Rzeszów: Urzędnicy na rowery! A szpilki do plecaka

Rzeszowscy urzędnicy z Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa już za kilka dni dostaną dwa rowery. Kupione zostały za pieniądze wygrane w konkursie Ministerstwa Środowiska. Będą nimi jeździć na interwencje w teren. Szpilki albo gumiaki zabiorą do plecaka.

Rzeszów wygrał ogólnopolski konkurs organizowany przez Ministerstwo Środowiska na najlepiej przeprowadzoną kampanię z okazji Europejskiego Tygodnia Transportu Zrównoważonego i Dnia Bez Samochodu. Wydział ochrony środowiska, który zajmował się tą akcją, dostał 3,5 tys. zł. Urzędnicy sami decydowali, na co je przeznaczą.

Sami jeździmy rowerami

- Wpadliśmy na pomysł, żeby to były rowery. Większość kadry to ludzie młodzi, którzy czasem sami dojeżdżają na rowerach do pracy. A mamy dużo zadań w terenie. Np. kontrolujemy zmiany stanu wody, gospodarkę odpadami, wydajemy pozwolenia na wycinkę drzew. Dziennie wpływa kilkanaście takich wniosków. Do każdego pracownik musi pojechać na miejsce i ocenić, czy drzewo nadaje się do usunięcia - opowiada dyrektor wydziału Stanisław Homa. Dodaje, że miasto ma tylko cztery samochody służbowe. I żaden nie jest do wyłącznej dyspozycji wydziału ochrony środowiska.

- Do tej pory jeździliśmy autobusami. Często musimy dostać się na drugi koniec miasta, dużo spraw prowadzimy na terenach przyłączonych. Mieliśmy problem z powrotem, bo np. po zakończeniu oględzin nie było autobusu. Rower nam usprawni pracę. Tym bardziej że pojazdy będą dwa, a często na interwencje jeździmy parami - mówi Anna Kwarta, pracowniczka wydziału.

Rower jest ekologiczny

Urzędnicy na rowerach to na świecie nie nowość. Tak do pracy dojeżdża np. Boris Johnson, burmistrz Londynu. Także coraz więcej miast w Polsce wprowadza takie rozwiązania u siebie. Od kwietnia służbowe rowery mają urzędnicy w Gdańsku. Tamtejszy ratusz kupił 16 jednośladów. Pomysł z rowerami dla urzędników nie sprawdził się z kolei w Krakowie. Jeden z radnych zaproponował, żeby część pieniędzy przeznaczanych na bilety komunikacji miejskiej dla urzędników miasto wydało na abonamenty w wypożyczalni RoweRes. Prezydent Jacek Majchrowski odrzucił jednak pomysł.

Rzeszowscy urzędnicy widzą zalety. - Rower jest ekologiczny, prowadzimy zdrowy styl życia, same plusy - mówi Katarzyna Wiater z wydziału ochrony środowiska. - To świetny sposób na rozwój aktywności. I alternatywna forma poruszania się po mieście przy coraz większej liczbie samochodów - dodaje jej kolega Rafał Saluch.

Eleganckie buty w plecaku

A co z bezpieczeństwem i higieną pracy?

- Nikt nie goni pracownika, żeby zmieścił się w jakimiś czasie. A i tak daję głowę, że wiele spraw będzie załatwionych szybciej - mówi dyrektor Homa. - Będziemy jeździć bezpiecznie i spokojnie - zapewniają pracownicy. I dodają, że ze specjalną garderobą na rowerowe przejażdżki problemu też nie widzą.

- Jeździłam całe wakacje na rowerze do pracy. Zawsze miałam eleganckie buty w plecaku na zmianę, a marynarka wisi w szafie w pracy - mówi Anna Kwarta. - Czasem zajmujemy się takimi sprawami jak np. podnoszenie terenu czy zasypywanie rowów. Wtedy potrzebne są gumiaki i kurtka przeciwdeszczowa. W gumiakach na rowerze? Można je wsadzić do plecaka albo do koszyka - nie widzi problemu Katarzyna Wiater.

Dyrektor Homa zauważa też inne plusy: - W mieście jest dużo ścieżek rowerowych. Jeśli urzędnicy stwierdzą przy okazji, ze któraś z nich wymaga remontu czy naprawy, na pewno to wykorzystają i przekażą do Zarządu Zieleni Miejskiej - mówi.

Rzeszowskie urzędnicze jednoślady to rowery typowo miejskie. Będą wyposażone w błotniki i specjalne hermetyczne bagażniki, gdzie będzie można schować dokumenty czy aparat fotograficzny. Z nagrody, którą otrzymało miasto zostaną kupione jeszcze dwa rowery, które trafią do Szkoły Podstawowej nr 19 i Młodzieżowego Domu Kultury.

Artykuł pochodzi z rzeszowskiego wydania lokalnego Gazety.