Z Tatą na Igrzyska. Londyn 2012

Wystartują 18 lipca, dając sobie 14 dni na przejechanie ok 1300 km dzielących Szczecin i Londyn. Po drodze przejadą przez kawałek Polski (15 km z domu do granicy), Niemcy, Holandię, Belgię, Francję i Wielką Brytanię. I już teraz wiedzą, ze spotkają wielu fajnych ludzi

Nie udało się im zdobyć biletów, więc jedynym kolarskim wyścigiem jaki zobaczą, będzie niebiletowana jazda indywidualna na czas, która odbędzie się 1 sierpnia w Hampton Court Palace. Ale przecież nie jadą przez pół Europy dla samych Igrzysk. Są one tylko pretekstem, żeby ruszyć w drogę. Z drugiej strony to Igrzyska sprawią, że będą musieli dojechać w określonym czasie. Zawodnicy nie będą przecież czekać na nas ze startem - To zupełnie nowe doświadczenie, nigdy jeszcze nie jechaliśmy na wyprawę z reżimem czasowym - mówi Marek Miłoszewski.

Dlaczego rowerem? Bo samochód jedzie za szybko i można minąć ciekawe miejsca, albo (co gorsze) ciekawych ludzi. Bo rower łatwiej zatrzymać, żeby popatrzeć, porozmawiać, zrobić zdjęcie. Bo lubimy zmęczyć się i po całym dniu jazdy czuć, że „zapracowaliśmy” na kolację - dodaje.

Oprócz samej przyjemności z jazdy, zwiedzania nowych miejsc i spotykania ciekawych ludzi, chcą swoją wyprawą zachęcić rodziców do wspólnych, aktywnych wakacji z dziećmi. Chcą pokazać, że pojawienie się dzieci nie musi przekreślać marzeń o podróżach - To nie prawda, że dziecko „nie da rady”. Wystarczy przecież jechać tylko trochę wolniej. A warto. My już wiemy, że nie ma nic bardziej integrującego ojca i syna, niż długa, samotna droga. W dodatku na rowerach.

W latach 2007-2011 objechaliśmy dookoła Polskę. W tym roku sprawdzimy coś jeszcze. Czy można podróżować z ... uwaga ... nastolatkiem. Takim co właśnie zdał do gimnazjum. Apodyktyczny ojciec, zbuntowana młodzież, dwa tygodnie sam na sam. Nie będzie łatwo...

Więcej o wyprawach Mateusza i marka Miłoszewskich, a także o przygotowaniach do wyjazdu do Londynu na http://rower.memorek.pl i Facebooku.

Uczestnicy:

Mateusz Miłoszewski, czyli syn, rocznik 1999. Właśnie kończy Szkołę Podstawową nr 7 w Szczecinie. Zaczął podróżować, bo tata namawiał. Jeszcze niedawno uprawiał kolarstwo. Teraz wprawdzie zmienił dyscyplinę, ale podróże rowerowe pozostały jego pasją.

Marek Miłoszewski, czyli tata, rocznik 1973. Informatyk. Podróżuje, bo nie potrafi usiedzieć w miejscu. Nie znosi zorganizowanych wycieczek i chodzenia za przewodnikiem.

Więcej o: