Jak jeździć bezpiecznie? Kraków Miastem Rowerów uczy!

Stowarzyszenie Kraków Miastem Rowerów edukuje niewyedukowanych rowerzystów - ma dla nich kilka filmów instruktażowych.

"KMR-owcy" uczą, jak prawidłowo jeździć po mieście, jak poruszać się bezpiecznie i zgodnie z przepisami. Dla kogo ta twórczość? Dla wszystkich - najmądrzejszych, mniej mądrych i"rowerowo wykluczonych". Bo jeżeli wsiadasz na rower, to musisz o takim podróżowaniu coś wiedzieć.

 

 

Rozmowa z Marcinem Dumnickim

Renata Radłowska: Pouczacie?

Marcin Dumnicki, Stowarzyszenie Kraków Miastem Rowerów: Nie! Żadnego moralizowania!

A co jest?

- Sytuacje dla rowerzystów problematyczne. Pokazujemy, jak radzić sobie na ulicy; oczywiście na przykładzie dobrych zachowań.

To nie ma złych zachowań? Skąd rowerzyści będą wiedzieć, że popełniają błąd?

- Jeżeli pokażemy złe zachowania, to one automatycznie się ludziom "wdrukują". A nie o to nam chodzi.

Jakie sytuacje prezentujecie?

- Tłumaczymy, jak trzeba jeździć po kontrapasie; do czego on w ogóle służy. Mówimy, że można nim się poruszać tylko pod prąd (w stosunku do ruchu samochodów). To nie jest jakaś trudno przyswajalna wiedza. Potem zrobiliśmy odcinki o pieszych, chodnikach, drogach dla rowerów, miejscu na jezdni, przejazdach (a cykliści nie bardzo wiedzą, kiedy mają pierwszeństwo, a kiedy nie; zdarza się nawet, że pokonują przejazd pieszo), o skrzyżowaniach. Każdy odcinek był kręcony w krakowskich realiach, pokazaliśmy konkretne miejsca, w których cykliści miewają kłopoty.

My, krakowscy rowerzyści, jeździmy źle?

- Większość porusza się na dwóch kółkach poprawnie. Ale różnie bywa - w wakacje mamy prawdziwy wysyp rowerzystów nieoświetlonych, jeżdżących brawurowo. Ci, którzy używają dwóch kółek przez cały rok, są z reguły wyedukowani i odpowiedzialni.

To dla kogo te filmy? Brawurowych nie przekonacie.

- To prawda, nie przekonamy 17-latka, który wsiada na rower tylko po to, żeby się wyszaleć, że powinien jeździć zgodnie z przepisami i szanować innych uczestników ruchu. Jest za to spora grupa krakowian, którzy na rowery by się przesiedli, gdyby wiedzieli, jak bezpiecznie jeździć po mieście. Czyli: chcą, nie wiedzą, boją się.

A co z naszą kulturą rowerową?

- Nabędziemy ją.

Jakie znaki drogowe są dla rowerzysty najważniejsze?

- W jednym z filmów pokazujemy, na czym polega zasada prawej ręki - to coś, co rowerzystom może sprawiać trudność. Dla cyklisty najważniejszym znakiem jest "ustąp pierwszeństwa przejazdu"; nie trzeba znać tych wszystkich znaków o dopuszczalnym nacisku na oś itp. Bo którego rowerzysty to dotyczy? Natomiast znaki ustalające prędkość warto znać, choćby po to, żeby wiedzieć, kiedy legalnie pojechać chodnikiem.

Ilu rowerzystów jest w Krakowie?

- Nikt tego nie wie, a powinniśmy mieć takie badania. Parę lat temu Kraków podpisał Kartę brukselską, w której zobowiązał się do zwiększenia udziału komunikacji rowerowej w ruchu miejskim do 15 procent (do roku 2020) - dziś jest to między 3 a 5 procent. Jak na kraj europejski to tragedia. Kopenhaga ma 32 procent!

Co trzeba zrobić, żeby krakowianie przesiedli się na rowery?

- Zainwestować - zbudować spójną sieć dróg dla rowerów i ulic wygodnych dla rowerzystów. To i tak się zwróci za parę lat jako oszczędności w kosztach opieki zdrowotnej. A potem już nic nie trzeba robić. Nawet zachęcać ludzi nie trzeba.

I tyle?

- Jak tylko miasto oddaje cyklistom nową drogę rowerową, to ona od razu się zapełnia. Tak było z przejazdem pod rondem Mogilskim - wszyscy się dziwili, skąd nagle wzięło się tylu rowerzystów; gdzie oni byli wcześniej. Myśleliśmy, że niewygodna do jazdy Mogilska będzie przeszkodą, ale przejazd pod rondem wystarczył, żeby ludzie wsiedli na rowery. To samo za chwilę będzie na nowej ścieżce wzdłuż Bora-Komorowskiego. A jak zbudujemy pełnowymiarową, wygodną drogę wzdłuż Mogilskiej i połączymy Hutę z centrum, to sukces murowany.

Jest więcej rowerzystów i co z tego wynika?

- Ulice w mieście powinny powstawać zgodnie ze schematem: przede wszystkim są dla komunikacji zbiorowej, potem dla pieszych i rowerzystów, wreszcie dla aut. W Krakowie jest odwrotnie. Pieszych i rowerzystów upycha się gdzieś na siłę, i to tylko dlatego, że się o swoje upominają. Wiele europejskich krajów tak rozmawia z cyklistami: wy nam nie zanieczyszczacie środowiska, zajmujecie mało miejsca i nie powodujecie zagrożeń, więc my wam dajemy przywileje - dużo dróg dla rowerów, priorytet. To się wszystkim opłaca. Wracając do pytania: im więcej rowerzystów na ulicach miast, tym bardziej są oni bezpieczni. To prosta zależność, którą pokazuje wiele statystyk.

Na pozór - nielogiczne.

- Jeden rowerzysta, drugi, setny, tysięczny - kierowca samochodu oswaja się z nimi. Uczy się przewidywania sytuacji na drodze.

Artykuł pochodzi z krakowskiego wydania lokalnego Gazety.

Więcej o:
Komentarze (7)
Jak jeździć bezpiecznie? Kraków Miastem Rowerów uczy!
Zaloguj się
  • uthark

    Oceniono 6 razy 4

    Mam znajomego, który jest zawodowym kierowcą. Często poucza rowerzystów, jak mają jeździć. W końcu sam przesiadł się na rower. Pojechaliśmy (on, jego żona, moja żona i ja) na przejażdżkę. Na dystansie kilku km sprokurował kilka niebezpiecznych sytuacji, np. skręcał w lewo bez sygnalizacji zmiany kierunku i upewnienia się, że nie jest wyprzedzany, wjechał na przejazd rowerowy bez zmniejszenia szybkości (nie zachował szczególnej ostrożności) i prawie wpadł pod samochód, prawie potrącił pieszego, który przechodził przez przejście na ddr.

    Potem kierowcy narzekają, że rowerzyści nie znają przepisów, a większość rowerzystów ma prawo jazdy.

    Przykład znajomego pokazuje, że jazda samochodem i jazda rowerem jednak znacznie róznią się od siebie. Kierowca niekoniecznie będzie sobie dobrze dawać radę jako rowerzysta. Waryo byłoby, żeby kierowcy także zobaczyli te filmiki.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX