Dlaczego sezon rowerowy warto zacząć już teraz?

Wielokrotnie już przekonywaliśmy w naszych tekstach, że nie istnieje coś takiego jak sezon rowerowy, i że jazda rowerem zimą ma liczne zalety. Dziś, kiedy naszą argumentację przyjęły jak się wydaje nawet dość konserwatywne i nierowerowe media, a rowerzystów z zimy na zimę przybywa, chcielibyśmy jednak skupić się na tych, którzy z różnych względów nie chcą lub nie mogą jeździć rowerem zimą. I przekonać ich, że jeśli już muszą dzielić rok na sezon rowerowy i sezon bez roweru, to warto ten pierwszy rozpocząć jak najszybciej.

1. Statystyki.

Jednym z ważniejszych argumentów, choć - co warto podkreślić - nie dla wszystkich, jest oczywiście kwestia statystyk. Jeśli liczycie swoje przebiegi, to zaczynając liczyć w lutym znacznie łatwiej osiągnięcie rekordowe wartości. Co więcej: postęp jakiego dokonacie między trwającym już i do tego krótkim lutym, a marcem będzie być może największy w waszej historii, co powinno dodatkowo pozytywnie wpłynąć na wasze morale i uskrzydlić was przed kolejnymi wyzwaniami.

2. Unikanie tłoku.

Jeśli nawet wasz rower zimą nie miał styczności z solą drogową i błotem pośniegowym, może wymagać przeglądu technicznego. Już widzę, jak się krzywicie na wspomnienie kolejek w warsztatach i niskich kompetencji początkujących techników zatrudnianych w pośpiechu w związku z wiosennym szczytem zamówień. Otóż pragnę was poinformować, że sytuacje takie niemal nie zdarzają się przed końcem marca. Jeśli tylko wasz sklep rowerowy nie zmienił się zimą w wypożyczalnię nart, możecie liczyć na szybką i profesjonalną obsługę.

Ale wczesne rozpoczynanie sezonu to również brak tłoku na szlakach rowerowych. Jeśli tylko ten rok nie będzie gorszy od ubiegłych, to już w połowie kwietnia najpopularniejsze drogi dla rowerów będą zakorkowane. Jeśli więc chcecie pojeździć rowerem z przyjemnością, musicie wyciągać go z piwnicy już teraz.

3. Bezpieczeństwo.

Skoro już jesteśmy przy piwnicach: szybkie uruchomienie roweru zmniejsza szansę na jego kradzież. Straciłem w życiu kilka rowerów, ale nigdy nikt nie ukradł mi go zimą. Zimą rowery stają się dla złodziei zupełnie przezroczyste. Przy minus piętnastu nawet zdarzało mi się zostawiać rower na noc przed domem bez zapięcia. I nic.

Od tej reguły jest jednak wyjątek. Piwnica! Piwnica przez złodziei rowerów traktowana jest jak rajski ogród, z którego zawsze można czerpać pełnymi garściami. Aby te garście nie zaczerpnęły również waszych bicykli, należy je jak najszybciej ewakuować z zagrożonego obszaru i ruszyć nimi w drogę.

4. Bezpieczeństwo na drodze.

Im wcześniej rozpoczęcie sezon, tym bezpieczniejsi będziecie na drodze. Może jest to sprzeczne z intuicją, ale statystyki nie kłamią. Zimą, przy kiepskiej pogodzie dochodzi do mniejszej liczby poważnych wypadków. Kierowcy nie czują się pewnie na mokrej, śliskiej nawierzchni i mniej skłonni są do szarżowania. Oczywiście wy również musicie przed wyruszeniem w drogę poznać zasady jazdy zimą (pisaliśmy o nich już kiedyś), a jeśli w ogóle nie czujecie się bezpiecznie, możecie skorzystać z prawa zezwalającego rowerzystom na jazdę po chodniku w czasie trudnych warunków atmosferycznych (uwaga! Majową pogodę bardzo rzadko można zakwalifikować jako trudne warunki atmosferyczne!).

5. Raj gadżeciarzy

Jeśli jesteście tym typem rowerzystów, którzy uwielbiają dobierać najlepszy sprzęt i akcesoria do swoich potrzeb, to naprawdę dziwię się, czemu jeszcze nie zdecydowaliście się na jazdę rowerem zimą. Opony z kolcami, solidne błotniki z chlapaczami, zimowe smary, dodatkowe oświetlenie, neoprenowe maski, ochraniacze na buty czy choćby futrzane pokrowce na siodełka. To wszystko czeka na odkrycie! Możecie nawet zbudować specjalny zimowy rower. Tylko spieszcie się, bo zima naprawdę się kończy.

6. Nowe cele wycieczkowe

Wyspy Kanaryjskie, Izrael czy Cypr to nie są miejsca, w których latem rowerzyści mają łatwo. Temperatury stają się wówczas nieznośne, słońce pali, asfalt się topi. O ileż przyjemnej jest pojechać w te miejsca wówczas, gdy wiosna już tam rozkwitła. O ileż przyjemniej jest rowerową wyprawą rozpocząć sezon a nie go ukoronować (ukoronować można jakaś inną wyprawą). A jeśli z jakichś powodów nie możecie jechać tak daleko, zawsze możecie zdecydować się na zwykłą wycieczkę za miasto - będzie równie egzotyczna, jeśli porównacie ją z tym, co pamiętacie z ubiegłego lata.

7. Maksymalizacja przyjemności.

Większość rowerzystów jest hedonistami. Codzienne kilkanaście kilometrów do pracy i z powrotem, wielostopniowe wyprawy po Azji, 400-kilometrowe brevety, wyścigi przez zakłócone pagórki i wiele innych przyjemności byłoby jednak znacznie mniej fascynujące, gdyby ich trwanie ograniczało się do wiosny i lata. Im szybciej zaczniecie sezon tym dłużej nim będziecie się cieszyć.

8. Krok ku nieznanemu.

Luty jeszcze w tym roku nie pokazał zębów. Temperatura nie spadła poniżej minus 20, pokrywa śnieżna przekracza półtora metra tylko w górach i na niektórych drogach dla rowerów. Co więcej, są miejsca, gdzie świeci słońce a temperatura dochodzi do kilku stopni. Prawie jak w lipcu. To doskonała okazja by przekonać się, że rower nie musi być sezonową rozgrywką. A jeśli już rozpoczęcie swój sezon dzisiaj czy jutro, za kilka miesięcy przeczytacie nasz poradnik Jak nie porzucać roweru na zimę.

Konrad Olgierd Muter