Łódź postawiła stojaki rowerowe. Nie da się do nich dojechać

Żeby przypiąć rower do rowerowych stojaków, jakie Zarząd Dróg i Transportu ustawił na chodniku przy skrzyżowaniu ul. Spornej i Wojska Polskiego, trzeba wnieść pojazdy po zniszczonych schodach. Bo o podjeździe w schodach ZDiT zapomniał.

O zniszczonym, kruszącym się od dawna podjeździe dla rowerów i wózków opowiedział nam Marcin, który ulice Bałut często pokonuje na rowerze.

- Podjazd w tym miejscu jest prowizoryczny - mówi. - Nie tylko rowerzyści mają problem z podjechaniem po schodach. Osoba z wózkiem z pewnością nie da sobie z tym rady. Miasto ustawiło stojaki dla rowerów i chwała mu za to. Ale dlaczego nie pomyślało o remoncie infrastruktury w pobliżu? - pyta.

Marcin wysłał zdjęcie, na którym widać stojaki i schody u zbiegu ul. Spornej i Wojska Polskiego. Te wyglądają strasznie. Po pokruszonych, rozpadających się stopniach trudno wejść. Wprowadzenie roweru czy wózka też nie jest łatwe. Dlatego trawnik przy schodach jest wciąż rozjeżdżany.

- Po trawniku chodzą osoby starsze, wózkowicze i my, rowerzyści. Bo po schodach zwyczajnie się nie da - mówi Marcin.

Małgorzata Niemiec-Zakolska z Wydziału Komunikacji Społecznej Zarządu Dróg i Transportu nie rozumie, dlaczego rowerzyści korzystają właśnie z tych schodów. - Do parkingu rowerowego prowadzi jeszcze chodnik biegnący z kierunku zbiegu ulic Spornej i Boya-Żeleńskiego. Ten stanowi najbliższą drogę dojścia od jezdni, po której można poruszać się na rowerze - zauważa.

Ale zaraz dodaje, że problem ze zniszczonym chodnikiem jest znany ZDiT. - Chodnik wzdłuż bloku przy ul. Spornej 72 znajduje się na liście tych wyznaczonych do remontu w przyszłym roku. Nawierzchnia będzie zerwana i wymieniona na nową. Schody również zostaną naprawione - zapewnia urzędniczka.

Ma inną wątpliwość: - Dlaczego rowerzyści niszczą trawniki, by podjechać pod górkę do stojaków, skoro mimo wszystko mogą podprowadzić rower po zepsutych schodach?

Marcin, rowerzysta: - Bo tak jest łatwiej. Po to płacę podatki, żeby takie miejsca jak to, a także inne podjazdy czy schody były w stanie nadającym się do użycia. Takich miejsc w Łodzi jest o wiele więcej. I warto walczyć o naprawę każdego.

Artykuł pochodzi z łódzkiego wydania lokalnego gazety.