BiKeR - Białostocka Komunikacja Rowerowa. Zobacz, gdzie będą stacje [MAPA]

BiKeR - taką nazwę w konsultacjach społecznych wybrali mieszkańcy - i taka zostanie. Lada dzień miasto ogłosi też przetarg na wyłonienie firmy, która obsługiwać będzie system Białostockiej Komunikacji Rowerowej.

Nazwa BKR zbliżona jest do Białostockiej Komunikacji Miejskiej i jak mówi wiceprezydent miasta Adam Poliński, nie jest to przypadek.

- Wybraliśmy nazwę BiKeR, bo taka też wybrana została głosem mieszkańców. Chcemy również, aby rower był jednym ze stałych elementów transportu miejskiego. Jest to uzupełnienie komunikacji autobusowej. I mamy nadzieję, że te obie nogi komunikacji będą się rozwijać - mówił w czwartek na konferencji poświęconej rowerom miejskim.

A wypożyczalnia miejskich jednośladów ma ruszyć wiosną przyszłego roku. Dokładny termin udostępniania dwóch kółek to - jak podał wiceprezydent - od 1 kwietnia do 30 listopada. Na zimę - niestety dla tych, którzy przez cały rok korzystają z roweru - wypożyczalnia będzie zamknięta.

W sumie na ulicach Białegostoku ma się pojawić 30 stacji rowerowych, w których łącznie ustawionych zostanie 300 rowerów. Gotowa jest już mapa lokalizacji stacji, która powstała na podstawie sugestii mieszkańców. Dlatego też do pierwotnego planu ich rozmieszczenia po uwagach białostoczan wprowadzono kilka zmian.

- W sumie takich korekt jest pięć. Proponowana była lokalizacja w okolicy stadionu miejskiego i uniwersyteckiego kampusu, ale pojawiły się głosy zapewne również studentów pedagogiki, aby stację przenieść w rejon ulicy Świerkowej, Wiejskiej, okolice Krętej i Wiosennej - podaje wiceprezydent Poliński. - Nie było zbyt wielu głosów poparcia dla lokalizacji stacji rowerowej w okolicy Białostockiego Parku Naukowo-Technologicznego, dlatego przesunęliśmy ją w kierunku ulic Żurawiej i Wiewiórczej w sąsiedztwie m.in. WORD. Zdaniem mieszkańców sezonową, bo zaledwie na dwa-trzy miesiące, byłaby stacja przy ul. Plażowej niedaleko zalewu na Dojlidach. Ostatecznie jednak ją również przesuniemy na Dojlidy Górne.

By skorzystać z miejskich rowerów, trzeba będzie zarejestrować się w systemie Białostockiej Komunikacji Rowerowej (przez internet lub przez terminal przy stacji) oraz wpłacić pewną kwotę na konto (urząd zakłada, żeby na takim koncie każdy użytkownik miał ok. 10 zł) lub podać kartę kredytową. Samo wypożyczanie ma odbywać się bezgotówkowo. Przejazd do 20 minut będzie bezpłatny - ci, którzy mają bilet okresowy na karcie miejskiej, za darmo będą mogli jeździć pół godziny. Wypożyczenie dwóch kółek do godziny ma kosztować 1 zł, druga godzina - 3 zł (pasażerowie BKM zapłacą 2 zł), zaś trzecia godzina i kolejne będą za 5 zł (pasażerowie BKM zapłacą o złotówkę mniej).

Lada dzień urząd miejski ogłosi przetarg, który wyłoni firmę realizującą kompleksowo usługę dotyczącą obsługi BiKeR. W zakres prac wchodzić będzie m.in. montaż stacji i stojaków, udostępnianie rowerów i obsługa systemu internetowego dotyczącego rejestrowania się i opłat. Magistrat szacuje, że roczny koszt utrzymania programu roweru miejskiego to około miliona złotych.

Rowerowy projekt póki co nie opuści granic miasta. Gminy sąsiadujące z Białymstokiem, jak Wasilków, Supraśl czy Choroszcz, nie są w stanie wziąć na siebie ciężaru utrzymania stacji rowerowych. Jak napisaliśmy kilka dni temu, plan był taki, by prócz stacji ustawionych na terenie Białegostoku kolejne pojawiły się w gminach ościennych. Chodziło o to, by biorąc rower w Białymstoku, można było podjechać sobie do Supraśla, Wasilkowa czy Choroszczy i tam odstawić jednoślad. Następnie - np. po zwiedzaniu czy wypoczynku - znów można by było wskoczyć na dwa kółka i popedałować do Białegostoku. Ale okazało się, że ustawienie stacji i utrzymanie ich to dla gmin ościennych zbyt duży wydatek. Np. gmina Supraśl za utrzymanie stacji miałaby płacić rocznie 50 tys. zł.

- Nie traktujmy tego jako tematu zamkniętego. Będzie możliwość rozbudowy tego programu... zobaczymy. Kwota 50 tys. zł jest kwotą szacowaną, umowną. Więcej będziemy wiedzieć, kiedy sami rozstrzygniemy przetarg na obsługę BKR. Pamiętamy, że rower miejski ma być przede wszystkim środkiem transportu alternatywnym do autobusu, a nie służyć rekreacji i wypożyczaniu go na cały dzień - dodaje wiceprezydent Poliński.

Artykuł pochodzi z białostockiego wydania lokalnego Gazety.