Velo City 2013: Drogowców mogłyby zastąpić dzieci?

Pierwszego dnia konferencji VeloCity 2013 nie brakowało ciekawych wykładów, dyskusji i prelekcji. Wszystkich jednak pokonał Mikael Colville Andersen, ekspert od transportu miejskiego, znany z serwisu Copenhagenize i płomiennych prezentacji - postawił tezę, że znacznie bezpieczniej na naszych drogach byłoby, gdyby za projektowanie infrastruktury wzięły się... dzieci.
W Wiedniu trwa właśnie VeloCity 2013 - największa konferencja poświęcona polityce rowerowej i rowerzystom. Pojechali tam też redaktorzy serwisu Polska na Rowery.

Teza, którą postawił Mikael Colville Andersen brzmiała: za nami 7000 lat bezpiecznych i przyjaznych ludziom ulic. Przez ostatnie sto lat za projektowanie wzięli się inżynierowie - mierzyli, liczyli, używali zaawansowanych modeli matematycznych, analiz, statystyk, liczb i... po tych stu latach ulice nie są przyjazne pieszym, giną na nich ludzie, a jedyne czego się nauczyliśmy to to, że dając więcej przestrzeni dla aut, dostaniemy więcej aut w przestrzeni.

velocity 2013

Co proponuje Mikael jako właściwy sposób na projektowanie ulic? Przede wszystkim obserwację ludzkich zachowań w danym miejscu. Co ludzie robią? Którędy chodzą? Jak poruszają się na rowerach? Którędy chcą się przemieszczać? Na podstawie tych obserwacji projektant, drogowiec, inżynier ruchu powinien dostosować infrastrukturę do potrzeb ludzi.

Zapraszamy też na bloga Skołowanych, gdzie Agata Kowalska z Tok FM relacjonuje Velo City ze swojego punktu widzenia.

Mikael zwracał uwagę, że często inżynierowie robią dokładnie odwrotnie - próbują wpasować człowieka w nieprzyjazną mu infrastrukturę. Rezultat to działania niezgodne z prawem (np. przechodzenie przez jezdnie w miejscu niedozwolonym) lub sprzeczne z intencjami projektanta (np. chodzenie skrótem przez trawnik zamiast chodnikiem naokoło).

Mikael zauważa, że próba wpasowania człowieka w nieprzyjazną mu infrastrukturę jest praprzyczyną jej porażki - w tym także wypadków drogowych. Niestety to zwykle próbują robić drogowcy - "jakoś" wpasować człowieka "gdzieś" w ulicę dla aut.

Tu dochodzimy do ważnego punktu prezentacji Mikaela. Projektowanie infrastruktury to władza - władza polegająca na kształtowaniu zachowań ludzi w danej przestrzeni. Dana infrastruktura może kształtować zachowania dobre, bezpieczne, pożądane, ale może też być źródłem konfliktu, problemów, wypadków, niebezpieczeństw. Wszystko zależnie od tego, czy dany projekt bierze pod uwagę ludzkie zachowania i przyzwyczajenia, czy próbuje je na siłę zmienić w zachowania nielogiczne, niewygodne i niepraktyczne.

Przydatnym narzędziem w projektowaniu infrastruktury może być - według Mikaela - brzytwa Ockhama. Często stosowane w nauce prawo mówi, że teoria prostsza z reguły jest lepsza niż skomplikowana. Analogicznie z rozwiązaniami infrastrukturalnymi - rozwiązania proste, intuicyjne, są lepsze niż skomplikowane i wymagające tłumaczenia użytkownikom drogi (np z pomocą znaków) o co chodzi. Na tej zasadzie opiera się zresztą idea shared space, czyli wspólnej przestrzeni ulic - bez podziału na chodniki, ulice, bez znaków, barierek, słupów.

Niestety drogowcy często nie radzą sobie z tworzeniem prostej, zrozumiałej infrastruktury. Kto zatem powinien być dla nich inspiracją? Dzieci. Bo nie są skażone myśleniem o ludziach jako o problemie. Podświadomie szukają rozwiązań prostych, intuicyjnych.

Mikael przeprowadził eksperyment w jednej z podstawówek w Danii - w ramach zabawy dzieci miały zaprojektować (namalować) skrzyżowanie przez które codziennie chodziły do szkoły. Nikt im nie tłumaczył zasad drogownictwa, nie kazał korzystać z modeli analitycznych ani wyliczeń matematycznych. Nie dano dzieciom żadnych sugestii ani wskazówek jak dane miejsce miałoby wyglądać. Rezultat? Dzieci zaprojektowały małe rondo, ulice jednokierunkowe dla aut, uspokojenie ruchu progami zwalniającymi, ciągłą, odseparowaną infrastrukturę rowerową i wygodne drogi piesze z przejściami dla pieszych zachowującymi ciągłość chodnika. Na to samo dziś według Mikaela - po stu latach drogownictwa i inżynierii ruchu - zaczynają wpadać niektórzy specjaliści. Dzieci ustaliły też, że auta powinny jeździć 15km/h, a domy należy wyposażyć w szklane dachy.

Na koniec prezentujący zadał pytanie, które może stanowić wyjście do dalszej dyskusji o drogownictwie, infrastrukturze i wyglądzie naszych miast: jak nasze ulice wyglądałyby, gdyby za projektowanie wzięły się dzieci i jeden facet ze średniowiecza? Czyli osoby "nieskażone" wiedzą drogowniczą, ale zamiast tego posiadające dar obserwacji. Czy byłyby lepsze, czy gorsze od tego, co obecnie serwują nam specjaliści?

Pytanie to pozostawiam Wam, udając się na kolejne panele na VeloCity.

Rafał Muszczynko

NA KONIEC JESZCZE KILKA SLAJDÓW Z PREZENTACJI (FOT. RAFAŁ MUSZCZYNKO):