Gazeta.pl > Rowery >  informacje

Opole: Oficer rowerowy biurka nie chce, bo ma w umowie ciągłą jazdę rowerem

Piotr Zapotoczny
29.03.2012 10:20
A A A Drukuj
Sławomir Szota

Sławomir Szota (Fot. Rafał Mielnik / Agencja Gazeta)

Jestem rowerzystą, pieszym, kierowcą i ojcem niepełnosprawnego syna. Moje doświadczenia pozwalają spojrzeć na Opole z różnych perspektyw - mówi Sławomir Szota, oficer rowerowy, którego powołało miasto.

Sławomir Szota będzie pierwszym urzędnikiem mającym w umowie o pracę warunek ciągłego jeżdżenia rowerem. W konkursie na to stanowisko pokonał 13 konkurentów.

Rozmowa ze Sławomirem Szotą

Piotr Zapotoczny: Oglądał pan już swoje biurko w Miejskim Zarządzie Dróg?

Sławomir Szota: (śmiech) Miałem spotkanie z władzami MZD, przedstawiłem moją wizję pracy, polegającą głównie na tym, co już robię, czyli tak zwanej służbie patrolowej po Opolu. Tak naprawdę, to charakter mojej pracy cały czas się krystalizuje. Zostałem powołany m.in. do opiniowania różnych planów, rozwiązań infrastruktury drogowej. Pierwszą konsultację mam już za sobą, dotyczącą nawierzchni remontowanego chodnika na ul. Sosnkowskiego. Zasugerowałem asfalt na ścieżce rowerowej i kostkę dla pieszych, by segregować ruch jednych i drugich. Brak takiego rozróżnienia powoduje, że ciągle ktoś wchodzi rowerzystom na drogę i odwrotnie, jak na przykład na ulicy Krakowskiej. Wracając do tematu, to nie myślę o biurku, nie mam takich potrzeb. Najlepiej czuję się przy swoim komputerze w domu i w trasie.

Pełnomocnik prezydenta ds. infrastruktury rowerowej to stanowisko wzmacniające lobby rowerowe w mieście.

- Nie uważam, by rower był jedynym słusznym środkiem transportu, który zbawi nasz świat. Jestem rowerzystą, pieszym, kierowcą i ojcem niepełnosprawnego syna. Moje doświadczenia pozwalają spojrzeć na miasto z różnych perspektyw. Uważam, że najwięcej można osiągnąć, gdy idzie się na kompromis, tak też chcę działać. Jeżeli będziemy się starać wyszarpać z naszego miasta jakiś kawałek dla siebie, a potem będziemy warczeć na obcych, to miasto nie będzie nam służyć. Natomiast, jeśli z różnymi grupami spojrzymy na siebie wzajemnie, jak na ludzi, którzy mają swoje problemy, to szybko znajdziemy konsensus. Musimy tak umeblować miasto, by nam się razem dobrze żyło.

Jak będzie przebiegała współpraca z urzędnikami? Wielokrotnie podczas spotkań zespołu rowerowego różnił się pan zdaniem z wydziałem infrastruktury technicznej, np. w sprawie jazdy rowerem pod prąd.

- To, że mamy różne zdania i doświadczenia nie oznacza, iż nie mamy się wzajemnie szanować. Przyjrzałem się stanowisku ratusza w sprawie jazdy pod prąd i widzę, że urzędnicy nie tyle są "anty", co naprawdę wierzą, że to niebezpieczne rozwiązanie. Są nastawieni negatywnie, bo nie mają takich doświadczeń, jak ja. Stopniowo, pomału będę ich przekonywał do tych rozwiązań. Kropla drąży skałę. Gdy powstaną wypożyczalnie rowerów, to zaproszę urzędników na wspólną przejażdżkę, by spojrzeli na nasze uliczki z punktu widzenia rowerzysty.

Kilka dni temu media obiegła informacja o wiceprezydencie Łodzi dojeżdżającym rowerem do pracy 17 km. Będzie Pan namawiał naszych urzędników do jednośladów?

- Można to porównać do sytuacji na linii frontu. Żołnierze chętniej idą do boju, jeśli przewodzi im dowódca, niż gdy siedzi za ich plecami w okopach (śmiech). To oczywiste, że władze miasta powinny świecić przykładem i w ten sposób mobilizować innych.

Jakie pomysły chciałby pan zrealizować, jako oficer rowerowy?

- Chodzi mi po głowie pomysł stworzenia miejskich szlaków Opola. Trudno byłoby np. stworzyć ścieżkę rowerową z Wyspy Bolko do samej Karolinki, ale pokonując ten odcinek dziś, okazuje się, że przejeżdżamy przez fragment parku, kilka różnych dróg dla rowerów, czy przyjaznych dla cyklistów ulic. Chodzi o to, by mieszkańców, czy turystów tak poprowadzić, by tę drogę mogli znaleźć. Taki szlak otrzymałby swoje charakterystyczne tabliczki z rowerem i numerami. W internecie można zamieścić opis trasy z informacjami o tym, jakie odcinki trzeba pokonać i czego się należy spodziewać po drodze. Takie szlaki świetnie się już sprawdzają u naszych południowych sąsiadów.

Tekst wywiadu ze Sławomirem Szotą pochodzi z Opolskiego wydania Gazety.

Przyłącz się wirtualnie do akcji POLSKA NA ROWERY - załóż i pisz bloga!
Komentarze (12)
Zaloguj się
  • avatar

    Oceniono 8 razy -8

    Jak się niedawno dowiedziałem na tym portalu, budowanie ułatwień dla rowerzystów sprawia, że z miasta odpływa kapitał, firmy przenoszą się w inne miejsca, a co za tym idzie rośnie bezrobocie. W związku z tym należy zaorać wszystkie DDRy, poszerzyć wszystkie główne arterie miasta i podnieść ograniczenia prędkości w ścisłym centrum. A oficer rowerowy powinien zacząć świecić przykładem i porzucić rower na rzecz wygodnego i bezpiecznego samochodu z mocnym silnikiem - bo wzrośnie średnia prędkość i moc się przyda.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

      MTB
        Drużyna Polska na rowery - Blog
          Miasta dla Rowerów
            150cm dla Rowerzysty
              Kręć kilometry