i właśnie tyle dostał torunianin. Musiał wyłożyć jeszcze kilka tysięcy zł z własnych pieniędzy, bo uruchomienie kawowego interesu pochłonęło przeszło 25 tys. zł. Wylicza: profesjonalny ekspres do kawy - 13 tys. zł, wózkorower - 5 tys. zł, laptop do prowadzenia księgowości - 2 tys. zł, kasa fiskalna - 1 tys. zł. Trzeba dodać wyposażenie: butlę gazową do ekspresu, rezerwowy akumulator, zapas włoskiej kawy.

Przez kilka miesięcy Stoliński kompletował sprzęt i załatwiał formalności np. z sanepidem i Miejskim Zarządem Dróg, który odpłatnie wydaje zezwolenia na zajęcie części chodnika. Chociaż jeszcze nie zarabiał, ZUS płacić musiał. W październiku jego wózek stanął przy dworcu autobusowym. Espresso można kupić już za 3 zł. Obok stoi słup ogłoszeniowy, a na nim afisz zapraszający na konsultacje w sprawie ożywienia biznesu na Starówce. Właściciel firmy denerwuje się, ilekroć spojrzy na to ogłoszenia. Nie ma wątpliwości, że na Starówce miałby większy utarg.

- Planowałem sprzedawać kawę przy Empiku. Poszedłem po pozwolenie do Biura Toruńskiego Centrum Miasta, gdzie od razu mi powiedzieli, że nie mam co liczyć na zgodę - z takim pomysłem był już pan ze Szczecina i pozwolenia nie otrzymał. Potem dostałem oficjalną odpowiedź od dyrektora biura Andrzeja Szmaka. Przeczytałem, że nie mogę stać na Starówce, bo uchwała rady miasta wprowadziła tam zakaz handlu obwoźnego. Nawet nie szedłem po kolejną zgodę do konserwatora zabytków, bo wiedziałem, że nic mi nie da - opowiada przedsiębiorca.

Szmak potwierdza, że nie zgodził się na działalność pana Stanisława.

- Żadnych wózków z watą cukrową ani popkornem. Wyjątkowo zgodziliśmy się, aby w dwóch punktach sprzedawano balony - mówi dyrektor.

W sprawach proceduralnych odsyła do szefa magistrackiego wydziału ewidencji i rejestracji Krzysztofa Kisielewskiego.

- W Toruniu obowiązuje uchwała rady miasta o opłacie targowej oraz o zakazie handlu okrężnego. Zabrania prowadzenia na Starówce sprzedaży z pojazdów. Są co prawda wyjątki, ale żaden nie dotyczy sytuacji tego pana - tłumaczy Kisielewski.

Na Szerokiej można spotkać człowieka ciągnącego na wózku wielką beczkę z reklamą browaru. Czym się różni wózek z beczką od wózka z kawą?

- Nie można porównywać tych dwóch przypadków. Uchwała zabrania handlu obwoźnego, a pan z beczką niczego nie sprzedaje - mówi Ksielewski.

Latem na Bulwarze Filadelfijskim - gdzie także handel obwoźny jest zabroniony - stoi żuk z kiełbasą i oranżadą, a obok wyświetlane są filmy z PRL. Nie da się ukryć - ciężarówka jest pojazdem.

- Żuk jest eventem, stoi tylko sezonowo. Po długich konsultacjach z konserwatorem zabytków uznaliśmy, że to sprawa wydarzeniowa - mówi Szmak.

Stoliński liczy, że w przyszłym roku coś się zmieni i będzie mógł stać na Starówce. Na razie przeniósł się na kilka dni pod cmentarz, gdzie na początku listopada spodziewa się większego ruchu niż przy dworcu. Na noc odwozi wózek do podziemnego garażu na pl. św. Katarzyny. Ma bilet parkingowy z dopisanym długopisem słowem "wózkorower". Regulamin parkingu nie przewiduje istnienia takich pojazdów, wózek z konieczności jest więc traktowany jak motor. Torunianin musi prowadzić swój biznes co najmniej przez rok - w przeciwnym razie będzie musiał zwrócić dotację wraz z odsetkami.

Artykuł pochodzi z toruńskiego wydania lokalnego Gazety. Toruńska redakcja czeka też na głosy i opinie w sprawie sprzedaży z wózków na Starówce: redakcja@torun.agora.pl.