Szczecin nie chce rozwijać komunikacji rowerowej. Tną pieniądze

Zostajemy w ogonie miast pod względem inwestowania w rowerową infrastrukturę. Nie ma pieniędzy na drogi czy nawet pasy rowerowe. Na dodatek magistrat boi się wprowadzać przyjazną rowerzystom organizację ruchu.

Szczeciński oficer rowerowy Tomasz Loga ma dużo pomysłów, jak ułatwić podróżowanie rowerem po mieście. Tyle że za pieniądze, które ma w budżecie, nic konkretnego w tym roku nie zrobi.

Tylko plany

Kwota 1,237 mln zł zapisana w budżecie miasta pod hasłem "realizacja programu budowy ścieżek rowerowych" jest w większości wirtualna.

- Tak naprawdę mam 237 tysięcy. Ten milion miałby ewentualnie pochodzić funduszy unijnych - wylicza Tomasz Loga.

Oficer skupia się więc na przygotowywaniu projektów. Powstaje projekt wykonawczy dróg rowerowych łączących plac Solidarności z placem Żołnierza. Będzie dokumentacja drogi wzdłuż ulicy 26 Kwietnia. Z "rowerowych" funduszy przygotowany został projekt nowej organizacji ruchu na Starym Mieście.

Dziura w ścieżce

O pracach budowlanych nie ma w tym roku mowy, chociaż jeszcze pod koniec roku były zaplanowane. W 2013 roku miała powstać droga rowerowa wzdłuż ulicy Ku Słońcu. Chodziło o kilkusetmetrowy odcinek między ul. Krętą a Źródlaną.

- Wybudowanie tego odcinka pozwoliłoby spiąć w pewną całość istniejące już na sąsiednich ulicach szlaki rowerowe - zauważa w liście do "Gazety" i magistratu nasz czytelnik.

- Niestety, inwestycja spadła z budżetu - mówi Tomasz Loga. - Oprócz wspomnianego fragmentu miał powstać także odcinek od szkoły salezjańskiej do pierwszej bramy cmentarza.

Inwestycja szacowana na około 4 mln zł wyleciała z budżetu na 2013 r. na skutek szukania oszczędności.

Wszystkie miasta oszczędzają, wszędzie rowerzyści narzekają na wysokość rowerowych budżetów. Jednak tylko Szczecin w praktyce do zera ściął wydatki na rowerową infrastrukturę. W Gdańsku rowerowy budżet sięga 18 mln zł. W Łodzi, która ostro nadgania wieloletnie zaległości, jest 10 mln zł (i tak ma być co roku).

- Ja bym bardzo prosił, abyśmy przestali żartować z dróg rowerowych i rowerzystów - apelował niedawno na antenie Radia Łódź Radosław Stępień, zastępca prezydenta tego miasta. - Jeśli Lipsk czy nawet Berlin może mieć kilkanaście procent ruchu na rowerach, świetnej komunikacji, bo z punktu widzenia miasta jest to bardzo dobra komunikacja, to dlaczego mamy do tego nie dążyć?

W Krakowie w tegorocznym budżecie jest około 7 mln zł. Wrocław wygospodarował 3,6 mln (nie licząc prorowerowych inwestycji w ramach remontów i budowy tras rowerowych przy nowych jezdniach).

Grzechy zaniechania

W Szczecinie trudno tymczasem nawet o doprowadzenie do porządku tego, co wymaga pilnej naprawy. Jesienią 2012 Rowerowy Szczecin wnioskował m.in. o remont drogi wzdłuż al. Wojska Polskiego. Urząd Miasta odpisał, że "bieżące naprawy będą realizowane w ramach środków na bieżące utrzymanie ulic", ale zaraz potem ZDiTM poinformował stowarzyszenie, że nie ma na ten cel pieniędzy.

Magistrat nie jest nawet skory do wprowadzenia prorowerowych rozwiązań, których projekt sam sfinansował. Chodzi o wspomniane już zmiany na Starym Mieście. Projekt zakładał umożliwienie rowerzystom jazdę ulicami jednokierunkowymi pod prąd (a także przegonienie parkujących aut z chodników i ograniczenie prędkości do 30 km na godz.). Według Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska część ulic ma mniej niż 4,5 metra szerokości i rowerzyści nie mogą jeździć po nich pod prąd. Wydział zasłania się przy tym przepisami.

Co na to dyrekcja dróg

Stanowisko magistratu jest jednak sprzeczne z opinią Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. "Żaden przepis polskiego prawa nie określa dla jezdni jednokierunkowej, na której można dopuścić dwukierunkowy ruch rowerowy minimalnej (ani maksymalnej) szerokości jezdni" - czytamy w opinii.

GDDKiA zachęca do wprowadzania takiej organizacji ruchu na obszarach, gdzie ograniczana jest prędkość: "Doświadczenia zebrane w Polsce i w innych krajach wskazują, że ruch rowerowy pod prąd jest bezpieczny i ułatwia zarządzanie ruchem, pozwalając skracać drogę rowerzystom, a nawet eliminować ruch rowerowy z niebezpiecznych odcinków i skrzyżowań". Według GDDKiA nie trzeba nawet na jezdni malować czerwonych kontrapasów. Wystarczy oznakowanie pionowe.

Takie rozwiązanie na kilkunastu ulicach już dawno wprowadził m.in. Gdańsk.

Andrzej Kraśnicki jr

Artykuł pochodzi ze szczecińskiego wydania lokalnego Gazety.

Zapraszamy do wzięcia udziału w weekendzie Polski na Rowery. Przyłączcie się do organizowanych imprez lub zróbcie własną. Więcej informacji TUTAJ.