Fachowcy ze stowarzyszeń rowerowych wesprą urzędników

Nie jeden oficer rowerowy, ale cały sztab oficerów ma się pojawić w strukturach krakowskiego Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. Jeśli wierzyć zapowiedziom, "polityka rowerowa" miasta przestanie być sloganem.

Urzędnicy już się chwalą: będziemy słuchać głosu rowerzystów i liczyć się z ich opinią; będziemy wspólnie z nimi wdrażać, oceniać, pilnować i dbać o mądre wykonywanie inwestycji; interes cyklistów to dla nas priorytet!

- Krakowscy cykliści od wielu lat chcieli mieć tzw. oficera rowerowego, który walczyłby o ich sprawy i lobbował na rzecz polityki rowerowej miasta. Będą mieć nie jednego oficera, ale cały sztab - zapewnia Michał Pyclik z ZIKiT. W instytucji przeprowadzono niedawno audyt. Efekt? Zarządzanie w ZIKiT ma się zmienić (m.in. inny system wynagradzania czy zmiana obiegu dokumentów), podobnie jak podejście do niektórych tematów. Chociażby do polityki rowerowej. Od kwietnia w ZIKiT zacznie funkcjonować sztab odpowiedzialny tylko i wyłącznie za jej realizację. Będzie to kilkuosobowa grupa złożona z ludzi, którzy znają się na temacie; którzy sami jeżdżą na rowerach, więc znają problemy, z jakimi borykają się krakowscy cykliści. Sami urzędnicy jednak nie wystarczą.

Ważna strona społeczna

- W zespole będzie również, a może przede wszystkim, strona społeczna. Fachowcy ze stowarzyszeń rowerowych. To ma być współdziałanie - dodaje Piotr Hamarnik z ZIKiT. Urzędnicy chcą nawet, żeby jedna z takich osób pracowała w ZIKiT na umowę-zlecenie; ma podobno wiercić dziurę w brzuchu urzędnikom - przypominać, wyjaśniać, walczyć o realizację tego, co zostało już zaakceptowane.

- Ambitnie, bardzo ambitnie! - uważa Jerzy Woźniakiewicz, radny miasta (cyklista, autora uchwały o kontrapasach). - ZIKiT coraz lepiej kontaktuje się ze środowiskami rowerowymi. Powołanie tej sekcji to kolejny taki krok - ocenia, ale od razu stawia pytania: - Czy zespół będzie miał jakąkolwiek moc sprawczą? Czy potrafi przekonać do swoich pomysłów radnych i prezydenta? Czy pozycja zespołu w samym ZIKiT będzie na tyle mocna, by z jego zdaniem liczyły się inne działy, np. te odpowiedzialne za utrzymanie dróg i ich dyrektorzy?

Grupa musi być mocna

Piotr Hamarnik odpowiada, że ta grupa musi być mocna, inaczej jej powoływanie w ogóle nie miałoby sensu. Są jeszcze inne wątpliwości. Nawet jeśli zespół będzie się składał z kompetentnych urzędników, to jak będzie się układała współpraca z aktywistami rowerowymi. Do tej pory te dwa różne światy spotykały się często tylko po to, żeby na siebie pokrzyczeć. Inaczej sprawy widzieli urzędnicy, inaczej rowerzyści. Jedna strona zawsze była zachowawcza, druga roszczeniowa. Tak wyglądały obrady słynnego zespołu rowerowego w magistracie - wszystko skończyło się jego rozpadem.

ZIKiT uspokaja: jeżeli rowerzyści będą chcieli natychmiast 20 nowych kontrapasów, to sekcja zrobi wszystko, żeby one się pojawiły. Jeśli 20 za jednym zamachem nie będzie możliwe, ma powstać konkretny harmonogram realizacji propozycji. - Trudno oceniać, co z tego wyjdzie. Nie dostaliśmy żadnego sygnału, że coś takiego w ogóle powstaje - mówi Krzysztof Ryba ze stowarzyszenia Kraków Miastem Rowerów. - Myślę, że zanim powoła się taką specgrupę, warto byłoby najpierw zapytać, czy ktoś chce wziąć udział w jej pracach.

Artykuł pochodzi z krakowskiego wydania lokalnego Gazety.