Zza kierownicy auta nie widać bezpieczeństwa

Michał Dobrzański
14.03.2012 15:23
A A A
Rowerem przez korek

Rowerem przez korek (Fot. Lukasz Ogrodowczyk / Agencj)

Spostrzeżenia "zza kierownicy" na temat bezpieczeństwa ruchu są często bezużyteczne. Niestety.

„Jesteś bezpieczny wtedy, gdy wszystkie zagrożenia są za tobą”. Cytat to tzw. mądrość ludowa, wzięta z artykułu opublikowanego w poczytnym tygodniku o zasięgu ogólnopolskim, zaczynającego się od zadziornego stwierdzenia: „Tak, jestem piratem drogowym. I jestem z tego dumny”.

Nie będę tu polemizował z całym tekstem, będącym zresztą fajerwerkiem fałszywych mniemań o bezpieczeństwie ruchu drogowego. Autor, piszący jako praktyk - czyli kierowca - przedstawia szereg poglądów podzielanych przez wielu, jeśli nie większość kierowców poruszających się po polskich drogach. Taki jest właśnie stan wiedzy o bezpieczeństwie ruchu w społeczeństwie, opartej przede wszystkim na spostrzeżeniach „zza kierownicy”. Wiedzy, która dla zapewnienia bezpieczeństwa ruchu jest w większości przypadków bezużyteczna.

Prowadzenie samochodu zaburza odczucie tego, co jest bezpieczne, a co nie. Kierowca i pasażerowie, zamknięci w wygodnym, wyciszonym i ogrzanym wnętrzu, chronieni przed deszczem i wiatrem, słuchający muzyki lecącej z radia, nie odczuwają prędkości, z jaką się poruszają, a co za tym idzie, zagrożenia, które tworzą dla siebie oraz - przede wszystkim - innych. Świat zewnętrzny widziany z kabiny samochodu jawi się niczym jakaś inna rzeczywistość, od której jesteśmy odizolowani. W środku czujemy się spokojnie i bezpiecznie, jak we własnym domu. To zaś, co zaburza nasz spokój - wszelkiego rodzaju przeszkody, piesi, rowerzyści - działa nam na nerwy. Sielskie samopoczucie zanika, pojawia się za to agresja.

Większość ludzi nie byłaby skłonna np. wymachiwać komuś nożem przed nosem, aby go postraszyć. Gdy jednak owa większość wsiada za kierownicę, bez większych oporów „postraszy” pieszego na pasach albo „przytrze” rowerzystę, żeby oduczyć go tamowania ruchu. W warstwie tworzenia zagrożenia życia dla innych jest to zachowanie podobne do wymachiwania przed kimś nożem. Tyle, że nożem jednak trudniej zabić niż autem.

Dlatego właśnie perspektywie „zza kierownicy” trzeba przeciwstawić spojrzenie „z ulicy”. Tutaj sytuacja ma się zgoła inaczej. Czuć i słychać pęd przejeżdżających samochodów, strach zbliżyć się za bardzo do jezdni. Będąc poza samochodem, dużo łatwiej wyobrazić sobie konsekwencje ewentualnego wypadku - z wnętrza nowoczesnego samochodu prędkość 100 km/h może się wydawać zupełnie niewinna, jednak dla osoby stojącej przy drodze jasne będzie, że pojazd gnający z tą prędkością jest niebezpieczny. I to właśnie jest prawdziwy świat, do którego również kierowca wróci ze świata wirtualnego. Ale dopiero, gdy wysiądzie z kabiny swojego samochodu.

Nowoczesna filozofia bezpieczeństwa ruchu drogowego w dużej mierze odrzuca spojrzenie „zza kierownicy”. Jej nadrzędnym celem jest bowiem bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu, a nie tylko komfort osób w samochodach. Istotnym składnikiem statystyk zabitych i rannych na drogach są tzw. niechronieni użytkownicy dróg, a więc piesi i rowerzyści. Im także należą się bezpieczeństwo i wygoda. Co więcej oni - na ogół - nie tworzą śmiertelnego zagrożenia dla innych, w przeciwieństwie do kierowców.

Trzeba więc odejść od dostosowywania całego otoczenia drogi do subiektywnego odczucia bezpieczeństwa i komfortu kierowcy. Powody są dość jasne: po pierwsze - samochody stanowią największe zagrożenie dla życia innych. Po drugie - kierowcy mają zaburzone odczucie tego, co jest bezpieczne. I po trzecie, w większości przypadków zapewnienie kierowcy poczucia komfortu odbywa się kosztem utrudnień dla pozostałych osób.

W Polsce ciągle niestety króluje jeszcze spojrzenie na bezpieczeństwo ruchu „zza kierownicy”, którego przejawem są te wszystkie kładki dla pieszych w środku miast, drogi o parametrach autostrady przecinające śródmieścia czy wsie podzielone na pół płotami uniemożliwiającymi przejście na drugą stronę jezdni. Całą Polskę projektuje się tak, aby dobrze się po niej jeździło samochodem. Ale przecież każdy kiedyś z tego samochodu wysiądzie.

Michał Dobrzański

Tekst Michała Dobrzańskiego, oryginalnie pod tytułem "Zza kierownicy", pochodzi ze strony Instytutu Obywatelskiego.

Przyłącz się wirtualnie do akcji POLSKA NA ROWERY - załóż i pisz bloga!
Komentarze (125)
Zaloguj się
  • avatar

    Gość: gom1

    Oceniono 13 razy 13

    „Jesteś bezpieczny wtedy, gdy wszystkie zagrożenia są za tobą" - ja znam inną mądrość: "idiotę puść przodem, niech jedzie". I jeszcze jedną: "jeśli chcesz się z kimś związać, sprawdź jakim jest kierowcą".

  • avatar

    Gość: vvv

    Oceniono 13 razy 11

    No cóż dzisiaj samochodziarz "strąbił" mnie z chodnika bo jechał tymże ( 2metry od drogi - ciekawe co tam robił?). Aż prosiło się by iść nadal środkiem i kazać mu jechać 10 km/h, ale pewnie nawet jakby na chodniku potrącił człowieka to werdykt byłby "pieszy nagle wtargnął na jezdnię":/

  • avatar

    Gość: szczotkadokibla

    Oceniono 21 razy 9

    Dobra, to co napisałem wczoraj było po sześciu godzinach jazdy samochodem, więc mało kompletnie. Uzupełniam niniejszym:
    1) Patrzcie jak wqrwiają Was piesi na ścieżkach rowerowych. Słusznie. Z czego wynika problem? Jak zwykle w sytuacjach, gdy "stykają" się światy - z różnicy prędkości. W przypadku relacji rower pieszy jest ona, porównując do samochód - rower, przecież śmiesznie mała, wręcz pomijalna. A stwarza zagrożenie i budzi agresję. Teraz pomyśl ile m/s pokonuje auto, a ile rower i dlaczego to takie groźne (pomijam już słabszą widoczność rowerzystów itp.)
    2) Idąc tokiem rozumowania autora - wszyscy kierowcy to agresywni idioci. Wszyscy rowerzyści to w takim razie wioskowe pijaczki wracające nieoświetlonymi kozami, zygzaczkiem z libacji pod spożywczym.
    3) Ktoś, kto nawołuje do niebudowania kładek dla pieszych to w najlepszym wypadku zwykły kretyn. Zakładając, że ma jakiś posłuch wśród decydentów - powinien dostać prokuratorski zarzut o podżeganiu do wielokrotnego zabójstwa. Absolutny brak znajomości specyfiki polskiej sieci dróg - tak często przechodzących przez obszary zabudowane (często - co w ogromnym stopniu przekłada się na ilość ofiar na naszych drogach - nawet o statusie DK!) Ludzie to tylko ludzie i popełniają błędy. Nie unikniemy tego. Możemy jedynie sprawić, aby ich błędy były jak najmniej tragiczne w skutkach. Przejścia dla pieszych na krajówkach (przy zwolnieniach do 70km/h najczęściej) to miejsca krwawych łaźni. Jak już wspomniałem - kretynizm i ignorancja do kwadratu
    4) Znów ignorancja. Autor sugeruje, że nasz kraj to jakieś eldorado dla kierowców. Polecam przejechać się kretynowi DK8, DK2, albo jakąkolwiek DK po "modernizacji". Ruch ugrzeczniony do absurdalnych jak na tej klasy szlaki prędkości. Jak wpływa to na gospodarkę? Pewnie rowerobuca to nie interesuje. Liczy się jego komfort i fakt, że gość ma ochotę sobie pojeździć na międzynarodowych szlakach. Podsumowując: ruch drogowy w Polsce jest systematycznie wyprowadzany z obszarów zabudowanych (patrz nowe obwodnice) i skutecznie pacyfikowany, nawet na trasach, które z założenia mają służyć za transportowe korytarze, a nie ścieżki rowerowe

  • avatar

    Gość: WK

    Oceniono 23 razy 9

    "W Polsce ciągle niestety króluje jeszcze spojrzenie na bezpieczeństwo ruchu „zza kierownicy”, którego przejawem są te wszystkie kładki dla pieszych w środku miast, drogi o parametrach autostrady przecinające śródmieścia czy wsie podzielone na pół płotami uniemożliwiającymi przejście na drugą stronę jezdni. Całą Polskę projektuje się tak, aby dobrze się po niej jeździło samochodem.."
    W kolejnym artykule o ruchu drogowym antymotoryzacyjna demagogia jak z wczesnego Gomułki. W Polsce wciąż niemal nie ma autostrad i dróg samochodowych, niezbędnych do funkcjonowania gospodarki w nowoczesnym państwie. Dlatego prawie cały potężny ruch tranzytowy prowadzi przez śródmieścia i wioski - te barierki i kładki to próba zabezpieczenia pieszych przed zagrożeniem z powodu ruchu pojazdów, KTÓRE NIE MAJĄ INNYCH DRÓG DO JAZDY. Na Zachodzie już dawno ruch lokalny (czyli krótkodystansowy) i dalekodystansowy zostały rozdzielone z pożytkiem dla ogólnego bezpieczeństwa i sprawności transportu. O ile ruch lokalny jest spowolniony i organizowany pod kątem pierwszeństwa pieszych i rowerzystów, ograniczenia hałasu, itd., o tyle ruch dalekodystansowy jest ruchem samochodowym, w miarę możliwości całkowicie odseparowanym od ruchu innych pojazdów.
    BTW, co to za "Instytut Obywatelski", z którego wychodzą tak płytkie teksty, świadczące o tym, że autor liznął parę hasełek ale tematu w ogóle nie przemyślał?

  • avatar

    Gość: roweroraffi

    Oceniono 7 razy 7

    Z tym wyprzedzaniem po prawej to problem jest do rozwiązania. Kierowca skręcając w prawo powinien jechać PRZY PRAWEJ KRAWĘDZI JEZDNI (a nie np 1,5m od). I po problemie. Rowerzysta nie wyprzedzi z prawej, bo nie będzie miał jak tam wjechać. I nie trzeba będzie go wypatrywać w lusterkach i martwych strefach.

    Także znowu okazuje się, że odpowiednią EDUKACJĄ KIEROWCÓW można zdziałać cuda w temacie bezpieczeństwa na drodze.

  • avatar

    Gość: ddddd

    Oceniono 18 razy 6

    Jestem i kierowcą i rowerzystą. Kiedy dojeżdżam do skrzyżowania rowerem i mam zamiar jechać PROSTO, to nie wyprzedzam stojących samochodów po prawej stronie, lecz stoje za nimi. Większość z nich dopiero co z trudem mnie bezkolizyjnie wyprzedziła a po ruszeniu znów będą musieli to zrobić i to prawdopodobnie jeszcze na skrzyżowaniu. To dla mnie bardziej niebezpieczne, a dla kierowców denerwujące. Na przepychaniu sie pod światła nikt nie zyskuje. Co na ten temat myślicie?

  • avatar

    trombozuh

    Oceniono 9 razy 5

    "Całą Polskę projektuje się tak, aby dobrze się po niej jeździło samochodem."
    Większej bzdury dawno nie słyszałem, panie Dobrzański. To po pierwsze. A po drugie - gdyby faktycznie tak było, to należałoby klaskać. Bo właśnie transport samochodowy jest najważniejszy. Rowerek i piesi dadzą sobie radę. I mówi to ktoś, kto zazwyczaj jeździ do pracy rowerem 10km w jedną stronę. Pomimo posiadania dobrego samochodu.

  • avatar

    Gość: agawa

    Oceniono 13 razy 5

    Autor artykułu chyba niedługo zaproponuje "TIRy na rowery" :/ zlikwiduje kładki dla pieszych i autostrady, a zrobi 6 pasowe ścieżki rowerowe. Co by się ludziom za bardzo nie poprzewracało w głowach od oglądania widoków za oknem :/

    Samochody nie służą tylko do wożenia własnych tyłków jak to się wydaje rowerzystom! Jak Pan Dziennikarz taki mądry, to niech np. serwisuje sprzęt medyczny w szpitalach w całej Polsce z roweru. Roentgen na plecy i wio.

  • avatar

    kgbltd

    Oceniono 15 razy 5

    im dalej na wschód tym większe chamstwo i prymitywizm za kółkiem, stado bezmózgich buraków w czołgach.
    Polandia jest takim pośrednim ogniwem bo na Ukrainie czy w Rosji jest jeszcze gorzej.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Drużyna Polska na rowery - Blog
    Miasta dla Rowerów
      150cm dla Rowerzysty