Rowerem po lesie - 11 powodów, dlaczego warto

Przyjemna cisza, festyn kolorów i odcieni zieleni, możliwość jazdy cała szerokością drogi, a do tego mnóstwo szlaków rowerowych - to tylko część zalet jakie widzi Jan Balcerzak - wiceprezes pilskiego PTTK i entuzjasta jazdy rowerem po lesie.

Po pierwsze, kiedy jeździmy rowerem po lesie nie grozi nam nawet najmniejsze niebezpieczeństwo ze strony samochodów. Nie musimy wąchać spalin, nie straszne są nam pseudo-ścieżki rowerowe ani niesforni piesi, którzy pojawiają się nagle na naszej drodze. Nie musimy też zwracać uwagi na dziwne znaki drogowe, które starają się nam odebrać przyjemność z jazdy nakazując co kilkadziesiąt metrów zejście z roweru.

Po drugie, jedziemy w ciszy za jeden hałas mając tylko świergot ptaków, szum drzew i ewentualny chrzęst piasku pod oponami, a zapachami są nam jedynie woń kwiatów, zapach żywicy czy kwitnące lipy. Taka atmosfera sprzyja „wejrzeniu w siebie”, wyciszeniu się i ułatwia przemyślenie życiowych problemów.

Po trzecie, w lasach coraz częściej napotykamy tzw. „białe drogi” - pokryte tłuczniem drogi przeciwpożarowe, po których naprawdę nieźle się jeździ. A co pewien czas znajdujemy miejsca odpoczynku z ławkami i koszami na śmiecie.

Po czwarte, w lesie można bezkarnie jeździć obok siebie nawet w cztery osoby, jeśli tylko napotkamy odpowiednio szeroką drogę. A jazda w grupie zbliża ludzi i ułatwia kontakty międzyludzkie.

Po piąte, leśnicy wiedząc, które fragmenty ich królestwa są najcenniejsze, znakują w lasach szlaki rowerowe prowadzące „jak po sznurku” od punktu „A” do punktu „B”. A rowerzyści chętnie z tych szlaków korzystają.

Po szóste, jadąc rowerem po lesie mamy szansę spotkania dzikich zwierząt, których w mieście z pewnością byśmy nie spotkali. Takie spotkanie oko w oko na przykład z sarną na długo pozostaje w pamięci.

Po siódme w lesie mamy szansę zaobserwowania całej gamy kolorów, dziesiątek odcieni zieleni wiosną, czy żółci i brązów jesienią. Takie odkrycie absolutnie poszerza możliwość porozumienia pomiędzy kobietami a mężczyznami, którzy podobno nie rozróżniają kolorów („brzoskwinia to owoc a nie kolor”), jak głoszą złośliwe niewiasty...

Po ósme, każdy rowerzysta ma szansę znaleźć w lesie swój „własny kawałek podłogi” - ulubione miejsce wycieczki i odpoczynku. Wierzcie mi, że wraca się do niego o każdej porze roku.

Po dziewiąte, będąc rowerem przejazdem w lesie możemy zbierać jagody, maliny czy poziomki, których smaku i zapachu nie da się porównać z choćby najpiękniejszymi owocami ogrodowymi. Tylko w lesie mamy szanse na znalezienie tego jednego, jedynego borowika.

Po dziesiąte - nic nie zastąpi ochłody jaką może nam dać leśny strumień w gorący letni dzień.

Po jedenaste, dwunaste, trzynaste - każdy z nas, którzy jeździmy rowerami po lasach wynajdzie kolejne argumenty za taką formą rowerowej aktywności. I o to właśnie chodzi!

Jan Balcerzak - wiceprezes pilskiego PTTK, od 12 lat animator rowerowych wycieczek dla każdego pod wspólnym hasłem 'Soboty na dwóch kółkach' (było ich już ponad 250); lubi jeździć po lesie, wycieczki przez niego prowadzone najczęściej prowadzą leśnymi ścieżkami - i wszyscy są zadowoleni.

Więcej o: