Rower w tramwaju czy autobusie? W Poznaniu tylko pod piktogramem! Nie nakleili żadnego...

Czy w Poznaniu można przewozić tramwajem czy autobusem zepsuty rower? Teoretycznie można je ustawiać przy specjalnych piktogramach. Tyle tylko, że te... nie istnieją. MPK nie chce umieścić oznaczeń w pojazdach, bo rowery są "niebezpieczne i zagrażają pasażerom".

Marcin, nasz czytelnik, w piątek uszkodził sobie dętkę na potłuczonym szkle na ścieżce rowerowej obok politechniki. Doprowadził rower do dworca autobusowego Rataje i chciał przejechać w kierunku osiedli trzy, cztery przystanki. Niestety, kierowca autobusu nr 84 nie wpuścił go do autobusu. - Rozumiem, że według przepisów pasażer z rowerem może nie zostać wpuszczony, jeżeli rower zagraża bezpieczeństwu pasażerów, ale była godz. 6.59, autobus poza jednym pasażerem był pusty! To nie fair - pisze w mailu do "Gazety" Marcin.

Gdy przychodzi wiosna, a wraz z nią sezon rowerowy, takie sytuacje w tramwajach i autobusach to prawie norma. Świadczą o tym chociażby wpisy internautów na Facebooku MPK. Już w kwietniu, gdy stopniały ostatnie śniegi cykliści skarżyli się, że kierowcy MPK odmawiają im podróży z zepsutym rowerem.

Ale czy naprawdę mają do tego prawo? By to wyjaśnić, najpierw sięgamy do przepisów. Regulamin przewozów w Poznaniu mówi: "Rower może być przewożony tylko w oznakowanym piktogramem miejscu w pojeździe, w taki sposób, aby nie zagrażał bezpieczeństwu oraz nie mógł zabrudzić odzieży współpasażerów i elementów wyposażenia pojazdu." I dalej: "Zabrania się przewozu roweru w zatłoczonym pojeździe" i "Kierujący pojazdem ma prawo nie wyrazić zgody na przewóz roweru, jeśli w jego ocenie warunki określone w ust. 1 nie zostały spełnione."

Kto się do tego nie zastosuje, ryzykuje, że dostanie od kontrolera 280 zł mandatu.

Piktogramów brak

No jasne, pozostaje tylko pytanie, gdzie są te magiczne piktogramy, o których mowa w regulaminie? Okazuje się, że nie zostały przyklejone w żadnym tramwaju ani w autobusie, bo MPK i Zarząd Transportu Miejskiego nie dogadały się, w jakim miejscu je umieszczać.

Tylko od kierowcy i motorniczego zależy więc, czy wpuści nas z rowerem do pojazdu. - W jaki sposób w ocenie motorniczego możemy przewieźć rower? Czy ma się to odbywać drogą przekupstwa: kupno czekoladek w pobliskim sklepie, obietnica umycia okien w mieszkaniu? Czy może są inne sposoby, aby uniknąć takich sytuacji? - żartuje sobie Michał na Facebooku MPK.

Motorniczowie i kierowcy prawie zawsze odmawiają przewozu rowerów. Dlaczego? Jak tłumaczy MPK - ze względów bezpieczeństwa: - Pojazdy MPK Poznań nie są w żadnym stopniu przystosowane konstrukcyjnie do przewozu rowerów i nie posiadają żadnych dodatkowych zabezpieczeń umożliwiających umocowanie roweru. Ze względów bezpieczeństwa nie możemy przychylić się do prośby o przewóz roweru - tłumaczy Adam Pelant z MPK.

W odpowiedzi MPK dla "Gazety" możemy też przeczytać, że: "rowery mogą w przypadku zderzenia lub gwałtownego hamowania spowodować urazy pasażerów, zarówno na skutek niekontrolowanego przemieszczenia się pod wpływem siły bezwładności samego roweru, jak i na skutek wpadnięcia pasażerów rzuconych siłą bezwładności na prawidłowo zamocowany rower."

MPK uważa też, że zgodnie z Prawem o ruchu drogowym, w autobusie mogą być przewożeni tylko pasażerowie, a nie pojazdy, jakim jest rower.

Tyle tylko, że w myśl cytowanej przez MPK ustawy, pojazdem jest również wózek inwalidzki. Czy to oznacza, że niepełnosprawni też są zagrożeniem dla innych pasażerów? Na to pytanie w MPK nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

Miasto know-how wie lepiej

Najwyraźniej też, w odróżnieniu od Poznania, w większości polskich miast łamane jest prawo. W Warszawie od lat można przewozić rowery autobusem i tramwajem, pod warunkiem że nie przeszkadza się innym pasażerom i nie wsiada się do przepełnionego tramwaju. Podobnie jest w Krakowie czy we Wrocławiu. - I to rzeczywiście działa! Widać brak możliwości przewozu roweru to tylko przypadłość miasta know-how - ironizuje Michał Beim, który od 1998 r. działa w stowarzyszeniu "Sekcja Rowerzystów Miejskich".

O martwych przepisach i absurdalnych tłumaczeniach MPK poinformowaliśmy poznańskich radnych. - Regulamin przewozów to zarządzenie prezydenta, ale spróbujemy na niego wpłynąć, by to zmienił. Na pewno poruszymy ten temat przy najbliższej możliwości - obiecuje Szymon Szynkowski vel Sęk.

Podobne zapewnienia usłyszeliśmy od poznańskiej Platformy. Radni z PO dziś mają się w tej sprawie spotkać z wiceprezydentem Mirosławem Kruszyńskim. - Spróbujemy go przekonać do zmiany tego zapisu. Jeżeli w innych miastach się to sprawdza, dlaczego nie miałoby obowiązywać w Poznaniu - mówi Marek Sternalski z PO.

Artykuł pochodzi z poznańskiego wydania lokalnego Gazety.