Rowerem w Miasta: Okupacyjna promocja bezpieczeństwa ruchu drogowego

Niedawny pobyt w Krakowie był kolejnym źródłem inspiracji rozważań na temat sposobów promocji bezpieczeństwa ruchu drogowego - istotnego pola polityki rowerowej, będącego jednocześnie obszarem istotnych kontrowersji. Wśród eksponatów wystawy "Kraków - czas okupacji 1939-1945"znalazłem plakat, którego banalna z pozoru treść przyciągnęła moją uwagę.

Lektura jego zapisów bez znajomości kontekstu powstawania go może prowadzić do wniosku: jak bardzo władze dbają o bezpieczeństwo mieszkańców miasta! W plakacie występują błędy składniowe, brzmiące archaicznie sformułowania i wynikające z nieporadności tłumaczenia błędy w szyku słów. Ściślejsza analiza pozwala jednak na sformułowanie wniosków, mogących pomóc w zrozumieniu potrzeby reorientacji obecnie stosowanych zasad prowadzenia polityki komunikacyjnej miasta.

Oczywiście można także skupić uwagę na zmianach realiów: apele autorów plakatu przedstawione są w osobnych grupach stwierdzeń kierowanych kolejno do kierowców samochodów, rowerzystów, przechodniów, woźniców konnych pojazdów oraz kierowców ręcznych wózków. Te dwie ostatnie kategorie użytkowników rzadko są obecnie przedmiotem refleksji, chyba słusznie.

Bardziej płodne jest skupienie uwagi bądź na wybranych fragmentach poleceń władz okupacyjnych, bądź na ogólnym wydźwięku całego plakatu. Najpierw, dla rozgrzewki, weźmy na warsztat kilka sformułowań kierowanych do rowerzystów. Od razu zauważymy dominującą wśród wielu komentatorów miejskiego ruchu rowerowego (nad)opiekuńczość: Rowerzysto - unikaj ruchliwych ulic. Kolejne sformułowania są również pisane w konwencji: Za twoje bezpieczeństwo masz zadbać przede wszystkim sam. Nie ma żadnych uwag o szacunku wobec rowerzystów jako pełnoprawnych użytkownikach jezdni w części adresowanej do kierowców. Rowerzysta ma jednak w świetle poleceń okupanta trzymać nogi na pedałach, a jeśli zauważy jakąkolwiek przeszkodę, ma natychmiast zeskoczyć z roweru. Osoba nie posiadająca lampki rowerowej, nie może z nastaniem ciemności jechać, musi w takim przypadku rower prowadzić jezdnią i trzymać się ściśle prawej strony. W ten sposób okupant może twierdzić, że dba o bezpieczeństwo pieszych.

Największa liczba sformułowań, pozwalających na demaskowanie dokuczliwości zasad narzucanych przez okupanta znajduje się w części poświęconej przechodniom. Mają oni chodzić zawsze prawą stroną i nie wolno im schodzić z chodnika na jezdnię. Ktoś analitycznie myślący mógłby skonstatować: znaczy, na drugą stronę ulicy mają się teleportować. Według okupanta nie wolno im również zatrzymywać się na chodniku ze znajomymi i tam załatwiać swoich interesów. Kolejna zasada dopuszcza przechodzenie w dozwolonych miejscach pod kątem prostym. Złośliwie można dodać, że obowiązek teleportacji nie jest jednak konsekwentnie narzucany.

Zasad dotyczących woźniców nie omówię - trudno odnosić się do zapisów nie mających obecnie istotnego znaczenia dla bezpieczeństwa. Dla kierowców ręcznych wózków - ciągle występujących na naszych ulicach okupant sformułował ciekawe sugestie: Używaj stale jezdni! Z wózkiem, względnie taczkami nie masz co szukać na chodniku! Na skrzyżowaniach ulic zatrzymuj się i ruszaj dalej dopiero wówczas, gdy się przekonasz, że droga jest dla ciebie wolna! Z nastaniem ciemności używanie ręcznych wózków i taczek jest w ogóle wzbronione!

Dla fascynatów prędkości i stosowania wyraźnej hierarchii dróg najbardziej dotkliwym ograniczeniem będzie na pewno pierwsze zdanie postanowień adresowanych do kierowców: Ty, kierowco samochodowy: Pamiętaj, że najwyższa dopuszczalna w Krakowie szybkość jazdy wynosi 10 km. (okupant, jak widać, nie rozróżniał miary prędkości od miary odległości).

Przypuszczalnie chodziło o prędkość 10 km/godz. Z tak radykalnym ograniczeniem trudno się zgodzić. Ważniejsze jest jednak według mnie zakwestionowanie innych zapisów plakatu. Mają one dużo mniej restrykcyjny charakter, ale sposób ich formułowania wywołuje potrzebę wyraźnego zakwestionowania ukrytych założeń, obraźliwych dla mieszkańców miasta: Ruch uliczny w Krakowie pochłania codziennie nowe ciężkie ofiary! Winę należy przypisać Waszej nieostrożności i znacznemu wzmożeniu się ruchu, do jakiego nie jesteście przyzwyczajeni.

Znajomość klasyfikacji różnych zasad kultury organizacyjnej wypracowanej przez Geerta Hofstede'go pozwala na identyfikację stosowanego przez okupanta podejścia: Gdy jest problem i są straty, przede wszystkim szukać winnego i dzielić ludzi: my- eksperci, mamy wam, laikom, mówić, czego się jeszcze macie nauczyć. Przybywamy z lepszego świata, słuchajcie nas, a wasza sytuacja się poprawi. Wiemy, jak was samych chronić przed waszym własnym gapiostwem i nieprzystosowaniem do świetlanej perspektywy, którą próbujemy wam tworzyć.

Zastanówmy się, czy korzystając z ulic i dróg nie myślimy przypadkiem o współmieszkańcach korzystających z przestrzeni drogowej jak okupanci, przekonani o posiadaniu większej wiedzy lub zachowujący się racjonalnie wybrańcy, mający prawo dyktować ich zachowania.

Ruch pojazdów nie musi się stale wzmagać. Może warto częściej zastanawiać się, jak wspomóc działania władz deklarujących coraz częściej dążenie do redukcji jego skali? Zarządzanie popytem na transport a nie dostosowywanie miasta do oczekiwań osób myślących jedynie lub głównie o poruszaniu się po mieście samochodami to nadal duże wyzwanie dla osób chcących wpływać na warunki życia w nim.

dr Piotr Kuropatwiński

Dr Piotr Kuropatwiński, od wiosny 2010 roku wiceprezydent Europejskiej Federacji Cyklistów, pracuje w charakterze starszego wykładowcy w Katedrze Polityki Gospodarczej Uniwersytetu Gdańskiego. Od 1999 roku uczestniczy lub inicjuje i współorganizuje szereg inicjatyw mających na celu poprawę jakości życia w wybranych miastach i gminach Pomorza (w tym oczywiście w Gdańsku), traktując rozwój komunikacji rowerowej nie jako cel sam w sobie, ale jako narzędzie rozwoju regionu. Najpełniej dał temu wyraz w „Zielonej Księdze”: „Koncepcji rozwoju systemu komunikacji rowerowej województwa pomorskiego” dostępnej m.in. na stronie internetowej Pomorskiego Stowarzyszenia 'Wspólna Europa'. W 2010 roku wraz z zespołem PSWE opracował założenia Gdańskiej Karty Mobilności Aktywnej, podpisanej przez przedstawicieli kilkunastu gmin i miast Pomorza i innych regionów kraju - stanowi ona fundament powstałej w kolejnym roku Polskiej Unii Mobilności Aktywnej (PUMA) - organizacji zrzeszających innowacyjnie myślące o sprawach rozwoju lokalnego samorządy lokalne. W odróżnieniu od wielu promotorów roweru główną uwagę kieruje na pokazywanie zalet rozwoju ruchu rowerowego, który odbywa się, a także może i ma prawo odbywać się bezpiecznie i komfortowo na zwykłej sieci ulicznej, a nie tylko i nie głównie na specjalnie wyznaczonych udogodnieniach (drogach dla rowerów), tworzonych niestety w Polsce nadal głównie kosztem przestrzeni chodników lub terenów zielonych.