Gazeta.pl > Rowery >  informacje

Jakich zimowych akcesoriów brakuje w twoim rowerze?

07.02.2012 16:04
A A A Drukuj
Zima na rowerze, Paryż AP Photo/Remy de la Mauviniere
W najnowszej audycji "Skołowani" w radiu Tok FM rozmowa toczyła się wokół problemów, jakie różnym środkom transportu nastręcza zima. Jeden ze słuchaczy zadzwonił i zachwalał urządzenie, które rozgrzewa samochód, zanim się do niego wsiądzie. Urządzenie kosztuje 3000 zł i jest ponoć świetne. A jakich urządzeń brakuje rowerowi, żeby zima przejeżdżona na nim była znośna?

1. Pług śnieżny

To oczywiście marzenie każdego, kto choć raz jechał w kopnym śniegu. Nie jest o to trudno - leśne dukty czy miejskie ścieżki rowerowe obfitują w to jakże nieprzyjazne rowerzystom podłoże. Jednak wideo takie jak to:

każe zweryfikować te marzenia. Łatwiej będzie zmienić opony na grubsze a przełożenie na bardziej miękkie.

2. Podgrzewane siodełko

Podgrzewane siodełko miałoby dwie zalety. Po pierwsze dawałoby dość łatwą odpowiedź na ordynarne pytania osób, które nigdy zimą nie wsiadły na rower. Po drugie - ułatwiałoby odśnieżanie parkowanego na zewnątrz roweru. Dzięki podgrzewaniu, siodełko nie pokrywałoby się śniegiem, więc rowerzysta lub rowerzystka nie musieliby przed startem wykonywać zamaszystego ruchu zgarnięcia efektów opadu atmosferycznego z tej części roweru. Dzięki temu proces odśnieżania skróciłby się o jakieś 0,5-0,75 sekundy.

3. Podgrzewane rączki

Nie wiem jak wy, ale ja podczas zimowej jazdy najbardziej narzekam na marznące palce u rąk. Zakładam dwie pary ciepłych rękawiczek, ruszam palcami podczas jazdy, ale i tak po 15 minut jazdy tracę czucie w palcach. Być może pewnym rozwiązaniem byłyby podgrzewane rączki. Albo takie rękawiczki:

Na najbardziej tęgie mrozy, potrezbne są konkretne rękawiczki.

4. Samozamykające się zapięcie

W związku z zamarzającymi palcami mam jeszcze jeden problem - trudność z obsługą zapięcia rowerowego zaraz po zatrzymaniu. Po prostu sztywne z zimne palce słabo współpracują przy zapinaniu u-locka. Rozwiązaniem byłoby zapięcie, które zapina się samo. Zdejmuje z uchwytu, owija wokół stojaka, przeplata przez koło i ramę i robi klik. Oczywiście wyżej pokazane rękawiczki zlikwidowałyby potrzebę tworzenie inteligentnego u-locka.

5. Samosmarowalny napęd

Skoro już jesteśmy przy rozwiązaniach bezobsługowych, zimą na pewno przydałoby się zaopatrzyć w napęd, który sam się smaruje. Częste opady, błoto pośniegowe oraz niszcząca wszystko sól negatywnie wpływają na żywotność łańcucha, zębatki itp. Dość regularnie należy dbać o te elementy, by po skończeniu zimy nasz napęd nie wyglądał tak:

Ostatecznie napęd, który smaruje się sam można prawdopodobnie zastąpić dobrym przesmarowaniem przed sezonem zimowym i obudową łańcucha.

6. Nieparujące okulary

Jak już kiedyś pisałem, pewnym problemem podczas jazdy przy minus 15 stopniach są zamarzające powieki. Dlatego warto jeździć w okularach. Cóż, kiedy te błyskawicznie parują. Należałoby więc wynaleźć okulary rowerowe ze szkiełkami pokrytymi nieparującą substancją. Albo po prostu kupić najzwyklejsze narciarskie gogle.

7. Przezroczyste tkaniny

Ważnym ułatwieniem, szczególnie podczas wjeżdżania na skrzyżowanie, byłyby przezroczyste tkaniny. Okutanie w kaptury, czapy, chusty, maski, szale i szaliki widocznie ogranicza widoczność i tym samym może mieć wpływ na bezpieczeństwo zimowych rowerzystek i rowerzystów. Gdyby te wszystkie zimowe utensylia, nie przestając chronić nas przed odmrożeniem twarzy, stały się jednak przezroczyste, zima na rowerze stałaby się łatwiejsza. Co jednak stałoby się z rowerową elegancją, gdyby tkaniny straciły kolor? Jak wówczas wyglądałaby na przykład ta pani:

Rowerzystka /fot. http://www.copenhagencyclechic.com/

Wydaje się więc, że niestety większość ewentualnych gadżetów, które można by stworzyć, by uatrakcyjnić zimową jazdę na rowerze jest albo nie potrzebna, albo bezsensowna. Najlepszym sposobem na to, by mieć przyjemność z roweru przy minus 15 stopniach, jest dobre ubranie się i wyjście na rower.

kom

Podziel się

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (7)

  • avatar

    Gość: roweroraffi

    0

    Co do pogrzewania U-locka to polecam tak: wziąć go jednego dnia do domu, porządnie wygrzać nad kaloryferem przez noc, by z zamka wyparowała wilgoć. Później przesmarować zamek i mechanizm olejem silnikowym, najlepiej takim o możliwie małej lepkości, by nie łapał brudu. Odczekać, wytrzeć dokładnie z zewnątrz to co wycieknie by nie łapało syfu i używać. Tak przesmarowany ulock zamarzać nie powinien. Przynajmniej mój nie zamarza.

    Co do zdjęć - słuszna uwaga, już się poprawiamy. Nie ja jestem autorem tekstu, nie dostałem info skąd są zdjęcia, więc nie mogłem ich podpisać. Jeszcze jedno zdjęcie jest niepodpisane, czekam na info od autora.

  • avatar

    Gość: htoft

    0

    Pług i siodełko podgrzewane są zupełnie zbędne, za to przydałby się system podgrzewający linki hamulcowe i przerzutek i do rozmrażania zapięcia/ ulocka/ podkowy (jeśli ktoś ma). Póki co przydaje się zapalniczka.

  • avatar

    Gość: f-blox

    0

    Dlaczego wykorzystujące zdjęcia z innych stron bez podania autora?
    Ostatnie zdjęcie pochodzi ze strony:
    http://www.copenhagencyclechic.com/
    Tu dokładny adres:
    http://farm8.staticflickr.com/7144/6818347531_0ae344c778_z.jpg
    Oj nie ładnie!

  • avatar

    Gość: bearowaty

    0

    ja doczepię bidon z herbatą. Będę miał Ice tea :0)

  • avatar

    Gość: krzych81

    0

    W moim zimowym rowerku gadżetów jest bardzo mało, specjalnie przygotowany na zimę z górala powstał mieszczuch z jednym biegiem, pojedynczy blat ,pojedynczy wolnobieg, solidny łańcuch jednorzędowy, osłona łańcucha, dynamo w piaście 6v 3w i maszyna praktycznie bezobsługowa czasem go przetrę i przemyję łańcuch i tyle. Na co dzień jeżdżę w okularach, gogle mam ale nie używam ,a szkła okularów parują tylko wtedy jak czymś zasłonię usta i nos ,para wtedy leci do góry. Co do gadżetów pomyślę nad osłonami na chwyty i klamki takie jak w motocyklach enduro to może łapki nie będą tak marzły ale to już na następną zimę.

    • avatar

      Gość: Roberto

      0

      @krzych81 napisał, że stworzył na zimę mieszczucha z jednym biegiem. Pomysł jest jak najbardziej do zaakceptowania jeśli ktoś jeździ po płaskich, po twardym i nie przewozi ciężkich rzeczy. Ja do pracy mam kilka rodzaju nawierzchni więc potrzebuję uniwersalnego napędu, pokonuję kilka wzniesień więc biegi są mi konieczne w rowerze zwłaszcza, że oprócz własnej osoby przewożę jeszcze czasami 20/30 kg bagażu.

      A jeśli chodzi o marznące łapki to najlepsze są .... ciepłe rękawiczki... oczywiście inne na zero st C, inne na minus 10 st C a jeszcze inne na minus 20 st C.

    • avatar

      Gość: krzych81

      0

      @Gość: Roberto
      Odpowiednio dobrana zębatka i jest ok miękko się rusza i górki niestraszne, może prędkość maksymalna nie jest imponująca ale na miasto 35km wystarczy, powyżej tej prędkości kręci się nogami jak struś pędziwiatr.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Mazovia Blog
    Zagoń rower do roboty!

      Najczęściej czytane

      Najczęściej wyszukiwane

        Miasta dla rowerów
          Wiosna, więc wskakuj na rower
            Coca-Cola Lider Animator